Kierownictwo Prawa i Sprawiedliwości zdecydowało o przesunięciu kongresu z najbliższej soboty 28 września na 12 października. Głównym powodem jest trwająca wciąż powódź, a PiS boi się powtórzenia sytuacji z 14 września, gdy partia Jarosława Kaczyńskiego zorganizowała polityczny wiec pod Ministerstwem Sprawiedliwości akurat w momencie, gdy Dolny Śląsk znalazł się w epicentrum kataklizmu.
Partia wyraźnie rozminęła się wtedy z oczekiwaniami społecznymi. Dodatkowym argumentem za przesunięciem zjazdu jest to, że przez najbliższy weekend mają trwać prace nadzwyczajnej komisji ds. ustaw powodziowych, a kilku ważnych posłów PiS będzie w te działania zaangażowanych. Nie mogliby więc uczestniczyć w spotkaniu.
Przełożenie kongresu to z punktu widzenia interesów PiS dobry ruch. Gdyby tego nie zrobiono, partię Kaczyńskiego można by łatwo oskarżyć o to, że zajmuje się sobą, a nie istotnymi problemami setek tysięcy ludzi. Tyle że przesunięcia tak ważnych imprez jak kongres mają też na ogół drugie dno. Tym razem, jak wynika z relacji medialnych, są nim kłopoty z ostatecznym ułożeniem składu personalnego nowych struktur władzy w PiS – rady naczelnej i komitetu wykonawczego. Do tego ostatniego, na którego czele ma stanąć Mariusz Błaszczak, miało według wstępnych planów wejść 15 młodych działaczy. Jednak ujawnienie ich listy spowodowało, że na prezesa i samego Błaszczaka rozpoczęły się naciski, żeby komitet wykonawczy poszerzyć. Ostatecznie prezes miał się ugiąć i komitet wykonawczy ma być większy i bardziej zróżnicowany pokoleniowo.
Kierownictwo PiS wykazało się w sumie refleksem, trafnie reagując na społeczne nastroje, a przy okazji próbując unormować sytuację wewnętrzną. Kaczyński, który już nie ma w partii tak silnej pozycji jak dawniej, musi dopieszczać – ale też ograniczać – różne frakcje i grupy nacisku, walczące między sobą jak Ryszard Terlecki i Beata Szydło w Małopolsce.
Realia obecnego PiS przypominają statek, w którym władzę przejmuje raz po raz inna grupa marynarzy, wymuszając na kapitanie zmianę kursu. Czy w aktualnej sytuacji statek ten, płynąc przez powodziowe wody, nie osiądzie na mieliźnie? Czy zdąży znaleźć atrakcyjnego kandydata na prezydenta (odpowiednio młodego i wykształconego mężczyznę, jak chce prezes), którego w dodatku zaakceptują wszystkie partyjne koterie i będą go wspierać, zamiast sobie szkodzić? Szybko się o tym przekonamy.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.



















