Mam przygotowany projekt ustawy zakazujący sprzedaży jednorazowych papierosów dzieciom i młodzieży – zapewniała kilka dni temu minister zdrowia Izabela Leszczyna, dodając, że projekt ów jest skonsultowany z ekspertami, a ona w tym tygodniu podejmie rozmowy w KPRM i ma nadzieję – co kluczowe – że uda się, jeszcze przed wakacjami, wprowadzić ochronę nieletnich przed tym zagrożeniem.
W krótkiej dość wypowiedzi Leszczynie udało się zawrzeć tyle wątków, ile – bez mała – Henrykowi Sienkiewiczowi na kartach „Ogniem i mieczem”. Zbieżność nieprzypadkowa: ogniem i mieczem należałoby walczyć z plagą. Jednak nie jest najważniejsze czym, lecz jak. Najlepiej – mądrze. I przede wszystkim – skutecznie.
Tymczasem mnożą się wątpliwości.
Po pierwsze, terminarz. Wakacje nadejdą za dwa i pół tygodnia. 21 czerwca, gdy uczniowie odbiorą świadectwa. Nie ma możliwości, by ustawa została uchwalona i weszła w życie przed tą datą.
Po drugie, ścieżka legislacyjna. Nawet gdyby Koalicja Obywatelska złamała słowo i rządowy projekt „wrzuciła” (wzorem poprzedników) poselską ścieżką – na uchwalenie ustawy jest już po prostu za późno. Nie ma powodu nie wierzyć, że projekt jest bliski doskonałości i w jego sprawie wypowiedzieli się eksperci, ale projekty rządowe muszą przejść etap konsultacji publicznych – a owego projektu nikt nie upublicznił. „Upublicznił”, czyli przekazał do konsultacji publicznych i uzgodnień międzyresortowych. Oficjalnie. Konsultacje publiczne powinny trwać miesiąc. Niechby dwa tygodnie… To jednak nie wszystko. Ścieżka legislacyjna ma swój początek (konsultacje) i koniec (opublikowanie w Dzienniku Ustaw), ale jest jeszcze coś, o czym politycy chętnie zapominają, a co powinno być normą – vacatio legis. Dość przypomnieć, że w przypadku zakazu sprzedaży osobom niepełnoletnim energetyków prezydent Andrzej Duda podpisał ustawę pod koniec sierpnia, zakaz zaczął obowiązywać 1 stycznia 2024 roku.
A skoro już o zakazie sprzedaży energetyków mowa… Ustawą próbowano rozwiązać poważny problem: według szacunków po takie napoje sięgało co piąte dziecko przed ukończeniem 10. roku życia; w starszych grupach wiekowych było to odpowiednio więcej. Jednak, jak w ciągu kilku miesięcy obowiązywania zakazu informowały media, zakaz działa „teoretycznie”, czyli w praktyce nie działa. Problemem jest zupełny brak świadomości społecznej – dotyczy to również rodziców. „O ile bowiem 15-latek siedzący na ławce z czteropakiem piwa szybko zmobilizowałby kogoś do powiadomienia o tym fakcie służb, o tyle analogiczna sytuacja z wysokokofeinowymi napojami zaniepokoi już zdecydowanie mniej osób. Świadczą o tym statystyki policji. Zarówno w Gdańsku, Gdyni, jak i Sopocie od 1 stycznia tego roku żaden komisariat nie prowadził postępowania dotyczącego sprzedaży czy spożywania »energetyków« przez osoby małoletnie” – informował w maju portal Trójmiasto.pl.
No i wreszcie – wiązanie ochrony nieletnich przed jednorazówkami z czasem wakacji tylko z pozoru jest logiczne: wiadomo, wolny czas, dzieci i młodzież schodzą z oczu opiekunów, spędzając całe tygodnie na wyjazdach lub po prostu poza domem. Ale to już było. Młodzież i dzieci sięgają po jednorazówki zawsze i wszędzie, również w szkole. Ba, również we własnych domach – co wykazał opublikowany na początku roku raport z badań. Palenie (czy też wdychanie) w szkolnych toaletach czy szatniach to smutna norma nawet renomowanych szkół średnich. Myślenie, że w wakacje młodzi narażeni są bardziej, opiera się na konserwatywnym – i nieaktualnym – założeniu, że oko rodzica, opiekuna, a do pewnego stopnia również nauczyciela chroni przed niebezpieczeństwem. Otóż nie.
Jest jeszcze jedna istotna kwestia. Wiadomo, że zakaz sprzedaży jednorazówek w ogóle (niekoniecznie tylko osobom niepełnoletnim) byłby na rękę – mówiąc oględnie – producentom i dystrybutorom innych alternatywnych wobec tradycyjnych papierosów systemów dostarczania nikotyny. W mediach w ostatnich tygodniach zaroiło się od „demaskatorskich” tekstów, obnażających próby lobbingu i – to akurat byłoby zabawne, gdyby nie było po prostu głupie – podających w wątpliwość tezę, że mamy do czynienia z poważnym zagrożeniem dla zdrowia publicznego.
Z drugiej strony (lub którejś z kolei, bo stron w tym sporze jest znacznie więcej), gdy wpisać w wyszukiwarkę „zakaz jednorazówek” i sprawdzić zakładkę „Wiadomości”, jako jeden z pierwszych pozycjonuje się tekst opublikowany przez wiodący, opiniotwórczy portal informacyjny. Już na początku czytamy: „W ostatnich miesiącach sporo się mówi na temat rzekomej »plagi« lub »epidemii« jednorazówek (jednorazowych papierosów elektronicznych). Czy faktycznie produkty te dominują na polskim rynku i czy prawdą jest, że są rzeczywiście aż tak dużym wyzwaniem z dziedziny zdrowia publicznego?”. Nie można zapytać, co autor ma na myśli, bo to… artykuł sponsorowany.
Jednorazówki, smakowe i kolorowe, kuszą coraz młodsze dzieci – wakacje nie wakacje, skuteczne państwo powinno w tej sprawie działać. Mądrze i efektywnie, nie traktując potencjalnego uchwalenia ustawy jak alibi, pozwalającego na pochwalenie się sukcesem. Na razie tego ostatniego brak.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.



















