Papież karci Niemców. W praktyce błogosławienia par homoseksualnych poszli za daleko

Spór nie dotyczy już tego, czy pary jednopłciowe można błogosławić, lecz jak daleko może sięgać taki gest. Dla Watykanu niemieckie wytyczne zbyt mocno przypominają sakrament małżeństwa.
Czyta się kilka minut
Pary jednopłciowe otrzymują błogosławieństwo podczas publicznej ceremonii przed katedrą w Kolonii, 20 września 2023 r. // Fot. Martin Meissner / AP Photo / East News
Pary jednopłciowe otrzymują błogosławieństwo podczas publicznej ceremonii przed katedrą w Kolonii, 20 września 2023 r. // Fot. Martin Meissner / AP Photo / East News

Dlaczego problem miejsca w Kościele osób homoseksualnych należy do najbardziej gorących obecnie tematów? I dlaczego pobłogosławienie par tej samej płci wywołuje wśród katolików takie emocje (przecież papież w wielkie święta błogosławi całemu światu – Urbi et orbi!)? Szybka odpowiedź na pierwsze pytanie brzmi: bo chodzi o konieczność zdefiniowania człowieka od nowa (bagatela!). A na drugie: bo wyraz niewinnej zdawać by się mogło życzliwości i otwarcia jest odbierany jako pierwszy krok do daleko idących zmian, których konsekwencji nie jesteśmy w stanie przewidzieć.

Nie dziwi więc zaniepokojenie Watykanu reformatorskimi poczynaniami w niemieckim Kościele. W ostatnich dniach byliśmy świadkami kolejnej odsłony tego sporu. 

Leon XIV przypomina Niemcom granice

Temat na nowo wywołała niemiecka dziennikarka, która podczas powrotu Leona XIV z Afryki zapytała papieża, co sądzi o decyzji kard. Reinharda Marksa, arcybiskupa Monachium i Fryzyngi, który udzielił zgody na błogosławieństwo par tej samej płci w swojej diecezji, i w jaki sposób zamierza zachować wobec tego jedność Kościoła. 

Papież odpowiedział, że Stolica Apostolska rozmawiała już z niemieckimi biskupami i jasno dała do zrozumienia, iż nie zgadza się na formalne błogosławieństwo par homoseksualnych, wykraczające poza to, na co zezwolił już papież Franciszek.

Kilka dni później prefekt Dykasterii Nauki Wiary kard. Víctor Manuel Fernández opublikował, za zgodą papieża, swój list z listopada 2024 r., w którym krytykował projekt przygotowywanych w Niemczech wytycznych na temat błogosławieństw.

 A potem bardzo szybko, jak na standardy dykasterii, zareagował na sugestię rzecznika niemieckiego episkopatu (z 5 maja), że list ten jest w zasadzie nieaktualny, bo ostateczna wersja wytycznych uwzględnia uwagi Watykanu. Już na drugi dzień (6 maja) w serwisie Vatican News kard. Fernández potwierdził, że jego list odnosi się także do najnowszej wersji wytycznych, w której nie uwzględniono najważniejszych poprawek. 

Niemiecki Kościół od lat idzie własną drogą

Ale zacznijmy od początku. Obrzędy błogosławienia par homoseksualnych odbywały się w licznych niemieckich parafiach już od wielu lat. Wpływowa i postępowa świecka organizacja – Centralny Komitet Niemieckich Katolików (ZdK) – postanowiła to sformalizować i w 2015 r. wezwała do „rozwoju form liturgicznych, w szczególności błogosławieństw związków partnerskich osób tej samej płci, nowych związków partnerskich osób rozwiedzionych oraz ważnych wydarzeń w życiu rodzinnym”. 

Co ciekawe, skrytykował ten pomysł kard. Reinhard Marx (wówczas pełniący funkcję przewodniczącego niemieckiego episkopatu), ten sam, który dziś wprowadza, wraz z kilkoma innymi biskupami, błogosławienie w swojej diecezji. Prawdopodobnie intuicyjnie wyczuwał przyszły raban.

