Polacy na Litwie: kim są i dlaczego długo reprezentowała ich partia flirtująca z Kremlem?

Mniejszość polska na Litwie kojarzyła się dotąd z politykami, którzy przypinali sobie do garnituru wstążkę georgijewską, symbol rosyjskiego neoimperializmu. Na czym polega zmiana pokoleniowa i polityczna, która się dziś w niej dokonuje? Zapytaliśmy o to jej przedstawicieli.
z Wilna i Solecznik
Czyta się kilka minut
Od lewej: Ewelina Dobrowolska, ministra sprawiedliwości, Robert Duchniewicz, mer rejonu wileńskiego, i Ewelina Mokrzecka, jego doradczyni // Materiały prasowe / montaż TP
Od lewej: Ewelina Dobrowolska, ministra sprawiedliwości, Robert Duchniewicz, mer rejonu wileńskiego, i Ewelina Mokrzecka, jego doradczyni // Materiały prasowe / montaż TP

Co jest jego pierwszą, najbliższą sercu ojczyzną: Polska czy Litwa? – pytam 33-letniego Roberta Duchniewicza, Polaka z Litwy, który w 2023 r. wywołał sensację, wygrywając wybory na mera rejonu wileńskiego.

– Moją ojczyzną jest oczywiście Litwa. Tu się urodziłem i wychowałem, tu mam bliskich. Nigdy nie miałem takiego dylematu – mówi Duchniewicz.

Takie odpowiedzi od młodszego i średniego pokolenia litewskich Polaków słyszę od lat. Niektórzy mówią wprost: Polska jest dla nas tym, czym dla Kanadyjczyka czy Nowozelandczyka jest Anglia.

Nigdzie indziej poza Polską Polacy nie stanowią tak dużej części społeczeństwa i nie odgrywają tak znacznej roli politycznej. Według spisu z 2011 r. co piętnasty obywatel Litwy (liczącej dziś 2,8 mln obywateli) był Polakiem. Z tego w Wilnie – co szósty.

Tymczasem wiele wskazuje na to, że będą oni odgrywać w litewskim państwie i społeczeństwie coraz większą rolę.

Akcja Wyborcza Polaków na Litwie: w sojuszu z Rosjanami

Po tym, jak w 1990 r. kraj odzyskał niepodległość, przez długie lata litewscy Polacy byli aktywni niemal wyłącznie w jednej partii: Akcji Wyborczej Polaków na Litwie (AWPL). To ugrupowanie narodowo-konserwatywne, do niedawna działające w aliansie z partią mniejszości rosyjskiej. Stąd litewskich Polaków często utożsamiano z AWPL. Ta zaś, choć cztery razy wchodziła do koalicji rządowej, budziła wiele kontrowersji.

Po pierwsze, za sprawą swojego konserwatyzmu. Za zbytni radykalizm upominał ją nawet litewski Kościół. Nieprzesadnie religijnych Litwinów dziwiło, gdy w 2009 r. samorząd rejonu wileńskiego, zdominowany przez AWPL, przyjął „akt intronizacji Chrystusa Króla”.

Po drugie, chodziło o prorosyjskie poglądy jej polityków. Np. Zbigniewa Jedzińskiego, jej „jedynki” w wyborach parlamentarnych jesienią 2020 r. Wzywał on do zrzucenia bomby na Kijów i popierał Łukaszenkę, który dwa miesiące wcześniej sfałszował wybory prezydenckie. Z kolei lider AWPL Waldemar Tomaszewski nosił – zaraz po aneksji Krymu – tzw. wstążkę georgijewską, symbol rosyjskiego neoimperializmu.

Choć nawet w Akcji były granice. Wiosną 2022 r. Tomaszewski wyrzucił Jedzińskiego z partii, gdy ten napisał na Facebooku:

 „Polska powinna czym prędzej porzucić UE i NATO, i założyć sojusz z Rosją. Będzie to najsilniejszy sojusz państw słowiańskich, oparty na wartościach chrześcijańskich i prorodzinnych, który będzie służył obywatelom Polski, a nie komuś tam zza oceanu”.

