Rosja wraca do sportu i kultury. Pomagają jej Trump i droższa ropa

Wysokie ceny ropy i gazu oraz przychylność otoczenia Donalda Trumpa osłabiają izolację Rosji. Najpierw wraca ona do sportu i kultury, ale stawka jest większa.
Czyta się kilka minut
Rosyjscy sportowcy podczas ceremonii otwarcia Zimowych Igrzysk Paraolimpijskich Mediolan-Cortina 2026. Verona, 6 marca 2026 r. // Fot. Marco Mantovani / Getty Images
Rosyjscy sportowcy podczas ceremonii otwarcia Zimowych Igrzysk Paraolimpijskich Mediolan-Cortina 2026. Verona, 6 marca 2026 r. // Fot. Marco Mantovani / Getty Images

Sztuka i sport, zwykło się mówić, powinny być apolityczne – i trudno debatować ze słusznością tej tezy. W idealnym scenariuszu sportowe potyczki i dzieła artystyczne powinny sprawiać przyjemność milionom widzów, bez dzielenia tej radości między grupy narodowe. Duma, wzbudzona u rodaków artysty bądź sportowca, powinna być zaś emocją pozytywną.

W praktyce jednak „apolityczność” tych światów to nad wyraz często retoryczny wytrych, z pomocą którego próbuje się forsować partykularne interesy. Na domiar złego posługują się nim ci, którzy otwarcie depczą uniwersalistyczne idee, jakie mają przyświecać choćby ruchowi olimpijskiemu – jak prawa człowieka, równość, zasady fair play.

W ostatnich miesiącach swoje starania na tym polu intensyfikują Rosjanie. Pod hasłem „neutralności” próbują przerwać izolację trwającą niekiedy od 2014 r. – od zaboru Krymu i agresji w Donbasie. Mogą w tym liczyć na rzesze przychylnych decydentów na Zachodzie – w tym na Donalda Trumpa, jego administrację i otoczenie.

Rosja wraca do światowego sportu

„Sport jest dla wszystkich” – orzekł w lutym Paolo Zampolli, specjalny wysłannik Trumpa ds. Globalnych Partnerstw (prywatnie to on zaznajomił kiedyś obecnego prezydenta z jego przyszłą żoną Melanią). Tak Zampolli skomentował fakt udziału Rosjan w Zimowych Igrzyskach Paraolimpijskich we Włoszech.

Włoska paraolimpiada była dla Rosji przełomem. Po raz pierwszy od 2014 r., od igrzysk w Soczi, rosyjskim sportowcom zezwolono na udział pod własną flagą w imprezie o takim formacie. Odebrano im możliwość posługiwania się trikolorem już po słynnej aferze dopingowej z Soczi.

Potem, w 2022 r., Międzynarodowy Komitet Olimpijski zawiesił w ogóle Rosyjski Komitet Olimpijski w prawach członka w ramach retorsji za pełnoskalową inwazję na Ukrainę. Formalnym powodem był fakt włączenia przez Rosjan do swego komitetu struktur sportowych z ukraińskich regionów, które Putin nielegalnie anektował we wrześniu 2022 r.

Lata absencji były bolesne. Triumfy na olimpiadach są kluczowe dla rosyjskiego poczucia sprawczości, są źródłem prestiżu. Pamiętająca czasy sowieckie rywalizacja sportowa z USA przetrwała do dziś. Dla Rosjan wciąż jest istotne, czy są w stanie pokonać odwiecznych amerykańskich rywali, a dziś także „towarzyszy” z Chin.

Rosyjski lobbing w sporcie i sztuce

Nieobecność bolała tym bardziej, że nastąpiła krótko po igrzyskach w Soczi, będących ukoronowaniem władzy przedinwazyjnego Putina. 12 lat temu Rosjanie zdobyli tam najwięcej medali – zgodnie z życzeniem dyktatora i dzięki systemowi dopingu.

Początkowo w reakcji na izolację Moskwa próbowała organizować alternatywny świat, ale z marnym skutkiem i bez przekonania. Rosyjską wersją olimpiady miały być Światowe Igrzyska Przyjaźni oraz Igrzyska BRICS (tj. grupy krajów głównie z Globalnego Południa). Ale pierwsze się nie odbyły, a drugie przybrały karykaturalną formę – w części dyscyplin rosyjscy sportowcy nie mieli z kim rywalizować.

Na koniec okazuje się, że te wysiłki były jednak niepotrzebne. Widać dziś bowiem jak na dłoni, że Rosjanie – dzięki ciągłemu lobbingowi i wyczuciu czasu – powoli odzyskują pozycję, dziurawiąc międzynarodowy bojkot. 

