Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Rząd wskoczył na wzrostową falę

Rząd wskoczył na wzrostową falę

15.05.2017
Czyta się kilka minut
Hossa w polskiej gospodarce trwa w najlepsze. Po okresie ubiegłorocznego mocnego spowolnienia teraz widać wyraźne odbicie. To ono na razie pozwala rządowi prowadzić kosztowną politykę
Wystąpienie premier Beaty Szydło. Warszawa 21.04.2017 r. / Fot. Bartosz Krupa/East News
E

Eksplozja aktywności w budownictwie”, „Imponujące dane o produkcji”, „Budownictwo ożyło, konsumenci też nie próżnują” – to tylko niektóre nagłówki komentarzy ekonomistów z instytucji finansowych, które w ostatnich tygodniach trafiły na skrzynki mailowe dziennikarzy finansowych.

Tak zgodnych opinii i sporego optymizmu wśród ekspertów nie było widać już od dawna. Tym bardziej, że swoje „trzy grosze” dorzucają też zagraniczni analitycy z agencji ratingowych – tych samych, które jeszcze rok temu straszyły obniżeniem wiarygodności Polski w oczach globalnych inwestorów.

Skąd taka nagła zmiana? – Największe obawy o kondycję gospodarki wynikały w ubiegłym roku z tego, że przedsiębiorstwa wstrzymywały się z nowymi inwestycjami – mówi Paweł Radwański, główny ekonomista Raiffeisen Bank Polska. – Wpłynęła na to zarówno niepewność polityczna na świecie związana m.in. z Brexitem czy wyborami w USA, ale także sytuacja wewnętrzna w Polsce. Nie było pewności, jaką politykę gospodarczą będzie prowadził rząd. A przecież pojawił się niepokój o niezależność banku centralnego, czy pomysł kosztownego przewalutowania kredytów frankowych. Gdyby do tego rzeczywiście doszło, banki zapewne spowolniłyby akcję kredytową dla firm. Teraz widać, że większość czynników, które budziły lęk, jest już za nami – uważa ekonomista.

Inwestycje wreszcie się budzą

Najbardziej zaskakująca dla obserwatorów polskiej gospodarki może wydawać się postawa agencji ratingowych. Pod koniec kwietnia Moody’s podwyższył prognozę wzrostu gospodarczego w Polsce do 3,1 proc. w 2018 r. z wcześniejszych 2,8 proc. Dla analityków był to dość jasny sygnał, że kolejny rating będzie dla nas pozytywny. I tak się też stało. W ostatni piątek agencja Moody’s podała, że zmienia perspektywę ratingu z negatywnej na stabilną. Warto przypomnieć, że decyzja ta zapadła po roku od cięcia perspektywy do negatywnej.

Mniej pesymizmu pokazali też ekonomiści z agencji S&P – oceny co prawda nie podnieśli, ale w ich komentarzu czytamy, że „przyspieszenie wzrostu gospodarczego w 2017 roku uchroni finanse polskiego rządu przed znaczącym pogorszeniem, pomimo istotnych wydatków socjalnych, obniżenia wieku emerytalnego oraz ciągłej niepewności politycznej”. A warto przypomnieć, że jeszcze na początku ubiegłego roku ci sami analitycy wywołali rynkową panikę, tnąc oceną naszego kraju.

A skoro zagraniczne „wyrocznie” patrzą na Polskę przychylniejszym okiem, to aktywniejsi są też zagraniczni inwestorzy. Widać to w umocnieniu polskiej waluty, a także w giełdowych wzrostach, dodatkowo napędzanych przegraną Marine Le Pen we Francji, a więc przekonanie, że Unia Europejska się nie rozpadnie.

Doskonałej atmosfery wśród ekonomistów nie próbuje nawet psuć Bank Światowy – ta instytucja podniosła właśnie prognozę wzrostu PKB w Polsce w 2017 r. do 3,3 proc. z wcześniejszych 2,8 proc. – Polska gospodarka po spowolnieniu w 2016 r. znów przyspiesza, ponieważ ruszyły inwestycje finansowane ze środków unijnych i rośnie konsumpcja prywatna – mówi Carlos Piñerúa, przedstawiciel Banku Światowego na Polskę i kraje bałtyckie.

Do inwestycji dodatkowo powinny zachęcać przedsiębiorców wciąż rekordowo niskie stopy procentowe w Polsce. Dzięki nim kredyty są tanie, a trzymanie środków na bankowych lokatach się nie opłaca. Ekonomiści zakładają, że taka sytuacja jeszcze potrwa. Rada Polityki Pieniężnej w tym roku raczej na pewno nie zdecyduje się na podwyżki. Pierwszej można spodziewać się dopiero na przełomie pierwszego i drugiego kwartały 2018 r. Najpewniej zapoczątkuje ona serię dwóch/trzech podwyżek.

