Internetowa wystawa zaprojektowana przez Carla Acutisa przedstawia ponad sto cudów eucharystycznych i cudownych wydarzeń związanych z Eucharystią z 20 krajów. Z Polski odnajdziemy dwie średniowieczne legendy, uzasadniające postawienie świątyni w miejscu cudu, antysemicką opowieść o profanacji hostii oraz dwa zjawiska współczesne.
Cudownie odnalezione hostie na Warmii i krakowskim Kazimierzu
Najwcześniejszy przypadek dotyczy początku XIV wieku: wieśniak z Głotowa na Warmii podczas orki na polu wykopał puszkę z hostią. Legenda głosi, że zakopali ją parafianie w czasie napaści Litwinów w 1300 r.
Hostię, z której bił blask, zaniesiono do pobliskiego kościoła, ale w cudowny sposób wróciła ona na miejsce znalezienia, w związku z czym wybudowano tam drugą świątynię, która stała się sanktuarium Najświętszego Sakramentu.
Podobny schemat ma legenda uzasadniająca budowę z fundacji króla Kazimierza Wielkiego kościoła Bożego Ciała na krakowskim Kazimierzu. W tej opowieści puszkę z komunikantami w roku 1345 ukradli z krakowskiego kościoła złodzieje. Gdy zorientowali się, że naczynie nie ma wartości, porzucili je na pobliskich bagnach (tereny dzisiejszej dzielnicy Kazimierz). Stamtąd zaczął bić blask, który zwrócił uwagę mieszczan.
Antysemickie opowieści o hostiach z Poznania
Pomijając cudowne elementy – nadzwyczajny blask czy wędrówkę hostii – legendy te opisują wydarzenia, które rzeczywiście mogły mieć miejsce. Całkiem inną rolę pełni legenda o wybudowaniu dwóch kościołów w Poznaniu.
Nie budzi wątpliwości jej antysemicka wymowa – dotyczy rzekomej profanacji dokonanej w 1399 r. na trzech hostiach podstępnie zdobytych przez Żydów, którzy mieli je nakłuwać, sprawdzając, czy są rzeczywiście Ciałem Chrystusa. Profanatorów przeraziło, gdy z hostii popłynęła krew, próbowali je bezskutecznie utopić w studni, a potem w bagnach nad Wartą.
W obu miejscach stoją teraz kościoły, znane m.in. z antysemickich dekoracji. Barokową rzeźbę trzech Żydów próbujących utopić hostie w studni z kościoła Bożego Ciała w Poznaniu prezentuje na swojej wystawie Acutis.
W opisie poznańskiej legendy mowa jest jednak o profanatorach i złoczyńcach – słowo „Żyd” się nie pojawia. Ze ściany drugiego kościoła, wybudowanego na miejscu żydowskiej kamienicy, w której dokonała się rzekoma profanacja, dopiero w 2005 r. zdjęto (i przeniesiono do muzeum) tablicę z inskrypcją: „Ty sam Boże jakoś jest zawsze sprawiedliwy, Ty wyniszcz aż do szczętu ten naród złośliwy”.
Badania pokazały, że legenda o trzech hostiach jest kompilacją różnych antysemickich opowieści z kilku krajów europejskich, a najstarsze podania mówią jedynie o znalezieniu hostii nad Wartą.
Początek nowej ery - cuda w Sokółce i Legnicy
Pozostałe dwa polskie przypadki, prezentowane na wystawie młodego Włocha, dotyczą cudów eucharystycznych w sensie ścisłym, które wydarzyły się współcześnie – w Sokółce w 2008 r. i w Legnicy w 2013 r. Acutis przyjmuje obydwa bezkrytycznie. Warto też zauważyć, że stanowią one ciekawą cezurę w podejściu do cudów eucharystycznych we współczesnym Kościele.
W obu przypadkach sekwencja wydarzeń była podobna: konsekrowany komunikant upadł na posadzkę świątyni. Zgodnie z kościelnymi procedurami został umieszczony w vasculum – naczyniu z wodą. Po jakimś czasie okazało się, że komunikant nie rozpuścił się w wodzie, lecz powstała na nim czerwona plama. Biskup miejsca powołał komisję, a ta przekazała próbki przemienionego komunikantu specjalistom.
W przypadku Sokółki było to dwoje patomorfologów z Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku. Po mikroskopowym badaniu histopatologicznym oboje stwierdzili, że mają do czynienia z tkanką mięśnia sercowego w stanie agonalnym. Krytycy podnosili jednak, że nie przeprowadzono dodatkowych badań na obecność bakterii czy grzybów, nie przebadano też próbki genetycznie.
Próbowano również podważyć obiektywizm badaczy – oboje są wprawdzie uznanymi naukowcami, ale pracują na jednej uczelni, dlatego trudno mówić o ich niezależności; nie ukrywają też, że są osobami wierzącymi, mogli się więc sugerować swoją wiarą. Rzecznik Uniwersytetu Medycznego stwierdził też, że badanie zostało przeprowadzone nielegalnie – nikt oficjalnie nie zlecił go uniwersytetowi.
Biorąc pod uwagę te głosy, metropolita białostocki w swoim końcowym orzeczeniu stwierdził ostrożnie, że „wydarzenie z Sokółki nie sprzeciwia się wierze Kościoła, a raczej ją potwierdza”.
Ostrożniejsza była natomiast komisja powołana w Legnicy, która najpierw zleciła badanie Instytutowi Medycyny Sądowej we Wrocławiu. Dało ono niejednoznaczny wynik: wykluczyło obecność grzybów i bakterii, ale nie znaleziono ludzkiego DNA, choć niektóre fragmenty przypominały tkankę mięśnia sercowego.
