Reklama

Kto rządzi gospodarką

Kto rządzi gospodarką

15.02.2016
Czyta się kilka minut
Już tylko drobna formalność, czyli podpis prezydenta, dzieli ustawę o pomocy dla rodzin, zwaną „500 plus”, od wejścia w życie w kwietniu.
Paweł Bravo / Fot. Grażyna Makara
S

Sprzeczne opinie dotyczące dalekosiężnego wpływu na demografię i rynek pracy rzeczywistość zweryfikuje dopiero za kilka lat, szybciej za to przekonamy się, jak odbije się to na stanie finansów publicznych. Paradoksalnie samorządy wielkich miast, kontrolowane prawie wyłącznie przez opozycję, mogą postarać się o jak najsprawniejsze procedowanie wniosków i wypłat, licząc na to, że im więcej wypłynie pieniędzy, tym większy będzie to kłopot dla rządu.

Zwłaszcza że niektóre z zakładanych wpływów okazują się problematyczne. Ministerstwo Finansów, którego zastrzeżenia do ustawy „500 plus” w obecnym kształcie zostały pominięte, musiało przełknąć kolejną żabę: w zeszłym tygodniu przedstawiony przez ten resort projekt opodatkowania sprzedaży detalicznej (w kampanii obiecywany jako bat na obce hipermarkety) został poddany krytyce przez szereg istotnych środowisk na zapleczu obecnej władzy i w zasadzie trafił do kosza; w tym tygodniu rząd ma się zająć jego nową wersją, która m.in. nie potraktuje franczyzowych sieci małych sklepików na równi z dużymi firmami oraz nie będzie przewidywać wyższej stawki za handel w soboty.

Warte szczególnego odnotowania jest to, że wśród krytyków był wicepremier Morawiecki. Dało to asumpt do rozważań, że pozycja ministra Szałamachy w rządzie jest słabsza niż wicepremiera, ale i Morawiecki nie wydaje się mieć carte blanche – z porządku obrad rządu spadł strategiczny program rozwoju gospodarki nazwany jego nazwiskiem.

Spory w łonie ekipy gospodarczej o detale ustaw i liczby są czymś oczywistym, jednak w tym przypadku wygląda, jakby grono ludzi odpowiedzialnych za sfinansowanie i przeprowadzenie kluczowych i zapowiadanych od dawna zmian ruszyło do pracy bez dogadania się co do fundamentalnych założeń. Tym bardziej to niepokoi, że z poziomu 17 mld zł (przewidywany koszt „500 plus” w tym roku) przejdziemy zaraz do sporu o ponad 40 mld zł, bo tyle, wedle świeżych wyliczeń NBP, miałoby kosztować przewalutowanie frankowych kredytów hipotecznych.   ©

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Zawodu dziennikarskiego uczył się we wczesnych latach 90. u Andrzeja Woyciechowskiego w Radiu Zet, po czym po kilkuletniej przerwie na pracę w Fundacji Batorego (program pomocy dla...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Po tych prawie 100 dniach widać, że PiS nie ma spójnego planu gospodarczego. Wprowadzili te słynne 500 +, ale innych obietnic albo nie zrealizują jak np.zwiększenie kwoty wolnej od podatku czy obniżka VAT albo jak w przypadku leków dla seniorów stworzą marną atrapę tych obietnic. Podatki bankowy i handlowy zostaną najprawdopodobniej zaskarżone do Trybunału Sprawiedliwości w Luksemburgu i całkiem możliwe, że zostaną uznane za sprzeczne z prawem unijnym. Uszczelnienie VAT uderzy głównie w małych i średnich przedsiębiorców bo ci więksi z pomocą doradców podatkowych zawsze znajdą jakieś kruczki zwłaszcza przy takim niechlujnym ustawodawstwie PiSu. Póki co jedziemy na dobrej koniunkturze wypracowanej przez 8 lat przez PO i związanym z tym dosyć wysokim wzrostem PKB lecz za jakiś czas się to skończy. Możliwe, że już na jesieni tego roku zaczną się schody z dopięciem budżetu, a przede wszystkim ze sfinansowaniem 500 + i znowu powrócimy do procedury nadmiernego deficytu gdzie w regionie Czesi spełnili już kryteria wejścia do strefy euro, Węgrzy powoli wychodzą na prostą, a Słowacja od lat jest prymusem gospodarczym. Co do panów ministrów to o Szałamasze mówi się, że siedzi na gorącym krześle i jest pierwszym kandydatem w rządzie do wymiany. Morawiecki coś mi mówi, że zostanie przyszłym prezesem NBP i właśnie pod tym warunkiem zgodził się wejść do rządu PiS.

Dorosli juz podzieleni. Teraz dzieci - "lepszy sort" dzieci 500+ , "gorzsy sort" dzieci 500-. Adas dostanie szynke a Zosia tylko listek salaty.

Cała polityka Kaczyńskiego polega na tworzeniu nowych lub pogłębianiu istniejących podziałów. Multimilionerzy dostaną po 500 zł na drugie i kolejne dziecko, zaś samotna matka, która zarabia najniższą krajową dostanie figę z makiem na swoje jedno dziecko.

Interesująco to wygląda. Jednak spokoju mi nie daje (nie tylko mnie) "nadbudowa", chyba niespójna wobec tak imponujących zamierzeń. Z pewnej wypowiedzi Kaczyńskiego w czasie kampanii wyborczej o "drugiej Korei" można wywnioskować, że marzy mu się zamordyzm, jaki był swego czasu w Korei Południowej, połączony ze wzrostem gospodarczym. Ale: nie ten (wówczas w Korei niski) stopień rozwoju, nie te czasy i nie ta kultura! A jako przyszły parias Europy nie możemy zbytnio liczyć na wsparcie. Polscy przedsiębiorcy też nie ruszą swych lokat wobec niepewności stanu prawnego: mówił o tym wczoraj prof. Blikle.
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]