Hołownia: ten trzeci

To, co miało być największym atutem Szymona Hołowni, ostatecznie okazało się barierą, której przeskoczyć nie zdołał.
Czyta się kilka minut
Wieczór wyborczy w sztabie Szymona Hołowni, Warszawa, 28 czerwca 2020 r. / Fot. Rafał Gaglewski / Reporter / East News /
Wieczór wyborczy w sztabie Szymona Hołowni, Warszawa, 28 czerwca 2020 r. / Fot. Rafał Gaglewski / Reporter / East News /

Polska polityka wciąż kręci się wokół konfliktu między PO i PiS, a kandydat, który ze swojej bezpartyjności i krytyki jałowego sporu zwolenników Kaczyńskiego/Dudy i Tuska/Trzaskowskiego usiłował uczynić znak rozpoznawczy, musi się zadowolić poparciem rzędu 14 proc. Zważywszy, że startował od zera i zmagał się z celebryckim obciążeniem wizerunkowym – to sporo. Zważywszy apetyt, jaki dawały sondaże z czasu, gdy kandydatką PO była jeszcze Małgorzata Kidawa-Błońska – boleśnie mało.

Hołownia dotrzymał słowa danego w rozmowie z „TP” w chwili, gdy ogłaszał decyzję o kandydowaniu. Jego kampania, nie tylko z powodu pandemii skoncentrowana głównie na mediach społecznościowych, była nowatorska i często miało się wrażenie, że rywale kopiują z niej pomysły. Jego program, skupiony wokół wyzwań klimatycznych, stosunku do wykluczonych i samorządności, również wykraczał poza standardy dotychczasowej bijatyki. Jak na debiutanta, Hołownia nie zaliczał też większych wpadek – może wyjąwszy wywiad dla Onetu, który jego sztabowcy usiłowali autoryzować w sposób przekraczający standardy; łzy nad konstytucją stały się tyleż obiektem kpin, co komplementów dla wrażliwości obywatelskiego kandydata. Zarówno kilkunastotysięczna rzesza wolontariuszy, jak rekordowa zbiórka publiczna na kampanię i fakt, że w debatach Hołownia wypadał lepiej od zawodowych polityków, wiele mówią o kondycji systemu partyjnego.

Trudno się dziwić, że mając mandat ponad dwóch i pół miliona Polaków, z których niemała część szła do wyborów pierwszy raz, Hołownia nie zamierza wycofywać się z polityki. Nie będzie mu łatwo. Jeżeli Rafał Trzaskowski nie wygra wyborów prezydenckich, trudno się spodziewać, by te parlamentarne odbyły się wcześniej niż za trzy lata, a przykład Pawła Kukiza pokazuje, że podtrzymanie entuzjazmu wśród elektoratu jest trudne nawet przez znacznie krótszy okres. Innej polityki nie będzie – przynajmniej na razie.

Czytaj także: Paweł Bravo: Jeśli w polskiej polityce nastąpi wkrótce nowe rozdanie, zadecydują o nim najmniej dotąd widoczni i rozpoznani wyborcy.

Kalina Błażejowska: Cisza wyborcza nie wyciszyła agitacji. Można drżeć o to, co TVP przygotuje na najbliższe dni. A drżąc pamiętać, że to nie tylko łamanie ustawy o radiofonii i telewizji, ale też nielegalne finansowanie kampanii.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 27/2020