Reklama

Oskarżam

Oskarżam

15.01.2018
Czyta się kilka minut
W Polsce umiera chrześcijaństwo. Wykorzeniają je gorliwi członkowie Kościoła. Biskupi milczą, niestety.
Fot. Grażyna Makara
Fot. Grażyna Makara
P

Przed kilkoma miesiącami wysłałem do niemal stu polskich biskupów list, w którym starałem się zdefiniować najpilniejsze zadania stojące przed polskim Kościołem (tekst listu opublikował „TP” w nr. 22/2017). Pisałem go w przekonaniu, że to już mój ostatni głos na temat sytuacji w polskim Kościele. W międzyczasie zrozumiałem jednak, że dramat się pogłębia.

Oto na naszych oczach umiera w Polsce chrześcijaństwo. I nie jest to wynik propagandy libertyńskiej, zabiegów kół masońskich czy międzynarodowych spisków. Chrześcijaństwo wykorzeniamy my sami, duchowni i najgorliwsi członkowie Kościoła, własnymi rękami i na własne życzenie.

Coraz więcej osób przestaje identyfikować się z Kościołem. Instytut Statystyki Kościoła Katolickiego odnotował ostatnio najwyższy od kilku lat spadek uczęszczających do kościoła. W 2016 r. liczba ta spadła w porównaniu z rokiem 2015 o ponad 3 proc. i wynosi 36,7 proc – najmniej w powojennej historii Polski.

Cóż się takiego stało? Wprowadziliśmy w naszą religijność element, który ją rozsadza: wrogość. Jesteśmy nią nie tylko zarażeni, ale przyzwyczailiśmy się do niej: stała się do pewnego stopnia wręcz naszym znakiem rozpoznawczym. A gdzie jest wrogość, tam prawo obywatelstwa ma nienawiść – wroga przecież należy zniszczyć. Można więc pluć, drwić i deptać ludzi, można bezpodstawnie oskarżać ich o niegodziwości, a nawet zbrodnie, i równocześnie powoływać się na Ewangelię, stroić się w piórka obrońcy chrześcijańskich wartości i Kościoła, odbywać pielgrzymki na Jasną Górę, składać świątobliwie ręce do modlitwy i ukazywać w mediach rozmodloną twarz.

Przecież to już nie jest chrześcijaństwo, tylko jego parodia.
Antykatecheza o uchodźcach

Ilustracją tego, jak bardzo wrogość wsączyła się w nasze myślenie, jest stosunek do uchodźców i migrantów. Jeszcze dziesięć lat temu 70 proc. Polaków było zdania, że skoro nas, gdy sami byliśmy uchodźcami, przyjmowano godnie w innych krajach, to i my winniśmy okazać gościnność uciekającym przed okrucieństwem wojny. Dziś wszystko się odwróciło: 63 proc. Polaków jest przeciw przyjmowaniu uchodźców. Oto namacalny rezultat agresywnej antykatechezy którą uprawiają politycy, wspierani niestety przez wielu duchownych.

Nikt nie mówi, że goszczenie przybyszów, zwłaszcza należących do innej kultury i religii, jest proste. Jednak każdy człowiek skrzywdzony i zraniony, także uchodźca, ma – jak przypomina papież Franciszek – „twarz Chrystusa”. Zwolennicy zamknięcia granic przed obcymi głoszą, że bronią cywilizacji chrześcijańskiej, kultury religijnej, ba – Ewangelii i samego Chrystusa. „Człowiek jest drogą Kościoła” – uczył jednak nasz święty papież. Mamy służyć człowiekowi. Każdemu. To podanie ręki drugiemu, zwłaszcza obcemu, jest najlepszą obroną Chrystusa i Kościoła.

Aż się wierzyć nie chce, jak bardzo wrogość zagościła w głowach polskich katolików. Kilkanaście dni temu jeden z bliskich mi i zasłużonych kapłanów powiedział: „na szczęście nasz rząd nie wpuścił tej dziczy do Polski… To nie są ludzie, ale DZICZ…”.

Rządzący dziś Polską odwołali się do najbardziej mrocznych zakamarków polskiej duszy. Potrafili „ulepić potwora” i przestraszyć prawie dwie trzecie Polaków, dobrze wiedząc, że może to przynieść wyborcze zwycięstwo. Uciekinierzy z Afryki i Bliskiego Wschodu – wbijano ludziom do głowy – to nie ofiary przemocy i ludzie wołający o ratunek, tylko cyniczni muzułmanie, którzy będą niszczyć katolicki naród i gwałcić polskie kobiety.


Czytaj także: Naród między chrztem a bierzmowaniem - rozmowa z o. Ludwikiem Wiśniewskim


Owszem, Konferencja Episkopatu zaproponowała stworzenie „korytarzy humanitarnych”. Takie korytarze istnieją w innych krajach, nie obciążają budżetu państwa i umożliwiają leczenie pacjentów w stanie krytycznym, którzy nie mogą liczyć na pomoc w Syrii. Ale nasz rząd, złożony z ministrów zasiadających w pierwszych ławach warszawskiej katedry na smoleńskich „miesięcznicach”, odrzucił tę propozycję, twierdząc, jeśli dobrze zrozumiałem, że jest ona zagrożeniem dla bezpieczeństwa państwa. Większej hipokryzji nie można sobie wyobrazić.

Trzeba z całą mocą zawołać: polska polityka wobec uchodźców jest haniebna. „Na granicy Europy, na oczach cywilizowanego świata, giną bezbronni ludzie”, powiedział kard. Kazimierz Nycz, a my, nie wyciągając do nich ręki, przekreślamy Ewangelię. Bratnie kraje z naszej europejskiej Wspólnoty, np. Grecja i Włochy, borykają się z problemem uchodźców, których przecież nie zapraszali do siebie, a Polska zrywa solidarność z nimi i coraz bardziej się izoluje.

