Chwały drewnu nie oddawać

Kłopot mieli z nim już Wyszyński i Wojtyła, dziś dla wielu katolików jest to pytanie fundamentalne. Czy w obrazach Boga – mieszka Bóg?

Reklama

Chwały drewnu nie oddawać

Chwały drewnu nie oddawać

22.07.2019
Czyta się kilka minut
Kłopot mieli z nim już Wyszyński i Wojtyła, dziś dla wielu katolików jest to pytanie fundamentalne. Czy w obrazach Boga – mieszka Bóg?
MICHAŁ OKOŃSKI
W

W zakończeniu książki „Karykatury Boga” o. François Bœspflug, dominikanin, notuje: „Najgorszą moralną karykaturą Boga, najbardziej świętokradczą, która rzeczywiście zniekształca Jego obraz i której nie usprawiedliwia nic, najbardziej obraźliwe rysunki Go przedstawiające – jest zabicie człowieka, który sam jest Bożym obrazem i podobieństwem”.

Czy dla wszystkich to stwierdzenie jest bezdyskusyjne? Czy rzeczywiście zniekształcenie podobieństwa Boga w żywym człowieku jest czymś gorszym od zniekształcenia podobieństwa Boga w martwym wizerunku? Obawiam się, że nie – a utwierdza mnie w tym obserwacja sytuacji w Polsce, gdzie dla wielu obraza Boga w człowieku jest wciąż „tylko” obrazą człowieka; obraza zaś wizerunku, który wyobraża Boga, jest obrazą samego Boga. A w konsekwencji – domaga się nie tylko potępienia i kary, ale także wynagrodzenia i zadośćuczynienia złożonego obrażonemu...

13429

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Ostatnio wyrzucałem do śmietnika jakiś mocno zużyty "koszyczek wielkanocny". Spotkałem się z krytyką, że takich rzeczy się nie wyrzuca. Czyli zatem moja wolność była zgorszeniem dla innych ludzi. Był to zwykły koszyczek średnio mogący się kojarzyć ze Zmartwychwstaniem Pańskim, a bardziej z pogańskimi obrzędami wiosny (plastikowe jajeczka oraz zajączek). Co by się stało gdybym chciał wyrzucić zniszczony obrazek Świętego Krzysztofa Antoniego itp. Czy byłby to kamień obrazy dla innych?

no i ma Pan efekty

Człowiek kulturalny, nie wyrzuca na śmietnik, żadnych przedmiotów kultu, bowiem ma świadomość, że takie coś, może kogoś urazić. Jeżeli z jakichś względów, chce się owych przedmiotów pozbyć, to wcześniej je, na przykład spala a potem wyrzuca.

podobny temu, co by go "przedmioty kultu" na śmietniku urażały

Od kiedy koszyk, nawet tzw wielkanocny, jest przedmiotem kultu?

miałeś plastykowe badziewia wyszarpać z wikliny i wyrzucić je osobno do kontenera z napisem "plastik".

Świetnie w blokach rozpalę sobie ognisko na balkonie albo w stołowym pokoju zrobię ognisko domowe. A swoją drogą czy koszyczek z jajkami i zajączkiem jest przedmiotem kultu. A jeżeli tak to jakiego????

I tak, paląc plastik zatrułbyś powietrze substancjami mogącymi wywoływać nowotwory, wyrzucając na śmietnik coś tam "obrażasz". Prosta rada: w ogóle nie kupować niczego "świętego" i absolutnie nie przyjmować takich prezentów.

jak widać na załączonym obrazku, nie tylko o nim pisałeś.A na twoje pytanie o to czy koszyczek z jajkami jest przedmiotem kultu, to po ekspercku, odpowiedzą wybitni fachowcy od tegoż Eddie i Hugin-Munin. Zresztą, jako widać, jakieś sygnały dymne puszczają.

...a prawadziwy problem to sieczka, jaką Pan swoim dzieciom za pomocą tych badziewiastych guseł do głów zapodaje

za to między innymi cenie protestantów i ewangelików - choć muszę przyznać ci ostatni u nas, w cieszyńskiem, od wieków poddani presji otaczającego ich zewsząd "kulturowego katolicyzmu", coraz częściej wykazują oznaki chęci wciągnięcia się w ten jarmarczny kabaret

Włos się jeży....Jak można w ogóle zastanawiać się nad takimi bzdurami? Ale to Polska właśnie, i jak ma tu być normalnie...

