Politycy skupili naszą uwagę. Miniony weekend upłynął pod znakiem ogłaszania przez dwie największe partie swoich kandydatów na prezydenta. Z perspektywy redakcji oznacza to sporo konkretnych problemów, np. trzeba przygotować kilka wariantów okładki, a tu do końca nie wiadomo, czy PiS w ogóle ogłosi swojego... Ale to technikalia. O prawdziwych konsekwencjach weekendowych decyzji pisze Piotr Śmiłowicz, a Jarosław Flis w rozmowie z Markiem Kęskrawcem kreśli polityczną mapę Polski na najbliższe miesiące.
Politycy skupili naszą uwagę i musieli być z siebie zadowoleni: nie ma to jak sprawić, żeby o partii mówili wszyscy, narzucać narracje, konsolidować elektorat. Co ciekawe, politycy całą tę inżynierię komentują głośno i właściwie bez skrępowania, jakby istotą rzeczy było bardziej widowisko niż jego treść. W swoim felietonie Wojciech Bonowicz wzdycha: „chciałbym, żeby jak najmniej energii zużywano na organizowanie widowisk, a jak najwięcej na... rozwiązywanie konkretnych problemów” – i tu sam się gryzie w język, bo „rozwiązywanie konkretnych problemów” to przecież jeden z najbardziej niekonkretnych frazesów, jakie zwykle padają w kampaniach.
Politycy skupili naszą uwagę, przykrywając finał szczytu klimatycznego COP29 w Baku, który okazał się farsą. Gdy dodać do tego fakt, że Donald Trump nie wierzy w globalne ocieplenie, Europa zachowuje się sprzecznie, Donald Tusk mówi o renegocjacji zasad handlu emisjami CO2, bo szkodzą gospodarce, i nawet świeżo upieczony kandydat Karol Nawrocki zdążył wezwać do odrzucenia Zielonego Ładu („Ochrona środowiska – tak. Szaleństwo klimatyczne kosztem polskich domów, przedsiębiorców i pracowników – nie!”). Czy globalna polityka klimatyczna właśnie robi gwałtowny w tył zwrot? – Agata Kaźmierska i Wojciech Brzeziński piszą w tym wydaniu o tym, jak w sporze o pieniądze na walkę z globalnym ociepleniem ginie perspektywa kosztów jej zaniechania.
A to właśnie taki „konkretny problem”. Wszyscy powtarzają, że ta kampania będzie o bezpieczeństwie. Polityka klimatyczna też dotyczy bezpieczeństwa – nie narracji dającej poczucie bezpieczeństwa elektoratom, lecz bezpieczeństwa konkretnych ludzi – o czym świadczy, nieco już też chyba „przykryta”, powódź na Dolnym Śląsku.
„Tygodnik Powszechny" – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.




