Jeszcze przed włoską paraolimpiadą reprezentantów Rosji dopuszczono – pod własną  flagą – do udziału w międzynarodowych turniejach judo i taekwondo. Teraz, wraz z paraolimpiadą, przywrócenie pełni praw do występu w szeregu dyscyplin to dla Rosjan jaskółki nadziei zwiastujące dalsze sukcesy. 

Dziś Michaił Diegtiariow, minister sportu i szef rosyjskiego komitetu olimpijskiego, otwarcie wyraża nadzieję, że niebawem jego sportowcy mogą spodziewać się przywrócenia ich praw przez MKOl.

Jak usprawiedliwia się powrót Rosji

Dążeniu do zdejmowania zakazów towarzyszą argumenty o ich bezcelowości, które podnoszą nie tylko Rosjanie. Wkład w forsowanie tego przekazu wniósł także szef FIFA – ten sam Gianni Infantino, który przed laty odebrał z rąk Putina rosyjski Order Przyjaźni w ramach podzięki za pomoc przy organizacji mundialu w Rosji.

Na początku tego roku Infantino stwierdził, że zawieszenie Rosji w rozgrywkach piłkarskich „nic nie dało”, a jedynie przyczyniło się do „większej frustracji i nienawiści”. Jego zdaniem umożliwienie „chłopcom i dziewczętom z Rosji” gry w piłkę w innych częściach Europy pomogłoby krzewić pryncypia ważne dla futbolu, jak wzajemne zrozumienie.

Trudno pojąć logikę takiego rozumowania. Zwłaszcza jeśli weźmiemy pod uwagę to, co zdaje się być celowo przemilczane. Przekonywanie, że należy przywrócić Rosję do światowych rozgrywek, pomija przecież cały kontekst sytuacji. 

Tak jakby wykluczenie Rosjan było sednem problemu, który zjawił się za sprawą jakiegoś zrządzenia losu. Jakby codzienne naloty na ukraińskie miasta, codzienna śmierć obrońców na froncie i cywilów były nieistotnym tłem, niewartym wzmianki.

Rosyjska kultura wraca na salony

Prócz paraolimpiady Rosjanie w tym roku wrócą też na weneckie Biennale Sztuki. Ich pawilon – zaprojektowany przez tego samego architekta, który stworzył moskiewskie mauzoleum Lenina – nie był wykorzystywany przez rosyjskich artystów od 2022 r.

Zdaniem Michaiła Szwydkoja, wysłannika Kremla ds. współpracy międzynarodowej, Rosjanie jednak nigdzie nie wracają, bo ich sztuka zawsze stanowiła nieodłączną część globalnej cywilizacji. Szwydkoj z satysfakcją zauważa, że próby „cancelowania” rosyjskiej kultury przez zachodnie elity spaliły na panewce – i organizatorzy Biennale wyrazili zgodę na udział artystów z Rosji.

Wystawa w rosyjskim pawilonie, nosząca tytuł „Drzewo zakorzenione w niebie”, ma według Szwydkoja przypomnieć, że „wieczność przeważa nad chwilowymi zmartwieniami, a kultura nad polityką”. Co, żachnął się wysłannik, nie wszyscy „są w stanie zrozumieć”.

Kreml intensywnie eksploatuje przekaz, który usłyszeć pragnęłoby wielu: że sport czy sztuka są „poza polityką”. To jego mantra. Na arenie światowej stara się on usilnie, by zatrzeć związek między władzami Rosji a artystami i sportowcami, na pozór niewinnymi.

Problem w tym, że naiwnością – bądź złą wolą – jest sądzić, że występy bądź wydarzenia współorganizowane przez rosyjskie państwo są apolityczne i niewinne.

Sport i kultura pod kontrolą Kremla

Poglądy pojedynczych artystów czy sportowców – nawet jeśli nieprawomyślne względem linii Kremla – nie mają tu w istocie znaczenia. W dzisiejszej Rosji, coraz bardziej totalitarnej i wciąż toczącej wojnę, życie społeczne jest pod coraz ściślejszą kontrolą reżimu, a skrawków prywatności jest coraz mniej.

Wręcz trudno sobie wyobrazić, aby w tak newralgicznych obszarach rosyjskiego soft power – wszak i w sporcie, i w sztuce manifestuje się, chcąc czy nie chcąc, rosyjską potęgę – Kreml pozwolił na swobodę. Z konieczności trzymania pieczy nad wizerunkiem Rosji bierze się strukturalny nadzór państwa nad tymi obszarami.

Widać to na przykładzie pawilonu w Wenecji. Kuratorką rosyjskiej wystawy jest Anastasia Karniejewa, córka wiceprezesa Rostechu, państwowej firmy zbrojeniowej. Karniejewa współpracuje ściśle z wnuczką Sergieja Ławrowa, szefa MSZ – razem prowadzą w Moskwie firmę, która promuje rodzimą sztukę.

