Ruszył nowy program profilaktyczny. Pieniądze są, ale czy zgłoszą się pacjenci?

Bilans zdrowia osób dorosłych to rozwiązanie, o które eksperci zabiegali od lat. Jednak ilu Polaków zechce zatroszczyć się o swoje zdrowie?
Czyta się kilka minut
Piknik zdrowotny w ramach programu "Profilaktyka 40+". Ciechocinek, 7 sierpnia 2021 r. // Fot. Tytus Żmijewski / PAP
Piknik zdrowotny w ramach programu "Profilaktyka 40+". Ciechocinek, 7 sierpnia 2021 r. // Fot. Tytus Żmijewski / PAP

Program „Moje zdrowie – bilans zdrowia osoby dorosłej” ruszył 5 maja. To jedna z najważniejszych zmian w systemie w ostatnich dekadach – zapewnia Ministerstwo Zdrowia.

Zapisali się głównie młodzi dorośli

W połowie maja ministra Izabela Leszczyna informowała, że do programu zapisało się już ponad 80 tysięcy osób. Głównie z młodszych grup wiekowych (20-40 lat). To zrozumiałe: po pierwsze, najłatwiej do programu zgłosić się wypełniając ankietę dostępną w IKP, po drugie, ta grupa nie mogła badać się w ramach zakończonego programu Profilaktyka 40 Plus.

Na razie trwa rozruch, poradnie POZ (program będą realizować wszystkie, które mają kontrakt z NFZ) poznają jego szczegóły. Pełną parą, można się spodziewać, „Moje zdrowie” wystartuje w czerwcu.

Ilu Polaków pójdzie na badania

Z podsumowania wprowadzonego w czasie pandemii programu Profilaktyka 40 Plus, z którego – jak sama nazwa wskazuje – mogły korzystać osoby, które ukończyły 40 lat, wynika, że w ciągu niespełna czterech lat zgłosiło się ok. czterech milionów osób. Rachunek wydaje się prosty – milion osób rocznie, choć – jak to często bywa – średnia nie oddaje rzeczywistości: liczba uczestników narastała z czasem.

A na rok 2025 w NFZ są pieniądze, które pozwolą sfinansować udział w programie około 600 tysięcy osób. Oczywiście, w pół roku, więc w skali roku byłoby to 1,2 miliona – ale jednak przy populacji liczącej niemal 9 milionów osób więcej. Zresztą prof. Agnieszka Mastalerz-Migas, konsultant krajowa w dziedzinie medycyny rodzinnej, wprost stwierdziła, że przynajmniej w tym roku będzie można uznać za sukces, jeśli NFZ będzie musiał wydać wszystkie przewidziane środki. Urzędowy pesymizm czy – po prostu – realizm?

Dlaczego warto badać cholesterol

Bilanse zdrowia kojarzą się nam z książeczką zdrowia dziecka i pediatrią. Ostatni pediatryczny bilans powinien być zrealizowany w 19. roku życia, ale w praktyce tego obowiązku nie ma jak egzekwować. Zresztą kontrole NIK wykazały, że choć niemal wszystkie dzieci mają wykonywane bilanse w pierwszym roku, dwóch latach życia, potem mobilizacja rodziców wyraźnie zniżkuje.

Między innymi dlatego badanie poziomu cholesterolu wprowadzono do bilansu sześciolatka. To ważne badanie przesiewowe w kierunku hipercholesterolemii rodzinnej, uwarunkowanej genetycznie; badanie, które ratuje zdrowie dziecka, ale może też uratować zdrowie i życie jego trzydziesto-, czterdziestoletnich rodziców, żyjących bez świadomości obciążenia zdrowotnego, skutkującego np. udarem czy zawałem serca. Badanie mogłoby być realizowane dwa lata wcześniej, jednak bilans sześciolatka „przydaje się” przy zapisywaniu dziecka do szkoły, więc jego realizacja jest wyraźnie lepsza.

Starość zaczyna się dziś

Nie pilnujemy bilansów zdrowia dzieci (są obowiązkowe, choć jak widać, tylko w teorii), mało prawdopodobne więc, że chętnych do sprawdzenia swoich podstawowych parametrów zdrowotnych będą miliony. Ale ministra zdrowia nie traci wiary.

Ksiądz Adam Boniecki powiedział kiedyś, że starość zaczyna się dziś” – przypominała podczas oficjalnej prezentacji programu, podkreślając, że nie tylko o długie życie, ale przede wszystkim o zdrowe i zapewniające sprawność starzenie się dbać powinni także ci, którzy stawiają pierwsze kroki w dorosłości.

Mówiąc jeszcze bardziej wprost: nie tylko długość życia, ale i jego jakość w okresie senioralnym, stopień sprawności, niezależności – zależy od tego, czy zadbamy o swoje zdrowie odpowiednio wcześnie. Najważniejsze są zdrowe nawyki, których częścią są również badania profilaktyczne.

