Nieczyste zagrania wokół programu „Czyste powietrze”

Nie jest jasne, dlaczego ekipa, która do wyborów szła z hasłem walki o czyste powietrze, zawiesiła program o takiej nazwie, uruchomiony jeszcze przez rząd zwolenników węgla. Wiadomo za to, ilu wyborców udało się jej tym wkurzyć.
Czyta się kilka minut
Ocieplanie budynku w programie „Czyste powietrze”, Lubliniec, listopad 2018 r. // Fot. Daniel Dmitriew / Forum
Ocieplanie budynku w programie „Czyste powietrze”, Lubliniec, listopad 2018 r. // Fot. Daniel Dmitriew / Forum

Wiadomość o wstrzymaniu przyjmowania nowych wniosków dotarła do Krakowa w oryginalny sposób: rozpatrującym je urzędnikom nagle przestało działać służące do tego oprogramowanie. Dopiero kontakt ze wsparciem technicznym zdradził powód przestoju. Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej nieoczekiwanie zawiesił nabór do finansowania z uruchomionego w 2018 r. programu „Czyste powietrze”, w którym na termomodernizację domu lub wymianę starego pieca węglowego można uzyskać do 136 tys. zł bezzwrotnej dotacji. 

Wstrzymanie programu „Czyste powietrze” 

Po kilku dniach, gdy na NFOŚiGW i nadzorujący go resort klimatu i środowiska spadła krytyka z niemal wszystkich stron, władze funduszu ogłosiły, że program ruszy ponownie „do końca marca” (wcześniej mowa była o bliżej nieokreślonym terminie wiosennym). Wnioski od mieszkańców terenów dotkniętych ostatnią powodzią będą przyjmowane przez przerwy. 

Wśród chaotycznych deklaracji polityków i urzędników, którzy prześcigali się w zapewnieniach, że w gruncie rzeczy nic się nie stało, pojawiały się też obietnice, że po wznowieniu przyjmowania podań priorytet otrzymają ci, którzy w wymianę pieca lub docieplenie budynku zainwestowali jeszcze w 2024 r., ale nie zdążyli złożyć papierów przed zawieszeniem programu. Ostatecznie nikt nie potwierdził tego oficjalnie. 

Ministerstwo Klimatu i Środowiska ogłosiło jedynie, że w związku z pauzą w rozpatrywaniu podań odpowiednio wydłuży także sześciomiesięczne okienko od zakończenia inwestycji, w którym chętni na dotację muszą zmieścić się ze złożeniem wniosku. Na podstawie zeszłorocznych danych urzędnicy NFOŚiGW szacują, że taką prolongatą może być dziś żywotnie zainteresowanych nawet 30 tysięcy osób. Tylko w ostatnim tygodniu funkcjonowania programu Fundusz przyjął 5636 podań o pieniądze z „Czystego powietrza”.

„W trosce o naszych beneficjentów” – zakładka o takim tytule wita dziś odwiedzających internetową stronę programu. Dalej czytamy, że ruszyła właśnie jego pierwsza „duża modernizacja” po sześciu latach funkcjonowania, które zaowocowało przekazaniem niemal 14 mld zł ponad 650 tysiącom osób i podmiotów. Blisko 170 tys. kolejnych ma już podpisaną umowę z NFOŚiGW i czeka na wypłatę dotacji, które łącznie warte są około 12 mld zł. 

Co się stało z pieniędzmi z „Czystego powietrza”

Potencjalni beneficjenci programu, w trosce o których go zawieszono, nie znajdą jednak na stronie wyjaśnienia, dlaczego nabór wstrzymano dosłownie z minuty na minutę. Nie wiedzą tego też urzędnicy wojewódzkich placówek NFOŚiGW. Sytuacja jest tym dziwniejsza, że Fundusz mógł banalnie łatwo uniknąć wizerunkowej wpadki, wprowadzając pauzę wraz z początkiem nowego roku. 

