Piekło zaczyna się tu, na ziemi, w ludziach o czystych sumieniach

II wojnę światową wywołali demokratycznie wybrani politycy z 90-procentowym poparciem. Uważajmy zatem, kogo wybieramy.
Czyta się kilka minut
O. Wacław Oszajca SJ // Fot. Grażyna Makara
O. Wacław Oszajca SJ // Fot. Grażyna Makara

„Rzeczywistość, do której otrzymaliście dostęp, nie jest dotykalna. To nie tamten ogień płonący, gęsty obłok i wicher, dźwięk trąby i grzmiące słowa. Ci, którzy to słyszeli, prosili Boga, aby do nich nie mówił (…). Wy natomiast otrzymaliście dostęp do (…) Boga żywego (…) na zgromadzenie pierworodnych, do Jezusa, pośrednika Nowego Przymierza” – głosi List do Hebrajczyków. 

Tenże pośrednik, umierając, zostawił nam w testamencie swój skarb, „zgromadzenie”, gromadkę przyjaciół, którzy pozostali Mu wierni na śmierć i na życie. To znaczy, że będzie On z nimi „przez wszystkie dni, aż do końca czasu”. 

Zapamiętali, że „W dniach swego życia w ciele Jezus z wielkim wołaniem i ze łzami zanosił błagania oraz usilne prośby do Tego, który mógł Go wybawić od śmierci, i ze względu na pobożność został wysłuchany”, co obecnie również, tworzącym dzisiejsze „zgromadzenie świętych”, czyli Kościół, pozwala widzieć śmierć jako wydarzenie najściślej związane z życiem. 

Tego sposobu patrzenia na los „synów ludzkich” nie możemy się wyzbyć, zwłaszcza gdy znowu wspominamy kolejną rocznicę wybuchu drugiej wojny światowej.

Nie spadła ona na naszych ojców znienacka, a rozpoczęli ją politycy wybrani demokratycznie, ale już „w atmosferze terroru”, z poparciem ponad 90 proc. przy 8 proc. głosów nieważnych. Ci obdarowani mocnym mandatem wyborców zaczęli natychmiast „zbawiać świat” – w co uwierzyło również sporo chrześcijan – od pozbycia się „ubogich, ułomnych, kulawych i niewidomych”, czyli tych, których jako „pasterze ludu” powinni byli otoczyć szczególną troską.

Pamiętając o tym, nie możemy nie przyjąć do wiadomości, że biorąc lub nie biorąc udziału w wyborach, zawsze bierzemy odpowiedzialność za tych, którym władzę powierzamy. Jeśli damy się okłamać i pójdziemy ręka w rękę ze złoczyńcami, przegramy życie. 

Nie mnie, grzesznikowi, przesądzać o tym, co z winnymi wojny stanie się po ich śmierci. Ale nie sposób nie widzieć, że piekło zaczyna się tu, na ziemi, w ludziach o czystych sumieniach. Te prawie 8 proc. sprawiedliwych, którzy nie głosowali zgodnie z nakazem: „Jeden Lud, jeden Wódz, jedno »Tak«”, zagłosowało, jak się w krótce miało okazać, nie tylko przeciw śmierci milionów, ale za życiem, a więc za Bogiem. 

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Jerzy Skakun dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 35/2025

W druku ukazał się pod tytułem: Czyste sumienie