Zaciekawiły nas publicznie snute fantazje o idealnym kandydacie Prawa i Sprawiedliwości, który miałby wystąpić w wyborach prezydenckich. Sięgnąwszy pamięcią nie przypominamy sobie, by jakakolwiek formacja polityczna klarowała sobie i nam, w taki sposób, na głos, kto oto mógłby ją najpiękniej i najgodniej reprezentować i jakie ów ideał będzie mieć przymioty ciała i umysłu.
Trzeba rzec na wstępie, że są to fantazje dość skromne, sumują się w oczekiwaniach dość banalnej fizyczności, rodem z opisu w serwisie randkowym, bądź pochodzące z ogłoszenia poszukiwań wodzireja imprez bezalkoholowych. Jeśli zaś idzie o walory intelektualne, ideał – jak słyszymy – powinien mówić językiem obcym, a najlepiej dwoma. Co ten pan miałby mieć w tych językach do powiedzenia? Nie wiadomo. Czemu nie może nie mówić żadnym językiem obcym? Nie wiadomo. Jesteśmy przecież w Polsce i powinniśmy tu mówić po polsku. „Tu jest Polska, nie Europa” – że zacytujemy jedno z najfajniejszych haseł, spostrzeżonych ongiś na jakimś pisowskim wiecu.
PiS poszukuje człowieka, który byłby wysokim, przystojnym i dobrze zbudowanym mężczyzną, obytym w świecie, który był tu i ówdzie, najlepiej z żoną, a nie tylko z mamą w Złotych Piaskach za wczesnego Żiwkowa. Dobrze, by kandydat miał dzieci, pieniądze, a więc też konto w banku, powinien mieć, zdaje się, jakąś nieruchomość i auto, powinien dobrze wyglądać w garniturze, co nie jest w Polsce częste. Tyle wiemy na razie, a każdy obywatel – nawet prawicowy – w miarę poważnie traktujący swe państwo, musi odczuwać programowy niedosyt.
Ponieważ, jeśli chodzi o prawicowe pomysły, odczuwamy zawsze przesyt – uważamy, że ów spis zalet i walorów jest aż nadto kłopotliwy dla kogoś, kto nie chciałby poprzez ogłoszenie swej kandydatury stracić na zawsze prywatności, intymności, anonimowości, więc tym samym błogości i bezkarności. Oto popatrzmy na utworzoną przez nas ad hoc symulację z ogłoszenia kandydata PiS-u w wyborach prezydenckich.
Po pierwsze – to chyba oczywiste w dzisiejszych czasach, że strona przeciwna kandydatowi PiS-u natychmiast zażąda medycznego badania jego płci, czy mianowicie na pewno ów przystojny mężczyzna nie jest kobietą. Są to na prawicy oczekiwania coraz powszechniejsze, że mianowicie każda kobieta, a więc chyba i mężczyzna, powinni móc w każdej chwili udowodnić, że nie są przebrani za płeć przeciwną. Żadne zaświadczenia czy oświadczenia o charakterze niemedycznym – a więc takoż gwarancje obecnego prezesa PiS – nie mogą być wiarygodne.
Po drugie – sprawa kont, zgromadzonych na nich pieniędzy, po trzecie – nieruchomości. Bądźmy poważni. W dzisiejszych czasach każdy kandydat PiS, na dowolne stanowisko, nie tylko na te najwyższe, powinien sam z siebie i nieproszony pokazywać nam pliki zaświadczeń od stosownych służb, od prokuratorów, sędziów i kontrolerów, a nawet od zwykłych kanarów, dowodzących, skąd miał i ma pieniądze, kiedy i za ile kupił dom, zegareczek i garnitur oraz z jakich funduszy państwowych skorzystał w ostatnich ośmiu latach, oraz czy aby nie jeździ na gapę. Powinien nam udowodnić, kto go nauczył po angielsku, a zwłaszcza po rosyjsku.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.















