Pałac mi po nic

SZYMON HOŁOWNIA: Zabrali nam politykę? Upartyjnili? To my ją sobie odbierzemy. A potem pójdę do kandydatów partyjnych i zapytam, ile potrafiliby zrobić bez przelewów od prezesów.

Reklama

Pałac mi po nic

Pałac mi po nic

09.12.2019
Czyta się kilka minut
SZYMON HOŁOWNIA: Zabrali nam politykę? Upartyjnili? To my ją sobie odbierzemy. A potem pójdę do kandydatów partyjnych i zapytam, ile potrafiliby zrobić bez przelewów od prezesów.
FOT. ADAM PLUCIŃSKI
M

MICHAŁ OKOŃSKI: Mam właściwie tylko jedno pytanie: po co Ci to?

SZYMON HOŁOWNIA: Bo jest praca do wykonania. Bo znów nadszedł moment, w którym poczułem, że pora przejść z poziomu obserwowania świata do jego robienia. Po raz pierwszy przeżyłem to jako chłopak stojący na białostockiej ulicy w tłumie gapiów patrzących na wypadek. Wiedziałem, że skoro tam jest bezradny, bezbronny człowiek, muszę wyjść z kręgu i spróbować coś dla niego zrobić. A żeby móc coś zrobić sensownie, musiałem skończyć kursy udzielania pierwszej pomocy. Znalazłem je i skończyłem. A później przez lata – prowadziłem.

Czyli świadomy proces, nie odruch.

Na początku odruch. To samo przeżyłem w Afryce: do Kasisi, domu dziecka w Zambii, pojechałem jako dziennikarz, wyjechałem jako ktoś, kto chce pomóc, a gdy się okazało, że na stałą pomoc tak wielkiej placówce jestem „za krótki...

37223

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Czekałem na ten wywiad, jak na świeże bułki. A dostałem trochę wczorajsze pieczywo... Już nawet nie stwierdzenia, ale całe zdania wyciągnięte z gdańskiego spotkania. Biorąc pod uwagę, że ten wywiad musiał być przeprowadzony wcześniej, zaczynam mieć po raz pierwszy w życiu wątpliwości co do rzetelności Szymona, który w Gdańsku, przed częścią z rozmową, mówił "ja tych pytań wcześniej nie znałem!". Tamten i ten wywiad są do siebie podejrzanie podobne, na tyle, że gdybym był nauczycielem, odrzuciłbym oba za spisywanie. Czy naprawdę tylko tyle moja nadzieja na zmianę ma do powiedzenia?

Czytelników Tygodnika jest znacznie więcej niż uczestników spotkania Gdańsku więc powtórzenie pewnych stwierdzeń jest nawet wskazane. Ten wywiad jest kierowany do innej publiczności.

.. cienko u mnie ze znajomością literatury politycznej, ale kto jest tym klasykiem od głębokiego imposybilizmu?

Widocznie spełnienie jednego wzbudza pragnienie drugiego. No to mamy spełnionego pisarza, dziennikarza, szołmena, filantropa, mężczyznę (warunek sine qua non by zostać uznanym społecznie i politycznie - ja sądzę że prawdopodobne porzucenie prawictwa było tu kluczowe dla kolejnego procesu decyzyjnego:)i ojca (mocno naciągane z uwagi na długość rozwoju dziecka - zapewne to spełnienie jest najmniej priorytetowe z wymienionych, raczej towarzyszące innym). No ale mamy do czynienia z niespełnionym dominikaninem i tu w formie socjopatyczno-transferowo-sublimacyjno-duchowej (taki słowotwórczy żart) postrzegam nową działalność naszego Sycerona.

W poprzednim wydaniu wywiad anonsowano tytułem "Hołownia: Wystartuję bez przelewu OD prezesa", a teraz w tzw. leadzie czytamy: "potem pójdę do kandydatów partyjnych i zapytam, ile potrafiliby zrobić bez przelewów DO prezesów". Wyróżnienia wersalikami oczywiście moje. Dość zagadkowa inwersja semantyczna, prawda? Jeśli ktoś potrafi to sensownie zinterpretować, to z przyjemnością przeczytam.

Też zwróciłem na to uwagę, ale tego bez-Hołowni-a nie da się wyjaśnić :))

To oczywista literówka, poprawiliśmy już.

