Po tym, jak rozpadł się rząd kanclerza Olafa Scholza, a termin przedterminowych wyborów do Bundestagu ustalono na 23 lutego, było pewne, że ta kampania będzie wyjątkowa. Wyjątkowo krótka. I wyjątkowo chłodna.
W styczniu wraz z plakatami kandydatów na ulicach pojawił się pierwszy śnieg. A kto ma ochotę na polityczną agitację przy temperaturach w okolicy zera? Na pewno nie wyborcy. Ale także partyjne „doły” jak na razie nie kwapią się do wystawiania kampanijnych stoisk w centrach miast. Na szczęście dla obu tych grup kampania ledwo co się zaczęła, a już zmierza ku końcowi. Do dnia wyborów pozostał nieco ponad miesiąc.
Można by oczekiwać, że przez tak krótki czas niewiele może się zmienić. Przez cały poprzedni rok sondaże niemal nie drgnęły. Na pierwszym miejscu od dawna plasuje się centrowo-konserwatywna CDU/CSU – chadecy mogą liczyć na ok. 30 proc. głosów. Drugie miejsce zajmuje nieodmiennie skrajnie prawicowa Alternatywa dla Niemiec (AfD), która cieszy się poparciem ok. 20 proc. wyborców. Zarówno socjaldemokraci (SPD), jak i Zieloni mogą liczyć na ok. 15 procent. Na szarym końcu są lewicowi populiści z Sojuszu Sahry Wagenknecht (BSW), liberałowie (FPD) i skrajnie lewicowa Die Linke. Te trzy partie będą potrzebować sporo szczęścia, aby przekroczyć 5-procentowy próg wyborczy.
Elon Musk obraża Olafa Scholza i promuje radykałów z AfD
Zupełnie niespodziewanie w kampanię za Odrą postanowił zaangażować się najbogatszy człowiek na świecie: Elon Musk, właściciel koncernu motoryzacyjnego Tesla, firmy produkującej statki kosmiczne SpaceX i platformy X (dawniej Twitter). A także jeden z najbliższych dziś doradców Donalda Trumpa, który 20 stycznia po raz drugi obejmuje urząd prezydenta USA.
„Tylko AfD może uratować Niemcy” – napisał Musk na platformie X pod koniec grudnia. To był dopiero początek. Ekscentryczny i nieprzewidywalny miliarder w kolejnych dniach regularnie obrzucał inwektywami kanclerza Olafa Scholza („Olaf to błazen”) i niestrudzenie promował Alternatywę.
W końcu w czwartek 9 stycznia Musk uciął sobie ponadgodzinną pogawędkę z Alice Weidel, kandydatką AfD na kanclerza; rozmowę transmitowano na żywo na platformie X. Weidel wypadła słabo, jej angielski pozostawiał dużo do życzenia. Mimo wszystko Musk dał jej dostęp do swojej ogromnej rzeszy odbiorców – ich rozmowę śledziło kilkaset tysięcy osób.
Weidel wykorzystała tę okazję, aby złagodzić wizerunek swojej partii i dotrzeć do bardziej centrowego elektoratu. Mówiła też o potrzebie powrotu przez Niemcy do energetyki jądrowej oraz o naprawie systemu edukacji.
Kampania Muska raczej nie wpłynie na wybory, ale podkopuje poczucie własnej wartości Niemców
Poparcie Muska dla największych radykałów na niemieckiej scenie politycznej zapewne nie zmieni znacząco wyniku lutowych wyborów. Na to Niemcy są zbyt sceptyczni wobec oligarchów z Doliny Krzemowej i ekipy Trumpa. Ale takie podgryzanie w wykonaniu Muska jeszcze bardziej podkopuje poczucie własnej wartości niemieckiego społeczeństwa – i tak już mocno naruszone.
– Coraz częściej można odnieść wrażenie, że „german Angst” naprawdę istnieje – mówi w rozmowie z „Tygodnikiem” Anne Jeschke z hamburskiego pisma „Die Zeit”. Przywołany przez nią termin – dosłownie: „niemiecki strach” – to określenie, którym anglosascy komentatorzy zwykli nazywać skłonność Niemców do szybkiego popadania w pesymizm, a nawet w panikę, jeśli tylko nie wszystko idzie zgodnie z planem.
W ostatnich miesiącach Anne Jeschke analizowała nastroje w Niemczech, a te są po części sprzeczne wewnętrznie. W jednym z badań 43 proc. respondentów określiło sytuację gospodarczą jako złą. Równocześnie, przy pytaniu o własną sytuację, tę odpowiedź zaznaczyło tylko 9 procent badanych.
Również w rozmowach, które autor „Tygodnika” prowadził w okresie świątecznym, nie można było wyczuć obaw o własną sytuację materialną. Klasa średnia wciąż ma zasoby, by w sezonie zimowym poszusować w Alpach lub wygrzać się na Wyspach Kanaryjskich. A potem rezerwować letnie wakacje i zastanawiać się, jakie nowe ubezpieczenie dokupić w nowym roku (średnio Niemiec ma ich aż sześć).
