W takich sytuacjach nie warto wdawać się w rozważania, ile kosztuje każdy rok z ponad 50, w trakcie których ktoś żył z piętnem „syna bandyty” i ponosił z tego powodu wymierne represje. Tak wielkie sumy służą raczej do tego, by zwrócić uwagę opinii publicznej na problem. Przypominają o ważnych i nigdy niedających się rozstrzygnąć dylematach: co obecne państwo i jego podatnicy są winni osobom, które poniosły krzywdę i uszczerbek za to, że walczyły z systemem totalitarnym? Komu należy się zadośćuczynienie i jak zakreślić kryteria? Czy powinniśmy mocą decyzji politycznych wyodrębnić szersze kategorie zasłużonych, czy pozwolić sądom rozstrzygać w indywidualnych przypadkach? Obecny proces jest ważny jeszcze z innego powodu: chodzi o jednego z najciekawszych dowódców podziemia niepodległościowego tuż po wojnie – ale to znaczy również najbardziej kontrowersyjnych, niedających się skwitować jednym słowem. Proces sądowy, który musi zakończyć się jednoznacznym rozstrzygnięciem, może być potraktowany jako namiastka werdyktu przed trybunałem pamięci zbiorowej. ©℗
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.




