W takiej sytuacji każdy krok ma znaczenie, jak choćby propozycja Janiny Ochojskiej, którą poparli prymas i przewodniczący Episkopatu, by 14 stycznia w Światowy Dzień Migranta i Uchodźcy księża użyli formularza mszy za uchodźców.

Ale wielu wiernych zatroskanych o Kościół pragnie, aby nasi pasterze oświadczyli rządzącym, że uznają prawo demokratycznie wybranych przedstawicieli narodu do prowadzenia polityki wewnętrznej i zewnętrznej, ale równocześnie, jako pasterze Kościoła, zobowiązani są do „wydawania oceny moralnej nawet w kwestiach dotyczących spraw politycznych, kiedy domagają się tego podstawowe prawa osoby lub zbawienie dusz” („Gaudium et spes”, 76). Dlatego pasterze polskiego Kościoła z całą odpowiedzialnością oświadczają, że stosunek rządu do uchodźców jest nieewangeliczny i niechrześcijański. W związku z czym proszą, aby władze RP swojej polityki nie uzasadniali troską o dobro religii chrześcijańskiej i Kościoła katolickiego. Biskupi bowiem oceniają, że taka „troska” nie służy Kościołowi, ale go niszczy.

Powszechnie się uważa, że za piekło, które rozpętało się w Polsce, odpowiada jeden człowiek. Ja też tak do pewnego czasu myślałem. Ale kiedy w Sejmie padły haniebne słowa o „mordach zdradzieckich” i „kanaliach”, a posłowie partii rządzącej zamiast spalić się ze wstydu, nagrodzili te wyzwiska owacją na stojąco, zrozumiałem, że to oni – stojący i wiwatujący – tak naprawdę odpowiadają za to, co się dziś dzieje.

Jeszcze nie tak dawno Polska była szanowanym liderem przemian po upadku komunizmu, a teraz stała się „chorym człowiekiem Europy”. Nie widzicie tego, posłowie i senatorowie? Wiele najpoważniejszych autorytetów oskarża was o niszczenie Polski, ja natomiast, z wielkim zażenowaniem, ale z całą stanowczością oskarżam was o niszczenie chrześcijaństwa i dlatego proszę, byście zaniechali głoszenia, że jesteście obrońcami Kościoła.
Radiowa trucizna

Przeciwnicy przyjmowania uchodźców nie odnieśliby tak wielkiego sukcesu, gdyby w życie religijne Polaków od lat nie wsączano wrogości. Wybitni psychologowie twierdzą wszak, że najlepszym, choć godnym potępienia sposobem integrowania grupy jest wymyślenie zewnętrznych wrogów i ciągłe straszenie nimi. Mistrzem świata w tej kategorii jest o. Tadeusz Rydzyk. W jego wystąpieniach stale przewijają się zdania: jesteśmy prześladowani, chcą nas zniszczyć, bo kochamy Polskę i Kościół, bezustannie nas atakują… Nasi krytycy „nienawiść sączą do Polaków, do Polski, do Kościoła, do Radia Maryja” – powiada ojciec dyrektor.


Czytaj także: "Kołaczcie, a otworzą wam" - o tekstach o. Ludwika Wiśniewskiego w "Tygodniku Powszechnym"


Czy nie ma w Radiu Maryja, Telewizji Trwam, „Naszym Dzienniku” modlitwy? Jest. Czy nie ma świetnych konferencji i dobrych tekstów? Są. To dlaczego Wiśniewski i jemu podobni je atakują? Bo modlitwa jest przeplatana napaściami na ludzi, a to już nie jest chrześcijaństwo.

Widzenie wszędzie wrogów i agresja są specyficznymi cechami sekt. Prof. Norman Davies (podziwialiśmy jego umiejętność patrzenia na polskie dzieje bez emocji i widzenia w nich tego, czego rodzimi historycy nie dostrzegają) powiedział niedawno: „Polscy wierni łykają w kościołach truciznę”. Zdanie to można odnieść także do mediów ojca dyrektora. Piszący te słowa usiłował przez pewien czas odmawiać różaniec z Radiem Maryja, ale na dłuższą metę się nie dało: natychmiast po modlitewnym „amen” pan Michalkiewicz albo inny „natchniony patriota” zaczynał pluć na politycznych przeciwników, a jego głównym wrogiem była zawsze poprzednia rządowa ekipa, która „Polskę rozgrabiła, upodliła i sprzedała Berlinowi”.

Niedawno odbyła się w Toruniu kolejna wielka radiomaryjna uroczystość. Główny celebrans, bp Wiesław Mering, któremu asystowało kilkudziesięciu innych hierarchów, w obecności najbardziej rozmodlonych ministrów i posłów (Macierewicz, Ziobro, Szyszko, Błaszczak, Piotrowicz, Czarnecki) najpierw „kanonizował” ojca dyrektora, a następnie wskazał na wiekopomne zasługi dzieł przez niego stworzonych („Dziękujemy za budzenie miłości do ojczyzny, za trudną sztukę uczenia służby tej ojczyźnie, za przedstawianie prawdziwej jej historii”, a także za to, że „Radio Maryja nieugięcie piętnowało wszystkie kłamstwa związane z tragedią smoleńską i budziło w tym zakresie sumienia Polaków”). Uroczystość uświetniły listy od prezydenta, ówczesnej premier, a przede wszystkim od prezesa PiS. Jarosław Kaczyński, który kilka lat temu mówił, że o. Rydzyk służy interesom Rosji, napisał: „Opatrzność postawiła na drodze naszego życia ojca Tadeusza Rydzyka”.

