W sobotę 21 lutego na Węgrzech oficjalnie ruszyła kampania. To początek ostatniej prostej przed wyborami parlamentarnymi, zaplanowanymi na 12 kwietnia. Do momentu, który może zakończyć epokę dominacji Viktora Orbána, zostało niespełna 50 dni. Wypełni je bezwzględny pojedynek: z jednej strony rządzący od 16 lat Fidesz, z drugiej Tisza pod wodzą Pétera Magyara.
Węgierskie wybory to nie tylko sprawa lokalna
Po raz pierwszy od 2010 r. scenariusz, w którym Fidesz traci władzę, przestał być jedynie marzeniem opozycji. Sondaże wskazują dziś na kilkupunktową przewagę partii Tisza. Ale wynik nie jest pewny: przesądzą o nim wyborcy wciąż niezdecydowani, o których dusze toczy się brutalna walka.
Węgierskie wybory to nie tylko sprawa lokalna. Orbán zbudował tyleż unikalną, co kontrowersyjną koalicję poparcia. Cieszy się uznaniem Donalda Trumpa, a niedawna wizyta Marca Rubio w Budapeszcie, połączona z zapowiedzią „złotego wieku” w relacjach USA-Węgry, to potwierdza. Sukces Orbána leży w interesie zarówno Trumpa, jak i Putina. Kreml widzi w nim gwaranta utrzymania wpływów w regionie. Z kolei Unia Europejska swoje nadzieje pokłada w Magyarze.
Czy w razie klęski Orbán wprowadzi stan wyjątkowy?
Atmosferę zagęszcza narastający spór Orbána z Kijowem. W ostatnim tygodniu byliśmy świadkami jego kolejnego etapu. Orbán uważa, że Wołodymyr Zełenski celowo nie przywrócił dostaw ropociągiem Przyjaźń po tym, jak został on uszkodzony w rosyjskim nalocie, co interpretuje jako ingerencję w kampanię na korzyść Tiszy.
Można odnieść wrażenie, że to podgrzewanie konfliktu to przygotowanie gruntu pod wariant ekstremalny. Jeśli Fidesz przegra, rządzący mogą uznać, że doszło do naruszenia porządku konstytucyjnego przez siły zewnętrzne lub zagrożenie bezpieczeństwa kraju (np. przez kryzys energetyczny). Obecny parlament, którego mandat trwa do zwołania nowego, mógłby, powołując się na art. 50 konstytucji, wprowadzić stan wyjątkowy.
W takim scenariuszu do przekazania władzy by nie doszło, a kolejne wybory mogłyby zostać odsunięte. Na razie to political fiction. Ale pokazuje, jak wysoka jest stawka.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.




