Mimo ogłaszanego zewsząd kryzysu płace wciąż są wysokie, i to nie tylko w prywatnych firmach, ale też np. w szkolnictwie, sektorze publicznym, a po części także w usługach.

Niemiecka klasa średnia obawia się utraty obecnego poziomu życia
W języku niemieckim nie ma powiedzenia „jak spaść, to z wysokiego konia”. Raczej mówi się, że „lepiej jechać na ośle, niż spaść z konia”. Tyle że ten bezpieczny i cierpliwy niemiecki osioł zaszedł już tak wysoko, iż z niepokojem spogląda w dół. – W ciągu ostatnich dekad Niemcy doświadczyły bezprecedensowego rozwoju. Jesteśmy na wysokim poziomie, a upadek z bardzo wysoka może być też bardzo bolesny – mówi Anne Jeschke.
Dziennikarka uważa, że to wizja utraty obecnego poziomu życia najbardziej paraliżuje Niemców: – Do klasy średniej należy ponad połowa mieszkańców. Ta grupa postrzegana jest jako ostoja stabilności. Tworzy silne poczucie wspólnoty, wedle dewizy, że dzięki własnej pracy może sobie pozwolić na dobre i dostatnie życie. Ci ludzie boją się, że w najbliższych latach lepiej już nie będzie.
Jeschke nie ma wątpliwości, że kampanię zdeterminuje zastój, w jaki popadła gospodarka: – Widać obawy o miejsca pracy. Redukcje zapowiedziano w wielu obszarach przemysłu. Choć to nie oznacza, że ludzie zostaną zwolnieni z dnia na dzień. Wciąż silne związki zawodowe dbają o to, aby np. wygaszać miejsca pracy dopiero po przejściu pracowników na emeryturę.
Koniec końców jednak dobrze płatnych miejsc pracy w przemyśle będzie coraz mniej. – A po opuszczeniu swoich branż, ci ludzie raczej nie podejmą niskopłatnych prac w usługach. Pracownicy Volkswagena nie przebranżowią się masowo, by pracować w domach opieki czy sortować paczki – uważa Jeschke.
Dla większości z tych, których to dotyczy, oznacza to zatem życiową ślepą uliczkę.
Zamachy naruszają poczucie bezpieczeństwa Niemców
Drugim obok gospodarki nieustającym źródłem niepokoju dla Niemców jest imigracja.
Wieczorem 20 grudnia – tego dnia, gdy Musk ogłosił swoje poparcie dla AfD – Taleb Abdul Dżawad, 51-letni obywatel Arabii Saudyjskiej, wjechał w Magdeburgu w tłum na jarmarku bożonarodzeniowym. Zginęło sześć kobiet w różnym wieku i 9-letni chłopiec. Niemal 300 osób zostało rannych, wiele wciąż przebywa w szpitalach.
Zgromadzone dotąd informacje nie pozwalają w pełni odczytać motywów mordercy. Dżawad odszedł od islamu, w mediach społecznościowych wielokrotnie krytykował kanclerz Merkel za przyjmowanie islamskich imigrantów. Istotniejsze jest jednak, że żyjąc w Niemczech od 2006 r., wiele razy groził publicznie, iż może dokonać zamachu. Tymczasem niemieckie państwo i tak przyznało mu azyl, dało prawo do pracy (pracował jako psychiatra w więzieniu). Służby ignorowały zagrożenie, jakie mógł stwarzać.
To kolejny zamach w wykonaniu imigranta – po tym, jak w sierpniu 2024 r. w Solingen Syryjczyk zabił nożem trzy osoby. Morderstwa dokonał w imieniu tzw. Państwa Islamskiego. Również w tym przypadku okazało się, że niemieckie urzędy i służby zupełnie zawiodły.
Przyszły kanclerz Friedrich Merz zapowiada zaostrzenie polityki migracyjnej
Na dzień przed Wigilią AfD zorganizowała w Magdeburgu wieczór upamiętniający ofiary zamachu. „Tygodnik” był na miejscu. Na plac katedralny przyszło kilka tysięcy osób. Było dużo więcej młodych osób niż zazwyczaj na stricte politycznych wiecach Alternatywy. I choć w obliczu żałoby w mieście nawet radykalni politycy AfD starali się łagodzić ton przemówień, w pewnym momencie tłum spontanicznie zaczął skandować: „Abschieben!” („Deportować!”).
AfD chce zmienić niemiecką politykę migracyjną o 180 stopni. Ale także prowadząca w sondażach chadecja proponuje istotne zmiany. Szef CDU Friedrich Merz, który ma największe szanse na objęcie po wyborach urzędu kanclerskiego, chce, aby policjanci zawracali nielegalnych imigrantów już na granicy, czyli także do Polski. Imigranci, którzy dwukrotnie popełnią czyn karalny, musieliby opuścić kraj. Znacznie zwiększona ma zostać liczba deportacji. Dostęp do niemieckiego obywatelstwa, ułatwiony przez rząd Scholza, miałby zostać znów utrudniony.
