„Święty, święty, święty Wiekuisty zastępów, pełną wsza ziemia chwały Jego!” (Iz 6, 3; Cylkow). Domyślam się, że ten cytat – choć nie w kanonicznym tłumaczeniu i bez drobnej modyfikacji – dla większości Państwa zabrzmi znajomo. Zapewne nie tylko melomani zakrzykną: „Sanctus”.
Otóż wers ten jest istotną częścią także i żydowskiej liturgii. Stanowi on, wraz z cytatem z Proroka Ezechiela (3, 12), trzon fragmentu modlitwy, zwanego keduszą, co dosłownie oznacza „świętość”. Kedusza występuje w trzech odmianach, natomiast nazwa ta bez dookreślenia odnosi się do responsywnego odśpiewywania wersetów biblijnych – na przemian przez prowadzącego modlitwę i zgromadzonych – na wzór wychwalających Boga aniołów. Związana jest z tym określona choreografia: keduszę odmawia się ze złączonymi stopami (albowiem aniołowie mają tylko jedną nogę, czego dowiadujemy się z Ez 1, 7), unosząc się na palcach przy każdym powtórzeniu słowa „Święty” (z jedną nogą aniołowie mogą poruszać się jedynie w górę i w dół).
Aniołów w przypadającym na ten tydzień fragmencie Tory nie brakuje. Wpierw dochodzącego do siebie po obrzezaniu Abrahama odwiedzają w spiekocie dnia trzej aniołowie. „I ukazał mu się Wiekuisty w dąbrowie Mamre, gdy siedział u wejścia namiotu, w czasie upału dziennego. I podniósł oczy swoje, i spojrzał, a oto trzej mężowie stanęli przed nim” (Rdz 18, 1-2). Nie ma jednomyślności wśród komentatorów co do kwestii, czy Najwyższy objawił się Praojcowi niezależnie od wysłania do niego trzech aniołów w ludzkiej postaci, czy też „ukazał mu się” w osobie swoich wysłanników (mal’ach – anioł – znaczy dosłownie „wysłannik”). W każdym razie jeden z nich kontynuuje rozmowę z Abrahamem, dwaj pozostali zaś udają się do Sodomy, by uratować Lota z rodziną, a potem zniszczyć miasto.
Tułająca się po pustyni wraz z synem, którego urodziła Abrahamowi, słyszy anielski głos: „zawołał anioł Boży na Hagarę z nieba” (Rdz 21, 17), po czym „otworzył Bóg oczy jej, i ujrzała studnię wody” (wers 19), dzięki czemu matka i dziecko przeżyli. Kiedy na górze Moria Praojciec już podniósł nóż, „zawołał nań anioł Wiekuistego z nieba” (Rdz 22, 11) i wstrzymał ofiarowanie Izaaka. „I nazwał Abraham imię miejsca onego: »Wiekuisty upatrzy… na górze Wiekuistego ukaże się«” (wers 14). Sam Najwyższy czy „tylko” anioł? Nigdy nie możemy być pewni.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.
















