Skąd się biorą księża

Kandydaci do seminariów są dziećmi świata, który odchodzi w przeszłość. Czy już jako duchowni uniosą reformę Kościoła?

Reklama

Skąd się biorą księża

Skąd się biorą księża

05.10.2020
Czyta się kilka minut
Kandydaci do seminariów są dziećmi świata, który odchodzi w przeszłość. Czy już jako duchowni uniosą reformę Kościoła?
GRAŻYNA MAKARA
W

We wrześniu 2019 r. rektorzy polskich seminariów duchownych wracali ze zjazdu w Rzeszowie ze szczególnym dokumentem. Była to rozbudowana, licząca 91 pytań ankieta ks. prof. Krzysztofa Pawliny, specjalisty w zakresie formacji seminaryjnej, autora wielu opracowań na temat młodzieży. Adresatami byli nowo przyjęci klerycy.

– W watykańskiej Kongregacji ds. Duchowieństwa czeka na akceptację nowe polskie „Ratio fundamentalis”, dokument o szczegółach formacji kapłańskiej – mówi ks. Pawlina. – Pomyślałem, że skoro odpowiedzieliśmy na pytanie: jak formować, musimy wiedzieć też, kogo formujemy. Taki był punkt wyjścia moich badań. Dopiero zestawienie ich wyników z „Ratio” pozwoli zaproponować formację odpowiednią dla Kościoła w Polsce.

Ankiety wypełniali kandydaci przyjęci do seminarium, ale przed rozpoczęciem zajęć. Jak podkreśla ks. Pawlina, chodziło o to, by nie zostali jeszcze...

17729

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

,

też się nad tym kiedyś zastanawiałem - katechetka mówiła, że "z powołania", życie uczyło, że z przypadku, dziś wiem, że to rodzaj defektu psychiki albo wręcz choroby umysłowej popycha niektórych do seminarium - nagromadzenie różnorakich fobii, kompleksów i mniej lub bardziej intensywnych paranoi, to wszystko składa się na rodzaj odlotu podobnego tym po niektórych narkotykach, no i efekty są jakie są, jakie wręcz musza być, paskudne w zdecydowanej większości przypadków

Jeżeli takie wnioski wyciągamy z badań tych "z ludu wziętych", to konsekwentnie należy je odnieść do ludu samego. Inne wnioski wyciągam z tego artykułu. O defektach psychiki i chorobach umysłowych nie wypowiadam się - rzecz zastrzeżona dla lekarzy (i to jeszcze po przeprowadzeniu przez nich osobistego badania). Inaczej to bajanie. Czym innym jest mówić o czyichś zachowaniach, często nagannych (te nie wymagają ocen lekarskich) a czym innym jest mówić o patologii, w sposób szczegółowy nazwanej.

niepotrzebny eufemizm, na tej zasadzie to bolszewicka partia swe elity opisywała, a na dobra sprawę odnieść można takie określenie i do pensjonariuszy zakładów karnych, i pacjentów szpitali psychiatrycznych - pytanie brzmi co wypchnęło z tego ludu chłopców do seminariów i zakonów, wszak znikomy odsetek tego ludu tam się garnie - ja jedynie swą własna diagnozę stawiam, na doświadczeniach i obserwacjach własnych opartą, zaznaczam przy tym, że wszelkie użyte choćby w powyższym tekście bogobojne i wzniosłe frazesy o wymiarze czysto religijnym traktuje z należnym im w kontekście rzeczowym nikłym poważaniem

Nie widzę tutaj żadnego eufemizmu tylko prosty rachunek zbiorów. Jedne zawierają się w drugich. Dotyczy to tak samo osadzonych w zakładach karnych (nie ma tam pensjonariuszy!) jak i Pacjentów szpitali psychiatrycznych. W rzeczonych przypadkach największym zbiorem jest lud - czyli ogół obywateli. W nim zawierają się wszystkie inne, pomniejsze. Tu nie ma wiary, tu jest prosty rachunek. Na marginesie też dodam, że tak zwane obserwacje i doświadczenia własne mogą być źródłem wiedzy subiektywnej lub też nieuprawnionych uogólnień.

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]