Politycy CDU/CSU nie wykluczają też, że w obliczu upadku reżimu Asada ci Syryjczycy, którzy uzyskali w Niemczech azyl (to ponad 700 tys. osób), powinni wrócić do ojczyzny.
Czy Niemcy dołączą do ogólnoeuropejskiego zwrotu na prawo?
Ben Krischke jest publicystą konserwatywnego miesięcznika „Cicero”, który ukazuje się w Berlinie. Nadchodzące wybory i kampanijne spory widzi w szerszej perspektywie końca pewnej epoki. – Wszędzie tam, gdzie w Niemczech wywierany jest wpływ na opinię publiczną, dominują pozycje lewicowe. W szkołach i na uniwersytetach, w dziennikarstwie, w kulturze. Według badań 80-90 proc. dziennikarzy ma poglądy lewicowe. Dawniej antyestablishmentowe opinie stały się już dawno głównym nurtem – mówi Krischke w rozmowie z „Tygodnikiem”.
Redakcja „Cicero” stawia tezę, że czas tej lewicowej hegemonii właśnie się kończy. Główny zarzut formułują tak: polityka prowadzona w czasach Merkel i Scholza oparta była na dogmatach humanitaryzmu, ratowania klimatu, praw mniejszości. Jednocześnie działania rządu Niemiec były coraz bardziej oderwane od potrzeb szerokich mas i prowadziły do coraz poważniejszych ingerencji w wolny rynek, a także w życie codzienne.
Do buntu wyborców przeciw szeroko pojętej lewicy w ostatnich latach doszło już we Włoszech, Holandii i oczywiście w USA. Niemal symboliczna dla Niemiec jest też obecna sytuacja w Austrii: kanclerzem w Wiedniu może zostać po raz pierwszy w historii lider skrajnie prawicowej Partii Wolnościowej (FPÖ).
– W swoim nowym programie CDU inicjuje koniec ery Merkel – Krischke przypomina, że to Merkel odpowiadała za skręt jej formacji na lewo. – Natomiast Merz stawia na konserwatywny profil przez bardziej rygorystyczne zasady dotyczące migracji i silniejszy nacisk na gospodarkę. Przy jednoczesnym ograniczeniu środków na ochronę klimatu, które są postrzegane jako nadmierne lub niewłaściwe.

Z kim Merz może utworzyć nowy rząd?
Nawet po wygraniu wyborów, Friedrichowi Merzowi może być jednak trudno przeforsować wszystkie co bardziej konserwatywne postulaty – przede wszystkim ze względu na ograniczone możliwości koalicyjne.
Sondaże jasno wskazują, że chadecja będzie musiała utworzyć jakąś koalicję. Ponieważ pozycja liberałów, w przeszłości tradycyjnego partnera chadeków, jest słaba, a Bundestag będzie zapewne rozproszony (może być w nim sześć albo nawet siedem frakcji), na koniec w grę wchodzić może koalicja CDU/CSU albo z SPD, albo z Zielonymi – czyli z lewicą.
– Teoretycznie Merz mógłby zawrzeć koalicję również z AfD – mówi Krischke. Dziennikarz „Cicero” jest wręcz przekonany, że wtedy łatwiej byłoby mu realizować program, a przynajmniej tę jego część, która dotyczy polityki wewnętrznej. Bo w sferze polityki zagranicznej trudno o punkty wspólne między przywiązaną do relacji transatlantyckich chadecją a otwarcie prorosyjską AfD.
– Już wcześniej chadecy wykluczyli koalicję z AfD i to stanowisko utrzyma się także po wyborach – Krischke przypomina, że Urząd Ochrony Konstytucji (odpowiednik polskiej ABW) uznaje część partii AfD za „zdecydowanie prawicowo-ekstremistyczną”. Pomimo pewnych programowych zbieżności Merz nie zaryzykuje więc politycznego wstrząsu, jakim byłoby dopuszczenie skrajnej prawicy do współrządzenia.
Czy społeczny zwrot na prawo będzie postępować?
Na koniec naszej rozmowy Ben Krischke stawia tezę, że to nie najbliższe, lecz dopiero kolejne wybory będą mieć decydujące znaczenie dla Niemiec. – Jeśli Merzowi nie uda się przywrócić kraju na właściwe tory i przeprowadzić reform, społeczny zwrot na prawo może postępować. Może się okazać, że za cztery lata to AfD będzie wystawiać kanclerza lub przynajmniej uczestniczyć w tworzeniu rządu – przewiduje.
Przejmowanie się sytuacją za cztery lata dobrze wpisuje się w teorię o Niemcach cierpiących na „german Angst” i martwiących się na zapas. Mimo wszystko z perspektywy wielu krajów Zachodu, które pogrążają się w coraz większym politycznym chaosie – by przywołać choćby Francję – sytuację w Niemczech wciąż można uznać za stabilną.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.




