Nikt nie chce oszczędzać

Wyraźnie widać, że ekonomiści są pod ogromnym wrażeniem tego, co dzieje się obecnie w przemyśle, a przede wszystkim w branży budowlanej. Nie chodzi tylko o „rozgrzany” rynek deweloperów mieszkaniowych. Główny Urząd Statystyczny wskazał, że marcu wreszcie widoczne było odbicie również w budownictwie infrastrukturalnym. W efekcie produkcja w budownictwie była w marcu o 17,2 proc. wyższa w porównaniu do tego samego miesiąca 2016 r. wobec spadku z lutego o 5,4 proc. r/r. Wynik jest bardzo dobry, nawet jeżeli zweryfikuje się go o tzw. czynniki sezonowe.

Ekonomiści z Credit Agricole wskazują, że w kolejnych miesiącach utrzyma się silne ożywienie w budowlance, bo będą rosły wpływy ze środków unijnych oraz publiczne nakłady na infrastrukturę. Chociaż dopiero czas pokaże, czy ich prognozy się sprawdzą, to oczekiwania już teraz są bardzo wysokie.

Jak pokazują dane, optymizmu nie brakuje też samym Polakom. Mocnym wsparciem dla PKB pozostaje to, że nie szczędzimy pieniędzy na wydatki w sklepach. W marcu sprzedaż detaliczna była o 7,1 proc. wyższa niż przed rokiem (i to już po skorygowaniu wyniku o wpływ inflacji) – bardzo wyraźnie rośnie sprzedaż odzieży, obuwia, a także sprzętu elektronicznego. Ekonomiści dopatrują się powodów tej sytuacji nie tylko w niezłej sytuacji na rynku pracy (bezrobocie na poziomie 7,7 proc. w kwietniu), ale także w programie 500+, który bynajmniej nie skłonił rodziców do większych oszczędności.

– Program 500+ przynajmniej na razie nie jest finansowany przez rosnące zadłużenie, a jednocześnie pomaga rozkręcać konsumpcję. To pozytywnie wpływa na polską gospodarkę. Przynajmniej do czasu, gdy koniunktura będzie sprzyjać finansom państwa – podkreśla Paweł Radwański.

Nie ma co liczyć na niższe podatki

Program 500+, który od dawna budzi sporo kontrowersji, z jednej strony stał się wyraźnym wsparciem dla konsumpcji. Z tym faktem nie ma co dyskutować. Z drugiej – przez krytyków jest podawany jako główny przykład rządowego rozdawnictwa, finansowanego m.in. z nowych zobowiązań nałożonych m.in. na banki.

Dla Mateusza Morawieckiego powinno być jednak jasne to, że utrzymanie się poniżej progu 3 proc. w relacji deficytu sektora finansów publicznych do PKB to „być albo nie być” dla polskiej wiarygodności w ocenie zagranicznych inwestorów i agencji ratingowych.

Mocniejszy PKB pomaga więc wypełnić to zadanie, a dodatkowo resort finansów upatruje klucza do sukcesu w walce z „szarą strefą” i tym samym w poprawie ściągalności podatku VAT. Dane na temat wykonania budżetu w marcu pokazują, że wpływy z podatku VAT wyraźnie rosną. Zdaniem ekonomisty Raiffeisen Bank Polska w całym 2017 r. będą one o około jedną dziesiątą wyższe od 2017 r.

– To dobry sygnał dla inwestorów i agencji ratingowych. Rząd trafił w okres dobrej koniunktury, a dodatkowo nie zdecydował się na ryzykowne pomysły jak wspomniane przewalutowanie kredytów. Mam wrażenie, że również sam minister Mateusz Morawiecki ma świadomość, że trzeba szukać oszczędności, by finanse publiczne wytrzymały w okresie gospodarczego spowolnienia – podkreśla Paweł Radwański.

I podczas gdy nowo powołana Krajowa Administracja Skarbowa ma poprawić wyniki budżetu, to Polacy na razie nie mają co liczyć na spadek samych stawek podatkowych. A przecież nowe stawki VAT po podwyżce z 2011 r. miały obowiązywać przez 3 lata. Później ówczesny minister finansów Mateusz Szczurek mówił o powrocie do starego poziomu od 2017 r. Obecna sytuacja pokazuje, że i tej zapowiedzi nie należało traktować poważnie.

Autor jest dziennikarzem ekonomicznym portalu Money.pl.

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum
Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Podobno rewolucje wybuchają nie wtedy, kiedy w kraju jest źle, ale wtedy, kiedy zaczyna być lepiej:))) Tak wiec uszy do góry!