Oczywista jak oczywista, panie Redaktorze. Każde ze sformułowań może mieć polityczny sens, ale nie oba jednocześnie. Dla mnie to bez znaczenia, ale dla ludzi, którzy nie kierują się partyjnym poparciem, a kandydaci już wypróbowani są dla nich tym samym spaleni, może to mieć znaczenie zasadnicze. Tacy skazani są na wysłuchiwanie debat oraz czytanie wywiadów i programów niby ofert, z których muszą wybrać bliską swoim priorytetom, a zarazem obiecującą jak najwięcej kosztem jak najmniejszego ryzyka. No i głupio jest po fakcie dowiedzieć się, że prezydent miał na myśli "więcej", kiedy mówił "mniej", albo "tak", kiedy mówił "nie", tylko się przejęzyczył. Co do leadu, to już wszystko jasne, a resztę niech sobie analizują zainteresowani.

Pisarz - twórczy, ale ulotny; dziennikarz - mało odkrywczy, jak i językowo nie przodujący ani oryginalny; szołmen - raczej sztywny i drętwy (jak mało który), mąż i ojciec - wygląda na to, że raczej zajęty wieloma sprawami i szału nie będzie; krytykant - niezły w swoim żywiole, ale to nigdy nie daje spełnienia - raczej przyczynek do nierozwiązanego problemu duchowego. A jako filantrop? Bez wątpienia tutaj sukces najwyraźniejszy, ale chyba najmniej satysfakcjonujący medialnie i społecznie, choć nasz Syceron starał się jak mógł żeby choć rąbek jego szlachetnej działalności zachodził na afisz. Przyszły Panie Prezydencie (?), szansa, szansa na sukces!

Robert, nie powinniśmy sypać piasku w tryby. Skoro "nasz Syceron" idzie jednak w Prezydenty to powinniśmy być z tego dumni. Że "nasz" że "Tygodnikowy". Ja martwię się tylko o takie niezapowiedziane telefony np. od Erdogana, Putina czy Donalda. Choć od tego ostatniego to raczej będą bezproblematycze, chyba że będzie to Donald ten politycznie potężniejszy bo, że na "T" to też nie można napisać. Ale może pokaźne grono doradców jednak pomoże nieco. A drugie zmartwienie to to, że Michał raczej po wywiadzie nie zostanie szefem Kancelarii ;)

Twojej ironii, Vespa) Co to to nie. Ale dla p. Okońskiego mój punkcik za celność i niezależnośc pytań. Może szkoda, że Panowie nie mogą się zamienić miejscami? Che...che...

Żart? Pisiarnia na tym forum może uważać za swojego jedynie szeregowego aparatczyka, który będzie dalej posłusznie urabiał kraj na ich parszywe kopyto. Spodziewaj się raczej, że forysiaki zaczną pozostawiać swoje kupy pod każdym tekstem o Hołowni. To jest ich wypróbowany sposób na zakrywanie pokładów patologii, które prezentuje ich środowisko ideowo-polityczne.

dziękuję, już ten numer przerabiano

Tak, sprawa przelewu ciągle się pojawia. I faktycznie, kto stoi za kandydatem (jak zawsze „niezależnym” :) byłoby dobrze się dowiedzieć. Wszak nie każdy chętny ma z miejsca poparcie mediów – jak swego czasu p. Petru! Red. Hołownię znam jedynie z pisania w Tygodniku (przeważnie się z nim nie zgadzam), jako showmana go nie znam (nie oglądam takich programów). Może pewne grupy interesu stwierdziły, iż dotychczasowi kandydaci nie mają żadnych szans i stąd kolejne namaszczenie… Może w zamyśle ma przyciągnąć do swojej osoby (ale czy poglądów?) dzisiejszych 30-latków, wszak jest młodszy od urzędującego prezydenta. A właściwie jakie ma kandydat poglądy na system państwowy Polski (jest za państwem liberalnym, socjalnym, przyjaznym)? Czy też tego się nie dowiemy, a eksponowane sprawy obyczajowe będą miały przykryć te zasadnicze? A wygra i tak AD.

