Miniony rok stał pod znakiem sztuki kobiet, a my mogliśmy zobaczyć kilka ważnych wystaw – od „Chcemy całego życia” w Państwowej Galerii Sztuki w Sopocie, bardzo obszernej prezentacji „Co babie do pędzla?! Artystki polskie 1850-1950” w lubelskim Muzeum Narodowym, po „Kierunek Paryż. Polskie artystki z pracowni Bourdelle’a” w warszawskiej Królikarni. W listopadzie zaś w stołecznym Muzeum Sztuki Nowoczesnej otworzyła się „Kwestia kobieca: 1550-2025” (wystawa potrwa do 3 maja). To punkt obowiązkowy dla wszystkich, których interesuje sztuka.
Dlaczego? Otóż po raz pierwszy w naszym kraju można zobaczyć prace kolejnych pokoleń zagranicznych artystek, poczynając od renesansowych malarek Sofonisby Anguissoli i Lavinii Fontany, po tworzące obecnie: Marlene Dumas, Lubainę Himid i Andrę Ursuțę. Na ekspozycji nie zabrakło też przedstawicielek najmłodszego pokolenia, urodzonych w ostatniej dekadzie XX w. W centrum stolicy powstała tym samym bardzo obszerna (150 artystek!), wielowątkowa opowieść o kobietach w sztuce i sztuce tworzonej przez kobiety, uwzględniająca to, jak one same siebie przedstawiały oraz z jakimi ograniczeniami, przede wszystkim w edukacji, musiały się mierzyć.

Wiele prac prezentowanych na wystawie powstało przed dekadami, a nawet wiekami. Dziś należą już do klasyki historii sztuki. Jednak „Kwestia kobieca” nie jest wystawą historyczną, dotyka bardzo aktualnych spraw. A współczesny wymiar tej ekspozycji wzmacnia inna wystawa, zorganizowana równolegle w Muzeum Sztuki Nowoczesnej (także do 3 maja). „Miasto kobiet” to propozycja składająca się z czterech odrębnych części poświęconych tradycji i współczesności sztuki feministycznej.
Ważne wystawy sztuki w Łodzi i Warszawie
W nadchodzących miesiącach nie zabraknie podobnych wystaw. W Muzeum Miasta Łodzi do 31 maja można oglądać „Łodzianki-Inicjatorki”. To prezentacja aż 120 kobiet, nie tylko artystek, związanych z tym miastem od czasów zaborów i gwałtownego rozwoju Łodzi, poprzez II Rzeczpospolitą i walkę o prawa kobiet w niepodległym państwie, po II wojnę światową i rolę Łodzianek w funkcjonowaniu miasta po 1945 r. To pierwsza tak obszerna prezentacji historii Łodzianek i nadal jedna z nielicznych w Polsce pokazujących ich dzieje w konkretnej miejscowości, w lokalnych uwarunkowaniach społecznych, ekonomicznych i kulturowych.
Z kolei 20 lutego w warszawskiej Zachęcie otworzy się wystawa „Ja dla siebie nie istnieję” Krystyny Wojtyny-Drouet, jednej z twórczyń Polskiej Szkoły Tkaniny (czynna do 5 kwietnia). To m.in. za sprawą tej obchodzącej niedawno swe setne urodziny artystki nasza tkanina osiągnęła tak znaczne, także międzynarodowe sukcesy. Krystyna Wojtyna-Drouet z nią eksperymentowała, wprowadzając m.in. nowe materiały: sizal, ceramikę czy metal. Zmieniała też sposób jej postrzegania.
Dzisiaj, na fali ponownego zainteresowania tkaniną, organizowania kolejnych wystaw oraz przypominania spychanego trochę na margines głównego obiegu sztuki dorobku zajmujących się nią twórców i twórczyń, częściej sięgają po nią młodsze pokolenia artystek i artystów. Jak dzisiaj wygląda tkanina, można się przekonać, oglądając 18. już Międzynarodowe Triennale Tkaniny w Centralnym Muzeum Włókiennictwa w Łodzi, najstarszą obecnie i największą tego typu imprezę na świecie (trwa do 12 kwietnia).
Ewa Partum i Alina Szapocznikow: ważne rocznice w muzeach
Alina Szapocznikow w tym roku obchodziłaby setne urodziny. Tej rocznicy nie zauważyli politycy i polityczki, ani, co najbardziej zdumiewające, MKiDN. Nie uznano, by zmarła w 1973 r. artystka, jedna z najważniejszych postaci w polskiej sztuce nie tylko XX w., zasługiwała na oficjalne obchody.

