Okrągły Stół jako mebel, z postawionymi na nim mikrofonami sprzed ponad 30 lat, znika z Pałacu Prezydenckiego. Stał tam dla upamiętnienia rozmów między rządzącą partią komunistyczną PZPR a delegacją Solidarności z Lechem Wałęsą jak przywódcą wolnościowego ruchu.
Rozmowy przy Okrągłym Stole prowadzone były na początku 1989 roku, a zawarte tam porozumienia uchylały drzwi do szerszych zmian w Polsce – do wprowadzenia, jak planowano na początku, dopiero w ciągu kilku lat ustroju demokratycznego, w miejsce autorytarnego i niewydolnego „realnego socjalizmu” późnego PRL.
Okrągłostołowy kompromis zakładał przeprowadzenie częściowo wolnych wyborów 4 czerwca 1989 roku, jednak zwycięstwo kandydatów Solidarności wstrząsnęło systemem peerelowskim tak mocno, że w drugiej połowie tegoż roku Polska miała już niekomunistycznego premiera Tadeusza Mazowieckiego, a na przełomie lat 1989/1990 przywrócono nazwę państwa Rzeczpospolita Polska.
Czy Andrzej Duda był postkomunistą?
Prezydent Karol Nawrocki mówi dziś, że miejsce mebla Okrągłego Stołu jest w Muzeum Historii Polski.
#NaŻywo | Pałac Prezydencki. Wypowiedź Prezydenta RP dla mediów. https://t.co/zutxTqOYL2
— Kancelaria Prezydenta RP (@prezydentpl) December 18, 2025
W tym miejscu powinny wyświetlić się multimedia. Nie jest to jednak możliwe ze względu na Pani/Pana wybór preferencji plików cookies. W przypadku chęci wyświetlenia całości materiału wraz z multimediami niezbędna jest zmiana wybranych wcześniej preferencji.
Nie byłoby w tym nic szczególnego – po latach prezentowania słynnego mebla w Pałacu Prezydenckim, gdzie toczyły się obrady – nadchodzi pewnie czas, aby przenieść go do muzeum, gdzie ma być prezentowana spójna wykładnia dziejów Polski, także tych najnowszych, z końca XX wieku. Zresztą decyzja o przeniesieniu „mebla” zapadła lata temu, a zatwierdzał ją jeszcze Andrzej Duda.
Prezydent Nawrocki wypowiedział jednak zdanie zupełnie dziwaczne, jakoby dzisiaj, wraz z demontażem Okrągłego Stołu i pakowaniem go w celu przeniesienia niedaleko do Muzeum, w Polsce kończył się postkomunizm.
Prezydent Polski powiedział ni mniej ni więcej, że jeszcze 1 czerwca, gdy większość wyborców wybrała go w głosowaniu powszechnym, w Polsce panował postkomunizm i że jego poprzednik, wywodzący się z prawicy Andrzej Duda, prezydent RP przez dwie kadencje, był głową państwa epoki postkomunizmu.
Idąc dalej, Lech Kaczyński jako prezydent Warszawy i prezydent Polski był prezydentami czasów postkomunizmu, a rządy PiS choćby w latach 2015-2023 też były rządami Polski opanowanej przez postkomunizm.
Kiedy skończył się postkomunizm – według polskiej prawicy
Polska prawica nie od dzisiaj potępia rozmowy Okrągłego Stołu i zarzuca „elitom Solidarności”, szczególnie Lechowi Wałęsie, Bronisławowi Geremkowi, Adamowi Michnikowi oraz Tadeuszowi Mazowieckiemu, zmowę z komunistami, która zaowocowała najgorszymi patologiami współczesnej Polski, np. uwłaszczeniem nomenklatury czy kiepskim rozliczeniem zbrodni PRL-u. III Rzeczpospolita jest skażona wg prawicy okrągłostołową ugodą Solidarności z komuchami.
Ponieważ nowa Polska wyłoniła się nie tyle ze zwycięskiego powstania zbrojnego, ale z kompromisu politycznego, to nie jest autentyczna, powinna być zastąpiona przez prawdziwą, niepodległą IV Rzeczpospolitą.
Ostatnio cicho o projekcie IV RP, ale niewykluczone, że on powróci. Prawicową opowieść o tajnych układach przy Okrągłym Stole i w Magdalence (tam pod Warszawą spotykali się na dodatkowych kluczowych naradach przedstawiciele PZPR i Solidarności) wzmacnia burzliwe rozstanie prawicy z Lechem Wałęsą (który idąc do prezydentury zapowiadał tzw. przyspieszenie, czyli odejście od Okrągłego Stołu). Okrągłostołowe elity Solidarności i elity po byłej PZPR miały jakoby rządzić Polską, nie dopuszczając do władzy sił niepodległościowych.