Reďaktora Hołownię zna pan z pisania w Tygodniku, ale hyba nie z czytania jego tekstów, bo wiedziałby pan jaki rodzaj Państwa chce on wspierać.

ustawiony w "Mam Talent" (akurat o to najłatwiej). Dla bardziej radykalnych z lewa grup Syceron stanowi wersję PiS-left lub podstawionego reperatora "nadszarpniętego" aferami wizerunku KK. Już w swej wyobraźni widzę ponadpartyjnego p. Sycerona jak zaciekle broni się przed podejrzeniami o próby przemytu liberalnego PiS-u, jak stara się udowodnić, że wiele ma wspólnego ze wszystkimi, ale nie z PiS-em - a na zarzuty "kościelności" odpowiada, że wiele ma wspólnego z chrześcijaństwem, ale nie z polskim Kościołem - i że w ogóle z katolicyzmem, tzn. katolikiem jest, ale nim nie będzie, tzn. będzie, ale jakby go nie było:)

Panowie nie doceniacie pana Szymona. To nie chodzi o to że ma talent bo wystąpił w programie o tym tytule. Nie chodzi też wyłącznie o sprawność,polityczny sznyt z bazą w postaci dość wątpliwych popleczników tzw zaplecza. To co ma do zaproponowania pan Szymon Hołownia to zmiana nie tylko pokoleniowa to zmiana opowieści o świecie który nas otacza. To ponadto zmiana języka, nadętej narracji której już nikt nie słucha. Wiemy że jest to konieczne aby znowu słwom przywrócić ich znaczenie. Z przykrością obserwuję osoby których jedynym paradygmatem jest pozostać tam gdzie stałyt i z pozycji bezstronnego obserwatora nie zrobić nic. Z kolei politycy zasłaniają się lojalnością pokrywając tym brak prostego kręgosłupa który nas ludzi odróżnia od czworonogów. Jest kolejna sprawa związana z językiem ale nie tylko to czułość oraz przeczucia o których mówiła wczoraj nasza noblistka. Te dwa słowa jeśli nie jesteśmy cynikami przekładają się na człowieczeństwo które w połączeniu z wizją życia w normalnym przyjaznym świecie może dla wielu być pięknoduchostwem. Jak długo będziemy w fałszywym przekonaniu że jakoś to będzie ,choć wszystkie znaki na niebie i ziemi temu wyraźnie przeczą. Czy poruszane przez pana Szymona zagadnienia ekologii, solidarności z najbardziej wykluczonymi a w końcu jego świat wartości który proponuje nie są wystarczająco ważne. Czy pozostaliśmy robotami w technokratycznej rzeczywistości ,gdzie pieniądz, karira, polityka wyznacza kres naszych horyzontów. Gdzie do jasnej anielki są elity których psim obowiązkiem jest nie pozostać obojętnym. To w szczególności nasze pokolenie zawiodło i to my pozostawimy Ziemię w nieporównywalnie gorszym stanie niż ją otrzymaliśmy. .Wolimy być obserwatorami lub symetrystami i podejmowane ryzykowne decyzje takie jak pana Szymona gasić u źródła. To moim zdaniem nie jest w porządku.Jak mówi papież Franciszek nie przyszliśmy na ten świat aby wegetować, przyszliśmy z innego powodu, aby zostawić twały ślad. Mam wrażenie ,że to takie słowa a nie chęć znalezienia kolejnych pól eksponowania swoich talentów powoduje że Szymon Hołownia zamierza sięgnąć po to co po ludzku niemożliwe.

Ale dlaczego post nosi tytuł "Andrzej"? Chyba przecież nie dla tego, że to sam AD nas zaszczycił i zalecił: "Panie Docencie, docencie" :))

te ironiczne komentarze i nie mogę zrozumieć, dlaczego, skoro w kraju tyle rzeczy się wali, nie umiemy zdobyć się na konstruktywną współpracę. I człowieka, który ma na tym polu niemałe zasługi, przekreślamy na starcie. Statek tonie, a załoga dywaguje, czy to dobrze, że kandydat na kapitana paciorek za ocalenie zmówi. Czy to dobrze, że na lądzie za szołmena robił, nieświeżego wywiadu udzielił, a na koniec literówkę wypominają. Obawiam się, że takiej załogi żaden kapitan nie uratuje. Ale co ja tam wiem. Wywiad mi się podobał. Pana Szymona serdecznie pozdrawiam.