Według ponoć całkiem rzetelnych i miarodajnych badań Polacy są najbardziej inteligentnym narodem zaraz po Żydach. Nie sądzę więc aby chcieli wymienić premier Szydło na premier Kopacz albo ministra Morawieckiego na ministra Rostowskiego. No może pragnie tego garstka oszołomów bezkrytycznie wpatrzonych w TV Giertych.

Rozumiem, ze korzystał Pan z badań tego samego osrodka, który stwierdził, ze Prawo i Sprawiedliwość ma 50%-owe poparcie w społeczeństwie:)))) Chyba nie słyszał Pan, ze tylko co trzeci Polak w ogole cos czyta, a jeszcze mniej jest w stanie zrozumieć tekst dłuższy niż trzy strony druku:))) Takie spoleczenstwo, kiedy już odkryło, ze można ciągnąć z władzy, ile się da, a do tego szantażować te władzę spadkiem poparcia, nie zatrzyma się nawet na pani Kopacz:))) Niestety, ale pańscy faworytni politycy otworzyli puszkę Pandory, a zapłacimy za to wszyscy

Stąd też wciąż jeszcze relatywnie spora jego popularność w naszym społeczeństwie. Na szczęście coraz więcej ludzi odróżnia realną politykę od "tańca z gwiazdami". I to jest bardzo dobra wiadomość dla PiSu. Nasze liberalne salony bardzo starały się o to aby tzw państwo prawa kojarzyło się z dyktaturą bezkarnej, nietykalnej kasty prawniczej. Wystarczy choćby przyjrzeć się "wyczynom" tejże kasty przy okazji reprywatyzacji w stolicy. Prywata tzw elit połączona z nieukrywaną pogardą dla prostych, biednych ludzi spotkała się wreszcie z adekwatną odpowiedzią tych ostatnich. Na to aby robić za prawdziwą elitę trzeba sobie zapracować i zasłużyć. Salony związane z Platformą Obywatelską w pełni zasłużenie dostały czerwoną kartkę. Zatem pozostaje nam cieszyć się z udanej polityki gospodarczej Prawa i Sprawiedliwości.

Naprawdę Pan uważa, ze Tusk jest przystojniejszy od Kaczyńskiego? Mam inne zdanie. Mógłby Prezes być odrobine wyższy, ale reszta....w porzo:))) Chyba przecenia Pan wpływ osobistej urody na Suwerena. Idac tym tropem należałoby oczekiwać szalonej popularności panów Gowina i Karczewskiego, nie mówiąc o uwielbieniu dla osoby pani Dudziny:)))) A tymczasem....popularny jest Pan Prezydent, czyli średnio piekna bestia!!!:)))) Nie ma jednak jego popularność wpływu na ogólne notowania PiS-u, z każdym dniem gorsze.

Stąd też wciąż jeszcze relatywnie spora jego popularność w naszym społeczeństwie. Na szczęście coraz więcej ludzi odróżnia realną politykę od "tańca z gwiazdami". I to jest bardzo dobra wiadomość dla PiSu. Nasze liberalne salony bardzo starały się o to aby tzw państwo prawa kojarzyło się z dyktaturą bezkarnej, nietykalnej kasty prawniczej. Wystarczy choćby przyjrzeć się "wyczynom" tejże kasty przy okazji reprywatyzacji w stolicy. Prywata tzw elit połączona z nieukrywaną pogardą dla prostych, biednych ludzi spotkała się wreszcie z adekwatną odpowiedzią tych ostatnich. Na to aby robić za prawdziwą elitę trzeba sobie zapracować i zasłużyć. Salony związane z Platformą Obywatelską w pełni zasłużenie dostały czerwoną kartkę. Zatem pozostaje nam cieszyć się z udanej polityki gospodarczej Prawa i Sprawiedliwości.

To jest bez wątpienia najbardziej komiczna i nonsensowna próba tłumaczenia klęsk Kaczyńskiego w konfrontacjach z Tuskiem.

To bądźcie pozdrowieni w tym oczekiwaniu...

Formacja uznawana za konserwatywną a nawet anachroniczną podjęła się ambitnego dzieła modernizacji Polski. Kluczowe resorty w polskim rządzie objęły osoby bardzo pracowite i kompetentne ( ministerstwo cyfryzacji, - spraw socjalnych i przede wszystkim - gospodarki ). Chyba nie doceniłem Prezesa Matchmakera i pani Premier. Biję się w piersi. Szkoda tylko, że kasta prawnicza nie chce się włączyć w dzieło modernizacji kraju.

