Zasady są znane i były akceptowane przez najważniejsze polskie instytucje państwowe, w tym Kancelarię Prezydenta i Ministerstwo Kultury. Brzmią w skrócie tak: podczas obchodów rocznicy wyzwolenia byłego niemieckiego nazistowskiego obozu koncentracyjnego i zagłady Auschwitz głos oddać należy przede wszystkim byłym więźniom żydowskim, ocalałym z Zagłady, a także byłym więźniom polskim, romskim i innym.
Głosy Ocalałych są ważniejsze niż polityka
Została ich garstka. To jedna z nielicznych okazji, by móc ich usłyszeć i by choć przez chwilę pomyśleć o tym, co mają nam do powiedzenia. Ich przesłanie musi z nami pozostać – to ważniejsze niż polityka.
Polskie władze, po doświadczeniach choćby z propagandą kremlowską, która dla swoich celów imperialnych wykorzystywała datę 27 stycznia, chętnie zaakceptowały formułę odpolitycznienia obchodów. Uznano, że to najwłaściwsza formuła, tym bardziej, że przemawiający w trakcie uroczystości dyrektor Muzeum Auschwitz Piotr Cywiński jest reprezentantem państwa polskiego, które opiekuje się tym szczególnym miejscem.
„Historia to znajomość faktów, pamięć to ich świadomość, właśnie tak potrzebna dziś. Historia nie tworzy traumy, natomiast pamięć – może. Pamięć jest kluczem dla dzisiejszego świata i projektowania przyszłego. A tymczasem nadal uczymy tylko historii, a nie pamięci” – mówił przed rokiem i było to również jedno z przesłań jego ówczesnego wywiadu dla „Tygodnika”, w którym tłumaczył powody, dla których złożona także z byłych więźniów obozu Międzynarodowa Rada Oświęcimska zdecydowała się na ograniczenie politycznych wystąpień.
Mój ojciec „zamienił się w dym”: świadectwo Bernarda Offena
W rocznicy wyzwolenia Auschwitz uczestniczyłem kilkakrotnie – byłem także w tym roku. Słuchałem m.in. wystąpienia Bernarda Offena, urodzonego w 1929 r. Żyda z Krakowa, który przeszedł przez krakowskie getto oraz obozy KL Plaszow, KL Auschwitz, KL Mauthausen i KL Dachau.
Po wojnie Offen wyjechał do Stanów Zjednoczonych, ale od kilku lat znów mieszka w Krakowie. Miałem okazję go poznać i wiem, jak ogromne znaczenie ma dla niego opowiadanie o swoim losie. To fragment jego wystąpienia:
„Kiedy zapytałem, co stało się z moim ojcem, współwięźniowie odpowiedzieli, że zamienił się w dym. Zajęło mi trochę czasu, zanim zrozumiałem, co to znaczy. Widziałem, jak ludzie umierali z głodu i tortur. Słyszałem odgłosy cierpienia, strzałów, psów. Czułem smród palonych zwłok”.

Świadectwo Załmena Gradowskiego
Podczas tegorocznych uroczystości odczytano też zapiski Załmena Gradowskiego, który został skierowany przez Niemców do Sonderkommando – specjalnej grupy więźniów zmuszonych do pracy w komorach gazowych i krematoriach, głównie przy spalaniu zwłok ofiar. Gradowski prawdopodobnie zginął w czasie buntu Sonderkommando w październiku 1944 roku.
W jego odnalezionych po wojnie notatkach czytamy: „Mojemu pisaniu towarzyszy pragnienie, aby chociaż minimum informacji o tej rzeczywistości dotarło do świata, a wówczas Ty, świecie, pomścij wszystko”.
Turski, Bartoszewski i ostrzeżenie przed obojętnością
Takich głosów przez lata było więcej. W 2020 r. Marian Turski wzywał nas do tego, byśmy nie pozostawali obojętni, w przeciwnym razie „jakieś Auschwitz spadnie nagle z nieba”.
Innym razem Władysław Bartoszewski przywoływał biblijny cytat: „Ziemio, nie kryj mojej krwi, iżby mój krzyk nie ustawał”. Pamiętam taki krzyk jednej z byłych więźniarek: „Stałam tu naga. Dlaczego spalono mój naród?”.
Głos prezydenta: poza głównymi obchodami
27 stycznia 2026 r. prezydent Karol Nawrocki wygłosił na terenie Muzeum szeroko relacjonowane przez media oświadczenie – odbyło się to jednak poza główną częścią obchodów. I dobrze. Bo czy naprawdę po takich słowach, jak powyższe, potrzebujemy polityków?
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.




















