Beata Szydło bada cierpliwość prezesa Kaczyńskiego

Brak złudzeń co do znaczącej roli, jaką mogłaby odgrywać w przyszłości, ciągnie byłą premier poza PiS. Partii puszczają silne dotychczas szwy.
Czyta się kilka minut
 Beata Szydło, Jaroslaw Kaczyński i Ryszard Terlecki w Sejmie. Warszawa, 22 grudnia 2015 r. // Fot. Darek Nowak / Reporter
Beata Szydło, Jaroslaw Kaczyński i Ryszard Terlecki w Sejmie. Warszawa, 22 grudnia 2015 r. // Fot. Darek Nowak / Reporter

Publiczne pranie brudów nie było nigdy specjalnością polityków PiS, dlatego kolejna wymiana zdań na platformie X pomiędzy Ryszardem Terleckim a Beatą Szydło to unikat. Obie persony należą do pierwszej ligi obozu dawnej władzy, w dodatku pochodzą z niezwykle ważnego regionu, który zawsze dostarczał prawicy powodów do sukcesów i ludzi do rządzenia.

Tym razem w sporze na linii Szydło – Terlecki poszło o radnego Michała Drewnickiego, chwalonego przez lata szefa krakowskich struktur, którego zastąpiła właśnie Barbara Nowak. Wybór to osobliwy, bo skonfliktowana z nauczycielami i opowiadająca dziwaczne rzeczy o pandemii była kurator co prawda wiernie szerzy kult smoleński, uczestnicząc w niemal wszystkich rocznicowych uroczystościach, ale z jej prywatnych maili (nigdy nie zakwestionowanych), które wyciekły cztery miesiące temu, wynika, że za tą niezwykłą aktywnością pani Nowak kryje się głęboka emocjonalna fascynacja osobą byłego marszałka Sejmu.

Nie jestem wróżbitą, ale sądzę, że ostatnie wpisy Beaty Szydło, zaadresowane niemal bezpośrednio do Terleckiego, najpierw skoncentrowane wokół sporu o kandydata na marszałka województwa małopolskiego, który Terlecki sromotnie przegrał, a teraz jawnie sugerujące, że musiał uciekać z Krakowa, żeby w ogóle pozostać posłem – to jawne prowokowanie konfliktu z nieznoszącym podkopywania spójności partii Jarosławem Kaczyńskim. W końcu Terlecki to bliski prezesa.

To może być działanie świadome. Beata Szydło od lat pozostaje w niełasce swego szefa i nie ma szans na nominację prezydencką. Brak złudzeń co do znaczącej roli, jaką mogłaby odgrywać, ciągnie ją poza PiS, któremu puszczają silne dotychczas szwy. Secesja bliskiego byłej premier Jana Krzysztofa Ardanowskiego, czy też jej ostatni taktyczny sojusz w małopolskim sejmiku z ludźmi prezydenta Andrzeja Dudy, mogą skończyć się powstaniem nowej partii. Co prawda podobny odśrodkowy ruch po przegranych przez PiS wyborach w 2011 r. skończył się klęską każdej frakcji buntowników, ale to nie musi być przecież klątwa na wieki.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 32/2024

W druku ukazał się pod tytułem: Szydło bada cierpliwość prezesa