Robert Duchniewicz: zmiana pokoleniowa w polskiej społeczności na Litwie

Dlatego taką sensacją – dla społeczności polskiej i dla całego kraju – była wygrana Duchniewicza: w 2023 r. wybrano go na mera rejonu (powiatu) wileńskiego, zamieszkanego w większości przez mniejszości narodowe, głównie Polaków. W ten sposób, po raz pierwszy od reformy administracyjnej z 1994 r., merem nie został tu polityk AWPL.

Duchniewicz ma znaczną władzę, może nawet większą niż premier niemieckiego landu. Jest wykształcony, wygadany i przystojny. Reprezentuje Socjaldemokrację, dziś opozycyjną.

Utracie przez AWPL monopolu na reprezentowanie Polaków towarzyszy zmiana pokoleniowa. Tomaszewski urodził się w 1965 r., a rządzący sąsiednim rejonem solecznickim Zdzisław Palewicz – w 1961 r. (ten zdążył być jeszcze pierwszym sekretarzem miejscowego Komsomołu, sowieckiej organizacji młodzieżowej).

Dziś powoli zastępuje ich pokolenie ich dzieci, które wyrosło już w niepodległym kraju. To np. ministra sprawiedliwości Ewelina Dobrowolska, rocznik 1988. Albo doradczyni Duchniewicza, dziennikarka i społeczniczka Ewelina Mokrzecka, rocznik 1984. Są niewiele starsi od wolnej Litwy. Duchniewicz jest nawet młodszy.

Koniec monopolu AWPL – dziś Polacy mają już wybór

Problemy mniejszości narodowych coraz bardziej stają się dziś problemami ogólnonarodowymi, inne partie wciągają je na sztandary. Dzięki temu o polskie sprawy walczyć nie trzeba już tylko w strukturach AWPL. Dla Litwinów Duchniewicz to najpierw polityk Socjaldemokracji, a dopiero później Polak. Podobnie Ewelina Dobrowolska: w pierwszej kolejności jest dla nich polityczką współrządzącej Partii Wolność i od 2020 r. ministrą, a dopiero później Polką.

Sukcesy Duchniewicza i Dobrowolskiej pokazują polskiej społeczności, że możliwy jest awans społeczny bez konieczności lituanizacji. Pokazują też, że Polacy, chcąc głosować na „swoich”, mają wybór – i nie muszą wybierać tylko Akcji. To nowość.

Ewelina Dobrowolska i Donald Tusk podczas wizyty polskiego premiera na cmentarzu Na Rossie, Wilno, 4 marca 2024 r. // Materiały prasowe

– Mniejszość polska się zmienia – mówi mi 36-letnia Dobrowolska. – W partiach ogólnolitewskich pojawiają się młodzi polscy politycy, a te partie są na nich otwarte. Nie wiem, czy 10 lat temu Polak z partii liberalnej albo lewicowej dostałby się do parlamentu, tak jak ja. Albo czy wygrałby wybory na mera rejonu, jak Robert.

– Ale, z drugiej strony, trudno było sobie też wówczas wyobrazić, by ogólnolitewska partia mogła mieć w programie postulaty mniejszości narodowej – przyznaje Dobrowolska.

Między Wilnem a Warszawą, czyli trochę historii (najnowszej)

Dobrowolska ma rację: w ostatniej dekadzie wiele się zmieniło także po stronie litewskiej. Dla relacji litewskiej większości z polską mniejszością coraz mniejszą rolę odgrywa zarówno historia, jak też stan relacji Wilna z Warszawą.

Komunizm na ogół nie rozwiązywał konfliktów narodowościowych, a jedynie ich „zakazywał”. Po upadku Związku Sowieckiego niektóre wybuchły na nowo (np. ormiańsko-azerski). Wprawdzie po 1990 r. konflikt polsko-litewski nie przerodził się w wojnę o Wileńszczyznę, ale też nie zniknął. Między oboma stolicami było wiele punktów spornych, a ofiarą tego stanu rzeczy padali litewscy Polacy.