To również trzeba powiedzieć pełnym głosem: Radio Maryja, Telewizja Trwam i „Nasz Dziennik” sączą od lat truciznę, nazywając to ewangelizacją. Ta trucizna jest tym bardziej jadowita, że jej rozprzestrzenianie popiera wielu biskupów. Tylko nieodżałowany abp Józef Życiński miał odwagę publicznie powiedzieć, że te dzieła są dalekie od chrześcijaństwa i wypędzają ludzi z Kościoła. Jestem przekonany, że wielu biskupów podziela stanowisko abp. Życińskiego, ale milczą. Nie milczą natomiast ci biskupi, którzy jeżdżą do Torunia i wychwalają „wielkiego ewangelizatora narodu”, a także ci, którzy ślą do redakcji „Naszego Dziennika” świąteczne życzenia, uwiarygodniające poczynania o. Rydzyka.

Zdecydowałem się na te słowa widząc smutek, ból, a nawet chęć odejścia z Kościoła wielu wspaniałych ludzi, dla których nasza wspólnota przestała być zanurzona w miłości i prawdzie. Gdybyż biskupi wiedzieli, jak wielu jest takich i jak trudno im trwać w Kościele... Drodzy Księża Biskupi, to Wy odpowiadacie za polski Kościół i za głoszenie nieskażonej Ewangelii. Jeśli dalej będziecie zachowywać bierność, kościoły opustoszeją. Rzesze wiernych oczekują, że skoro nie da się przywrócić katolickiego charakteru mediom, których twórcą jest o. Rydzyk, to oświadczycie, że media te nie mają prawa uważać się za „katolickie”. I że toruńskie radio nie może nosić nazwy „Maryja”, skoro zamieszcza programy ubliżające Ewangelii, a tym samym Matce Boskiej. Tak, oskarżam Radio Maryja, Telewizję Trwam i „Nasz Dziennik” o to, że niszczą chrześcijaństwo i Kościół w Polsce.
Comiesięczna profanacja

Skoro zdecydowałem się podnieść alarm w sprawie dechrystianizacji Polski, nie mogę pominąć lekcji dawanej nam od siedmiu lat na Krakowskim Przedmieściu. Chodzi naturalnie o miesięcznice smoleńskie.

Pomijam to, co się dzieje w archikatedrze warszawskiej: cytowałem kiedyś gorszące słowa wypowiadane tam przez kaznodziejów i wciąż się dziwię, że to spotkanie, na pół religijne, na pół polityczne, jest kontynuowane. Tym razem jednak chcę zwrócić uwagę na rzeczy, które dzieją się po wyjściu z katedry. Wyrusza pochód. Na czele niesie się krzyż. Jest odmawiany różaniec. Na transparentach tymczasem czytamy, że tragedia smoleńska to zaplanowana zbrodnia, że „to był zamach”. Prezentowany jest także wizerunek Tuska z Putinem z podpisem „udało się”.


Czytaj także: o. Ludwik Wiśniewski: Jesteśmy na zakręcie


Po przyjściu pod Pałac Prezydencki i złożeniu kwiatów następuje punkt kulminacyjny: przemówienie prezesa PiS – zawsze piętnujące politycznych przeciwników jako zdrajców, zawsze jątrzące i zawsze przesiąknięte nienawiścią: „Naszą pamięć chciano zabić, bo jej się bano. Winny jest rząd Donalda Tuska. Oni robili wszystko, żeby ta pamięć umarła”, „Antoni dokonał cudu ze swoim zespołem” (szósta rocznica). „Nieustannie okłamywano Polaków, nieustannie nas Polaków okłamywano”, „Nie odbył się jeszcze pogrzeb prezydenta i jego małżonki, kiedy zaczęły się ataki (…) uruchomiono przemysł pogardy, zaatakowano krzyż (…) podeptano wszystkie elementarne zasady naszej europejskiej kultury. Doszło do prawdziwej eksplozji nienawiści do polskiej tradycji katolickiej (…) To wszystko działo się za zgodą, albo wręcz na polecenie władz”… (piąta rocznica).

Marsz kończy modlitwa, prowadzona była wiele razy przez ks. Stanisława Małkowskiego (obecnie zastąpił go inny duchowny), który stojąc obok prezesa wygłosił kiedyś skierowane do Pałacu Prezydenckiego i mieszkającego w nim wówczas Bronisława Komorowskiego egzorcyzmy. I znowu trzeba wielkim głosem zawołać: to nie jest żadne chrześcijaństwo, tylko jego parodia i profanacja krzyża! Wrogość i nienawiść w religijnym opakowaniu są przecież gorsze niż pogaństwo. Dlaczego tylu ludzi nie rozumie, że to zaraza?

Wielu wierzących oczekuje, że Episkopat w końcu oświadczy, iż miesięcznice nie mają charakteru religijnego i nie może być na nich noszony krzyż; że biskupi wezwą duchownych, aby w tych marszach nie brali udziału. Ja zaś oskarżam Jarosława Kaczyńskiego, organizatorów i uczestników miesięcznic (także tych, którzy w tym wydarzeniu uczestniczą w dobrej wierze) o to, że niszczą autentyczne chrześcijaństwo i Kościół w Polsce.
Nienawiść na ulicach

Na polskich ulicach i placach, przy różnych okazjach, dają się coraz częściej słyszeć dziwne okrzyki, np.: „Raz sierpem, raz młotem czerwoną hołotę”, „Odsunąć żydostwo od władzy”, „Biała siła! Biała rasa!”, „Czysta krew, trzeźwy umysł”, „Europa będzie biała albo bezludna”, „Sieg heil”. Politycy zdają się patrzeć na grupy wykrzykujące te hasła z przymrużeniem oka, a nawet, jak sądzę, z pewną sympatią. Również wielu duchownych uważa krzyczących za prawdziwych patriotów, na Jasnej Górze przyjmuje się ich z honorami, jak w ostatnią sobotę. Kiedyś podprzeor klasztoru ogłosił: „jesteście bohaterami XXI wieku”. Jakby nacjonalizm, antysemityzm i wrogość do obcych nie były śmiertelnymi chorobami. Których – jak uczy historia XX wieku – nigdy nie wolno lekceważyć.