Rocznicę zauważyły szczęśliwie muzea i galerie. Od 20 marca do 23 sierpnia br. prace Szapocznikow można będzie zobaczyć w Muzeum Narodowym w Krakowie. Wystawa skupi się na cielesności. Na ciele w wymiarze zmysłowym, erotycznym, jak i nośniku pamięci, traum, choroby. Z kolei w październiku w Zachęcie otworzy się wystawa, na której zostaną zestawione prace Aliny Szapocznikow i irańsko-niemieckiej rzeźbiarki Nairy Baghramian.
Z kolei 80. urodziny Ewy Partum postanowił uczcić krakowski MOCAK. Trwająca od 7 marca do 14 czerwca br. wystawa „Contemplating Art, Contemplating Love”, pokaże jedną z kluczowych postaci polskiej sztuki w kontekście twórczości innych neoawangardowych artystek i artystów, a jednocześnie zderzy ją z pracami współcześnie powstałymi, nawiązującymi do dziedzictwa konceptualizmu oraz do tradycji feminizmu.
Nie będzie to jedyna w tym roku prezentacja sztuki kobiet w MOCAK-u pod kierownictwem Adama Budaka, który objął stanowisko w ubiegłym roku, po burzliwych wydarzeniach związanych z odwołaniem swojej poprzedniczki. Jesienią odbędą się prezentacje dwóch ważnych współczesnych artystek amerykańskich: Kiki Smith i Eleanor Antin.
Jarema i Mehretu w MSN: już w marcu
Już 19 marca br. w warszawskim Muzeum Sztuki Nowoczesnej otwierają się dwie równoległe wystawy poświęcone Marii Jaremie i Julie Mehretu. Pierwsza z nich to klasyczka polskiej nowoczesności, malarka, rzeźbiarka i scenografka, członkini pierwszej i drugiej Grupy Krakowskiej. Druga, urodzona w 1970 r., to teraz jedna z najbardziej wpływowych amerykańskich artystek, obecna w najważniejszych muzeach i galeriach.
Pomysł zestawienia Marii Jaremy i Julie Mehretu jest nieoczywisty – to mogą być jedne z najbardziej intrygujących wystaw roku 2026. Prezentacje pozwolą na nowo spojrzeć na twórczość Jaremy i zadać pytania o jej aktualność oraz miejsce nie tylko w polskiej historii sztuki. Obie wystawy będą też okazją do refleksji nad politycznym potencjałem abstrakcji.
W najbliższych miesiącach nie zabraknie również prezentacji innych artystek. W warszawskiej galerii lokal_30, na wystawie zainspirowanej filmem Piera Paola Pasoliniego z 1966 r., prace Zuzanny Janin, Diany Lelonek czy Anny Orbaczewskiej zostaną zestawione z dziełami Marii Anto, Jolanty Marcolli i Bożeny Wahl. Będzie to próba, jak pisze twórczyni wystawy Agnieszka Rayzacher, „odnalezienia tropów tego nieoczywistego, chrześcijańsko-marksistowskiego traktatu w sztuce współczesnej” (wystawa czynna od 14 lutego do 3 kwietnia).
Sztuka Ukrainek, Łemków i Rusinów
Z kolei do 15 lutego br. w białostockiej Galerii Arsenał można oglądać indywidualną wystawę Żanny Kadyrowej, jednej z najciekawszych obecnie ukraińskich artystek – w tym roku będzie reprezentowała swój kraj na Międzynarodowym Biennale Sztuki w Wenecji. Kadyrowa opowiada w przejmujący sposób o wojnie, losie ludzi i roślin, bo natura także jest ofiarą przemocy.
20 marca br. w warszawskim Zamku Ujazdowskim otworzy się wystawa pod trochę zagadkowym tytułem „Ten kot został narysowany w czasie wojny”, poświęcona temu, w jaki sposób opowiadana jest wojna, zarówno ta obecna w Ukrainie, jak i wojna trwająca po rozpadzie Jugosławii, czy II wojna światowa.
Tego samego dnia zostanie otwarta druga wystawa, zatytułowana „O czym mowa, kiedy rozmawiamy o Krymie”. Artyści i artystki reprezentujący różne pokolenia będą się przyglądali temu, jak jest kształtowany wizerunek półwyspu i jaką rolę pełnił i pełni Krym.
Rosyjska agresja na Ukrainę wymusza pytania o miejsce Polski na mapie Europy, także tej artystycznej. Coraz częściej okazuje się, że nasze instytucje mogą być przestrzenią rozmowy zarówno o europejskim kolonializmie, jak i rosyjskim imperializmie. Miejscem, w którym spotykają się artystki i artyści z naszego regionu, Białorusi i Ukrainy, z ich koleżankami i kolegami z krajów Globalnego Południa.
Do 8 lutego w Zachęcie można oglądać „O czym wspólnie marzymy? Globalne związki – porzucone przyjaźnie”, która przypomina o artystycznych relacjach PRL-u z krajami Globalnego Południa, m.in. Indiami, Wietnamem czy Palestyną. I jednocześnie mówi o współczesnych relacjach.