Przez długi czas wielu Litwinów patrzyło na polską mniejszość właśnie przez pryzmat historii; wspominano aneksję Wilna przez Piłsudskiego w 1920 r. Zaufaniu nie sprzyjała też postawa części litewskich Polaków w chwili, gdy Litwini walczyli o wolność: w 1990 r., gdy w litewskiej Radzie Najwyższej głosowano akt niepodległości, nie poparła go jedynie szóstka polskich posłów. W tym czasie inni Polacy próbowali powołać Polski Kraj Narodowo-Terytorialny (twór odrzucający litewską niepodległość); na szczęście nie stał się on kolejną Abchazją.

Dziś pamięta się o tym coraz mniej, zwłaszcza w pokoleniu Duchniewicza i Dobrowolskiej.

Co się dzieje, gdy ogon macha psem

Na lepsze relacje litewskich Polaków z Litwinami wpływa też polepszenie relacji Wilna z Warszawą.

Do 2004 r. Polska była dla Litwy „adwokatką” jej ucieczki ze Wschodu na Zachód. Gdy w 2004 r. także Litwa przystąpiła do UE i NATO, pojawiło się pytanie: jaką treścią wypełnić teraz dwustronne stosunki?

Wcześniej niektóre rządy w Warszawy stawiały na AWPL jako na „polską” partię, ale z czasem ogon zaczął machać psem. W 2011 r. w Ostrej Bramie premier Donald Tusk mówił: „Relacje między Polską a Litwą będą tak dobre, jak dobre są stosunki państwa litewskiego z polską mniejszością”. Z kolei Radosław Sikorski przekonywał, że noga szefa polskiej dyplomacji nie stanie w Wilnie dopóty, dopóki polskie postulaty nie będą spełnione.

W ten sposób Warszawa stała się zakładniczką wewnątrzlitewskiej polityki i uzależniła się od AWPL. Jeszcze w 2016 r. litewski publicysta Rimvydas Valatka komentował dla litewskiej telewizji: „Relacje polsko-litewskie są jak nigdy dotąd chłodne. (…) Stosunki dyplomatyczne są nawiązane, poczta i inna łączność pomiędzy sąsiednimi państwami działa – i tyle”.

Tę politykę zmieniło – choć nie od razu – Prawo i Sprawiedliwość. Litwa była krajem, z którym PiS prowadziło bodaj najrozsądniejszą politykę zagraniczną. Dziś to, kto rządzi w Warszawie, ma już mniejsze znaczenie dla tego, jak postrzega się tu polską mniejszość.

Prawa mniejszości polskiej na Litwie

– Na Litwie toczy się spór: czy o prawa Polaków na Litwie walczyć powinno Wilno, czy Warszawa? – mówi mi Dobrowolska. – Ja jestem pewna, że Wilno. Człowiek powinien pamiętać, jakiego państwa jest obywatelem. Ta dyskusja jest szczególnie ważna teraz, w realiach wojny rosyjsko-ukraińskiej. Bo walka o prawa mniejszości to także walka o bezpieczeństwo państwa.

Dobrowolska wymienia, jak wiele spraw dotyczących mniejszości udało się załatwić przez cztery lata rządów obecnej koalicji konserwatywno-liberalnej: wynik matury z języka polskiego liczy się przy rekrutacji na studia; stworzono fundusz dla mediów mniejszości; po kilku dekadach sporów przyjęto ustawę o oryginalnej pisowni imion i nazwisk. Dzięki niej można zapisać w dokumentach niektóre niewystępujące w litewskim litery (np. „w”; na drzwiach ministry nie wisi już tabliczka „Evelina Dobrovolska”, tylko „Ewelina Dobrowolska”) czy zbitki literowe (dotąd nie można było zapisywać obok siebie dwóch „n”, np. imienia „Anna”). Podczas pierwszego czytania w Sejmie Litwy została przyjęta również ustawa o mniejszościach narodowych.

