To my skazaliśmy Jezusa na nieistnienie

Wciąż się nam wydaje, że jednak „będzie korzystniej, jeśli jeden człowiek umrze za lud, niż gdyby miał zginąć cały naród”. W rezultacie zamiast dobra szerzymy zło, niczego i nikogo nie ocalając, łącznie z nami.
Czyta się kilka minut
O. Wacław Oszajca SJ // Fot. Grażyna Makara
O. Wacław Oszajca SJ // Fot. Grażyna Makara

To nie znaczy, że Królestwo z tym tutejszym światem nigdy nie miało i nie ma, a nawet nie powinno mieć nic wspólnego. Jezus na pytanie Piłata: „Czy jesteś królem?”, odpowiedział: „Moja władza królewska nie ma umocowania w porządku rzeczy na tym świecie. Gdyby tak było, moi ludzie walczyliby, abym nie został pojmany przez Judejczyków. Lecz moja władza królewska nie pochodzi stąd”. Według Jezusa Jego Królestwa nie można traktować jako wrogiej konkurencji. 

Jednak w Jego przypadku do takiej tragicznej kolizji doszło, o czym Jezus uprzedzał uczniów, gdy ci zaczęli się kłócić o to, kto zajmie jakie stanowisko: „Wiecie, że wśród goim ci, którzy mają nimi rządzić, stają się tyranami, a ich władcy dyktatorami. Ale wśród was nie tak ma być. Przeciwnie, kto z was chce być przywódcą, musi się stać waszym sługą, a kto chce być pierwszy, musi być waszym niewolnikiem! Bo Syn Człowieczy nie przyszedł, żeby mu służono, ale żeby służyć – i dać swoje życie jako okup za wielu” (cyt. „Komentarz żydowski do Nowego Testamentu”). Komu więc Syn Człowieczy wypłacił ten okup i za co? Wygląda na to, że tym, do których został posłany.

„Słyszeliście, że powiedziano: Oko za oko, ząb za ząb. A Ja wam mówię: Nie zwalczajcie zła złem, lecz jeśli cię ktoś uderzy w prawy policzek, nadstaw mu i drugi. (...) Jeśli cię ktoś zmusza, żebyś szedł z nim tysiąc kroków, idź z nim dwa tysiące (...). Słyszeliście, że powiedziano: Będziesz miłował swego bliźniego, a nieprzyjaciela będziesz nienawidził. A Ja wam mówię: Miłujcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za waszych prześladowców, abyście byli synami waszego Ojca, który jest w niebie. On sprawia, że słońce wschodzi dla złych i dobrych, i zsyła deszcz dla sprawiedliwych i niesprawiedliwych”, o czym nie chcemy pamiętać.

To nie kto inny, ale my, ludzie, prześladowaliśmy Jezusa, zażądaliśmy też Jego życia, a On zgodnie z tym, co powiedział, spełnił nasze żądania. Skazaliśmy Jezusa na nieistnienie w trosce o dobro wspólne. I tak jest do dzisiaj, wciąż się nam wydaje, że mimo wszystko, przykro nam, ale jednak „będzie korzystniej, jeśli jeden człowiek umrze za lud, niż gdyby miał zginąć cały naród”. W rezultacie zamiast dobra szerzymy zło, niczego i nikogo nie ocalając, łącznie z nami.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny" – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 47/2024

W druku ukazał się pod tytułem: Nie z tego świata