Nie jestem przeciwnikiem kontaktu księży z takimi grupami, wręcz przeciwnie – tyle że musi to być kontakt w duchu Ewangelii. Organizatorzy kibicowskich uroczystości na Jasnej Górze mogą nie zdawać sobie sprawy, że uczestnictwa w Eucharystii nie można pogodzić z agresywnym i nienawistnym zachowaniem, ale teologicznie wykształceni ojcowie paulini mają obowiązek ich o tym pouczyć, a nawet zażądać wykluczenia takich zachowań, jeśli chcą zostać przyjęci na Jasnej Górze. Podobnie z Marszem Niepodległości, organizowanym pod hasłem „My chcemy Boga”. Jeśli jakaś grupa, organizacja, związek chcą uchodzić za katolickie, winny się wyrzec wrogości i nienawiści. Dlatego kapłanów, którzy tolerują nacjonalizm i wrogość, a tym bardziej tych, którzy je pochwalają, oskarżam: zachowując się w ten sposób, niszczycie chrześcijaństwo i Kościół, i przyczyniacie się do wzrostu sił zagrażających społecznemu pokojowi.
Aby Polska była czysta

W najczarniejszych snach nie przewidywałem, że będę świadkiem takich wydarzeń. Że rządzący będą przekreślać znaczenie Solidarności i osiągnięć Polski po obaleniu komunizmu, że będą mówić, iż wszystko, co dobre, zaczęło się od nich – to byłoby jeszcze do przełknięcia. Problem w tym, że rządzący Polską uważają, iż po drugiej stronie nie ma konkurentów i przeciwników – są tylko zdrajcy. Dlatego pluje się na nich, wymyśla oszczerstwa. Dlatego się mówi: oni depczą wszystko, co święte, gardzą Polską, są łotrami, służą obcym interesom. Obecnie, po rozprawieniu się z instytucjami stojącymi na straży praworządności i wolności obywatelskiej, słyszymy zapowiedź, że następnym etapem będzie rozprawienie się właśnie ze zdrajcami i wrogami – tak aby Polska była czysta, sprawiedliwa i katolicka. „Aby Polska była Polską”.

Jedyną siłą, która w Polsce dysponuje jeszcze pewnym autorytetem, jest Episkopat. Dlatego ośmielam się prosić, zresztą w imieniu wielu myślących podobnie: Księża Biskupi, wkroczcie na publiczną arenę. Wybiła godzina, kiedy jesteście bardzo, ale to bardzo potrzebni – Kościołowi, lecz również Polsce. ©

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Dominikan, długoletni duszpasterz akademicki. W PRL działacz opozycji antykomunistycznej. Laureat Medalu Świętego Jerzego. Na łamach „Tygodnika Powszechnego” dokonywał wnikliwej diagnozy...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Co drugi Polak pluje na Kaczyńskiego i nabija się z biskupów. No nie róbmy z tej rozhisteryzowanej części społeczeństwa bohaterów. Nikt nie zabierze ojcu Ludwikowi zakonnej strawy.

Odwaga pplega na nazywaniu rzeczu po imieniu, ryzykując że zostanie się "zakneblowanym" jak ks. Boniecki. Ojciec też może usłyszeć że jego głos nie jest głosem kościoła tylko jego własnym zdamiem i jeszcze ryzykuje tum że przełożeni którzy może myślą inaczej namieszają w głowach tak, by głos o.Wiśniewskiego nie był słyszalny...

Dodatkowo jeszcze odwaga Autora polega na świadomości, ze tacy jak Szanowny zaczną na niego wylewać wiadra pomyj. Zgodnie z zasadą i wytycznymi partii zawłaszczające nasz Kraj.Metoda sprawdzona, skuteczna i nie raz już zastosowana. Zresztą, już Pan zaczął w swoim poprzednim poście. Na razie insynuacje, dalej, coś się w IPN znajdzie. Nie znajdzie się? To się dorobi.

U mnie w miejscu pracy codziennie spotykam ludzi niechętnych PiSo-wi i katolickiemu Kościołowi ( taki zlepek niechęci jest w Polsce bardzo częsty ). Jeden z nich niedawno dał upust swoim emocjom i rzucił, że na wiosnę będą wieszali PiS-owców. Niedawno Magdalena Ogórek powiedziała w TVP, ze już trzykrotnie przydarzyło się jej, że wyproszono ją ze sklepu. Niedawno jakiś lekarz wywiesił kartkę z informacją, że PiS-owców nie obsługuje. Ojciec ludwik stanął po stronie bezpiecznej - niczego nie musi się bać, nikt go ze sklepu nie wyprosi a do salonu na dobre wino zaproszą. Ale oczywiście ojcu Ludwikowi należy się szacunek za bohaterstwo z czasu PRL-u, jak zresztą Niesiołowskiemu i wielu innym też.

Ja niedawno usłyszałem w sklepie ze nie będzie wiosny. Smutne.

Jesteś Pan nudny pisząc ciągle te same teksty. Już rac to samo wysmarowałeś i dostałeś odpowiedzi.

Popieram ten głos sprzeciwu i dziękuję za podjęcie trudu w jego wyartykułowaniu.

