Reklama

Niewyjaśnialne

Niewyjaśnialne

11.10.2021
Czyta się kilka minut
Hervé Le Tellier zachowuje się jak powieściopisarz, scenarzysta i zarazem badacz. Sprawdza zachodzące reakcje, przykłada teorię do praktyki i chyba nieźle się przy tym bawi.
FRANCESCA MANTOVANI / WYDAWNICTWO FILTRY / MATERIAŁY PRASOWE
1

1. Francuski pisarz od bez mała trzydziestu lat należy do słynnej francuskiej grupy literackiej OuLiPo, a od 2019 r. pełni w niej funkcję przewodniczącego. Jest z wykształcenia matematykiem, doktorem językoznawstwa, dziennikarzem i specjalistą w dziedzinie literatury potencjalnej, m.in. autorem rozprawy o estetyce OuLiPo, od 30 listopada 2020 r. zaś laureatem Nagrody Goncourtów, a raczej, jak głosi informacja na stronie internetowej OuLiPo: „ofiarą Nagrody Goncourtów za powieść »Anomalia«”.

Przynależność do OuLiPo zobowiązuje. Warsztat Literatury Potencjalnej (Ouvroir de littérature potentielle) założyli w 1960 r. matematyk François Le Lionnais oraz Raymond Queneau, który studiował filozofię, w młodości żadnej pracy się nie bał, a skończył właściwie jako encyklopedysta i przy okazji jeden z najwybitniejszych pisarzy XX w. Aby tworzyć literaturę potencjalną, czyli proponującą rozmaite „przymusy” i matematyczne najczęściej formuły, które pozwalają komponować sporą, a bywa że i nieskończoną liczbę tekstów opartych na algorytmach oraz różnego rodzaju grach, warto być nie tylko poetą czy nawet szerzej – humanistą. Ponieważ – jak pamiętamy z „Życia instrukcji obsługi” ­Georges’a Pereca – do pisania utworów literackich przydaje się znajomość takich formuł, jak pseudoquenina czy bikwadrat ortogonalny rzędu 10, członkami OuLiPo zostają niemal bez wyjątku autorzy, którzy z imponującą sprawnością poruszają się po świecie liczb i teorii, a wielu z nich odebrało po prostu dość gruntowne wykształcenie z zakresu nauk ścisłych.

2. Dlaczego OuLiPo przedstawia Le Telliera jako ofiarę Nagrody Goncourtów? Określenie to nie jest tylko czczym żartem. We Francji, chyba jednym z ostatnich krajów, w których literatura odgrywa jeszcze jakąkolwiek rolę i ma siłę oddziaływania, kraju – jak stwierdza narrator „Anomalii” – o niebywałej wręcz liczbie medialnych filozofów na kilometr kwadratowy powierzchni”, otrzymanie najbardziej prestiżowej z tamtejszych nagród literackich wiąże się z niemałym splendorem i wieloma przykrymi konsekwencjami.

Autor nagrodzony nieuchronnie staje się „medialnym pisarzem”, co nie wszystkim laureatom musi być w smak. W dobie dominacji portali społecznościowych mniej lub bardziej ­niszowy twórca, ­mający swoich czytelników i ­niekoniecznie marzący o szerokiej rozpoznawalności, staje się własnością publiczną. On sam oraz jego utwory, nie tylko ten nagrodzony, lecz również twórczość wcześniejsza, a zwłaszcza ta przyszła, skazani zostają na nieuchronną klęskę, jak niemal wszystko, co trafia do popkultury, która, jak wiemy, nie znosi produktów z ubiegłego sezonu, a zwłaszcza tworów w ogóle opierających się etykietce „produkt”.

Hervé Le Tellier jest więc i będzie ofiarą Nagrody Goncourtów z powieścią „Anomalia” (która już niebawem zostanie wydana w Polsce), z dwudziestoma kilkoma wcześniejszymi książkami i wszystkimi, które 64-letni obecnie autor jeszcze napisze. Choć twierdzi, że jednego z bohaterów „Anomalii”, pisarza o nazwisku Victor Miesel, ulepił z sylwetek paru znajomych, w postaci tej nietrudno dopatrzyć się pokrewieństwa z samym autorem, jeśli weźmiemy pod uwagę ich pozycję w literaturze. Miesel jest twórcą dość cenionym przez krytyków i pozbawionym już złudzeń co do możliwości osiągnięcia sukcesu, a do tego laureatem jednej nagrody, „bardzo paryskiej, takiej, o której informacja na czerwonej opasce nie wywołuje pospolitego ruszenia do księgarń”.

