Krótka pamięć

Od wyjścia z Egiptu i przejścia przez Morze Czerwone nie upłynęło wiele czasu, a już: „Cała społeczność Izraela szemrała na pustyni przeciwko Mojżeszowi i Aaronowi.
Czyta się kilka minut

Izraelici narzekali: »Oby dane nam było umrzeć, zgodnie ze zrządzeniem Pana, w Egipcie, siedząc nad garnkiem mięsa, jedząc chleb do sytości! Wy zaś wywiedliście nas na pustkowie, by całe to zgromadzenie zamorzyć głodem«”. A przecież Mojżesz podjął się wyprowadzenia Izraelitów z „domu niewoli” nie dla jakiegoś widzimisię, ale dlatego, że faraon, stosując terror, rozpoczął eksterminację narodu. Jak widać, pamięć o tym śmiertelnym zagrożeniu szybko się zatarła i „dom niewoli” zaczął się jawić jako miejsce najbezpieczniejszego pod słońcem bytowania. Co gorsza, zapomniano o rzeczy jeszcze po stokroć ważniejszej – że to przede wszystkim Bóg, owszem, przy udziale Mojżesza, wyprowadzając swój lud z Egiptu, swój lud ocalił. Dlatego owa manna, którą Bóg nakarmił zgłodniałych, jest znakiem-cudem Bożego miłosierdzia, miłości nieznającej żadnych uwarunkowań i granic. Po wiekach sytuacja się powtórzy. Cudem nakarmiony, syty tłum sens tego wydarzenia odczyta opacznie.

Kiedy Jezus po nakarmieniu wielotysięcznego tłumu dwiema rybami i pięcioma chlebami zorientował się, że chcą Go obwołać królem, ukrył się. Ale tłum, nie dając za wygraną, ruszył za Nim. Odnalazłszy Go, zaczęli się dopytywać, jakim cudem znalazł się w tym miejscu. W odpowiedzi usłyszeli coś, czego się raczej nie spodziewali: „Szukacie Mnie nie dlatego, że zobaczyliście znaki, lecz dlatego, że najedliście się chleba do syta. Zabiegajcie nie o taki pokarm, który ulega zniszczeniu, lecz o ten, który przetrwa na życie wieczne (...) To Ja jestem chlebem życia”.

Z dalszego ciągu rozmowy wynika, że Jezus swoich słuchaczy nie przekonał, skoro znowu zażądali cudu, który by Jezusa w ich oczach uwiarygodnił. Skąd więc bierze się w nas taka odporność na fakty i ich religijną wymowę? I czy dotyka ona również chrześcijan?

Papież Franciszek mówi: „Wielu ochrzczonych żyje tak, jakby Chrystus nie istniał. Powtarzają gesty i znaki wiary, ale nie odpowiada im rzeczywista akceptacja osoby Jezusa i Jego Ewangelii”. Jeśli tak, to co takiego sprawia, że kochamy sakramenty, liturgię i jednocześnie odpychamy od siebie Jezusa? Franciszek odpowiada: „To skandal wcielenia: szokujące wydarzenie Boga, który stał się ciałem, myślącego ludzkim umysłem, pracującego i działającego ludzkimi rękoma, kochającego ludzkim sercem, Boga, który się trudzi, je i śpi jak jeden z nas (...) To jest powodem zgorszenia i niewiary, w każdym czasie, także i dzisiaj”. Po prostu łatwiej zasypać kadzidło niż uwierzyć, że Jezus żyje i umiera np. w uchodźcach. ©

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 31/2018