Nie sądzę aby sprawa uchodźców była kluczowa, odnośnie odchodzenia młodego pokolenia od kościoła. Zresztą hierarchia kościelna ma ogromne zasługi w rozpętaniu tej antyimigracyjnej fobii. Tak już zawsze jest, że na przestrzeni dziejów kościół bardzo mocno miesza się do bieżącej polityki w naszym kraju, a gdy sprawy nabierają złego biegu, to odwraca kota ogonem, głośno wołając, to nie my, to nie po chrześcijańsku. Tyle, że nadając bieg pewnym zjawiskom trudno nad nimi zapanować, a brak wyobraźni i myślenia perspektywicznego, jeszcze pogłębia kryzysy. Dobrym rozwiązaniem byłoby przyznanie się do błędów, nazwanie ich po imieniu, jasnym wskazaniu po nazwiskach kto prowadzi nas po odmętach głupoty, ale nie sądzę aby nasz episkopat był do tego zdolny, więc dzisiejsze nieśmiałe pobrzękiwanie, że to czy tamto nie jest zgodne z ewangelią, niczego nie zmienia. Dlaczego biskupi milczą w sprawie rozgłośni toruńskiej? Ze strachu, tak ze strachu, a czymże jest strachliwy pasterz, jaki z niego autorytet, co może nam doradzić, podpowiedzieć, wyjaśnić. Ucięto skutecznie dezubekizację w kościele, kler jest czysty jak łza, niczym się za komuny nie splamił, a teraz boi się o, Tadeusza, ciekawe dlaczego. Co do imprez smoleńskich, to proszę nie przesadzać, organizowane są dla oszołomów, normalni ludzie tym się nie ekscytują. Tam działa ciemna strona mocy i jako taka nie ma wpływu na losy chrześcijaństwa chyba, że jest z nim już tak źle, wtedy i tak upadnie i nic na to się nie poradzi. Szanowny ojcze Ludwiku to nieprawda, że episkopat ma w Polsce jako jedyny jeszcze trochę autorytetu, dawno go roztrwonił, bynajmniej nie na takie sprawy jak b. Wielgus. Więcej autorytetu mają Ochotnicze Straże Pożarne, tam też należy się odwoływać,. Strażakom puki co zdrowego rozsądku nie brakuje.Odchodzenie młodego pokolenia od kościoła jest wynikiem fatalnej ewangelizacji dzieci i młodzieży w szkołach, przy okazji lekcji religii i nie tylko. Młodzież poddawana jest zwyczajnej wulgarnej manipulacji, inwigilacji i przymuszania do praktyk religijnych. Dziura w kościelnych ławach robi się z najgorszej z możliwych stron, gwoździem do trumny są przymusowe szkolenia przedmałżeńskie i tego typu wymysły, mające ich przymusić do pewnych zachowań. Oni zwyczajnie nie tylko z przekory, od kościoła się odwracają, a z nimi ich dzieci, no i co tu dużo komentować - dupa i tyle.

O właśnie, to jest prawidłowy kierunek diagnozy. Na tzw dole rozgrywa się cała akcja odpychania ludzi od kościoła. Przede wszystkim hipokryzja kleru, beznadziejni katecheci, materialne traktowanie wiernych jako dojne krowy, które czasem przybiera formę swietokradztwa itd można by wymieniać długo.

Gorzka prawda jednych boli, innych złości. Moja parafia - ojcowie pasjoniści na warszawskiej Białołęce - nie byli zainteresowani nawet składką na program Caritas "Rodzina-Rodzinie". Chowanie głowy w piasek to nie ewangelizacja tylko zaprzaństwo wiary. Myślę, że takie postawy, jak w mojej parafii należy piętnować a upoważnia mnie do tego (a może wzywa?) katolicka konfesja. Po cyklu profanacji na Krakowskim Przedmieściu od Księdza Kardynała Nycza oczekiwałbym ogłoszenia publicznej pokuty i zamknięcia kościołów w przeddzień 8 rocznicy katastrofy, np. 8 kwietnia 2018. A od Episkopatu - listu mocniejszego od ostatnich "prywatnych" słów abpa Gądeckiego.

Choć jest to bardzo przykre w dużej mierze się zgadzam i chciałbym aby takich głosów było więcej bo rozumiem je nie jako potępienie ale jako memento - zmieńmy się. Na poparcie Ojca zdania chciałbym tu przytoczyć wypowiedź Benedykta XVI (Jezus z Nazaretu – tom I rozdz. 2). To taki oto fragment uważanego przecież za wielkiego myśliciela papieża: „Poprzez wszystkie wieki ciągle na nowo w różnych odmianach powracała pokusa umacniania wiary z pomocą władzy, i za każdym razem groziło niebezpieczeństwo zduszenia jej w objęciach władzy. Walkę o wolność Kościoła, walkę o to, żeby królestwo Jezusa nie było utożsamiane z żadną formacją polityczną, trzeba toczyć przez wszystkie stulecia. Bo w ostatecznym rozrachunku cena, jaką płaci się za stapianie się wiary z władzą polityczną, zawsze polega na oddaniu się wiary na służbę władzy i na konieczności przyjęcia jej kryteriów.” I to się niestety w Polsce dzieje co jak to Ojciec ujął jest zabijaniem chrześcijaństwa. Religia na służbie władcy musi być chora. Ale ludzie w tym i biskupi są tylko ludźmi i nie zawsze będą w pełni widzieć drogę ku świętości i my też nie zawsze rozpoznajemy tę ścieżkę. Przecież obecną sytuację popiera wiele ludzi w Polsce- a nie jest prawdą , że wszyscy oni są źli. Tylko władcy ściągnęli nas Polaków z tej ścieżki dobra i niestety miotamy się jak we mgle reagując na bezwzględną propagandę wrogości i nienawiści - niestety wypływa ona z obu stron obecnej walki politycznej. Dopóki nie uwierzymy Chrystusowi , że jedynym rozwiązaniem jest poszanowanie (miłość) bliźniego będziemy kroczyć w ciemności. Mimo wszystko ufam, że Kościół mający te wielowiekowe doświadczenie walki z żądzą władzy poradzi sobie z tą sytuacją.

Czy Ojciec nie przecenia swych możliwości ? 1.Uchodzcy- abp Gądecki wyraznie wypowiedział się w tej kwestii.2.Radiowa trucizna- słowo "Amen " po rózańcu i innych modlitwach nie nakazuje dalej uczestniczyć w audycji.NIE WIDZĘ PROBLEMU BY OJCIEC NADAL ODMAWIAŁ RÓŻANIEC z Radiem Maryja.3.Comiesieczna profanacja- no coments bo tu wiecej polityki niz religii.4.Nienawiść na ulicach- konkretnie proszę nazwiska kapłanów czy biskupów którzy tolerują nienawiść i wrogość. 5. Aby Polska była czysta- tu się zgadzam.Jedyną siłą która dysponuje w Polsce autorytetem jest EPISKOPAT.

