Rok temu, w lutym 2025, w przedterminowych wyborach do Bundestagu zdobyli ponad jedną piątą głosów i drugie miejsce po zwycięskiej chadecji (CDU/CSU). Od tego czasu Alternatywa dla Niemiec (AfD) cały czas pnie się w sondażach, w ostatnich miesiącach utrzymując pozycję lidera.
Formalnie AfD ma dwóch równych sobie współprzewodniczących. Jednak to 47-letnia Alice Weidel, która rok temu występowała już w roli kandydatki na urząd kanclerza Republiki Federalnej, jest dziś twarzą ugrupowania.
Rok 2025: niemiecki romantyzm w kampanii wyborczej AfD
Aby mocno otworzyć tamtą kampanię, na początku 2025 r. Weidel udała się z ekipą filmową do malowniczej Saskiej Szwajcarii. Młodzieżówka AfD wpadła na pomysł, by w spotach sięgnąć po kody zakorzenione w niemieckiej kulturze. Tutaj – te nawiązujące do epoki romantyzmu, gdy Niemcy chcieli widzieć się jako naród wędrowców-filozofów, którzy cenią sobie i związki z naturą, i namysł nad sensem istnienia.
Najsłynniejszym obrazem niemieckiego romantyzmu jest ten z 1818 r.: „Wędrowiec” Caspara Davida Friedricha. Na skalnym filarze w Saskiej Szwajcarii, nad morzem mgły, stoi, spoglądając przed siebie, mężczyzna. Krajobraz wkoło to głównie niebo i kilka pagórków wystających z chmur. Daleko od cywilizacji, będąc świadkiem cudów natury, niemiecki umysł może pochylić się nad egzystencjalnymi pytaniami. To nie przypadek, że obraz Friedricha zdobił okładki dzieł Friedricha Nietzschego, także Niemca.
W tamtym spocie wyborczym Weidel również obcuje z przyrodą Saskiej Szwajcarii. Zostawia ślady na mieniącym się w słońcu śniegu. Dotyka mchu i skał. Widzimy, jak liderka AfD wędruje coraz wyżej, jednocześnie podniosłym tonem recytując artykuł 56. konstytucji.
Kilka linijek tekstu to przysięga wypowiadana podczas zaprzysiężenia niemieckich kanclerzy: „Przysięgam, że siły swe poświęcę dla dobra Narodu Niemieckiego, że będę pomnażać jego dobro, chronić od szkody, strzec i bronić Ustawy Zasadniczej i ustaw federalnych, że będę sumiennie wypełniać swe obowiązki oraz że będę sprawiedliwy dla każdego”.
Gdy Weidel dociera do celu, za jej postacią rozciąga się krajobraz zbliżony do tego z obrazu Friedricha. Tyle że ona stoi twarzą do widza, gdy wypowiada ostatnie słowa przysięgi: „Tak mi dopomóż Bóg”. Jako kandydatka na urząd kanclerza, prezentuje się tu jako mąż stanu.
Rok 2013: Alice Weidel podaje w wątpliwość suwerenność Niemiec
Zupełnie odmienne wrażenie można odnieść, zaglądając do jej prywatnej korespondencji.
Kilkanaście lat wcześniej Weidel uderzała w inne tony. 24 lutego 2013 r. – w czasie, gdy założyciele AfD dopiero postanawiali powołać nowe ugrupowanie – wysyła maila do znajomego.
„Drogi J., powód, dla którego jesteśmy zalewani przez obce kulturowo narody, takie jak Arabowie, Sinti i Romowie itd., to systematyczne niszczenie społeczeństwa obywateli jako możliwej przeciwwagi dla wrogów konstytucji, przez których jesteśmy rządzeni” ‒ pisze.
Dalej: „Te świnie to nic innego jak marionetki zwycięskich mocarstw II wojny światowej, które mają za zadanie utrzymywać naród niemiecki w słabości, wywołując »molekularne wojny domowe« w centrach miast poprzez zalanie ich obcym żywiołem”.
Mail kończy: „Serdeczne pozdrowienia, Lille”. „Lille” można przetłumaczyć na polski jako „Lilka”. Znajomi Alice Weidel tak do niej mówią.
