Po co Polsce prezydent?

Czy prezydent to tylko wybierany w wyborach powszechnych nadzorca parlamentu? Zwalczanie rządu wpisane było w modus operandi tego urzędu nie tylko w czasach kohabitacji – nawet prezydent i premier z jednego obozu wchodzili ze sobą w zwarcie.
Czyta się kilka minut
 Prezydenci Polski Bronisław Komorowski, Aleksander Kwaśniewski i Lech Wałęsa na Obchodach 30 rocznicy wolnych wyborów z 4 czerwca 1989 r. Gdańsk, 4 czerwca 2019 r. // Fot. Beata Zawrzel / REPORTER
Prezydenci Polski Bronisław Komorowski, Aleksander Kwaśniewski i Lech Wałęsa na Obchodach 30 rocznicy wolnych wyborów z 4 czerwca 1989 r. Gdańsk, 4 czerwca 2019 r. // Fot. Beata Zawrzel / REPORTER

Wymyślono go przy Okrągłym Stole: miał być gwarantem, że proces transformacji nie wymknie się spod kontroli, nie doprowadzi do wyjścia Polski z Układu Warszawskiego i nie zagrozi najważniejszym interesom partii komunistycznej. Do których wtedy – w 1989 r. – partia ta zaliczała wciąż utrzymanie się przy władzy. Plan jednak szybko okazał się nieaktualny. 

Prezydent w czasie transformacji

Powstał niekomunistyczny rząd, a następnie wybuchła „wojna na górze”, której uczestnicy uznali, że o tym, kto ma być w nowej Polsce najważniejszy, zadecydować należy w pojedynku – to znaczy w wyborach bezpośrednich. W ten sposób stołek stracił generał Wojciech Jaruzelski, a prezydentura po wyborach w 1990 r. wpadła w ręce Lecha Wałęsy, przy okazji uzyskując najmocniejszą możliwą legitymację. Wałęsa nie miał jednak własnej partii i zajął się zwalczaniem wszystkich istniejących.

Niezależnie od jego osobowości, przyznać trzeba, że kształt, jaki nadano urzędowi głowy państwa przy Okrągłym Stole, nie nadaje się do prowadzenia jakiejkolwiek innej polityki niż negatywna. Jej wpływ na rząd jest niewielki, podobnie rzecz ma się z możliwościami inicjowania polityki legislacyjnej. Prezydent to po prostu wybierany w wyborach powszechnych nadzorca parlamentu, w zasadzie wbrew idei trójpodziału władzy (skoro to parlament ma być wyrazicielem woli suwerena).

Znaczenie prezydenckiego weta

W połowie lat 90. Polska była o krok od wprowadzenia systemu parlamentarno-gabinetowego: przygotowany w II kadencji Sejmu projekt Konstytucji znacząco okroił urząd prezydenta z jego uprawnień, np. pozbawiając go weta. Tyle że w 1995 r. wybory wygrał Aleksander Kwaśniewski, a tracący poparcie postkomuniści zmienili zdanie – w Konstytucji z 1997 r. weto pozostawiono, nieznacznie je tylko osłabiając.

Zwalczanie rządu wpisane było jednak w modus operandi tego urzędu nie tylko w czasach kohabitacji: pamiętamy przecież „szorstką przyjaźń” Kwaśniewskiego z Millerem, choć obaj pochodzili z jednego obozu. Niezależnie od walki o rząd dusz w środowisku elity postkomunistycznej, jej podłożem był fakt, że prezydent poza utrudnianiem życia rządowi niewiele może zrobić.

Rozwiązaniem tego problemu okazało się uzależnienie prezydenta od partii. Stworzony w 2001 r. z inicjatywy Ludwika Dorna system ich finansowania z budżetu ustabilizował scenę polityczną w Polsce, ale uniemożliwił wygranie wyborów prezydenckich bez przeprowadzenia kampanii kosztującej 20-30 mln zł. Takimi funduszami w naszych realiach dysponuje tylko partia.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 0.00 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 32/2025