Lubie Pana, kiedy broni Pan swojej formacji w sposób racjonalny. Tym razem poszedł Pan po bandzie na poziomie pani Mazurek:))) Najbardziej ubawiły mnie te plany "modernizacji kraju", jak tez wysokie kompetencje PiS-owskich liderów:))) Pani Szydlowa jest tez i moją faworyta. Zwlaszcza cenie ja za lansowanie za granicą legendarnego już wdzięku, inteligencji i elegancji polskich kobiet:)))

inne niż oczekiwano. Miał być dolar po 10, ucieczka zagranicznych inwestorów, katastrofa finansów państwa, a tu proszę: dolar staniał, wzrost inwestycji rekordowy (74% r-d-r), PKB w górę o 4%, wpływy do budżetu równoważą i przewyższają wydatki na populistyczne programy... W tej sytuacji pozostaje mieć pretensje do Morawieckiego, że nie realizuje starych obietnic Szczurka i nowych Schetyny. Pies gryzie własny ogon, co przeważnie jest oznaką zaburzeń obsesyjno-kompulsyjnych. Albo - tfu, tfu - wścieklizny.

Szanowny Pan różne znaki na niebie, to może i śmigłowce Pan jakieś dostrzegł, wojskowe :)

...ale wiedzy ani oleju od niej w głowie nie przybywa, wręcz przeciwnie raczej. Co wątek, to humbug. Szanownemu Panu pragne uprzytomnić, że Polska zadłużyła się rekordowo w 2016, inwestycje wzrosły - po rekordowej zapaści w tymże, analogicznie dolar, a populistyczne programy finansowane są właśnie z rosnącego długu i już nawet kaczystowscy ministrowie nie powstrzymują się od krytyki tej hucpy. W tej sytuacji życzę Sz. P. spokojnych snów i owocnych modlitw o deszcz. Z Panem Bogiem.

Po tym jak Grzesiu z Rysiem plus przyjaciele wznieśli falę antypisowskiej histerii, a następnie ponieśli ją hen do Europy a nawet w świat ( PiS według tych pacanów miał doprowadzić nasz kraj do bankructwa ) dziwić się należy, że w ogóle jakieś inwestycje w ubiegłym roku trafiły do Polski.

To nie czas i miejsce, proszę Szanownego Pana, na cienkie żarciki. Kaczystowska banda jak przysłowiowy sowiecki sołdat wlazła w brudnych buciorach na pokoje naszej demokracji, po drodze narobiła na wycieraczkę i pluje nam do talerzy. To jest sedno sprawy, proszę Sz. P. Spraw gospodarczych najwyraźniej Sz. P. nie ogarnia, dlatego też dziwi się "w ogóle jakimś inwestycjom" - nota bene dalej niskim. Do przemyślenia podpowiadam, że Rumunia miała w I kw. 2017 5,7% wzrostu PKB. Zaś polskie 4% przy wyjątkowo korzystnej koniunkturze w całej strefie euro to dalej mniej niż na koniec 2015 r. Jak już dziękować, to Bogu i przedsiębiorcom za to, że się wciąż kręci pomimo tej ekipy. Ale Kaczyński miał rację mówiąc, że PKB nie jest najważniejsze - ta hołota pójdzie siedzieć za całkiem inne i o wiele poważniejsze niż gospodarcze przestępstwa.

Wzrost zatrudnienia i spadek bezrobocia zwykle wynika ze zwiększenia optymizmu wśród przedsiębiorców. Wygląda na to, że nasz narodowy skarb czyli pan Prezes bardzo się troszczy o naszych przedsiębiorców.

Ja się badaniami rynku nie zajmuję, polegam na tym, co fachowcy - nie partyjni propagandyści - na ten temat mówią. A mówią, że spadek bezrobocia wcale nie wynika ze wzrostu zatrudnienia, jest głównie pochodną sytuacji demograficznej i emigracji zarobkowej. Poziom optymizmu wśród przedsiębiorców jest nadal niski i daleko mu do stanu sprzed rządów PiS. Impulsy dla rozwoju polskiej gospodarki przychodzą z zewnątrz, to sprzyjająca koniunktura i rosnące zamówienia z zagranicy, a sytuacja polityczna i rządy PiS są przez przedsiębiorców nadal traktowane jako zagrożenie i źródło niepewności. Historię i analizy 'indeksu optymizmu' z łatwością można znaleźć w sieci. Ale Sz. P. zdaje się z tych, co nikt ich nie przekona, że białe jest białe itede. Ze swej strony radzę wiarę zachować do spraw kościoła itepe, w życiu więcej czytać i myśleć.

Nie chce mi się studiować danych GUS, a zresztą ten rok będziemy mogli w pełni ocenić dopiero w pierwszym kwartale roku przyszłego. Póki co mogę przytoczyć z danych statystycznych co następuje: "W IV kwartale 2016 roku liczba pracujących w polskiej gospodarce wynosiła 16 325 tys. i był to rekord w historii badania." Pozdrawiam
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]