Z informacji, jakie płyną z resortu klimatu i środowiska wynika, że także w ministerstwie wiadomość o zawieszeniu naboru wniosków wywołała konsternację. Urzędnicy twierdzą nawet, że tego kroku nie skonsultowano z kierownictwem resortu. Na biurko ministry Pauliny Henning-Kloski na pewno trafił jedynie raport, który wskazywał na skalę nadużyć przy składaniu wniosków o dotację z „Czystego powietrza” i sugerował zmiany funkcjonowania programu; polityczka „Polski 2050” przyznała to sama na antenie Polskiego Radia.

We wspomnianym dokumencie NFOŚiGW poinformował o wykrytych nieprawidłowościach w około 6 tys. zawartych umów. Chodzi głównie o właścicieli fikcyjnych firm remontowych, którzy dostawali z funduszu zaliczki na poczet remontu, po czym rozpływali się w powietrzu, a odpowiedzialność spadała na nieświadomych niczego beneficjentów. W katalogu nieprawidłowości znalazły się również wyłudzenia „na wnuczka”, czyli inkasowanie pieniędzy na modernizację więcej niż jednej nieruchomości, po przepisaniu jej na kogoś bliskiego o niższych dochodach. 

Skala wykrytych nieprawidłowości była jednak zbyt mała, by usprawiedliwić zawieszenie całego programu. Wśród urzędników rządowych krąży więc jeszcze jedna hipoteza. „Czyste powietrze” w przyszłym roku będzie finansowane z dotacji Europejskiego Banku Inwestycyjnego. Resort klimatu mógł więc zamrozić program, żeby zaoszczędzone w ten sposób pieniądze w trybie pilnym przekierować na ważniejszy, jego zdaniem,  cel, jakim było usprawnienie usuwania skutków powodzi. Nie przewidział jednak wizerunkowych konsekwencji tej decyzji i teraz między resortem a władzami NFOŚiGW trwa rozgrywka, kto weźmie za to odpowiedzialność.

„Czyste powietrze” 2025 na nowych warunkach

Jeśli ministra Henning-Kloska i jej podwładni rzeczywiście liczyli, iż wstrzymanie naboru wniosków przejdzie bez echa, to popełnili strategiczny błąd. Rząd obrywa teraz za to nie tylko od opozycyjnego PiS-u, który ironicznie przypomina, że koalicjanci szli rok temu do wyborów pod hasłem przyspieszenia wypłat z programu „Czyste powietrze”. Prawo do przypomnienia o koalicyjnych pryncypiach zyskała też lewica, która dawno nie miała okazji zaznaczyć swej politycznej przydatności. Zamrożenie naboru wniosków krytykują również samorządowcy, którym pauza w programie solidnie namiesza w antysmogowej agendzie. Wściekła jest wreszcie branża budowlana, która właśnie kompletuje zamówienia na kolejny sezon wiosenno-letni. 

W tej sytuacji ministerstwo klimatu próbuje uciec do przodu i podkreśla korzyści ze zmian w programie. Od marca „Czyste powietrze” powróci wolne od największych słabości proceduralnych. Zaliczki mają trafiać na konta beneficjenta programu, a nie wykonawcy. Resort ma też pomysł na ukrócenie procederu przepisywania budynków na najbliższych: wnioskodawca będzie od tej pory musiał udowodnić, że był właścicielem lub współwłaścicielem nieruchomości przez określony czas przed złożeniem podania o dofinansowanie. Powstanie nawet katalog maksymalnych kosztów jednostkowych, który ograniczy możliwości zawyżania kosztów inwestycji przez wykonawców. „Koniec z drzwiami za 20-40 tys. zł” – zapowiada surowo ministra klimatu.

Niewykluczone, że zatrzasnęły się jeszcze jedne drzwi. Jak mówi Andrzej Guła z Polskiego Alarmu Smogowego, zawieszenie programu bez ostrzeżenia mogło sprawić, że część osób planujących wymianę ogrzewania doszła do wniosku, że lepiej nie ryzykować kosztownych remontów. Nie ma pewności, czy państwo z dnia na dzień znów się nie rozmyśli.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 50/2024

W druku ukazał się pod tytułem: My, beneficjenci