Nie ma się co zżymać na to, że katolicki tygodnik interesuje się katolickimi bzdurami w kraju, gdzie wciąż dominuje katolicyzm. Zamiast atakować skutek, lepiej zająć się przyczyną.

Skoro plastikowe jajka są przedmiotami kultu, to uważam iż wytwórcy jak też sprzedawcy wszelkich odpustowych figurek, obrazków, medalików, baranków, etc., etc., etc., skoro nie sprzedali wszystkiego natychmiast i magazynują to gdzieś niczym pierwszą lepszą marchewkę, to grzeszą tak strasznie, że wszystkich należałoby jutro spalić na stosie. Nie dzisiaj, a jutro, żeby zdążyć przygotować odpowiednią ilość drewna.

...i je poświęcić, rzecz jasna

W domu mojej mamy, w rogu salonu urządzony jest ołtarzyk. Stoi tam figurka Matki Boskiej, jakieś aniołki, obrazki z kolęd, oczywiście zdjęcie JP II. Wszystko to przystrojone kwiatami, nawet całkiem ładnie to wygląda. Na drugiej ścianie w kredensie wystawa zdjęcia wnuków i prawnuków. W sumie nie wiem , które miejsce jest bardziej darzone czcią. Mama mimo swych lat ma jeszcze sprawny umysł, tak sobie pomyślałem, jak zareagowała by gdybym jej przeczytał ten artykuł. Ona praktycznie telewizji nie ogląda, drażnią ją ciągłe reklamy i publicystka, chyba nie ma świadomości, że gdzieś tam profanują święte, jakby to je nazwać - przedmioty. Jej pokolenie w drugim człowieku raczej dostrzegało złego, przeżyli wojnę, komunę, musieli nauczyć się żyć ze złym w ludziach.Nawet moje pokolenie nie za bardzo w drugim człowieku dostrzega wizerunek Boga, z obrazkami jest prościej. Przy okazji taka refleksja mnie naszła, ludzie są na prawdę mocno po….ni, jeśli rzeczywiście jesteśmy stworzeni na obraz i podobieństwo, to sprawy mocno się komplikują i to na najwyższym szczeblu. Jeszcze jedno, chyba najważniejsze, o tym oczywiście ani słowa w tekście Nie będziesz miał bogów innych oprócz Mnie. Nie uczynisz sobie posągu ani żadnego obrazu tego, co jest na niebie wysoko albo na ziemi nisko, lub w wodzie poniżej ziemi. Nie będziesz oddawał im pokłonu ani służył. Bo Ja jestem Pan, Bóg twój, Bóg zazdrosny, karzący nieprawość ojców na synach w trzecim i w czwartym pokoleniu — tych, którzy Mnie nienawidzą, a który okazuje łaskę w tysiącznym pokoleniu tym, którzy Mnie miłują i strzegą moich przykazań.

"Nie uczynisz sobie posągu ani żadnego obrazu tego, co jest na niebie …, ziemi …, wodzie" Proszę jednak zauważyć, że Pan Bóg zakazuje jedynie tworzenie posągów i obrazów "tego", a nie swoich. :) Dyskusyjne mogą być (i są, np. u protestantów)) natomiast obrazy i figury świętych.

Czyli twoja mama, czyniąc ten swój duchowy kącik o którym pisałeś, to twoim zdaniem grzeszy przeciw I przykazaniu, czy też nie? Pytanie pomocnicze? Jak wiadomo z rozkazu Mojżesza, wykonano odlew węża i wyniesiono go do góry, by każdy Izraelita, na niego patrząc, został uleczony od jadu żmijowego. Czy twoim zdaniem Oportunisto, Mojżesz zgrzeszył przeciw I przykazaniu, czy też nie?

przynajmniej jeśli wierzyć temu co zapisano. Ponadto czy Wężowi składano hołd? Czy był tylko dziwną, bardzo dziwną formą urządzenia medycznego, tak tylko pytam :P

Grzech jest to świadome i dobrowolne przekroczenie woli Bożej (przykazania), a jeśli dodatkowo w ważnej sprawie, to jest to grzech ciężki. Te dwa (trzy) warunki muszą być spełnione łącznie, żeby można było mówić o grzechu. Mama Oportunisty ma zapewne świadomość ukształtowaną przez wieloletnią naukę KK w tym zakresie, gdzie kult świętych figur i obrazów jest praktyką godną i chwalebną, zatem nie grzeszy urządzeniem i używaniem tego "kącika". Natomiast teoretycznie zakładając - jeśliby się tak zdarzyło, że Oportunista by przeszedł na protestantyzm i chciał w "kąciku" wznosić modły za pośrednictwem świętych figur i obrazów z "kącika" , to ze swoją znajomością Pisma i wątpliwościami mógłby grzeszyć i to może nawet ciężko. :))

