Sprawa strzelca z Bystrzycy Kłodzkiej. Opinia publiczna wydała werdykt przed wyrokiem

Czy z samozwańczymi szeryfami na pewno będziemy się czuć bezpieczniej? Historia z Bystrzycy Kłodzkiej pokazuje rosnące zapotrzebowanie na bezpieczeństwo, choćby i na skróty.
Czyta się kilka minut
Policyjne poszukiwania śladów strzelaniny w Bystrzycy Kłodzkiej, 11 kwietnia 2026 r. // fot. TOMASZ GOLLA/AGENCJA SE/East News
Policyjne poszukiwania śladów strzelaniny w Bystrzycy Kłodzkiej, 11 kwietnia 2026 r. // fot. TOMASZ GOLLA/AGENCJA SE/East News

Tu o, czekał na nas w środku, na trawie. My wtedy akurat szliśmy w jego stronę, no i tak o. Kolega świętej pamięci krzyknął do niego: »chcesz, ku…wo?«. I on strzelił”.

Przytoczona wyżej wypowiedź Jakuba, jednego z trzech mężczyzn, którzy wieczorem 10 kwietnia w Bystrzycy Kłodzkiej wdali się w awanturę z uzbrojonym mężczyzną, nie pozostawia miejsca na interpretacje. 

To oni, nie strzelec, byli napastnikami. Przyznaje to zresztą sam Jakub, mówiąc wcześniej, że byli pijani i hałaśliwi. I że to oni, bynajmniej nie z gołąbkiem pokoju, ruszyli w stronę mężczyzny z bronią.

Strzelec z Bystrzycy i społeczne przyzwolenie

Czy Borys B., który tamtej nocy oddał do jednego z nich pięć strzałów z legalnie posiadanego karabinka natowskiego kalibru 5,56 mm, przekroczył w ten sposób granice obrony koniecznej? O tym zadecyduje sąd, zapewne nie szybko. Za to opinia publiczna w Polsce już wydała w tej sprawie nie wyrok, a werdykt. Strzelec z Bystrzycy powinien zostać uniewinniony.

Internetowa zrzutka na sfinansowanie pomocy prawnej dla Borysa B. w zaledwie tydzień od zdarzenia zgromadziła ponad 430 tys. zł. Pod siedzibą kłodzkiej prokuratury odbywają się pikiety, których uczestnicy żądają uwolnienia aresztowanego strzelca. Gdyby wyroki w Polsce ferowano w oparciu o emocje platform społecznościowych, postępowanie w tej sprawie w zasadzie powinno się już zakończyć.

W kwestii bezpieczeństwa chcemy iść na skróty 

Nie musimy oceniać tej emocji, nawet jeśli wydaje się nie przystawać do realiów kraju, w którym liczba przestępstw od lat maleje. Oczywiście, w części tłumaczy ją bezczynność miejscowej policji, która, sądząc z wypowiedzi mieszkańców, nauczyła ich, że po zmroku lepiej siedzieć w domu.

Ciekawsza jest odpowiedź na pytanie, co za nią stoi. W Polsce, gdzie powszechny dostęp do broni palnej nigdy nie był elementem narodowego konsensusu (wedle ostatnich badań za jego rozluźnieniem opowiada się tylko 26,8 proc., a jednocześnie 17,8 proc. domaga się ograniczenia prawa do posiadania) bezwarunkowe poparcie dla człowieka, który zastrzelił drugiego człowieka, może być dowodem na radykalizację nastrojów w kwestii bezpieczeństwa.

To zrozumiałe, że w domu i jego okolicy chcemy czuć się bezpieczni. Odpowiedzmy sobie jednak przy okazji na pytanie: czy zapewni nam to poczucie świadomość, że gdzieś za rogiem może stać ktoś, kto uważa, że ma prawo strzec reguł, które sam ustali? 

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny" – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”