W tej opowieści o zmowie przy Okrągłym Stole nie mieszczą się fakty, np. udział Lecha Kaczyńskiego w rozmowach oficjalnych i mniej oficjalnych, szybki demontaż władzy PZPR w kolejnych miesiącach, rozpad PZPR, odsunięcie Wojciecha Jaruzelskiego od prezydentury w półtora roku po wyborze, przejęcie sterów w resortach siłowych MON i MSW oraz w służbach specjalnych przez ludzi Solidarności.
Opowieść o postkomunizmie i magdalenkowym układzie trzyma się jednak dobrze, nawet mimo wieloletnich rządów polityków prawicy na najwyższych szczeblach. Ani obecność delegatów Kościoła katolickiego i wyraźna przychylność papieża Jana Pawła II, ani nawet członkostwo Polski w zdominowanym przez Stany Zjednoczone Przymierzu Atlantyckim, i to już ledwie 10 lat po Okrągłym Stole, nie przekreśla według polityków i publicystów prawicy opowieści o postkomunizmie, a nawet o tym, że przy okrągłym meblu z mikrofonami, w świetle kamer, komuniści z PZPR podzielili się władzą ze swoimi agentami.
Mit Magdalenki i „układu elit” kontra historyczne fakty
Zostawmy na chwilę prawicową telenowelę o Okrągłym Stole. Trzeba wrócić do źródeł. Pamiętam to doskonale, ponieważ kończyłem 19 lat, gdy tak jak miliony Polaków oglądałem transmisję z inauguracji obrad. Na oczach całej Polski delegaci Solidarności i opozycji nazywali po imieniu, czym jest PRL, czym jest ustrój realnego socjalizmu i co musi się zmienić, aby Polki i Polacy poczuli się gospodarzami we własnym, jak by nie było, kraju.
Lech Wałęsa mówił gen. Czesławowi Kiszczakowi i dygnitarzom gnijącego systemu, co on i większość Polaków myśli o ich rządach. Usuwany z publicznej sfery Wałęsa pokazał narodowi, że jest jego niekwestionowanym przywódcą. Po Wałęsie przemawiał po stronie solidarnościowej redaktor naczelny „Tygodnika Powszechnego” Jerzy Turowicz. Słuchałem i widziałem to przemówienie. Czy mogłem sobie wyobrazić, że zostanę następcą Turowicza?
Odwołajmy się do źródeł: mój wielki Poprzednik powiedział szefostwu PZPR na oczach całej Polski (i nie tylko), że Polacy nie wybierali ustroju i nie akceptują go, ale są odpowiedzialnym narodem i chcą być współodpowiedzialni za państwo, za Polskę, ale nie za rządy PZPR i jej struktur.
Okrągły Stół na żywo: świadectwo uczestnika epoki
Do takiej odpowiedzialności potrzebna jest wolność, a nie, jak przewrotnie mówili liderzy i propagandziści PZPR, najpierw odpowiedzialność, no a może potem jakaś wolność. Nie, Jerzy Turowicz prostował ten przewrotny zamysł i podkreślał, że narodowi potrzebne są wolność słowa, wielość opinii, wolność prasy, praworządność. Dobitnie wskazywał, że kraj nie potrzebuje dominacji ideologii ateistycznego marksizmu-leninizmu, lecz swobód religijnych, a 90 procent społeczeństwa to katolicy.
Polacy to słyszeli i nie mam wątpliwości, po której stronie stały emocje i sympatie większości. Kilka dni po otwarciu obrad do Krakowa przyjechał Lech Wałęsa, widziałem go po raz pierwszy, w Mistrzejowicach, w legendarnym, opozycyjnym kościele, a potem na Uniwersytecie Jagiellońskim. Jeśli dobrze pamiętam, Wałęsa odwiedził wtedy też „Tygodnik”, w lutym 1989 roku.
Polska prawica nie znosi Okrągłego Stołu. Ma do tego pełne prawo. Ja też mam prawo pamiętać, jak przemówienia Turowicza i Wałęsy wykuwały wolną Polskę w naszych głowach. Jaką siłę rażenia miały te słowa! I to też jest dziedzictwo Okrągłego Stołu. Wtedy pękać zaczął komunizm na dobre, aż pękł 4 czerwca 1989 roku, kilka miesięcy przed berlińskim Murem.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.



