Zlecono zatem drugie badanie Instytutowi Medycyny Sądowej w Szczecinie, który odnalazł ślady ludzkiego DNA. Biskup legnicki przekazał oba wyniki do Watykanu, a ten orzekł, że mamy do czynienia z „wydarzeniem o znamionach cudu eucharystycznego”.
Biolog molekularny prof. Tadeusz Dobosz, obecnie emerytowany profesor wrocławskiego Uniwersytetu Medycznego, który uczestniczył w pierwszym badaniu próbki legnickiej, tak komentował różnicę w opiniach obu ośrodków:
„Są dwie możliwości. Pierwsza, moim zdaniem mniej prawdopodobna, to taka, że użyli lepszych, czulszych technik. Druga, bardziej prawdopodobna, to taka, że w międzyczasie, pomiędzy jednym a drugim badaniem, został on, używając naszego żargonu, skontaminowany, czyli np. ktoś, oglądając obiekt, kichnął. Dzisiejsze metody badawcze są nieprawdopodobnie czułe” (rozmowa „Nie ma przyrodniczych algorytmów stwierdzania cudów” w dwumiesięczniku „Medical Tribune” nr 5/2016).
Polskie centrum badań zdarzeń eucharystycznych
Z obu przypadków i towarzyszących im perturbacji wyciągnięto wniosek, że potrzebna jest instytucja naukowa, która będzie prowadzić kompleksowe badania tego typu zjawisk. I tak, w 2019 r. powstał Interdyscyplinarny Ośrodek Badań Muzealiów, Relikwii i Zdarzeń Eucharystycznych przy Papieskim Wydziale Teologicznym we Wrocławiu.
Jego założycielem jest teolog ks. prof. Włodzimierz Wołyniec, były rektor PWT, a jednym z najbardziej aktywnych naukowców – wspomniany prof. Tadeusz Dobosz.
Ośrodek nie szuka rozgłosu – próżno szukać jego strony w internecie (choć jeszcze rok temu można było tam znaleźć informacje o celach ośrodka i wykaz zaangażowanych w jego prace naukowców). Ale też nie ukrywa swego istnienia: w sierpniu ubiegłego roku zorganizował na Papieskim Wydziale Teologicznym konferencję naukową „Znaki w nauce. Zdarzenia eucharystyczne w świetle rozumu i wiary”.
Głównym klientem ośrodka jest oczywiście Kościół katolicki. Wieść o jego istnieniu rozeszła się wśród biskupów na całym świecie, którzy zaczęli przysyłać próbki do badań. Do tej pory polscy badacze sprawdzili ich 25 – z Polski, Niemiec, USA i RPA. Wyniki opublikowano w tegorocznym numerze periodyku „Applied Microbiology and Biotechnology” (Mikrobiologia stosowana i biotechnologia).
„Żaden z tych przypadków nie dostarczył faktycznego dowodu na istnienie krwi ludzkiej, materiału ludzkiego innego niż pojedyncze komórki naskórka oraz erytrocytów (...). W jednym przypadku zaobserwowano znikomą ilość ludzkiego męskiego materiału genetycznego, prawdopodobnie w wyniku przeniesienia DNA z człowieka na hostię poprzez kontakt z samą hostią.
W kilku próbkach zidentyfikowano różnorodny materiał mikrobiologiczny i grzybiczy (...), w tym gatunki wytwarzające czerwono-różowe lub pomarańczowo-czerwone pigmenty” – czytamy w artykule „Metodologia analizy zanieczyszczeń biologicznych związanych ze zjawiskami okołoeucharystycznymi”.
To pierwsza na świecie praca naukowa proponująca kompleksową metodę badania zdarzeń eucharystycznych, z wykorzystaniem badań kryminalistycznych (na obecność ludzkiego DNA), histopatologicznych (na obecność tkanek), mikrobiologicznych (na obecność bakterii) i mikologicznych (identyfikujących grzyby). Znalezione bakterie i grzyby bada się także genetycznie.
Naukowcy z wrocławskiego ośrodka postulują, by wyniki wszelkich tego typu badań były przedstawiane w formie recenzowanych artykułów, tak by można było je poddać naukowej krytyce. Do tej pory „wnioski rozpowszechniano w formie popularnej, a nie naukowej, co powodowało niejednoznaczność i zamieszanie” – zauważają.
Zdarzenie eucharystyczne – cud czy naukowe odkrycie?
Decyzja Kościoła o współpracy z interdyscyplinarnym gronem uczonych, jak również stworzenie przez nich precyzyjnej metody całościowego badania „zdarzeń eucharystycznych”, zakończyło – być może – erę cudów eucharystycznych. Jak dotąd żadna z przebadanych próbek nie wykazywała znamion nadprzyrodzonego zjawiska.
Tylko w dwóch przypadkach wrocławskiemu Ośrodkowi Badań Muzealiów, Relikwii i Zdarzeń Eucharystycznych nie udało się uzyskać naukowej jasności: w próbkach zaobserwowano struktury przypominające włókna mięśnia sercowego, ale nie stwierdzono ludzkiego DNA.
Podobne struktury tworzą sznury grzybni niektórych grzybów (np. Epicoccum nigrum), ale dodatkowe badania nie wykazały ich obecności. Być może zatem chodzi o zjawisko biologiczne, jeszcze nie odkryte.
Możliwe więc, że „zdarzenia eucharystyczne” przyczynią się do rozwoju wiedzy naukowej.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.




