Twórca „Anomalii” w 2007 r. otrzymał nagrodę dla najlepszej powieści miłosnej za „Je m’attache très facilement” („Bardzo łatwo się przywiązuję”), a w 2013 r. – nagrodę czarnego humoru za fikcyjny przekład „Płynnych opowieści” Portugalczyka Jaimego Montestreli, którego dzieło i biografię zmyślił od początku do końca. Nagrody to równie cenne, co niszowe. Żadnego porównania z Nagrodą Goncourtów dla „Anomalii” – powieści nominowanej skądinąd również do nagród Renaudot, Médicis, Décembre, Fnac i Wepler. A wszystko to pomimo – trzeba przyznać – mało chwytliwej otoczki: autor należący do grupy dziwacznych erudytów z OuLiPo napisał jakąś skomplikowaną historię o podwójnym samolocie wspartą filozoficznym namysłem nad kształtem świata na podstawie złożonych algorytmów... Po takim anonsie naprawdę trudno uwierzyć, że powieść Le Telliera to klasyczny page turner, który tłumaczony jest już na kilkadziesiąt języków i który doczekał się nawet pastiszu – „L’anomalie du train 006” („Anomalia pociągu 006”) Pascala Fioretto – poprzedzonego wstępem Le Telliera.

3. We Francji słychać głosy, że wyróżnienie „Anomalii” to – w niczym nie umniejszając wyjątkowości samego utworu – nagroda dla całego OuLiPo. Aż trudno uwierzyć, że ta najbardziej innowacyjna grupa we francuskiej literaturze drugiej połowy XX w., grupa, do której należy bądź należało tak wielu wybitnych autorów, i która dała tamtejszej literaturze szereg oryginalnych, wirtuozerskich, a do tego ważkich i głębokich tekstów, czekała na Goncourta aż do roku 2020. Czyżby szacownej kapitule zawadzała wielopłaszczyznowość tych utworów – to, że warto (trzeba?) czytać je na paru poziomach, nie tylko na poziomie intrygi, świata przedstawionego, konstrukcji bohaterów, ale i budowy samego tekstu, często utkanego z cytatów, nawiązań, żartów, gier słownych i opartego na matematycznych strukturach?

W twórczości Le Telliera zabiegi te dają rozbrajająco dowcipne, ujmująco błyskotliwe rezultaty. Na przykład w „Joconde jusqu’à cent et plus si affinités” („Gioconda sto razy i więcej, jak się spodoba”) autor próbuje przeniknąć tajemnicę najsłynniejszego obrazu świata oczami stu obserwatorów: anonimowych i tych bardziej znanych (jak Karl Lagerfeld czy Papa Smerf), zamysłem kompozycyjnym nawiązując do „Ćwiczeń stylistycznych” Raymonda Queneau. Z kolei „Encyclopædia Inutilis” zawiera galerię portretów literackich dziwaków, tych prawdziwych i tych wyobrażonych, a cały tom opiera się na rygorystycznie przestrzeganej matematyczno-geometrycznej logice. Zasady i przymusy nigdy nie są tu celem samym w sobie, tak jak nie były nim w oulipijskim arcydziele, jakim jest bez wątpienia „Życie instrukcja obsługi”, gdzie – tak jak opowiadał o tym sam Perec – złożone algorytmy miały być wyłącznie rusztowaniem, niewidocznym w oddanej do użytku literackiej budowli.

Podobnie jest u Le Telliera, który kończy powieść zmyślnym kaligramem, a wcześniej podrzuca czytelnikowi nawiązania do Mallarmégo („Rzut kośćmi nigdy nie zniesie odpadków”), Queneau (tytuły poszczególnych części pochodzą z jego wierszy), Itala Calvina („Kiedy zimową nocą 243 podróżnych”), Johna Ashbery’ego czy, oczywiście, Pereca, choćby kiedy Victor Miesel, noszący przy sobie czerwony klocek z dzieciństwa (niczym Perecowski puzzel), zastanawia się wprost w odniesieniu do swojej twórczości, „po co kroczyć w cieniu Pereca?”. Jeśli zaś chodzi o konstrukcję utworu, to sam autor chętnie podrzuca w wywiadach ciekawą metaforę, jaką jest ­scoubidou, czyli plecionka z kolorowych sznurków, przemyślnie powiązanych w jedną całość, mogąca posłużyć jako – dlaczego by nie? – breloczek do kluczy. Powieściowych, rzecz jasna.