Wiele lat później, już w czasach jej zaangażowania politycznego, treść maila wycieka do mediów. Weidel nigdy nie przyzna, że jest on autentyczny. Ale dziennikarze skrupulatnie wywiązują się ze swoich obowiązków: docierają do odbiorcy maila, a on potwierdza autentyczność korespondencji. Media potwierdzają też w wielu źródłach prawdziwość adresu mailowego, z którego Weidel wysłała swoje przemyślenia.
Z jednej strony mamy więc aspirowanie do funkcji szefowej rządu, z drugiej podawanie w wątpliwość suwerenności własnego państwa. To nie jedyne dwuznaczności związane z kobietą, która stoi na czele AfD – partii, która w tym roku może objąć władzę w dwóch wschodnich landach. W Saksonii-Anhalt i Meklemburgii-Pomorzu Przednim sondaże dają AfD nawet 40 proc. głosów.
Rok 1979: dom rodzinny i śląscy przodkowie Alice Weidel
Alice Weidel rodzi się w 1979 r. na zachodnioniemieckiej prowincji. Dorasta w miasteczku Harsewinkel, w landzie Północna Nadrenia-Westfalia. W tej okolicy dominują podobne do siebie domy jednorodzinne z czerwonej cegły, równo przystrzyżone trawniki i pola uprawne.
Ojciec zajmuje się sprzedażą mebli, matka domem i trójką dzieci. To od rodziców Lilka uczy się sumienności i punktualności. Mama codziennie budzi dzieci o 6 rano. Sama jest już perfekcyjnie ubrana i umalowana. Lilka woli domowy dryl od atmosfery w szkole. Po latach w jednym z wywiadów nazwie swoich nauczycieli – ludzi o lewicowych poglądach – bandą leni w sandałach. Aby ich denerwować, po otrzymaniu prawa jazdy jeździ do gimnazjum ojcowskim mercedesem.
Na jej późniejsze poglądy wpływ ma też pochodzenie jej rodziny. Jak w przypadku kilku innych wpływowych polityków AfD, rodzina jej ojca Gerharda musiała opuścić ziemie, które odebrano Niemcom po II wojnie światowej.
Jej przodkowie mieszkali w Leobschütz (Głubczyce, dziś w województwie opolskim). Tak opisuje dzieje swojej rodziny:
„Weidel to nazwisko z Górnego Śląska, moja rodzina ze strony ojca pochodzi z Leobschütz. Zawsze odmawiałam sprawdzenia, jak brzmi polska nazwa tego miasta (...). Ojciec miał straszne dzieciństwo, stracił rodziców i brata”.
Weidel nie ma za to nic do powiedzenia na temat dziadka, Hansa Weidla. Był w NSDAP i SS, służył jako sędzia wojskowy. W 1944 r., mianowany przez samego Hitlera, zaczął pracę sędziego sztabowego i skazywał przeciwników systemu. Po wojnie zaprzeczał, jakoby wiedział cokolwiek na temat zbrodni. Pytana przez dziennikarzy o dziadka-nazistę, Weidel odparła, że nie miała z nim kontaktu (za sprawą „nieporozumień rodzinnych”) i nie wiedziała o jego roli w czasie wojny.
Rok 1998: Alice zdaje maturę z wyróżnieniem i ujawnia pewien talent
W szkole jest wyróżniającą się uczennicą. Więcej można się o tym dowiedzieć z gazetki maturalnej, którą jej klasa przygotowuje w 1998 r. Jeden z wpisów dotyczy dziewczyny o pseudonimie „Lille”. Wymienione są jej liczne talenty: znakomicie jeździ na rowerze szosowym, ale rozumie też złożone procesy ekonomiczne. Jest pełna „wybuchowych paradoksów”. Już wtedy koledzy dostrzegają jej dominujący charakter i niezwykłą asertywność. Zarazem Lilka potrafi być „bardzo wrażliwa, sentymentalna, czasem nawet słaba”.
Najbardziej intrygujące są ostatnie zdania. Bliski przyjaciel opisuje jej największy talent. To sztuka kłamstwa. „Ale prawdziwym problemem nie jest to, że od czasu do czasu kłamiesz. W końcu wszyscy to robimy. Nie, ty po prostu kłamiesz zbyt dobrze. Chyba nigdy nie spotkałem nikogo, kto z tak niewzruszoną pewnością siebie jak ty wypowiadałby kłamstwa i nie okazywał nawet najmniejszych oznak zdenerwowania”.
