Z rolą elekta będzie musiał godzić się jeszcze przez chwilę – nowy parlament zacznie pracę na początku maja. Ale Magyar nie czeka na powołanie na premiera. To, co widzi jako swoją misję, realizuje od chwili, gdy w wyborczy wieczór Viktor Orbán przyznał, że przegrał.
Gdy spotkał się z prezydentem Tamásem Sulyokiem, który powierzył mu tworzenie nowego rządu, oświadczył, iż Sulyok nie jest godny urzędu, gdyż był wykonawcą woli przegranej większości (prezydenta wybiera tu parlament). Wezwał Sulyoka do dymisji i zagroził, że w razie odmowy użyje całej siły swojej nowej konstytucyjnej legitymacji, by usunąć go z funkcji.
Dzień później przekroczył próg siedziby mediów państwowych, pierwszy raz od półtora roku. Ogłosił, że po objęciu władzy zawiesi pion informacyjny, aż do czasu zagwarantowania rzetelnego i bezstronnego przekazu. Jednak państwowe media już się dostosowują. Nagle zaczęły zauważać postulaty partii Magyara: utrzymanie antyimigranckiego płotu na południowej granicy, sprzeciw wobec przyspieszonej akcesji Ukrainy do Unii i wobec paktu migracyjnego. I cieszą się z radykalnego umocnienia forinta względem euro.
Euforia po zwycięstwie Magyara i Tiszy
Tymczasem na Węgrzech trwa „niebieski karnawał”: nazwa nawiązuje do barw zwycięskiego ugrupowania, partii Tisza. Zwolennicy Magyara zbierają plakaty wyborcze na pamiątkę, nowi posłowie organizują spotkania dziękczynne.
Oczekiwania są ogromne, lecz na sprawczość nowej władzy trzeba czekać co najmniej do posiedzenia parlamentu (6 lub 7 maja). W międzyczasie Magyar zapowiada symboliczną przeprowadzkę kancelarii premiera ze Wzgórza Zamkowego do budynku obok parlamentu, gdzie chce urzędować po zaprzysiężeniu (stanie się to zapewne w połowie maja).
Skład jego rządu to w dużej mierze niewiadoma. Jeszcze w kampanii pojawiły się postacie, które najpewniej się w nim znajdą. To czworo czołowych ekspertów programu Tiszy: Anita Orbán (sprawy zagraniczne), Zsolt Hegedűs (zdrowie), István Kapitány (gospodarka) i András Kármán (finanse). Reszta personaliów owiana jest tajemnicą.
Więcej ciągłości niż zmiany względem Orbána
Wiele wskazuje, że polityka Tiszy – poza silnym komponentem antykorupcyjnym – będzie w pewnej mierze kontynuacją linii Fideszu. Poglądy Magyara i Orbána są zbieżne np. w kwestiach migracji i energetyki. Czy to zarzut? Zważywszy, że Magyar był członkiem Fideszu przez dwie dekady, nie. Ale dla zewnętrznych obserwatorów, którzy wieszczyli rewolucję, może być to szok. Dla tych, którzy śledzili jego wystąpienia od marca 2024 r., gdy opuścił Fidesz, o zaskoczeniu nie może być mowy.
Podczas konferencji dla zagranicznych dziennikarzy premier elekt, mówiąc o odcięciu rosyjskich węglowodorów, używał retoryki zbliżonej do ustępującej ekipy. Stwierdził, że nie zmieni położenia geograficznego. Mówił, że dywersyfikacja dostaw nastąpi, ale nie z dnia na dzień. Podkreślał co prawda, że nie będzie przyjacielem Rosji, jednak wskazywał, że opowiada się za pragmatycznymi relacjami. W ten sposób powiela narrację Fideszu. Viktor Orbán latami mówił to samo. Sporo słów, niewiele konkretów.
I znów: dla zewnętrznych obserwatorów, liczących na geopolityczną rewolucję, może to być zaskoczenie. Jednak ta narracja jest spójna z wystąpieniami Magyara od marca 2024 r.
Ukraina, Rosja i historia Węgier
A sprawy tożsamościowe? Tu Magyar nie odcina się od węgierskiej polityki historycznej. Pytany o mapę Wielkich Węgier w swoim gabinecie, stwierdził, że symbolizuje ona tysiącletnie dziedzictwo, a nie rewizjonizm. Wspominając traktat z Trianon z 1920 r., który po I wojnie światowej okroił radykalnie Królestwo Węgier, wymownie pokazał w powietrzu cudzysłów przy słowach „traktat pokojowy”.
Premier elekt prezentuje też twarde stanowisko wobec sąsiadów. W kwestii karania za negowanie dekretów Beneša na Słowacji (były podstawą wywłaszczenia tamtejszych Węgrów po 1945 r.), odrzuca kompromis. Zapowiada bezwarunkowe wspieranie Węgrów żyjących za granicą. Używanie przez niego historycznych określeń – jak Felvidék (Górne Węgry) w kontekście Słowacji czy Erdély wobec rumuńskiego Siedmiogrodu – to retoryka tożsama z działaniami Fideszu, budząca irytację w krajach ościennych.
Magyar przejmuje władzę w atmosferze społecznego entuzjazmu. Choć zapowiada radykalne oczyszczenie kraju z korupcji i reformy, jego polityka zagraniczna, energetyczna i historyczna wykazują, jak widać, cechy kontynuacji z rządami Orbána. Być może okaże się więc, że zmiana w Budapeszcie będzie dotyczyć raczej standardów demokratycznych w kraju, niż jego geopolitycznego pozycjonowania.
Tekst ukończono 16 kwietnia 2026 r.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.




