Ale spokojnie – to tylko rusztowanie i literackie smaczki, bez których „Anomalia” nie byłaby może dziełem oulipijskim, ale wciąż pozostałaby atrakcyjną powieścią. I dowcipną. Nad losami bohaterów panuje narrator hojnie dzielący się z nami swoim esprit. Hojnie i subtelnie zarazem, gdyż komizm jest tu raczej flaubertowski niż molierowski, przejawia się raczej zdystansowaną ironią niż karykaturą, choć ośrodkiem intrygi jest osobliwe qui pro quo. Nie może to dziwić w przypadku pisarza, który jest stałym felietonistą wielu dzienników (w tym klasycznego „Le Canard enchaîné”), współzałożycielem Stowarzyszenia Przyjaciół Jeana-Baptiste’a Botula (fikcyjnego filozofa, autora znanego i u nas „Życia seksualnego Immanuela Kanta”) i ma na swoim koncie książkę zatytułowaną „Moi et François Mitterrand” („Ja i François Mitterrand”), czyli korespondencję niejakiego Hervégo Le Telliera z kolejnymi prezydentami Francji, stanowiącą wnikliwą interpretację zdawkowych formułek stosowanych przez prezydencką kancelarię.

4. Autor, nagroda, OuLiPo, struktura, aluzje, dowcip… No dobrze, ale o czym jest ta „Anomalia”? Przez parę miesięcy zmagali się z tym pytaniem francuscy krytycy i recenzenci. Jednak problemem nie jest to, o czym jest powieść, lecz to, jak wiele z jej intrygi można odsłonić czytelnikowi, który jest przed lekturą, żeby nie zepsuć mu przyjemności. Pomimo wspomnianych „smaczków” urok powieści Le Telliera zasadza się na zaskakującej intrydze, na tajemnicy (nie) do rozwikłania, na nieoczekiwanym przebiegu wydarzeń. Odnoszę wrażenie, że nawet informacja na stronie Filtrów, polskiego wydawcy, odsłania zbyt wiele, że odbiera czytelnikowi odrobinę rozkoszy o iście kryminalnej proweniencji (przestrzegam więc przed zaglądaniem na stronę wydawcy!).

O czym więc? W każdym z rozdziałów pierwszej części wkraczamy w życie jednego z powieściowych bohaterów. Jest wśród nich Blake, wiodący podwójne życie płatny zabójca. Jest Lucie, piękna montażystka filmowa, i jej podstarzały partner, architekt André. Jest Sophia, córeczka amerykańskiego weterana. Jest Joanna, ambitna czarnoskóra prawniczka. Jest nigeryjski piosenkarz, ukrywający swoją homoseksualność. Są Adrian i Meredith, genialni matematycy (powieść oulipijska bez matematyków?). Jest wspomniany już Victor Miesel, jest też David, pilot boeinga 787 linii Air France, na którego pokład wszyscy wyżej wymienieni wsiadają 10 marca 2021 r., by udać się z Paryża do Nowego Jorku, w czym przeszkadza im obfitująca w turbulencje gwałtowna burza. Uważam, że komuś, kto powieść dopiero zamierza przeczytać, nie powinno się wyjawić nic więcej.

Można za to powiedzieć, że to kilka powieści w jednej, szczególnie w wymiarze gatunkowym. „Nie chciałem napisać powieści gatunkowej – mówi autor w jednym z wywiadów – lecz całą serię, która byłaby połączeniem ich wszystkich: od kryminału przez powieść psychologiczną aż po fantastyczną”. To także powieść polityczna (drwina z Francuzów i Amerykanów jest tu przedniej jakości), naukowa, filozoficzna, obyczajowa i miłosna. Nie powiedziałbym, że totalna, gdyż ten epitet pasuje raczej do dzieła Pereca, „Anomalia” zaś jest w swojej strukturze lekka, zwiewna, bardziej, by tak rzec, serialowa (choć i z „Życia...” dałoby się wykręcić nie najgorszy serial). Zupełnie jakby Le Tellier miał w głowie słowa, które powieściowemu Victorowi mówi jego wydawczyni: „litości, to zbyt skomplikowane, stracisz czytelników, uprość to, skróć, przejdź do rzeczy”.

Bywa bowiem – szczególnie w drugiej części – że autor porzuca wartką fabułę na rzecz filozoficznych domysłów. Ale czyni to w stylu jednego ze swoich ulubionych pisarzy, Jorgego Luisa Borgesa, próbując wyczerpać wszystkie możliwości, posunąć do skrajności logiczne konsekwencje wstępnych założeń. Przeważnie jednak jest posłuszny wskazaniom fikcyjnej wydawczyni, sprawnie łącząc oulipijskie zasady z formułą telewizyjnego serialu. Z powodzeniem realizuje odwieczną zasadę dobrej sztuki – uczy bawiąc.

