Nie tylko lekarze ponoszą emocjonalne „koszty leczenia”. Psychoterapeuci też

Specjalista ds. zdrowia psychicznego postrzegany bywa jako magik, który poradzi sobie i wykona dobrze swoją pracę w każdych warunkach. I dlatego ani on sam, ani jego pacjent nie potrzebują wiele od systemu.
Czyta się kilka minut
Fot. delillah / Adobe Stock
Fot. delillah / Adobe Stock

Z zainteresowaniem wczytałam się w artykuł Cvety Dimitrovej „Koszty leczenia”, podejmujący ważne kwestie dotyczące obciążeń emocjonalnych w zawodach pomocowych w systemie służby zdrowia.

Jednakże zaskoczyło mnie zestawienie opisu realnie trudnej sytuacji personelu medycznego z sytuacją psychoterapeutów. Rozumiem, że intencją zabiegu porównawczego było zwrócenie uwagi na to, jak ważna jest możliwość opracowania często ekstremalnych emocji towarzyszących wykonywanej pracy. Jednak przy okazji wkradło się uproszczenie dotyczące pracy psychoterapeutów, szczególnie jeśli odnosić to do zatrudnienia w publicznych strukturach.

Zaznaczam, że wspomniane w tekście szkolenia (np. całościowe kursy psychoterapii), dostęp do własnej terapii, staży, niejednokrotnie też superwizji w dużej mierze wymagają opłacania z własnych środków i przeznaczania na nie czasu poza pracą, kosztem odpoczynku czy czasu spędzonego z rodziną. 

Podnoszenie i podtrzymywanie kompetencji oraz opracowywanie obciążeń emocjonalnych wynikających z charakteru pracy w przypadku psychoterapeutów/psychologów wymaga własnej, dodatkowej inwestycji w zasadzie przez cały okres aktywności zawodowej. System publiczny tego do końca nie widzi, choć niewątpliwie korzysta z umiejętności dobrze wyszkolonych i dbających o swoje kompetencje specjalistów.

Niedociągnięcia systemowe dotykają również psychoterapeutów/psychologów i są podobne w wielu zakresach, o których Cveta Dimitrova wnikliwie pisze w tekście w odniesieniu do innych profesji w służbie zdrowia. Nasza praca jest także często widziana w liczbach – ilości przyjętych pacjentów. Ponadto specjalista z obszaru zdrowia psychicznego postrzegany bywa jako magik, który dzięki empatii i zaangażowaniu poradzi sobie i wykona dobrze swoją pracę w każdych warunkach organizacyjnych. I dlatego ani on sam, ani jego pacjent nie potrzebują wiele od systemu.  

Wszakże zapaść publicznego systemu opieki w obszarze zdrowia psychicznego, w tym pomocy dla dzieci i młodzieży, z której próbujemy się wydostać, nie wzięła się znikąd. Rozumiem, że artykuł dotyczył przede wszystkim zawodów medycznych, specyficznych dla nich obciążeń i niewidzialnych kosztów, więc wnoszony w tym komentarzu wątek stanowi pokrewny, ale odrębny temat. Niemniej w związku z nawiązaniem przez autorkę w tekście do profesji psychoterapeutów, chciałam zwrócić uwagę, że i tu rzeczywistość zawodowa ma swoją złożoność. 

Dziękuję za artykuł!

Wieloletnia czytelniczka 

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”