Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Sumy czartoryskie

Sumy czartoryskie

10.04.2018
Czyta się kilka minut
W ubiegłym tygodniu Ministerstwo Kultury i zarząd Fundacji Czartoryskich chętnie przypominały podatnikom, że zakup kolekcji należącej do tej ostatniej był okazją niemal wyprzedażową. Padły słowa o 95-procentowym rabacie udzielonym Skarbowi Państwa.
BARTOSZ KRUPA / EAST NEWS
P

Przedstawiciele resortu nie chcą jednak pamiętać, iż jeszcze rok temu przyznawali, że ich szef siadł do negocjacji (na zdjęciu ich sfinalizowanie 29 grudnia 2016 r.) bez żadnej ekspertyzy szacującej aktualną wartość zbiorów. Minister Gliński – jak ustalił wówczas „Dziennik Gazeta Prawna” – miał do dyspozycji tylko wyliczenia Muzeum Narodowego w Krakowie, które w połowie lat 90. wyceniło kolekcję Czartoryskich na 2,5-3 mld zł.

Sprzedający również podsuwa opinii publicznej informację o rabacie rzędu 96 proc. – także bez podania źródła wyceny. Niektóre media wskazują na artykuł w „New York Times”, który odnotowując transakcję wymienił rzeczywiście taką kwotę, ale… cytując wypowiedź ministra Glińskiego.

100 mln euro za kolekcję, w skład której wchodzi m.in. „Dama z gronostajem” Leonarda da Vinci czy „Krajobraz z miłosiernym Samarytaninem” Rembrandta, rzeczywiście nie wygląda na kwotę wygórowaną. Warto jednak pamiętać, że proste porównania choćby wartości rynkowej „Damy” z wyceną innych obrazów Leonarda mogą prowadzić na manowce. Fakt, że „Dama z gronostajem” w epoce współczesnej nie trafiła jeszcze pod młotek, może (choć nie musi) zmniejszyć jej wartość, bo w świecie kolekcjonerskim najwyższe ceny osiągają często dzieła, których wycenę potwierdziła poprzednia transakcja, najlepiej z udziałem znanego marszanda lub kolekcjonera.

Rabat, o którym zgodnie mówią resort i Fundacja, wpływa jednak kojąco na wizerunek obu instytucji, konfrontowanych z niewygodnymi pytaniami o transfer 100 mln euro z konta polskiej fundacji Czartoryskich do Liechtensteinu. ©℗


CZYTA TAKŻE:

I nadszedł ten dzień: Z chwilą, gdy potomkowie Czartoryskich zamienili jedną z największych prywatnych kolekcji dzieł na brzęczącą monetę, wyprowadzenie tej gotówki z Polski było kwestią czasu.

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Historyk starożytności, który od badań nad dziejami społeczno–gospodarczymi miast południa Italii przeszedł do studiów nad mechanizmami globalizacji. Interesuje się zwłaszcza relacjami...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum
Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

to cecha charakterystyczna dojnej zmiany i jeden z jej ulubionych instrumentów komunikacji z ciemnym ludem

Oni teraz serwują nam wersję, że bronią skarby przed wywózką. O ile dobrze pamiętam, nie było takiej możliwości, ponieważ regulamin fundacji na to nie pozwalał (proszę o sprostowanie, jeśli się mylę). No ale czego się dla lansu nie czyni. Pan Minister w tym gustuje. Lepszy był tylko minister wojny. Zwłaszcza na zdjęciu z zakupów na dworcu, podczas odwrotu (szybkiego) ze Smoleńska.

Żeby wycenić tę kolekcję precyzyjnie, sztuka po sztuce, trzeba chyba więcej czasu, niż na to było przeznaczone. Bez wątpienia, każdy kto trochę siedzi w muzealnictwie, bibliotekarstwie lub archiwistyce, zdaje sobie sprawę, ze gdyby podliczyć z osobna każdy rękopis, starodruk, numizmat, obraz itp. z kolekcji Czartoryskich, stosując sie do aktualnych osiągów cenowych z takich choćby polskich domów aukcyjnych jak Lamus, Rempex, Desa czy Rara Avis, kolekcja ta w sumie przekroczyłaby grubo ową wycenę z lat 90. O zagranicznych standardach nawet nie wspomnę. Wycena hurtowa z zasady powinna byc mniejsza, więc spokojnie w ciemno można przyjąć te 2,5 mld. Jeśli autor artykułu po prostu szukał pretekstu do zaczepki, to się zblamował nieco. Na miejscu ministra też wolałbym wydać te 100 000 000, żeby zabezpieczyć "Damę" czy "Ojca" przed takimi numerami, jak ten z 2002 r. kiedy wysłano w świat "Damę". Takich ryzykownych akcji na Zachodzie juz od dawna się nie robi

Postaram się Szanownego Pana fałsze i przeinaczenia wyprostować, bo widać, że błądzi, a może nawet o tym nie wie... ✚✚✚ Po pierwsze, na Zachodzie nie robi się akcji z kupowaniem na łapu capu za grube publiczne pieniądze towaru, co już jest w posiadaniu, i do tego od znajomych króliczka. ✚✚✚ Po drugie, eksponaty muzealne owszem, wędrują po świecie, także te najbardziej znane i najcenniejsze, informację bez trudu znajdzie Pan w sieci. ✚✚✚ Po trzecie, ani w 2002 ani w żadnym innym roku żaden okaz muzealny nie opuścił i nie opuści Polski bez zgody polskich władz - i o tym nawet kto nie siedzi w muzealnictwie powinien wiedzieć. Pan najwyraźniej nie wie, ale to chyba wciąż za mało, żeby się widzieć na miejscu ministra - nawet tak marnego, jak P. Gliński.

żeby tę kolekcję mieć u siebie nie trzeba było wydawać ani eurocenta - ba, tym bardziej wyceniać jej nie trzeba było +++ bolszewicka, pisowska zgraja zachowuje się wypisz wymaluj jak przysłowiowi sołdaci sowieccy podczas przemarszu na Berlin w '45 - grabić co w oczy wpadnie, byle szybko i byle dużo
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]