Nie mam pojęcia czy zgrzeszył Mojżesz i czy grzeszy moja mama, wiem kiedy ja to robię, nie muszę i nie chcę wchodzić w nieswoje buty. Nie sądzę aby Bóg był istotą upierdliwą i małostkową, Mój Bóg taki na pewno nie jest. Staram się Go traktować poważnie, na tyle na ile mnie stać. Jeśli nie muszę to nie zawracam mu gitary swymi sprawami, nie cyganie fajnej pogody na urlop, ani wygranej w totka. Nie identyfikuje go z wizerunkiem siwego długowłosego dziadziusia, jak się go często w kościołach przedstawia. Mam duży dystans do tego co napisano w świętych księgach, dlatego prowadzenie dyskusji, czy można Go obrazić bezczeszcząc jego wizerunek, przez osoby o pewnej wiedzy w temacie, powołujących się na autorytety Kościoła, uważam za nietrafione. Kimże jesteśmy byśmy byli w stanie Go obrazić. Aby zobrazować mój punkt widzenia, proszę sobie wyobrazić jakim sposobem mogą mnie obrazić moje rybki w akwarium, czy mój pies, albo kot. Ma mój syn psa rasy bigiel, jak tylko dorwie mego bamboszka, to go rozszarpuje, sporo tego przerobił, ciekawe jak mógłby mi to wynagrodzić. Jest jaki jest, śmieszne by to wyglądało gdybym to ja się na niego obraził. Życie nie jest aż tak skomplikowane jak to sobie wykombinowali uczeni w piśmie, oni podobnie jak my rozszarpują bamboszki, starają się być przy tym niezwykle eleganccy, ale czy mniej śmieszni.

to miom zdaniem k l a s y k a opisanego w Biblii faryzeusza

Przypadkiem albo i nie, dotknąłeś bardzo ważnego tematu. Bo oto Oportunisto, owym rozwinięciem I przykazania, jakie zacytowałeś z Biblii,my katolicy, jesteśmy atakowani z różnych stron, od antyklerykalnych oszołomów, do nadzwyczaj klerykalnych, członków, różnych sekt,pospołem którzy wielkim głosem wołają - katolicy nie przestrzegają I przykazania.I wtedy właśnie je cytują, jak ty Oportunisto zrobiłeś. Pasowało by, cosik im odpowiedzieć, bo katolicy nie gęsi i swój język mają. Otóż katolicy grzeszyli by przeciw I przykazaniu, gdyby , figurkom, obrazom, krzyżom, oddawali cześć boską. A tak nie jest. Jest Jeden Bóg, Ojciec i Syn i Duch Święty. Tak wierzy 95% chrześcijan. I po za Trójcą Świętą, nie ma żadnego innego boga. W XVII wieku, na terenach dzisiejszej Francji, ówcześni kalwiniści, atakowali katolików, że nie przestrzegają właśnie I przykazania, bo czczą Krzyż Święty. Wtedy to Franciszek Salezy, dzisiejszy święty i Doktor Kościoła, pod przydrożnymi krzyżami, na rozstajach dróg pod figurkami ukrzyżowanego Chrystusa na Krzyżu, przybijał tabliczki z takim oto napisem " Nie czci katolik, drzewa ni kamienia z którego Krzyż został zrobiony, ale Tego który dla jego zbawienia, na Krzyżu został zamęczony". Ten piękny cytat, polecam wszystkim moim braciom i siostrom. Nie dajmy sobie robić wody z mózgu. Ps. Trochę idealizmu, nie zaszkodzi nawet oportuniście Oportunisto. I jeszcze jedno. Jak ktoś ciekaw, to niech sobie poczyta 25 rozdział Księgi Wyjścia. Opowiada on o tym jak Bóg kazał wykonać Arkę Przymierza. Odbierając literalnie, rozwinięcie I przykazania, to na podstawie 25 rozdziału Ks. Wyjścia, to Bóg sam sobie przeczy. Dlaczego? Otwórz i zobacz.