Potem temat błogosławieństw przejęła Droga Synodalna (Synodaler Weg) i uczyniła jednym z głównych swoich postulatów. Niemiecka Droga Synodalna to eksperymentalne forum biskupów i świeckich (w większości członków ZdK), powstałe pod wpływem szoku wywołanego raportem o nadużyciach seksualnych wobec małoletnich w Kościele. Obradując w latach 2019-2023, Synodaler Weg wypracowała szereg reform kościelnych, m.in. gwarantujących uczestnictwo świeckich w zarządzaniu Kościołem, co też wywołało duży niepokój Watykanu. 

Rzym mówił: nie wolno błogosławić grzechu

Droga miała silnych przeciwników na świecie (np. wśród konserwatywnych katolików w USA), ale także w samych Niemczech. Dlatego postulat opracowania oficjalnych ceremonii błogosławieństw szybko trafił do ówczesnej Kongregacji Nauki Wiary jako tzw. dubium, czyli pytanie. Brzmiało ono: czy Kościół ma władzę udzielania błogosławieństwa związkom osób tej samej płci? Ówczesny prefekt – konserwatywny jezuita kard. Luis Ladaria Ferrer – za zgodą papieża Franciszka dał, w lutym 2021 r., odpowiedź negatywną.

Czytamy w niej, że Bóg „nie błogosławi i nie może błogosławić grzechu” (chodzi o seks uprawiany przez pary homoseksualne). I dalej: „Obecność w takich związkach elementów pozytywnych, które same w sobie zasługują na uznanie i docenienie, nie może jednak ich usprawiedliwić i w ten sposób uczynić z nich prawowitego przedmiotu błogosławieństwa kościelnego, ponieważ elementy te służą związkowi, który nie jest ukierunkowany według zamysłu Stwórcy”. 

Oczywiście takie postawienie sprawy nie zamknęło tematu – przeciwnie, niemieccy duszpasterze w wielu parafiach zorganizowali dzień protestu, przeprowadzając ceremonie błogosławieństw, w których uczestniczyły pary jednopłciowe. A Droga Synodalna nie zrezygnowała z postulatu opracowania ceremoniarza (specjalnego podręcznika) dla takich błogosławieństw.

Franciszek uchyla drzwi i wywołuje pożar

Widząc swój błąd, Franciszek zmienił taktykę, a przy okazji także prefekta Dykasterii Nauki Wiary. Na jej czele w lipcu 2023 r. stanął teologiczny doradca Bergoglia, Víctor Manuel Fernández. Nowy ton pojawił się już w pierwszym dokumencie opublikowanym przez prefekta-nowicjusza: odpowiedzi papieża na pięć pytań zadanych przez konserwatywnych kardynałów Raymonda Burke’a i Waltera Brandmüllera. 

Wśród poruszonych kwestii znalazło się ponownie błogosławienie osób tej samej płci. Odpowiadając, papież zwrócił uwagę, że obrona obiektywnej prawdy nie jest jedynym wyrazem miłości pasterskiej, która obejmuje również „życzliwość, cierpliwość, zrozumienie, czułość i zachętę”. „Dlatego – zauważał Franciszek – nie możemy stać się sędziami, którzy jedynie negują, odrzucają i wykluczają”. 

Prawdziwą rewolucją stała się jednak dopiero opublikowana w grudniu 2023 r. deklaracja „Fiducia supplicans” o duszpasterskim znaczeniu błogosławieństw. Zezwala ona na błogosławienie par tej samej płci oraz znajdujących się w sytuacjach nieregularnych (np. po rozwodach).

Pod warunkiem, że błogosławieństwo będzie udzielane poza kontekstem liturgii, by nie przypominało sakramentu małżeństwa. Jego sens jest następujący: proszący o nie „nie domagają się uprawomocnienia własnego statusu, ale błagają, aby wszystko, co jest prawdziwe, dobre i po ludzku ważne w ich życiu i relacjach, zostało przeniknięte, uzdrowione i wzmocnione obecnością Ducha Świętego”. 

