Znowu w życiu im nie wyszło, czyli przyglądamy się owocom pracy Ministerstwa Zdrowia

Zapowiedź rychłego zakazu sprzedaży e-papierosów okazała się falstartem. Wcześniej resort potknął się na regulacjach dotyczących dostępności antykoncepcji awaryjnej.
Czyta się kilka minut
Izabela Leszczyna
Konferencja prasowa minister zdrowia Izabeli Leszczyny, 17 czerwca 2024 r. // Fot. Anita Walczewska/East News

Na początku czerwca minister zdrowia „miała nadzieję”, że ustawę zakazującą sprzedaży e-papierosów nieletnim uda się uchwalić przed (tegorocznymi, chyba) wakacjami – nadziei tej nie gasiła nawet bezwzględność kalendarza, wskazującego wówczas, że zostały na to trzy tygodnie.

Dziś Izabela Leszczyna zeszła na ziemię. Podczas poniedziałkowej konferencji prasowej przyznała, że do tego zakazu daleka droga, bo po pierwsze – proces legislacyjny, po drugie, konieczna będzie notyfikacja prawa w Unii Europejskiej. Kiedy więc szumnie zapowiadany, od miesięcy, zakaz mógłby zacząć obowiązywać? „Początek przyszłego roku” – mówi ministra zdrowia.

Kto się cieszy

Tu nie ma żadnych zaskoczeń. Ustaw nie uchwala się (a w każdym razie nie powinno się uchwalać, dla dobra wszystkich) z dnia na dzień. Dlatego, gdy ministra Leszczyna zapowiada, że będzie zabiegać w Kancelarii Premiera o skrócenie do minimum okresu konsultacji, mimo szczerego poparcia dla samej idei zakazu zapala mi się czerwona lampka.

Zresztą – może raczej nie mimo, ale właśnie dlatego, że zakaz jest potrzebny, konieczny wręcz. By był skuteczny, należałoby go jednak przygotować i wprowadzić mądrze. Żadnych dróg na skróty, żadnych przyspieszeń. „Gdy się człowiek spieszy, to się diabeł cieszy” – mawiali przodkowie i mieli po trzykroć rację. Byłoby fatalnie, gdyby diabeł ucieszył się i tym razem; i tak ma, za przyczyną bubli legislacyjnych, zbyt wiele radości. Od lat.

Leksykon bubli

Od czterech lat wiadomo np., jak wiele wad ma system teleporad w połączeniu z e-receptą. Od ponad roku – że dochodzi do nadużyć, w tym dotyczących wystawiania recept na silne leki przeciwbólowe. I ciągle nie ma właściwych rozwiązań prawnych, które postawiłyby tamę działaniom na pograniczu prawa lub wręcz – daleko poza tą granicą. Krucjata byłego ministra zdrowia Adama Niedzielskiego, wspomaganego przez część mediów, których dziennikarze dokonywali prowokacji, zamawiając online recepty na silne leki, przeciw tzw. receptomatom, zakończyła się spektakularną klęską ministra, nie ze względu na spisek lobby receptomatowego, ale ze względu na elementarny brak szacunku głównego bohatera do przepisów prawa.

Nota bene, w ostatnich dniach kolejną prowokacją posłużył się były wiceminister zdrowia, obecnie poseł PiS Janusz Cieszyński, zamawiając – z sukcesem – receptę na ekstremalnie silną substancję. Polityk nie stronił od ostrych połajanek w stronę obecnie rządzących – jakby kompletnie zapominając nie tylko o tym, że sam odpowiadał w resorcie zdrowia za cyfryzację, a więc i teleporady, i system e-recept, a następnie nadzorował ten obszar pośrednio jako minister cyfryzacji, ale też – że już wczesną wiosną 2020 r. i część mediów, i posłowie opozycji zwracali uwagę, jak potencjalnie niebezpieczną mieszankę tworzą teleporady i e-recepty, jeśli (to kluczowe) funkcjonują bez odpowiednich ram prawnych.

Wytykanie obecnej ekipie, że czegoś nie dopilnowała przez kilka miesięcy, podczas gdy poprzednicy mieli na to 3,5 roku, jest, nawet jak na standardy polskiej polityki, skrajnie nieuczciwe. To regulacje wprowadzane w latach 2018-2019 sprawiły, między innymi, że Centrum e-Zdrowia gromadzi dane na potęgę, ale niewiele z tego dla bieżącego procesu decyzyjnego wynika.

Potknięcie na pigułce

Oczywiście, „co było, a nie jest, nie pisze się w rejestr”, a obecnie rządzący nie powinni liczyć na taryfę ulgową pod hasłem „przez osiem ostatnich lat”. Czy tam – przez trzy i pół roku. Są takie obszary, w których decyzje nie mogą zapadać opieszale, bo ceną jest ludzkie życie. Nie może też nad nimi nadmiernie ciążyć bieżąca walka polityczna.

Nadmiernie, bo byłoby skrajną naiwnością sądzić, że możemy się od tej walki całkowicie uwolnić. Gdyby tak było, nie mielibyśmy „sukcesu” w postaci programu pilotażowego pigułki „dzień po”, bo – najprawdopodobniej – ta kwestia byłaby uregulowana ustawą, a pigułka byłaby dostępna bez recepty i bez konieczności odpowiadania – przez dorosłe kobiety – na pytania, ile zrozumiały z wykładu farmaceuty i czy zmodyfikują na przyszłość swoje decyzje dotyczące antykoncepcji. Programu, który w teorii obejmuje również niepełnoletnie nastolatki powyżej 15. roku życia, ale w praktyce – jeśli chciałyby z niego skorzystać, muszą mieć zgodę rodzica.

Ministerstwo Zdrowia prezentuje z dumą listę aptek, które zgłosiły się do pilotażu (jest ich 1,2 tys., czyli ok. 10 proc.), wkrótce zostaną one obrandowane materiałami przygotowanymi przez ministerstwo i NFZ, ale to wszystko nie zmienia faktu, że akrobacje legislacyjne nie przyniosły takiego efektu, jaki zakładano.

Można było szybciej, efektywniej i – last but not least – nie łamiąc przepisów konstytucyjnych.

Pozostaje mieć nadzieję – nie tę kruchą, płonną – że prace nad zakazem jednorazowych e-papierosów będą wolne od politykierstwa i skłonności do łamania lub obchodzenia konstytucji. Diabeł już się dość nacieszył. Więcej nie trzeba.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”