Już ks.Józef Tischner pisał, że największym zagrożeniem dla Kościoła jest integryzm, dewocja i brak dialogu. I właśnie te przywary mają się w Autokefalicznym KRK w Polsce całkiem dobrze.

Święte słowa o. Wiśniewskiego. Jeśli są tacy kapłani, jak on, to jest jeszcze szansa na uratowanie kościoła polskiego. Dziękuję o. Wiśniewskiemu. Daje nadzieję

Bardzo, bardzo dziękuję za ten artykuł. W końcu odważny, mądry głos nazywający rzeczy po imieniu,bez owijania w bawełnę.

Dziękuję za te słowa i przede wszystkim za otuchę, że jednak nie jestem sam w swoich przemyśleniach. Ale jestem też olbrzymim pragmatykiem chcę zadać prowokacyjne ale trudne pytanie: czy jak już powstanie ten Polski Kościół Narodowy to nas rzymskich katolików będą prześladować?

na opluwaniu

Najpierw będzie potrzeba obalić "naczelnego zdrajcę" - szefa na Watykanie, bo by przeszkadzał w repolonizacji takiego "Kościoła".

Dziekuje za madry i odwazny tekst. Wlasnie kilka dni temu znajoma, 75-letnia kobieta, powiedziala ze lzami w oczach, ze niestety,ale ona juz nie pojdzie do kosciola na msze, bo nie moze sluchac tego co mowia ksieza; tej fali nienawisci, ktora saczy sie z ust zwyklych ludzi, z kosciolow, z mediow tzw. narodowych. Polscy duchowni powinni z uwaga czytac sw. Faustyne, w szczegolnosci fragmenty dotyczace kleru.

Głos wołającego na puszczy!

Nigdy nie jest za późno, nigdy... Drążyć trzeba!!!

W czasach Bizancjum głową Kościoła Wschodniego był cesarz, Patriarcha Konstantynopola wiele nie miał do powiedzenia, tron z ołtarzem szli w parze równo. Jak łatwo skrzywić ortodoksję widać teraz na przykładzie Polski. Jednakże na Górze Athos żyli ubodzy ale mądrzy mnisi. To oni podnosili głos w przypadku wszelkich odchyleń ortodoksji. Można ich było uciszyć ale zarówno cesarz jak i patriarcha mieli na tyle rozsądku, że słuchali ich głosu, krzywdy im nie czyniąc. Słuchali i w większości wypadków stosowali się do ich nawoływań.W Polsce, jak narazie, stosuje się knebel a z drugiej strony tolerowanie wybryków władzy świeckiej. Na koniec taki obrazek: pewien ksiądz na Podkarpaciu wymyślił, że nie będzie chodził po kolędzie po domach ale zawoła mieszkańców do siebie, tak w grupach żeby szybciej było. Krótka modlitwa, koperta i następni. Jaki pomysłowy?! Ci wieśniacy idą bo ze strachu ale co oni potem mówią tego on już nie wie, a ja wiem. Na tym forum nie da się tego powtórzyć. Kardynał Kozłowiecki, syn tej ziemi, zapewne w grobie się przewraca. Na szczęście w nieszczęściu kazał się pochować w Afryce. Nigdy w życiu nie urodziło mi się tyle wątpliwości związanych z moim Kościołem jak teraz...

Jestem katolikiem z przekonania i opisane przez o.Ludwika fakty, powtarzam fakty nie mają wpływu na moją wiarę.Bo przecież nie trzeba słuchać Radia Maryja, by wejść do Królestwa Niebieskiego.Coś, jednak trzeba robić. Co? przestrzegać Boże Przykazania. Wiara każdego z nas, musi się ukształtować,okrzepnąć. Gdy czytam czasem wypowiedzi ludzi tu na forum, to mam nieodparte wrażenie, że czytam dorosłych, którzy w temacie wiara, pozostali na poziomie dzieci pierwszokomunijnych. Ja do Kościoła chodzę dla Boga, by oddać Mu cześć. Nie chodzę dla księży by słuchać ich mądrych lub głupich homilii. Mnie osobiście są one nawet nie potrzebne, natomiast cieszę się gdy słyszę mądre kazanie, pozwalające rozszerzyć serce i pogłębić wiarę braci i sióstr,wszak wiara rodzi się ze słuchania, jak uczy Pismo. Artykuł o.Ludwika,jak napisałem, godny jest syna św. Dominika. Dlaczego? Ponieważ z katolicką otwartością, porusza ważne sprawy. Niestety prawdą jest, że obecnie nami rządzący, coraz bardziej przypominają biblijnych faryzeuszy, których Jezus Chrystus porównał do pobielanych grobowców. Zewnątrz czyści a w środku?? Kłamstwo, obłuda, obmowa, nienawiść. To są ich owoce. Piszę "ich" a przecież to są moi bracia i siostry w wierze.Wiem że człowiek jest grzeszny, bo przecież sam jestem grzesznikiem, lecz mam nieodparte wrażenie, że niektórzy z tych moich braci i sióstr z grzechu uczynili cnotę. Takie działanie niewątpliwie osłabia , wręcz niszy polski Kościół. Dlaczego? ponieważ ludzie słabszej wiary z niego wypadają.Czują się bowiem zgorszeni. Biada tym, którzy owe zgorszenie wywołują, uczy o tym Pismo. Dlatego najwyższy czas, drodzy biskupi, mojego KK, by przestać się wzorować, na wielkim australijskim ptaku i zabrać głos w tematach poruszanych w artykule dominikanina.Głos w duchu i prawdzie.Do tego jesteście zobowiązani i kiedyś Bóg was z tego rozliczy.Można oczywiście udawać, że problemu nie ma i w myśl tego, zakazać o.Ludwikowi, zabierać głoś lecz od tego problem nie zniknie, więcej pogłębi się. A skutkować to będzie, topnieniem liczby wiernych. Bo czasem najlepiej głosuje się nogami.

