A co z Trepperem, panie Gierek? – plakaty z takim pytaniem pojawiały się na paryskich ulicach, kiedy pierwszy sekretarz KC PZPR w 1972 r. składał Francuzom oficjalną wizytę. Za tą akcją stali miejscowi dziennikarze, próbujący wywrzeć polityczną presję w sprawie człowieka, który dla wielu był bohaterem II wojny światowej, a teraz przebywał w PRL-owskim areszcie domowym.
Podczas gdy w ramach pomarcowej czystki co najmniej 13 tysięcy polskich Żydów musiało wyjechać z kraju, Leopold Trepper przeciwnie: otrzymał zakaz jego opuszczania. Dokument „Wielki Szef” opowiada o Polaku, który od 1937 r. tworzył na Zachodzie radziecką siatkę wywiadowczą, nazywaną Czerwoną Orkiestrą. Dostarczał bezcenne informacje z dziedziny nazistowskiej wojskowości i przemysłu zbrojeniowego. Sam jednak zaplątał się w sieć, z której trudno mu było się wywikłać niemal do ostatnich dni.
Oblicza Leopolda Treppera: radziecki szpieg, ofiara nagonki, wróg Polski
Przedstawiona w tym filmie historia (i Historia) kłóci się z dwubiegunowymi wizjami, do jakich przyzwyczajają nas upraszczające przeszłość podręczniki i manipulujący nią politycy. Przy tak skomplikowanych biografiach odpalają się też wszelkie światopoglądowe uprzedzenia. Stąd nawet po zakończeniu seansu może być trudno z jednoznaczną odpowiedzią, kim tak naprawdę był bohater tego dokumentu.
Reżyser Tomasz Wolski zanurkował w licznych archiwach nie tylko po to, by odpomnieć mało znaną w Polsce postać asa wywiadu i dość nietypowej ofiary antysemickiej nagonki. Zrobił ten film również po to, ażeby pokazać, jak różnie można pozycjonować i oceniać człowieka, który miał pecha żyć w ciekawych czasach – i na dodatek miał odwagę stać się ich bardzo aktywnym graczem.
Wolski dociera do Treppera przede wszystkim za pośrednictwem znalezionych przypadkiem materiałów filmowych, jakie Jean-Pierre Elkabbach, znany francuski reporter telewizyjny, nagrał w Warszawie na początku lat 70. Ale nie zdążył zrobić z nich użytku, bo zostały zarekwirowane przez komunistyczne władze. Wyłania się z tych nagrań mocno schorowany człowiek, inwigilowany przez bezpiekę, rozdzielony z najbliższą rodziną, dręczony przez lata niewygodnymi pytaniami.
Czy podczas wojny Trepper był tylko radzieckim szpiegiem, czy może szpiegiem podwójnym albo i potrójnym? Czy na miano „wroga Polski” skazywało go wyłącznie żydowskie pochodzenie? Cała jego wywiadowcza droga była najeżona minami: od czasów przedwojennych, gdy w Brukseli montował Czerwoną Orkiestrę pod przykrywką działalności biznesowej (dotyczyła, jak na ironię, sprzedaży parasoli i płaszczy przeciwdeszczowych), przez wpadkę w ręce gestapo i nieco sowizdrzalską ucieczkę, aż po dziesięć lat stalinowskiego więzienia na Łubiance. Oczywiście „za zdradę stanu”. Już samo to, że z każdej opresji w końcu wychodził cało, a czasem jako jedyny, mogło się wydawać podejrzane.
W Orkiestrze dyrygował „pianistami”, czyli obsługującymi nadajniki szyfrantami, lecz niezależnie od tego, na ilu fortepianach sam w swoim życiu grywał, Wolski sporo miejsca poświęca prywatnemu portretowi „Wielkiego Szefa”. Tego zazwyczaj nie znajdziemy w sensacyjnych historiach szpiegowskich. Bo kiedy tyle się poświęciło „dla sprawy”, a potem trafiało pod pręgierz oskarżeń z różnych stron, w pewnym momencie to właśnie rodzina, małżeństwo, ojcostwo musiały stanąć na pierwszym miejscu. Bardziej nawet niż osobista wolność obywatela internowanego we własnym mieszkaniu. Znaczna część filmu skupia się na tej ostatniej batalii Treppera – żeby pokonać polityczno-biurokratyczną machinę, dostać paszport i dołączyć wreszcie do swoich bliskich, przebywających na przymusowej emigracji.
