Modlący się sługa

Martin Buber, jak tydzień temu pisałem, odkrywał cztery wizje obecności Boga w Księdze Hioba. Pierwsza widoczna jest w prologu. Tam Bóg sprawdza człowieka i jego wiarę.
Czyta się kilka minut

Odmienna teologia ukazuje się przyjaciołom Hioba. Oni chcą widzieć Boga sprawiedliwego, skrupulatnie rozliczającego nas z naszych uczynków. Trzeci obraz przynosi sam Hiob, który wierzy w swego Boga, choć nie pojmuje Jego zasad sprawiedliwości; wierzy też w sprawiedliwość, choć nie od Boga jej już oczekuje. Czwartą wizję przynosi mowa Boga. Oto On z wichru ujawnia się człowiekowi. Powiada: „Przepasz no biodra, jak mocarz. Będę cię pytał – pouczysz mnie” (38, 3). Odradza się dialog między niebem a ziemią.

Mowa Boga jest czymś więcej niż ukazaniem tajemnicy boskich rządów nad naturą. Jej celem nie ma być pouczenie za pomocą przykładów wziętych z natury dziwnych i niezwykłych działań Boga. Autor tej mowy (Buber nazywa go wielkim poetą) nie pozwala nam ani przez moment zapomnieć, że chodzi o sprawiedliwość. Nie o boską sprawiedliwość. Ta pozostaje ukryta, ale o sprawiedliwość obecną w akcie stworzenia. Stworzenie świata jest aktem sprawiedliwości. Nie jest to sprawiedliwość rekompensacyjna. Jest to sprawiedliwość dystrybucyjna, dająca. Bóg obdarzył każdą stworzoną rzecz, istotę jej naturą. Wyznaczył jej kształty, prawa, zasady istnienia. Ofiarował jej miejsce do życia. Za to już Bogu należy się wdzięczność.

Stworzenie, pisał Martin Buber, jest rodzajem komunikacji między stworzycielem a stworzonym, Stwórca daje wszystkim swoim istotom granice, tak że każda może być w pełni sobą. W mowie Boga przed człowiekiem odsłania się sprawiedliwość większa, niż on sam w stanie jest pojąć. Obejmuje ona sfery jemu w zasadzie niedostępne. Wobec takich nauk Hiobowi nie pozostawało nic poza wyznaniem, że dotąd mówił źle. Położył dłoń na swoich ustach.

Ten głos, którego poszukiwał, przybył ku niemu. Absolutna moc stała się dla człowieka osobą. Bóg ofiarował się cierpiącemu jako odpowiedź. Prawdą jest, iż zagadkę cierpienia można jedynie odkryć dzięki objawieniu, nie objawieniu w ogóle, ale objawieniu będącemu odpowiedzią na jednostkowe cierpienie odnoszące się do konkretnego doświadczenia bólu, krzywdy, poniżenia.

Poemat o Hiobie prowadzi nas kolejnymi, niemożliwymi do pogodzenia i zharmonizowania przedstawieniami Boga. Różne są wizje absolutu, ale trwały i do głębi realny jest obraz cierpień Hioba. Przed obrazem pokrytego ranami, wychudzonego, obolałego człowieka nie sposób uciec. I to głos cierpienia okazuje się tylko prawdziwy. Bóg usprawiedliwia Hioba, powiada: on mówił mądrze. Nazywa go swoim sługą na początku Księgi i sługą Boga pozostaje on do końca opowieści. Cztery razy powraca to określenie. Hiob ukazuje się jako wierny buntownik, jak Abraham, Mojżesz, Dawid i Izajasz. Ten ostatni obrazem cierpiącego sługi wydaje się być Hiobowi najbliższy.

„Mój sługa będzie się za was modlił” – tymi słowami Bóg odprawia przyjaciół do domu. Tymi samymi słowy JudHejWawHej (Bóg pod tym imieniem) potwierdza misję Abrahama jako proroka. Oto Hiob i Abraham ukazani są jako pośrednicy. Jako osoby, które wstawiają się za innymi. Hiob wyraża swój związek z Bogiem językiem wziętym z trenów Jeremiasza. Buber powiada, że obraz cierpiącego proroka musiał zainspirować poetę do opisania losu cierpiącego człowieka, który swoim cierpieniem zyskał widzenie Boga i w swoim buncie był świadkiem Boga na ziemi, tak jak Bóg był jego świadkiem w niebie.

Dodatek: Wspominam proroka i treny Jeremiasza, bo od poniedziałku wieczorem do końca wtorku trwało jedno z najbardziej poruszających świąt w judaizmie: Tisza B’Aw, obchodzone na pamiątkę zniszczenia pierwszej i drugiej Świątyni. Jest to dzień całkowitego postu. Przypomina żałobę. Nakazuje się wtedy odmawiać treny Jeremiasza. W wielu wspólnotach tego dnia czyta się też Księgę Hioba. Pamiętać należy o własnych i zbiorowych grzechach, które doprowadziły do katastrofy. Nie należy zapominać o roli Amalekitów, którzy od pokoleń dybią na Izrael. Tego dnia czci się i wspomina inne ofiary: pierwszej krucjaty, wygnania Żydów z Anglii (1290), mówi się o wygnaniu Żydów z Hiszpanii, a przede wszystkim wspomina deportację Żydów z Warszawy w 1942 r. Wszystkie te straszne wydarzenia zaczęły się i trwały właśnie dziewiątego dnia miesiąca Aw.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny" – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 29/2013