A wszystko to po to aby pognębić Polskę i Polaków. Ech, Szanowny Kolega chyba za bardzo emocjonalnie ocenia to co się dzieje u nas w kraju. Pozdrawiam

rozróżnianiem kolorów? Jeżeli tak, to pomiędzy kolorem czarnym i białym, jest cała masa innych kolorów. I one są piękne.Naprawdę nie dostrzegasz, owej pogardy dla wszystkich tych, którzy nie są podobnie myślący, jak pisowscy bonzowie? A może za dużo oglądasz TV Kurski, gdzie wszystko jest cudownie słodkie a Polska jest potęgą. Nie pamiętasz podobnego sposobu narracji z TV stanu wojennego? Bo ja tak...... Morawiecki ma u mnie zapas zaufania i wreszcie wywalił najgorszego ministra po 89 roku, czyli pana Maciarewicza. Twardy Pis-owski elektorat (czyli ty) uważa go za męża opacznościowego. Tylko ciekawa czego? Ale twardy Pis- owski elektorat łyknie wszystko. Harcerze kontra Specnaz!! Harcerzom pomaga husaria i Specnaz ucieka> Zaś wielkie zwycięstwo. Niczym pod Wiedniem. Również pozdrawiam.

Przecież w naszej ostatniej dyskusji broniłem decyzji o zmianie na stanowisku premiera ponieważ to prawdopodobnie - tak wtedy uważałem - pozwoli na wymianę kilku "trudnych" ministrów. I się nie omyliłem. Ważna jest praca i jej owoce a nie jakieś tam dąsy ludzi, którym chwilowo się nieco gorzej powodzi. Jedyne czego się boję, to tego że nieustanne prowokacje Obywateli RP oraz ludzi zgromadzonych na "czarnych środach", "czarnych czwartkach" i innych "czarnych dniach" doprowadzą kiedyś do rozlewu krwi.

Tak jak w Częstochowie miałeś. Sprowokowali biednych niewinnych nazioli. Tak samo ta Pani w kościele z transparentem ze słowami "naszego" Papieża "rasizm to grzech".

Nie wierzę, że ty jesteś w stanie prawdziwie szanować Afgańczyków, Syryjczyków, Somalijczyków z ich konserwatywną, patrialchalną kulturą skoro tak pogardzasz dużo bardziej liberalnymi w poglądach i zachowaniach Polakami. Już to widzę jak z miłością tłumaczysz jakiemuś Abdulowi na czym polegają prawa kobiety.

Proszę mnie nie tykać, jeśli łaska. To ja wybieram sobie kolegów. A co do wiary Szanownego to mnie to ani ziębi ani grzeje. Naziolskie ciągoty zwalczałem i zwalczać będę, Szanowny Panie, chociażbyś ze skarpetek wyskoczył przykrywając je opisami innych kultur i nazywając nadzwyczaj światłymi, zapędziłeś się Pan tak daleko, że zaczynasz obrażać inne nacje i obiecuję, że za kolejnym razem, zwrócę się o wykasowanie Pańskiego posta.

.

a wszystko to po to, aby zaspokoić żądzę władzy psychopatycznego przywódcy i za wszelką cenę utrzymać dostęp do koryta

Ja mam wrażenie że w Polsce coraz bliżej do schizmy. W naszym kraju coraz dalej jest od nauk KRK a tworzy się Polski Kościół. Papież nie jest "nasz" ale "ich".

A ja myślałem, że jestem sam, że zwariowałem! Dziękuję Ojcu za te słowa!

Trochę jednak brakło w artykule ukazania czegoś pozytywnego, na czym moglibyśmy się skupić, gdzie możemy odnaleźć działanie Ducha Świętego. A według mnie tego Dobra jest dużo więcej niż zła, tylko może mniej medialne. Np przez posługę Bp Rysia, Marcina Zielińskiego, czy przez muzykę NiemaGo tu...

Dziękuję Ojcu za ten artykuł z trafiającą do mnie diagnozą. Proszę o drugą część z propozycją leczenia. Czy pacjenta można jeszcze uzdrowić? Czuję się bezradny, bo ten artykuł przeczyta i zrozumie dość wąskie grono osób, tymczasem demokracja (o ile w ogóle przetrwa) charakteryzuje się tym, że decyduje większość, przeciętność, podatna na manipulacje, chwytliwe hasła, proste recepty na swoje lęki.

„Nie trzeba wierzyć w Boga, żeby być dobrym człowiekiem. Nie trzeba w niego wierzyć tak, jak powszechnie rozumiemy jego postać. Człowiek może być uduchowiony, ale niereligijny. Nie musimy chodzić do kościoła i dawać pieniądze. Dla wielu ludzi kościołem może być nawet natura. Wielu wspaniałych ludzi w historii ludzkości nie wierzyło w Boga. A inni czynili zło w jego imię …” ~ Papież Franciszek

Pozdrawia rzymski katolik (choc grzeszny - jak wszyscy) jezyka polskiego (i niemieckiego) obecnie zamieszkaly w Bawarii (diecezja Bamberg). "Wierze w jeden, swiety, powszechny i apostolski Kosciol" i oby ta wiara nigdy w nas nie upadla.

Od siebie z nizin kościelnych jako wiernego, Kościół niszczą koszyczki na pieniądze podczas adoracji krzyża w Wieki Piątek, niszczy hipokryzja księży traktujących kapłaństwo jako zawód, niszczy pobieranie wg cennika kosmicznie wysokich opłat za sakramenty. I przede wszystkim język, który jest niezrozumiały dla wiernych, szczególnie młodych. Zostało wam-księżom tylko strasznie piekłem, bo pozytywnego (poza oderwanymi od rzeczywistości hasłami) nie macie nic ludziom do zaoferowania.