Twórczość już historyczną, w tym Inji Eflatoun, pionierki sztuki nowoczesnej w Egipcie, zastawiono z pracami Minervy Cuevas, Marysi Lewandowskiej, Ibrahima Mahamy czy Ahmeta Öğüta. Za ich pomocą postawiono istotne pytania. Na ile przeszłość, także ta skomplikowana, stwarza możliwości zrozumienia i współpracy dziś? Czy i w jaki sposób można te relacje odbudować w nowym kontekście polityczno-społecznym, w czasach kryzysu migracyjnego, zmieniającej się struktury społecznej w Polsce oraz wobec napływu migrantów z Globalnego Południa? I jaka jest rola instytucji kultury w tych czasach.

W sąsiadującym z Zachętą Państwowym Muzeum Etnograficznym można z kolei zobaczyć inną ekspozycję – „Formy obecności. Sztuka Łemków/Rusinów Karpackich” (do 30 czerwca br.). Jest to zapewne jedna z najważniejszych wystaw 2026 r. Bardzo szeroko prezentuje dorobek artystyczny tej rozproszonej dziś społeczności: od Polski, Ukrainy, Słowacji, Węgier, Serbii po diasporę w Stanach Zjednoczonych. Znalazły się na niej prace m.in. Andy’ego Warhola, ale przede wszystkim artystek i artystów funkcjonujących dotąd poza głównym nurtem sztuki, lub, jak Nikifor, spychanych przez lata do szufladki „etnografia”. To pierwsza tego typu propozycja, przełamująca spojrzenie na ten dorobek.
Ważne wystawy Łukasza Stokłosy
W styczniu na Zamku Królewskim w Warszawie znalazły się obrazy Łukasza Stokłosy. Przedstawiają m.in. fragmenty królewskich wnętrz: Charlottenburga, Wersalu czy Łazienek Królewski. Regalia i cenne historyczne obiekty. Prace umieszczono w historycznych pomieszczeniach, m.in. w Sali Tronowej, ale także z Pokojach Matejkowskich. Zawisły obok dawnego malarstwa lub umieszczono je na cennych meblach. Stały się swoistym komentarzem do zamkowej przeszłości i do dzieł zgromadzonych w królewskiej rezydencji.

Trwająca do 27 września wystawa 40-letniego artysty nie jest pierwszą prezentacją jego prac w historycznych wnętrzach. W ubiegłym roku można było jego prace zobaczyć w Zamku Królewskim na Wawelu. Była to zresztą pierwsza wystawa współczesnego artysty w tej szczególnej rezydencji.
Obie te ekspozycje – warszawska i krakowska – pokazują ciekawy nurt: sztuka aktualnie powstająca coraz częściej wkracza do muzeum sztuki dawnej. Na Wawelu do 15 marca trwa wystawa „A może coś innego?” poświęcona obecności twórczości Edwarda Dwurnika, Marcina Maciejowskiego i Jerzego Nowosielskiego, ale prezentująca również meble zaprojektowane specjalnie dla Zamku przez Mariana Sigmunda – jeden z najciekawszych przykładów designu doby PRL-u. Z kolei od kwietnia w ogrodach będzie prezentowana praca Joanny Rajkowskiej.
Od stycznia w krakowskim Bunkrze Sztuki trwa także monograficzna ekspozycja Stokłosy „Fałszywe widoki” (czynna do 5 kwietnia). Znalazły się na niej prace z ostatnich lat – pejzaże, portrety i martwe natury – w których artysta nieustannie gra z przeszłością i tworzy jej coraz to nowe wyobrażenia. To, co realne, przenika się z przestrzeniami wykreowanymi przez artystę.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.





