Po maturze Alice studiuje zarządzanie i ekonomię na uniwersytecie w Bayreuth. Jest najlepsza na roku. W 2004 r. broni z wyróżnieniem pracę magisterską pt. „Rola banków w nadzorze korporacyjnym jako koncepcja polityki transformacyjnej na przykładzie Chińskiej Republiki Ludowej”.
Jesień 2013 roku: Alice Weidel wstępuje do AfD
Potem jej życie przyspiesza. Zostaje zatrudniona we frankfurckim oddziale Goldman Sachs, jednego z największych banków inwestycyjnych na świecie. Jednak w świecie finansjery wytrzymuje tylko rok. Dzięki stypendiom przeprowadza się najpierw do Japonii, a później na kilka lat do Chin. W Pekinie pisze doktorat o chińskim systemie emerytalnym; broni go w 2011 r. Uczelnia wyróżnia wyjątkową jakość jej pracy.
W 2013 r. Alice Weidel zamieszkuje ze swoją partnerką, Sarah Bossard, w miejscowości Biel. To jedno z najbardziej lewicowych i liberalnych miast w na ogół konserwatywnej Szwajcarii. Sarah jest producentką filmową. Pochodzi ze Sri Lanki, a została adoptowana i wychowana przez szwajcarskiego pastora i jego żonę. W tym czasie przyszła liderka AfD prowadzi własną działalność doradztwa finansowego.
Pewnego wieczoru między partnerkami dochodzi do kłótni. Sarah zarzuca Alice, że po raz kolejny na organizowanej w ich domu imprezie zamęczała gości wywodami politycznymi, głównie krytykując Unię Europejską. W jej monologach w równie ciemnych barwach rysować miała się sytuacja w Niemczech. „Zamiast zanudzać wszystkich swoimi tyradami, sama zajmij się polityką!”, wypala Sarah.
Są razem do dziś, ale Sarah podobno czasem żałuje tamtych słów. Bo Lilka istotnie postanawia się zaangażować: jesienią 2013 r. wstępuje do AfD.
Rok 2018: Alice Weidel zmienia ton debat w Bundestagu
W AfD Weidel szybko pnie się w górę. Już w 2017 r. zostaje posłanką do Bundestagu i szybko staje się rozpoznawalna. Blond włosy spięte w kok, na szyi perły (rodzinna pamiątka), garsonka, biała koszula ze sporym kołnierzem, wąskie jasnobrązowe spodnie, kończące się na wysokości kostki, i białe sportowe buty. Tak niemal zawsze występuje publicznie.
Ważne jest też, jak występuje. Jej sposób mówienia jest ostry, cyniczny, niemal pogardliwy. W pierwszych latach nie zamierza się nikomu kłaniać ani przymilać.
16 maja 2018 r. w Bundestagu trwa debata nad budżetem. Pierwsi mówcy przerzucają się liczbami, proponują a to cięcia w jednym obszarze, a to dosypanie pieniędzy w innym. W końcu do mównicy podchodzi Weidel. Alternatywa dla Niemiec jest w Bundestagu dopiero niespełna rok. Posłowie AfD już wiedzą, że łamanie reguł i konwenansów zwiększa ich popularność w social mediach.
„Burki, dziewczynki w chustach, utrzymywani z zasiłków nożownicy i inne łajzy nie zapewnią nam dobrobytu, wzrostu gospodarczego ani państwa socjalnego!” – mówi Weidel na forum izby. Jej słowa stają się viralem, krążą po internecie. Jedni są oburzeni, inni wiwatują. O Alice Weidel się mówi. AfD zaś na zawsze zmienia ton parlamentarnych dysput. Elokwentna i bezwzględna, Weidel ma w tym spory udział.
Rok 2019: Alice i jej partnerka muszą się przeprowadzić
Jej działalność polityczna wzbudza co i rusz falę krytyki – także w Biel, gdzie wraz z partnerką wychowują dwóch małych synów. Kobiety są wielokrotnie publicznie wyzywane. Podczas gdy chłopcy bawią się na placu zabaw, rozlegają się okrzyki w rodzaju: „Pieprzona nazistka!”, „Pieprzone AfD!”. Sarah Bossard traci kontrakty i większość przyjaciół. Para postanawia się wyprowadzić.