Mama Oportunisty byłaby pewnie zdziwiona, a nawet dotknięta, że przemądrzały ksiądz zarzuca jej nieodróżnianie Matki Boskiej od gipsowej figurki albo realnego wnuka od zdjęcia w ramkach. Zapewne także boleśnie dotknęłoby ją, gdyby ktoś podtarł się zdjęciem, wykrzykując: "Patrzajta, Oportuniścina, gdzie mam waszego wnuczka, o!". Dla niektórych osób dewocjonalia stają się fetyszami albo amuletami, dokładnie tak samo, jak może stać się wszystko, ale nazywanie tego "fundamentalnym problemem" polskich katolików to zwyczajny idiotyzm. Albo celowe nadużycie. Na cmentarzach lądują w śmietnikach tony przedmiotów ozdobionych krzyżami i imionami boskimi i nikt nie robi z tego problemu (realny problem jest, ale z troskami ks. Draguły nie ma on nic wspólnego) a że jakaś babcia zgorszy się wyrzuceniem do kubła poświęconej palemki albo zwykłego, suchego chleba ("Do kraju tego..." itd.) to co? Czym innym jest natomiast przemoc symboliczna i aż dziw, że tak lekko pisze się o "nierealności" tej przemocy wobec katolików w piśmie, które robi giewałt o naprawdę niewinne wizerunki "Żyda z pieniążkiem" (https://www.tygodnikpowszechny.pl/dwa-fantomy-148001) albo o wychłostanie drewnianej kukły. Więcej zbrodni przeciwko człowiekowi popełnili ikonoklaści niż czciciele obrazów i jeśli już ks. Draguła pisze nie bez podziwu o "kontestacji" świętych wizerunków w dobie Reformacji, to warto przypomnieć mu lub uświadomić (jeśli nie doczytał), że w kalwińskiej Genewie palono wśród szyderstw nie tylko wyprute z kościołów płótna i deski, ale także ludzi, którzy święty obrazek, krucyfiks, czy - strach pomyśleć! - różaniec ośmielili się zachować choćby jako rodzinną pamiątkę. Jeśli ks. Dragule podobają się tęczowe madonny i "cipkomaryjki" (najnowszy pomysł jednej pani), to niech sobie taką zamówi i ustawi na etażerce, ale publiczne usprawiedliwianie takich prowokacji i wyśmiewanie ludzi nimi oburzonych jest po prostu niegodne. A jeśli to robi ksiądz - haniebne.

módlcie się o zdrowie, bo na rozum za późno, obłudnicy

A propos zranionej wrażliwości, przypomina się historia pisma "Charlie Hebdo" znanego z odważnej satyry antyreligijnej. Jakaś wściekle kopulująca Trójca Św. itp. Aż raz narysowali karykaturę Mahometa, nawet niespecjalnie drastyczną. Jak to się skończyło, wiedzą wszyscy: tysiące memów, łańcuchy serc itp. W pierwszym odruchu karykaturzysta, a zarazem dyrektor wydawniczy, którego akurat nie było w redakcji w krytycznym dniu, zapewnił, że żadnych świętości jak nie było, tak nie będzie. Faktycznie, nawet kolejny rysunek z Mahometem opublikował, ale już nie bardziej obrazoburczy niż rysuneczki Jeana Effela. Zmienił jednak zdanie miesiąc później i publicznie, uroczyście zapewnił, że karykatur Proroka Mahometa (tak jest, pleno titulo! ;) rysować nie będzie i nic takiego nie ukaże się na łamach pisma. Nie ze strachu, Boże broń, ale zmęczył się tym, znudził, Sarkozy'ego też przecież do śmierci nie będzie rysował, a w ogóle to nie ma obsesji na punkcie islamu, który popełnia błędy (sic!) jak każda religia. [http://wyborcza.pl/1,75399,18395646,charlie-hebdo-nie-bedzie-juz-publikowac-karytaktur-mahometa.html] Można by zapuścić zasłonę miłosierdzia nad tym aktem skruchy i niech rzuca kamieniem, kto nigdy nie obszedł szerokim łukiem agresywnie zachowującego się osiłka, ale ten kundel zaraz wrócił do ulubionych i widać wciąż aktualnych tematów typu Chrystus z genitaliami zamiast twarzy. Zwykle po aktach terrorystycznych mówi się o tym, że one nie wystraszą, a jeszcze wzmocnią i zintegrują społeczeństwo w oporze przeciw fanatyzmowi. Nic głupszego! Monsieur Riss już nauczył się respektu przynajmniej dla niektórych świętości, a i nowych odważnych coś długo nie widać.

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]