Równie klarowny jest związek reżimu ze sportem. Znaczna część rosyjskich sportowców zdobywa pierwsze szlify w klubach, które są związane ze strukturami władzy (CSKA w nazwie oznacza afiliację wojskową, Dynamo – policyjną). Dość powiedzieć, że zwycięzca srebrnego medalu w judo w najwyższej kategorii wagowej w zeszłorocznym Grand Slam w Abu Zabi, Tamierłan Baszajew, ma rangę starszego sierżanta w armii.

Trump, ropa i zmęczenie wojną

Ten wewnątrzrosyjski kontekst ginie jednak pośród intensywnego lobbingu Rosjan. Ich nieobecność w międzynarodowych gremiach boli przecież wielu. Nie jest tajemnicą, że obecności Rosji na wielkich wydarzeniach towarzyszą wielkie pieniądze. A przecież imprezy muszą na siebie zarabiać. 

Na korzyść Putina gra więc i ludzka natura, i czas – uwaga świata jest coraz mniej zainteresowana wojną Rosji przeciw Ukrainie. Przykrywają ją inne konflikty – teraz atak Izraela i USA na Iran oraz globalny kryzys energetyczny. Towarzyszy temu często pytanie o skuteczność sankcji uderzających w Rosję. Wykluczenie jej z mundialu czy olimpiad nie zdołało bowiem wpłynąć na kalkulację Putina, który dalej niszczy ukraińskie miasta.

Moskwie sprzyja też administracja Donalda Trumpa, która – choćby słowami cytowanego Zampolliego – wprost daje „zielone” światło dla anulowania bojkotu. Nie można przy tym pozbyć się wrażenia, że prezydent USA jest coraz bardziej skłonny, by rozłączyć to, co Kreml nazywa „kwestią ukraińską”, od normalizacji relacji USA–Rosja. 

Należy więc spodziewać się coraz szerszej obecności Rosjan – niezależnie, czy będzie to się podobać Europie. Bez dyplomatycznego „współczucia” wobec Moskwy ze strony Waszyngtonu działacze sportowi i kulturalni zapewne nie byliby tak skorzy do przywracania Rosji do grona pełnoprawnych uczestników życia międzynarodowego.

Droga ropa i gaz wzmacniają Putina

Rosjanie są mistrzami kuszenia, a w przypadku ekipy Trumpa udało im się zidentyfikować te „przyciski”, które trzeba tu nacisnąć. Nie bez znaczenia jest jednak fakt, że Amerykanie własnoręcznie zwiększają siłę rosyjskiej argumentacji.

Izolację Rosji osłabiają dziś wysokie ceny surowców – efekt ataku Izraela i USA na Iran. Waszyngton już w marcu częściowo zdjął sankcje na rosyjską ropę, co pozwala Putinowi zarabiać i finansować swoją wojnę. Im bardziej desperacko świat będzie szukać dostaw ropy i gazu, tym bardziej kuszące będą rosyjskie oferty.

Niezależnie od tego, czy rozejm na Bliskim Wschodzie okaże się trwały i jaki będzie finał tego konfliktu, Moskwa zaprezentowała się na jego tle jako stabilny dostawca, mogący zrekompensować rynkową niepewność wobec przede wszystkim krajów azjatyckich. 

To wzmacnia siłę głosu tych, którzy chcą całościowego przywrócenia statusu Rosji. Pamięć o tym, jak Putin wielokrotnie szantażował Europę dostawami surowców, schodzi tutaj na dalszy plan.  

Powrót Rosji mimo wojny

Szczególnie niepokojące jest to, że unieważnianie izolacji Rosji – czy to na obszarze sportowo-kulturalnym, czy ekonomicznym – dokonuje się bez jakiejkolwiek, najmniejszej nawet perspektywy zakończenia jej agresji przeciw Ukrainie. Tymczasem przyzwolenie na powrót Rosjan w chwili, gdy na Ukrainę codziennie spadają bomby, jedynie utwierdzi reżim Putina w przekonaniu, że kilka lat poniewierki ostatecznie się opłaciło. Że w Europie można prowadzić wojnę bez obaw o długoterminowe potępienie.

Następna olimpiada jest planowana za dwa lata w Los Angeles. Jest oczkiem w głowie Trumpa. Także tutaj udziału rosyjskich sportowców – biorąc pod uwagę obecną dynamikę – nie można wykluczyć. Tym bardziej że ich przyjazd może, w percepcji administracji prezydenta USA, podwyższyć rangę wydarzenia.

Wszystko to jedynie wzmacnia na Kremlu poczucie geopolitycznej bezkarności. To zaś będzie mieć długofalowe skutki na całym świecie.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 16/2026

W druku ukazał się pod tytułem: Powrót Rosji