– Powiodło się to, gdyż udało się przekonać polityków, że sprawy mniejszości polskiej są wewnętrzną odpowiedzialnością Litwy, a nie elementem relacji polsko-litewskich. Poza tym, o ile Polska jest sojuszniczką, o tyle mamy też mniejszości rosyjską i białoruską. A przecież nikt nie chce, aby Moskwa i Mińsk miały wpływ na to, jak Wilno układa sobie relacje z tymi mniejszościami – mówi ministra.

Jak odrodzić polską społeczność na Litwie?

Czy sprawy Polaków rzeczywiście są załatwione? Pytam o to przedstawiciela średniego pokolenia litewskich Polaków, 49-letniego Aleksandra Radczenkę. Prawnik, wcześniej był doradcą prezydenta Gitanasa Nausėdy, a dziś doradza przewodniczącej parlamentu Viktorii Čmilytė-Nielsen.

– Trochę udało się załatwić, to prawda. Ale nadal wiele spraw jest zamiecionych pod dywan i one mogą w każdej chwili wybuchnąć. Np. kwestia używania języka polskiego w komunikacji z urzędami została uregulowana rozporządzeniem rządowym, ale nadal nie ma ustawowej gwarancji, a więc rząd może jej zabronić w każdej chwili – uważa Radczenko.

Ale czy załatwienie do końca polskich spraw nie zaszkodziłoby polskiej mniejszości? Czy nie sprawi, że litewscy Polacy stracą cel i zaczną się szybciej lituanizować?

– Mniejszości mają tendencję do rozpływania się, choć ten proces można odwrócić, pokazują to Walijczycy czy Ślązacy – mówi mi Radczenko. – Musimy więc przetrwać jak najdłużej, aby doczekać momentu, gdy pojawią się ludzie i okoliczności, którzy odrodzą społeczność Polaków na Litwie.

– Jak na razie stoimy przed pytaniem: czy wolimy umacniać Polaków przez atrakcyjność, czy może przez konflikt, zamykając się w getcie? – dodaje prawnik. – Przykłady młodych Polaków idących do ogólnopaństwowej polityki są właśnie takim wyjściem z getta.

Co w relacjach polsko-litewskich zmienia rosyjska inwazja?

Rolę atrakcyjności podkreśla też 40-letnia Ewelina Mokrzecka, doradczyni Duchniewicza. Wcześniej była szefową redakcji mniejszości narodowych w państwowej telewizji. Pytam ją, czy to przypadek, że akurat teraz tylu Polaków w wieku 30-40 lat zajmuje eksponowane stanowiska?

– Młodzi chcą brać sprawy w swoje ręce. Polacy są bardziej świadomi siebie, swojej wartości. Odchodzimy od opowieści o uciskanej mniejszości. Bycie Polakiem jest coraz bardziej cool – odpowiada Mokrzecka.

Jednak litewscy Polacy są po Romach najgorzej wykształconą mniejszością, a badania pokazują, że język polski ma niski prestiż – dopytuję.

– To prawda. Ale kluczowy dla postrzegania Polaków był rok 2022 i inwazja Rosji na Ukrainę – mówi Mokrzecka. – W niepamięć idą padające wcześniej słowa o polskim zaborze Wilna czy o „polskiej piątej kolumnie”. Teraz Polska jest kluczowym partnerem Litwy, Litwini uświadomili sobie, jak wiele ich z Polakami łączy.

Inaczej mówiąc: po 24 lutego 2022 r. doszło na Litwie do rozłączenia kwestii polskiej i kwestii rosyjskiej. Pomogła temu także Dobrowolska, która wystosowała wniosek do Międzynarodowego Trybunału Karnego w Hadze w sprawie zbrodni popełnionych przez reżimy Putina i Łukaszenki na terytorium Ukrainy.