Brak nauki o empatii - bo sami księża jej nie mają Brak radości z obcowania z bliźnim - bo sami nie mają takiej potrzeby Brak umiejętności przytulenia się bez słów - bo sami nie umieją tego Brak pięknej prostej mowy - listy czytane w kościele to szmira najniższych lotów mentalnie na poziomie ameby . Brak poczucia radości ze wspólnego działania - WOŚP jest przykładem to jest kleska kościoła Brak radości i poczucia szczęścia - księża sa smutni , widzą tylko grzech i złe czyny ( oczywiście u innych) Brak............

Piękny, mądry i odważny tekst wyrażający poglądy wielu katolików, w tym księży, także i tych, którzy bojąc się przełożonych nie potrafią być szczerzy. Podziwiam i dziękuję za odwagę Ojca. I choć za chwilę wyleje się z internetu lawa nienawiści tych, którzy w "obronie" chrześcijańskich wartości najlepiej wyrzuciliby z tego kraju wszystkich mówiących jak Ojciec, to właśnie te odważne słowa dają światło nadziei i wskazują drogę do Boga. A Jego spotkać można nie tylko w tych pięknych budowlach - katedrach. Pan jest w każdym z nas i tym najbiedniejszym, najsłabszym i najskromniejszym. Trzeba tylko Go dostrzec. Dziękuję Ojcu za ten tekst.

Tez jak O.Wisniewski ale to bylo dawno temu moze nawt az 15 lat wstecz razem modlilem sie wieczornym rozancem z Torunia ., w modlitwach rozpromieniony bylem jak wszyscy swieci razewm wzieci ale juz w intencjach do nich czy potem nawet w tzw rozmowach wieczornych musialem niestety wychodzic b czesto do tzw kibla mialem wymiotne reakcje. Jezdzilem jakkazdy polski katolik do Czestochowy do naszej Matki, ale odkad zaczal tam OO.Paulinami rzadzic O.Tadeusz a oni sie nim zainfekowali nie moge bo dalej chyba zeswiruje:Mam Matke Boska u siebie w domu /obraz/ i to mi wystarcza a szkoda bo chcialoby sie do Domu Naszej Matki...,nie da sien bo zainfekowani sa nasi Bracia. A kto chodzi na MSZEz okazji rocznicy co miesiac , a potem bije brawo Jaroslawowi za jego nieustanne obrazanie Polakow i calego swiata ten musi wiedziec ze jest ekskomunikowanym. Amen.

A może łatwiej byłoby, zamiast granic, różańcem głowę obwiązać? Przeciw niegodnym myślom, broniąc się?

Dziękuję za odwagę napisania- wstyd za "górę" naszego kościoła... wstyd za biskupa Głódzia,zawistnego i mściwego,bo takim go poznała moja parafia.. smutne,ze muszę szukać dominikanów,żeby usłyszeć słowo mądre i ewangeliczne..

Nie mam słów, żeby podziękować Autorowi za kolejny apel do sumień i rozumu rodaków. Zastanawiam się, ile jeszcze podobnych listów musi zostać do nas wysłanych, żebyśmy przejrzeli na oczy i dostrzegli jak polityka partii rządzącej niszczy tkankę społeczną naszego państwa. Zresztą niszczy dużo więcej, ale tkanka jest najważniejsza. Rozważałem różne powody, dla których to wszystko nas spotyka i nie znajduję żadnego rozsądnego wytłumaczenia. Można się zachłystywać podziwem dla sprawnie przeprowadzonej akcji przejęcia podstawowych organów państwa, ale czemu to ma służyć poza doraźnymi korzyściami? Przecież tak gruntowne niekonstytucyjne zmiany powinny mieć jakiś konkretny, wybitny cel, który by je jakoś uzasadniał i był społecznie akceptowany. Jest taki? Pytam retorycznie. Dlatego mądrzy ludzie listy piszą... Autora serdecznie pozdrawiam.

George Friedman - prezes Geopolitical Futures. Friedman przewiduje, że Unia Europejska może mieć kłopoty z dalszą integracją państw oraz prognozuje upadek Niemiec i Rosji. Jego zdaniem gospodarka niemiecka jest w ponad 50-proc. uzależniona od eksportu. Ocenił to jako "ogromne zagrożenie, bo takich proporcji nie uda się utrzymać w przyszłości", a z kolei Rosja "nie stworzyła nowoczesnej gospodarki". Zdaniem amerykańskiego naukowca "w sytuacji, kiedy za 30 lat Niemcy nie będą już potęgą gospodarczą, a Rosja znajdzie się w rozsypce, Polska, ze świetnie wykształconym społeczeństwem, urośnie do roli regionalnej potęgi, z ambicjami odgrywania ogromnej roli na arenie międzynarodowej".

No dobrze, że ktoś się za tych upadających Niemców martwi. szkoda, ze to znowu, po raz kolejny Szanowny pan. Bo nudą wieje.

Lepiej posłuchać mądrego Żyda aniżeli głupiego Polaka.

Zgadzam się Polaku.

Poczytaj sobie Friedmana bo facet gada do rzeczy. On się nie angażuje emocjonalnie w nasze wewnętrzne spory dlatego jego wypowiedzi warte są rozważenia. W naszych polskich sporach często emocje biorą górę nad rozumem.

Teraz trzeba osądzić wszystkich zdrajców od Okrągłego Stołu poczynając na Tusku, Komorowskim, Kopacz kończąc. A nie, kończąc na tych z marszów, pewnie zdjęcia jakieś robili. Ciekawe tylko czy zaczną od przywrócenia kary śmierci. Do zastosowania w jednym wypadku: zdrada Ojczyzny.Potem już będzie ślicznie i przyjemnie. A przede wszystkim czysto.

Strony

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]