Czego uczy? „Kto wie – zastanawia się jeden z bohaterów – co właściwie robimy na tej cholernej planecie”. O tym właśnie jest „Anomalia”. Dość powiedzieć, że powieściowe wydarzenia każą brytyjskiej topolożce z Princeton postawić takie choćby pytania: „Czy to, że nie lubię kawy, jest wpisane w mój program? A mój wczorajszy kac, kiedy zmieniłam się w gąbkę na tequilę, też jest symulacją? Jeśli jakiś program pożąda, kocha i cierpi, jakie są algorytmy miłości, cierpienia i pożądania? Czy jestem zaprogramowana, żeby się wściec na odkrycie, że jestem programem? Czy mimo wszystko mam wolną wolę?”. I dalej: „Czy Hitler i Szoa istnieją tylko w naszej symulacji, czy także w kilku innych, czy sześć milionów żydowskich programów zostało zamordowanych przez miliony programów nazistowskich? Czy podczas gwałtu to męski program gwałci program żeński?”. Rozważa się tu bowiem istnienie czegoś takiego, jak Kartezjusz 2.0: „Myślę, więc prawie na pewno jestem programem”.

5. Nad tym, co wydarza się w powieści, rozmyślają fizycy, matematycy, biolodzy, filozofowie i przedstawiciele największych religii. Ich ekumenicznie pomyślane konsylium, zwołane przez prezydenta Stanów Zjednoczonych, ma zapobiec aktom religijnej nienawiści. Nie do końca się to udaje. Fanatyzm i głupota biorą górę, jak to w naszym świecie. Według sondażu to, co się wydarzyło, dla 44 proc. Amerykanów jest „znakiem końca świata”, 34 proc. z nich uważa, że koniec jest bliski, 25 proc. – że „bardzo bliski”, a 1 proc. – że koniec świata już nastąpił. „Szerzą się teorie spiskowe: cała afera to montaż, ta opowieść o symulacji ma ośmieszyć wszelką walkę, zarówno z kapitalizmem, jak i z ociepleniem klimatu”. Jak stwierdza narrator: „wolność myśli w internecie stała się pełniejsza, odkąd wiemy już, że ludzie przestali myśleć”.

Na dobrą sprawę w „Anomalii” Hervé Le Tellier przenosi w nasze czasy odwieczny topos teatru w teatrze, który od zawsze budził w nas potężny lęk. A co, jeśli jesteśmy tylko aktorami, poruszanymi przez niewidzialne ręce kukiełkami? Motto do powieści to cytat ze Zhuangzi: „A ja, który mówię, że śnisz, też żyję we śnie”. To, co było już przedmiotem tylu filmów, zyskuje w powieści Le Telliera zaskakującą świeżość. Tytułowa anomalia, od razu kojarzona dziś z towarzyszącą nam od półtora roku pandemią, staje się tu ogólną anomalią ludzkich losów. Hervé Le Tellier – matematyk, języko­znawca, oulipijczyk – mógł napisać rozprawę o „Różnicy i powtórzeniu” ­Gilles’a Deleuze’a. Wybrał inną formę – bardziej chwytliwą, efektowną, wciągającą, niekiedy porywającą. Powieść o powtórzeniu.

„Temat, który mnie pasjonował – mówi – to zetknięcie się z samym sobą”. Obracając w dłoniach borgesowsko-oulipijską formułę „a jeśli?...”, francuski prozaik zachowuje się jak powieściopisarz, scenarzysta i zarazem badacz. Sprawdza zachodzące reakcje, przykłada teorię do praktyki i chyba nieźle się przy tym bawi. A że podobna reakcja zachodzi w czytelniku, pozwala to znów na moment uwierzyć w literaturę. I przy okazji w miłość. Bo, jak mówi jedna z bohaterek „Anomalii”, „dzięki miłości nie musimy przynajmniej szukać ciągle sensu życia”. ©

HERVÉ LE TELLIER (ur. 1957) – francuski pisarz, lingwista i aktualny przewodniczący grupy literackiej OuLiPo. Jest autorem zbiorów poezji, opowiadań, relacji z podróży, erotyków i esejów, sztuk teatralnych i powieści. Regularnie współpracuje z „Le Monde”, w którym prowadzi kronikę satyryczną. W 2020 r. otrzymał prestiżową Nagrodę Goncourtów za swoją ósmą powieść pt. „Anomalia”.

Na Festiwalu Conrada będziemy rozmawiać z HERVÉM LE TELLIEREM m.in. o tym, jak uporać się z sytuacją, w której nieprzewidywalnego zdarzenia nie można wyjaśnić, w jaki sposób może nam w tym pomóc literatura, a także – czym zastąpić nasz głód poznania i potrzebę rozumienia. Spotkanie poprowadzi Tomasz Swoboda.

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]