W 2019 r. na nowy dom wybierają miasteczko Einsiedeln, pół godziny samochodem na południe od Zurychu. Jeśli chodzi o politykę, to tutaj, na konserwatywnej szwajcarskiej prowincji, kobiety nie wzbudzają już takiego oburzenia. Choć małomiasteczkowa społeczność nieufnie podchodzi do homoseksualnego związku z dwójką dzieci.
Przy tym Weidel nie może oficjalnie przyznać się, że tam mieszka. Politykę robi przecież w Niemczech. Coraz częściej dziennikarze pytają, jak to możliwe, że liderka nacjonalistycznej niemieckiej partii mieszka na co dzień w Szwajcarii. Dlatego rodzina jest oficjalnie zameldowana w niemieckim Überlingen nad Jeziorem Bodeńskim.
Cała ta skomplikowana życiowa układanka podporządkowana jest jednemu celowi: Weidel chce awansować w AfD. Kolejne lata to kolejne sukcesy, pozycja współprzewodniczącej, na koniec nominacja na Spitzenkandidatin partii – kandydatkę AfD na urząd szefowej rządu.
Styczeń 2025 roku: „Czarny, czerwony, złoty” i pytanie o wiatraki
Decyzję, aby wystawić Alice Weidel do walki o fotel kanclerski, partyjni delegaci podejmują na zjeździe AfD we wschodnioniemieckim miasteczku Riesa, w styczniu 2025 r.
Weidel wychodzi tam na scenę. Blond włosy spięte w kok, granatowa marynarka, biała koszula, perły, czyli z wyglądu ta sama Alice, którą kraj zna od lat. Ale na początku 2025 r. jej partia jest już drugim pod względem popularności ugrupowaniem w skali kraju, a ona sama walczy o władzę z Friedrichem Merzem i Olafem Scholzem, kandydatami chadecji i socjaldemokracji, którzy polityczną karierę zaczynali jeszcze w latach 80. XX w. O rozmowę z nią zabiega Elon Musk, a także ludzie z administracji Donalda Trumpa.
„Czarny, czerwony, złoty” – mówi Weidel w Riesa. Zamiast przywitać delegatów po długich wiwatach, zaczyna przemówienie od wymienienia niemieckich barw narodowych. Robi to wolno i z namaszczeniem.
Chcąc rozgrzać emocje partyjnych dołów, sięga po swój stary szkolny talent. „Kiedy przejmiemy władzę, usuniemy wszystkie elektrownie wiatrowe. Precz z wiatrakami hańby!” – niemal krzyczy, wzbudzając wielki entuzjazm.
Słowa te mają wyrazić jej sprzeciw wobec zielonej transformacji energetycznej i szybkiego odchodzenia od gazu i węgla. Rozumiane dosłownie, brzmią jednak absurdalnie: w Niemczech w tym czasie jest już blisko 30 tys. wiatraków, które przy dobrych wiatrach produkują blisko jedną trzecią krajowej energii.
Dopytywana o to zdanie już po zjeździe, stwierdzi zdziwiona, że przecież chodziło jej tylko o osiemnaście wiatraków, które mają stanąć w jednym z lasów w Hesji, przeciwko czemu protestuje miejscowa społeczność.
Kłamstwo performatywne jako narzędzie polityki (nie tylko AfD)
Alice Weidel, a w ślad za nią szereg jej partyjnych naśladowców, do perfekcji opanowała sztukę tzw. kłamstwa performatywnego. Sam elektorat doskonale wie, że to, co słyszy, jest kłamstwem, ale ponieważ wymowa jest atrakcyjna i prowokująca, wzbudza ono entuzjazm.
Jeszcze kilkanaście lat temu takie polityczne szarlataństwo nie miałoby w Niemczech żadnych szans. Dziś – w okresie gospodarczej stagnacji, międzynarodowej niepewności, rozemocjonowanych do granic mediów społecznościowych, a także kolejnych wystąpień Donalda Trumpa, podczas których prezydent USA luźno podchodzi do kwestii prawdy – coraz więcej Niemców skłania się ku Alternatywie.
Tekst jest zredagowanym fragmentem książki Łukasza Grajewskiego pt. „Alternatywa dla Niemiec czy zagrożenie dla świata? Kulisy marszu AfD po władzę”, która ukazuje się właśnie nakładem wydawnictwa Szczeliny.
„Tygodnik Powszechny" – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.




