Choć czasem te kwestie w głowach Litwinów spotykają się na nowo. Choćby wiosną tego roku, podczas wyborów prezydenckich.

Czy można żyć na Litwie, nie znając języka litewskiego?

Siedmiotysięczne Soleczniki to nieformalna stolica mniejszości polskiej na Litwie. Leżą 50 km od Wilna, blisko granicy z Białorusią. Miasteczko ma pomnik Mickiewicza (wieszcz wygląda jak Mały Książę) i jedno skrzyżowanie z sygnalizacją świetlną, na które przyjeżdżają zdający na prawo jazdy z całej okolicy.

Tu, w Solecznikach, podczas wiosennych ogólnokrajowych wyborów prezydenckich blisko 40 proc. otrzymał profesor medycyny Eduardas Vaitkus. Krytykuje on NATO i USA, i wzywa do „pojednania z Rosją”.

– Soleczniki żyją w swojej bańce, traktują Wilno jako coś odległego. Prawie nikt nie przyjeżdża tu z Wilna z warsztatami czy szkoleniami, dzieci mają tu problem z językiem litewskim. Sztab Vaitkusa jako jedyny zainteresował się Solecznikami, przyjechali jego agitatorzy, wszędzie były ulotki – mówi Mokrzecka.

Ale czy da się tu żyć, nie znając litewskiego? – Oczywiście. Mój teść żyje w Wilnie całe życie i nigdy się go nie nauczył w stopniu płynnym – mówi Mokrzecka.

Pytam Roberta Duchniewicza, czy w rejonie wileńskim Polacy są zintegrowani. – Nie, nie są w pełni zintegrowani. Czeka nas wiele pracy. Zwłaszcza że część litewskich polityków nie jest zainteresowana tym, by Polacy zintegrowali się z resztą społeczeństwa. Widać to zwłaszcza na pograniczu litewsko-białoruskim. Inna sytuacja jest w Wilnie – odpowiada.

Polacy na Litwie wobec Rosji

Znaczna część Polaków na Wileńszczyźnie nadal ma prorosyjskie poglądy. W miasteczkach, które są uważane za tradycyjnie polskie, na ulicach słychać głównie rosyjski. Choć rosyjska telewizja jest zakazana, to dla ogromnej części Polaków z tych rejonów nadal stanowi główne źródło informacji. Również o Litwie.

Wprawdzie Wileńszczyźnie nie grozi „donbasyzacja”, ale to poważny problem.

Mariusz Antonowicz – 33-letni litewski Polak, politolog i wykładowca – tłumaczył mi niedawno, że w litewskim społeczeństwie istnieje lęk przed Rosją, który przejawia się na dwa różne sposoby: jedni chcą zbroić się, aby móc się przed nią bronić, a inni wolą, aby Wilno się nie wychylało i nie drażniło Putina.

Znajomi litewscy Polacy oceniają, że odsetek osób o poglądach antynatowskich i prorosyjskich wśród Polaków to około 35 proc., a wśród Litwinów 10-15 proc. (i jak wynika z badań, to oni, a nie Polacy, stanowili większość elektoratu Vaitkusa).

Czy Polak może zostać premierem Litwy?

W październiku w Litwie odbędą się wybory parlamentarne. Szefem sztabu wyborczego Socjaldemokratów został Robert Duchniewicz.

 – Czy litewskie społeczeństwo jest gotowe na to, aby Polak był premierem Litwy? – podpytuję Duchniewicza. Słyszałem tu i ówdzie, że po wyborach mógłby on stanąć na czele rządu.

– To zwycięska partia nominuje kandydata na szefa rządu, więc to w pierwszej kolejności pytanie o myślenie litewskich elit – odpowiada. – I tak, myślę, że poza skrajną prawicą litewscy politycy byliby dziś na to gotowi. Ale nie jestem pewien, czy gotowe byłoby już litewskie społeczeństwo. Ono wciąż ma w głowach wiele negatywnych stereotypów.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 38/2024

W druku ukazał się pod tytułem: Litewscy Młodopolacy