Zakopane ryby

Waldemar Gronowski z Legnicy był właścicielem piekarni, który przez lata rozwoził niesprzedane pieczywo do domów dziecka i charytatywnej stołówki. Mógł je niszczyć, ale wolał oddać. Mógł sporządzać fikcyjne protokoły zniszczenia, ale nie chciał kłamać. Od podarowanego pieczywa nie odprowadzał podatku VAT ani podatku dochodowego, bo to czyniłoby całe przedsięwzięcie nieopłacalnym. Kiedy przez władze miasta został uznany za Sponsora Roku, ktoś napisał donos do skarbówki. Okazało się, że uzbierało się prawie ćwierć miliona złotych zaległości podatkowych. Gronowski piekarnię zlikwidował i jest na zasiłku. Urzędnicy kontroli skarbowej właśnie orzekli po raz drugi, że zaległy podatek zapłacić musi, choć zmniejszyli kwotę do zapłacenia o 100 tys. zł.
Czyta się kilka minut

Sytuacja nie jest prosta: właściciel piekarni, oddając darmo chleb i nie płacąc podatku, łamał prawo. Prawo złe - ale jednak prawo. Pojawia się pytanie: czy indywidualne sumienie może stać ponad prawem? I drugie, zapewne ważniejsze: czy musimy konstruować prawo, które łamie sumienia i tłumi ich głos? Kłopoty Gronowskiego już podziałały na innych, studząc ich zapał do dobroczynności. Dziennikarze "Gazety Wyborczej" odkryli np., że legnicki oddział Polskiego Związku Wędkarskiego postanowił zakopać 800 kg świeżo odłowionych ryb, które zwykle oddawał do stołówek dla biednych, żeby tylko uniknąć kłopotów. Ten obraz zakopanych ryb będzie mi się chyba długo śnił po nocach.

Wiele rzeczy w Polsce nas dzieli. Coś jednak powinno nas łączyć. W tej sprawie nie wolno czekać. Apeluję do Ministra Finansów - i liczę, że inni dołączą do tego apelu - o darowanie zaległych podatków Waldemarowi Gronowskiemu. A także o jak najszybszą zmianę przepisów prawnych dotyczących darowizn w postaci żywności i innych artykułów pierwszej potrzeby. W Polsce wciąż jest wielu ludzi głodnych. Jest też sporo takich, którzy starają się temu problemowi zaradzić. Państwo nie powinno im przeszkadzać. A na razie przeszkadza.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 42/2006