„Wielki Szef”: poszukiwania prawdy w archiwaliach
Bohater filmu, uważający się bardziej za rewolucjonistę aniżeli szpiega, bardziej za socjalistę niż syjonistę, nieustannie wymyka się sztywnym klasyfikacjom, czym może powodować u dzisiejszego widza pewien dyskomfort. Za to silnie przemawia wątek dezinformacji czy dziennikarskiej solidarności, czego wyrazem była wspomniana francuska akcja plakatowa i strajk głodowy w intencji Polaka gnębionego przez system. Największą jednak wartością tego filmu jest ukazanie, zresztą przez Wolskiego nie po raz pierwszy, ówczesnego „życia na podsłuchu”, dzisiaj wręcz dotykalnego w swoim kształcie dzięki kreatywnemu użyciu metody found footage.
Twórca „Zwyczajnego kraju” doprowadził do mistrzostwa tę metodę dokumentalnego opowiadania, opartą wyłącznie na archiwaliach, znajdywanych w różnych miejscach na świecie. Podobnie jak Maciej Drygas, Péter Forgács czy Siergiej Łoznica, z którym Wolskiemu zdarza się współpracować, współczesny dokumentalista poszukuje prawdy w autorskim montażu filmowych znalezisk.
W „Wielkim Szefie” gruboziarniste czarno-białe klisze czy taśmy barwne w rodzaju ORWO (materiały obejmują wszak dobrych kilka dekad historii) krążą czasami dość luźno wokół osoby Treppera i skupiają się również na didaskaliach jego dramatu. Dlatego można się poczuć niczym w kapsule czasu. Tego rodzaju zdjęcia, kręcone czasem oficjalnie, ale często anonimowo i z ukrycia, podkreślają także szpiegowski charakter tej historii. Oto niegdysiejszy szpieg, który potem przez lata sam był śledzony przez aparat bezpieczeństwa, staje się bohaterem innego, już dzisiejszego śledztwa.
Kreatywność u Wolskiego nie jest aż tak daleko posunięta, jak w dokumencie „1970”, powstałym w 50. rocznicę tragicznych wydarzeń grudniowych na Wybrzeżu. Ich gabinetowe zaplecze i sylwetki aparatczyków zrekonstruowali twórcy filmu za pomocą animacji lalkowej, co zwracało uwagę na marionetkowy charakter dziejącej się wówczas Historii. W przypadku Treppera, bogato udokumentowanego przez Francuzów i peerelowskie służby, tego rodzaju rekonstrukcje nie były potrzebne.
Zwraca natomiast uwagę odtworzony na ekranie pejzaż dźwiękowy, który potrafi tchnąć życie w archiwalne filmy, robione często z niemej materii. Podobnie działają te wszystkie ścinki montażowe, klapsy, odgłosy wyzwalanej migawki i inne filmowe „brudy”, dzięki którym historyczna prawda zostaje wzbogacona o poziom meta. I jednocześnie opatrzona drobnymi pytajnikami: kto stoi za kamerą, jaki ma w tym cel i jaką prawdę skrywa przed nim ten drugi człowiek, obecny po przeciwnej stronie obiektywu.
WIELKI SZEF – reż. Tomasz Wolski. Prod. Polska/Holandia/Francja 2025. Dystryb. Kijora Film. W kinach od 24 października.
Tomasz Wolski jest nagradzanym w Polsce i na świecie reżyserem, operatorem i montażystą filmów dokumentalnych (choć nie tylko). Zaczynał od dokumentów obserwacyjnych („Złota rybka”, „Szczęściarze”, „Lekarze”). W ostatnich latach wyspecjalizował się w kinie opowiadającym historię PRL-u w oparciu o materiały archiwalne („Zwyczajny kraj”, „1970” czy „Rok z życia kraju”).
„Tygodnik Powszechny" – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.




















