Na ponad 400 stronach zebrany dorobek niespełna trzydziestoletniego życia, naznaczonego cierpieniem. Max Blecher (1909-1938), pisarz rumuński, pochodzący z żydowskiej rodziny kupieckiej z Mołdawii, jest jednym z najciekawszych odkryć ostatnich dziesięcioleci. Za życia wydał tom wierszy i dwie powieści; trzecią opublikowano w całości wiele lat po jego śmierci.
Te powieści – „Zdarzenia w bliskiej nierzeczywistości”, „Zabliźnione serca” i „Rozświetlona jama” – miały już polskie wydania, i to w trzech różnych oficynach, są jednak trudne do zdobycia. „Dzieła zebrane” zawierają prócz powieści krótsze prozy i wiersze, a także kalendarium życia pisarza i posłowie, których autorem jest Doris Mironescu, biograf i edytor pism Blechera.
Lekturę warto zacząć od „Zabliźnionych serc”, których bohater, Emanuel, rumuński student w Paryżu, zgłasza się do lekarza z dojmującymi bólami pleców. Poznaje przerażającą diagnozę – to gruźlica kręgosłupa, jeden z kręgów został już częściowo zjedzony, utworzył się też „zimny ropień”, który za chwilę może pęknąć. Po punkcji ropnia trafia do szpitalnego sanatorium w Berck nad kanałem La Manche. Sam Blecher spędził w Berck trzy lata, jednak historię swojego bohatera zamknął w roku kalendarzowym.
I od razu powiedzmy: jego powieści, choć silnie autobiograficzne (pierwsza opowiada o wzrastaniu w prowincjonalnym mieście, trzecia ma formę dziennika sanatoryjnego), to przede wszystkim świetna literatura, będąca analizą poznania świata ze szczególnej perspektywy. Doświadczenie cierpienia i zamknięcia (także najbardziej dosłownego, bo w gorsecie gipsowym) wyostrza zmysły, choć czasem zaciera granice między rzeczywistym a wyobrażonym, między realnością a snem.
Jak pisze Grzegorz Jankowicz we wstępie do pierwszego polskiego wydania „Jamy”: „Czym są zdarzenia? Jaką mają wagę? Co się z nimi dzieje wraz z upływem czasu? Czy ból, który zmusza do maksymalnej koncentracji na umęczonym ciele, opisywany przez Blechera bez cienia sentymentalizmu czy romantycznego uwznioślenia, unieważnia to, co się dzieje wokół? Odpowiedź pisarza jest jednoznaczna: zdarzenia nie tracą swojej wagi, lecz przeżywane w stanie choroby wyjawiają przed nami swą niemal absolutną nieuchwytność”.
Mironescu zalicza Blechera do „konstelacji osobliwych autorów”, wśród których jest i Bruno Schulz, przypomina też o surrealistycznych elementach jego wyobraźni. A o Blecherze-człowieku sporo można przeczytać we wspaniałym „Dzienniku 1935-1944” Mihaila Sebastiana.
Max Blecher, Dzieła zebrane, przełożyła Joanna Kornaś-Warwas, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 2025, ss. 440.
„Tygodnik Powszechny" – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.




