Franciszek niewątpliwie chciał tym dokumentem odebrać inicjatywę reformatorom z Niemiec, ale wywołał pożar na świecie. Bojkot zapowiedziały nie tylko Kościoły afrykańskie, ale także Kościół katolicki na Węgrzech i greckokatolicki w Ukrainie. Kard. Fernández, by ratować sytuację, publicznie zezwolił na zignorowanie deklaracji w krajach, których kultura kłóci się z błogosławieniem par homoseksualnych, co jest precedensem w historii dykasterii. 

Groteskowo zareagował natomiast Episkopat Polski – jego rzecznik zasugerował, że deklaracja nic nie zmienia i nadal można błogosławić jedynie pojedyncze osoby homoseksualne „żyjące we wstrzemięźliwości seksualnej” (przeciwko takiej interpretacji zaprotestował prymas abp Wojciech Polak).

Spór o spontaniczność

Wracając do sporu Watykanu z Niemcami o wytyczne. Meritum dotyczy rozumienia słowa „spontaniczne”. Według Watykanu oznacza to, że błogosławieństwo może być udzielane jedynie poza kontekstem liturgii. 

Według wytycznych „Błogosławieństwa dla par, które się kochają”, przygotowanych przez Wspólną Konferencję Episkopatu Niemiec i Centralnego Komitetu Niemieckich Katolików (ZdK), „spontaniczność błogosławieństwa” oznacza, że nie ma dla niego stałych tekstów liturgicznych. 

Co wcale nie znaczy, że nie należy się do niego dobrze przygotować. Przeciwnie, wskazania mówią o umiejętnym doborze tekstów biblijnych i śpiewów oraz o modlitwie w szerszym gronie. Ewidentnie wytyczne chcą nadać błogosławieństwu wymiar paraliturgiczny, dużo większy niż przypadkowy, spontaniczny gest kapłana. 

Rzym protestuje, ale Niemcy nie ustąpią

Jakie znaczenie ma zatem ostatnia odsłona watykańsko-niemieckiej potyczki o błogosławieństwa?

W komentarzach pojawiły się sugestie, że to zaostrzenie relacji między Rzymem a Kościołem niemieckim. Pytano nawet, czy papież będzie dyscyplinować niemieckich biskupów.

Uważam jednak, że nic więcej na razie się nie wydarzy. Strony wyraziły różnicę poglądów i tak zostanie. Niemcy nadal będą eksperymentować z nowymi praktykami w Kościele. To ważne, bo często już zdarzało się w historii chrześcijaństwa, że kontrowersyjne, ale ważne zmiany wprowadzane były metodą faktów dokonanych. 

Nie wydaje się też, by Watykan chciał je za wszelką cenę blokować. Jego bierność w tej kwestii, z trudem skrywaną, widać po ostatnich reakcjach. Kard. Fernández nie wydał nowego dokumentu, który spór by zaostrzał, tylko wyciągnął z szuflady list sprzed kilku lat, mówiąc, że to „jedyna ostateczna odpowiedź”. Leon XIV zaś, odpowiadając niemieckiej dziennikarce, pomniejszył wagę dyskusji o seksualności. 

„Przede wszystkim uważam, że bardzo ważne jest zrozumienie, iż jedność lub podziały w Kościele nie powinny obracać się wokół kwestii seksualnych. Mamy skłonność do myślenia, że kiedy Kościół mówi o moralności, to jedyną kwestią moralną jest seksualność. Uważam, że w rzeczywistości istnieją znacznie ważniejsze kwestie, takie jak sprawiedliwość, równość, wolność mężczyzn i kobiet, wolność wyznania” – podkreślił papież.

Co znaczy, że kościelna debata o naturze człowieka, która uwzględniałaby różne jej wersje (homoseksualną, transseksualną, interseksualną itd.), ciągle jeszcze przed nami. 

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 21/2026

W druku ukazał się pod tytułem: Papież karci Niemców