Tu o, czekał na nas w środku, na trawie. My wtedy akurat szliśmy w jego stronę, no i tak o. Kolega świętej pamięci krzyknął do niego: »chcesz, ku…wo?«. I on strzelił”.
Przytoczona wyżej wypowiedź Jakuba, jednego z trzech mężczyzn, którzy wieczorem 10 kwietnia w Bystrzycy Kłodzkiej wdali się w awanturę z uzbrojonym mężczyzną, nie pozostawia miejsca na interpretacje.
To oni, nie strzelec, byli napastnikami. Przyznaje to zresztą sam Jakub, mówiąc wcześniej, że byli pijani i hałaśliwi. I że to oni, bynajmniej nie z gołąbkiem pokoju, ruszyli w stronę mężczyzny z bronią.
Strzelec z Bystrzycy i społeczne przyzwolenie
Czy Borys B., który tamtej nocy oddał do jednego z nich pięć strzałów z legalnie posiadanego karabinka natowskiego kalibru 5,56 mm, przekroczył w ten sposób granice obrony koniecznej? O tym zadecyduje sąd, zapewne nie szybko. Za to opinia publiczna w Polsce już wydała w tej sprawie nie wyrok, a werdykt. Strzelec z Bystrzycy powinien zostać uniewinniony.
Internetowa zrzutka na sfinansowanie pomocy prawnej dla Borysa B. w zaledwie tydzień od zdarzenia zgromadziła ponad 430 tys. zł. Pod siedzibą kłodzkiej prokuratury odbywają się pikiety, których uczestnicy żądają uwolnienia aresztowanego strzelca. Gdyby wyroki w Polsce ferowano w oparciu o emocje platform społecznościowych, postępowanie w tej sprawie w zasadzie powinno się już zakończyć.
W kwestii bezpieczeństwa chcemy iść na skróty
Nie musimy oceniać tej emocji, nawet jeśli wydaje się nie przystawać do realiów kraju, w którym liczba przestępstw od lat maleje. Oczywiście, w części tłumaczy ją bezczynność miejscowej policji, która, sądząc z wypowiedzi mieszkańców, nauczyła ich, że po zmroku lepiej siedzieć w domu.
Ciekawsza jest odpowiedź na pytanie, co za nią stoi. W Polsce, gdzie powszechny dostęp do broni palnej nigdy nie był elementem narodowego konsensusu (wedle ostatnich badań za jego rozluźnieniem opowiada się tylko 26,8 proc., a jednocześnie 17,8 proc. domaga się ograniczenia prawa do posiadania) bezwarunkowe poparcie dla człowieka, który zastrzelił drugiego człowieka, może być dowodem na radykalizację nastrojów w kwestii bezpieczeństwa.
To zrozumiałe, że w domu i jego okolicy chcemy czuć się bezpieczni. Odpowiedzmy sobie jednak przy okazji na pytanie: czy zapewni nam to poczucie świadomość, że gdzieś za rogiem może stać ktoś, kto uważa, że ma prawo strzec reguł, które sam ustali?
„Tygodnik Powszechny" – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.



