Szkodliwy list biskupów na temat edukacji zdrowotnej

Nie po drodze nam z badaniami. Polska na tle innych krajów Unii Europejskiej wygląda wprost fatalnie, jeśli chodzi o zgłaszalność w programach przesiewowych w kierunku chorób nowotworowych. To ma swoją cenę, bo choroby te, wykrywane na późniejszym etapie, trudniej wyleczyć (dużej części wyleczyć się w ogóle nie da, można tylko wydłużać życie chorego o kolejne miesiące lub wręcz tygodnie), leczenie jest też o wiele droższe.

Eksperci są jednomyślni: nie będzie przełomu, jeśli nie wzrośnie świadomość zdrowotna obywateli. Świadomość zdrowotna nie wzrośnie, jeśli nie będziemy edukować od najmłodszych lat. A powiedzieć, że edukacja zdrowotna ma w Polsce trudny start, to nic nie powiedzieć. Niby wejdzie od września do szkół, ale opublikowany w maju list Prezydium KEP, w którymi biskupi piszą do rodziców-katolików: „Nie wolno wam!”, snując wizję przedmiotu nakierowanego na deprawację młodego pokolenia, to zaledwie wstęp do tego, co będzie się dziać w okolicach początku roku szkolnego 2025/2026.

Ale słabość profilaktyki to nie tylko niska świadomość społeczeństwa. W systemie publicznym była przez dekady niezauważalna, co łatwo zmierzyć poziomem wydatków, które oscylują wokół 2 procent ogólnego budżetu na świadczenia zdrowotne. Średni odsetek w UE jest ponad dwukrotnie wyższy (nie sposób pominąć faktu, że nasz budżet na zdrowie jest o blisko połowę niższy niż unijna średnia). Pytanie: czy wydajemy tak mało, bo Polacy nie korzystają z profilaktyki, czy też może raczej Polacy nie korzystają z profilaktyki, bo wydajemy mało, a niedoinwestowany segment nie ma się jak rozwinąć?

Pacjent dowie się, co oznaczają wyniki badań

Być może dlatego Ministerstwo Zdrowia i NFZ postanowiły na „Moim zdrowiu” nie oszczędzać: wycena świadczenia dla POZ jest bardzo atrakcyjna, co może skłonić poradnie do aktywnej akwizycji chętnych. Minister zdrowia chciałaby, żeby program pomógł budować relacje między pacjentami a podstawową opieką zdrowotną, która powinna być (na razie to tylko hasło) fundamentem systemu opieki zdrowotnej.

Dlatego kluczowym elementem „Mojego zdrowia” jest wizyta końcowa, w trakcie której uczestnik programu dowie się nie tylko, co oznaczają wyniki badań (poprzedni program profilaktyczny zostawiał pacjenta „sam na sam” z wynikami, które laikowi niewiele mówią), ale również będzie miał szansę porozmawiać z lekarzem lub pielęgniarką o swoim zdrowiu. Ono jest bezcenne, ale w programie koszty są dokładnie policzone: na jedną osobę NFZ wyda trochę więcej niż 300 złotych. W tym roku 193 mln zł, w przyszłym – 400 mln zł.

„Moje zdrowie” w trzech krokach

Po pierwsze, wypełnij ankietę:

  • przez aplikację „Moje IKP”
  • przez stronę Internetowe Konto Pacjenta (IKP)
  • lub w poradni podstawowej opieki zdrowotnej (tam, w razie wątpliwości, możesz liczyć na pomoc personelu).

Wypełnione ankiety trafiają do wybranej przez pacjenta poradni POZ, która przeanalizuje wyniki i wyda skierowanie na odpowiedni pakiet badań. 

Po drugie, idź na badania:

Zakres podstawowych badań diagnostycznych, na które zostaną skierowani wszyscy:

  • morfologia krwi,
  • glukoza,
  • kreatynina (z eGFR),
  • lipidogram (cholesterol całkowity, LDL, HDL, triglicerydy),
  • TSH (hormon tyreotropowy),
  • badanie ogólne moczu.

Gdy wyniki ankiety (czynniki ryzyka, również wiek) wskażą na podwyższone zagrożenie stanu zdrowia, POZ może wystawić skierowanie na dodatkowe badania.

Po trzecie, zgłoś się na wizytę podsumowującą:

Zakres wizyty zależy od wyników badań oraz twojego wieku. Na pewno zostanie wykonany pomiar masy ciała, ustalony wskaźnik BMI oraz zmierzone ciśnienie. Te pomiary razem z wynikami ankiety i wynikami badań będą podstawą indywidualnego planu zdrowotnego.

Uwaga! Osoby do 49. roku życia z programu „Moje zdrowie – bilans zdrowia osoby dorosłej” mogą korzystać raz na pięć lat, starsi – raz na trzy lata. Jednak w ramach Indywidualnego Planu Zdrowotnego (IPZ) lekarz może zalecić wykonywanie określonych badań częściej. W zależności od wieku mogą być, w ramach tej wizyty, wykonane dodatkowe badania (np. test w kierunku demencji u osób powyżej 60. roku życia) oraz zarekomendowane odpowiednie do wieku szczepienia ochronne. 

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Jerzy Skakun dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 22/2025

W druku ukazał się pod tytułem: Zbadaj się