@matematyk w czwartek, 12.12.2019, 02:30. Matematyku, metafora może być użytecznym skrótem myślowym, a nawet inspiracją, ale nie należy brać jej dosłownie ani dać się jej ponieść. Ktoś nawet ukuł zgrabną formułę "alienacja przez metaforę". To forum to nie Polska w miniaturze ani łódka, na której ze mną i z Forysiakiem walczysz o stery, podczas gdy już słychać wodospad przed nami. W przyszłym roku wybierzemy "sternika nawy państwowej", ale, po pierwsze, sternik nie jest na okręcie najważniejszy, po drugie - kompetentny kapitan w czasie rejsu wydaje rozkazy i tłumi każdy bunt w zarodku, nie wahając się przed wieszaniem prowodyrów na rei, po trzecie i najważniejsze - gdyby Polska rzeczywiście była nawą, to już dawno powinna odpłynąć ku bezpiecznym wybrzeżom (koło Normandii byłoby przyjemnie), a nie tkwić tu bez sensu. Wracając do Hołowni, mnie jego kandydatura nie przeszkadza, a wręcz mam nadzieję, że pomoże. Mojemu kandydatowi. Jednakże nie mogę oprzeć się wrażeniu analogii. https://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/kraj/185759,1,tyminski-stanislaw.read Też jest motyw egzotycznej dżungli, żądza duchowych doświadczeń, wiara silna, ale praktykowana na własny, indywidualny sposób, nietuzinkowa kariera self-made mana oraz, last but not least, niekonwencjonalna małżonka. No i to "je ne sais quoi" w ogólnej aparycji. Kiedy w 1990 Wyborcza zamieszczała jeszcze całostronnicowe ogłoszenia Stana, a pisała o nim jako o ekscentrycznym, ale sympatycznym kandydacie, który wniesie nieco świeżości w kampanię przed prawdziwym starciem gigantów, obejrzałem w TV spot wyborczy, w którym ST bawił się w nocne podchody z harcerzami. "Zdaje mi się, że to psychopata" - mówię do żony. "Przesadzasz. Przecież nie mówi nic szczególnego. Te same komunały, co wszyscy. To tylko rytuał". "Nie chodzi mi to, co mówi, ale jak mówi. Jakby ciągle z zadyszką. A przy tym wzrok nieruchomy, jakiś dziwnie nieobecny i świdrujący zarazem. No i czy normalny facet ugania się nocą po lesie z chłopakami w krótkich spodenkach?". A potem było wiadomo co. Nasza demokracja weszła w wiek balzakowski i to już się nie zdarzy (chyba). Spodziewam się w najgorszym wypadku czegoś takiego, kulturalniej oczywiście: https://www.youtube.com/watch?v=6aCfwW1FgY8 Uwaga! Nienormatywne słownictwo.

Szkoda, że Szanowny Pan nie zdołał oprzeć się swojemu wrażeniu analogii :) Teraz wiemy, że analogie nie mają u Szanownego Pana lekkiego życia :) Pozdrawiam serdecznie.

Zastanawiam się, co by było gdyby wszystkich nas tutaj komentujących przenieść pod wywiad z każdym innym kandydatem. Komu wtedy przeszkadzałaby literówka, kto inaczej widziałby rolę sternika!? Każdy następny komentarz próbuje być mądrzejszy od tego poprzedniego, tak jakby to tutaj, teraz odbywała się już kampania, a nawet sama debata telewizyjna. Będę głosował na Szymona, bo po prostu mu ufam. A jeśli ufam to nie grzebię w jego przeszłości, nie oceniam go przez pryzmat telewizji w jakiej pracuje, ani nie oceniam go jako męża i ojca. Ufam, że jest kimś kto może uspokoić nas, w naszych skołatanych nerwach i niespełnionych wcześniej nadziejach.

W zasadzie są dwie możliwości: albo Hołownia zostanie teraz prezydentem, albo za 4-8-12 lat do władzy dojdzie twarda lewica i przestawimy wajchę "na świecko". Sam się waham, czy w polskim kraju da się coś zrobić "łagodnie i polubownie"...

Nie wiem czy się da, wiem że trzeba próbować. Poza Szymonem nie widzę lepszego kandydata do tej roli.

Po przeczytaniu w wydaniu papierowym TP wywiadu z Szanownym Panem nasunęło mi się wiele pytań. Kilka z nich są z rodzaju nie pozwalającego zasnąć: 1. Jak Szanowny kandydat wyobraża sobie swoją reakcję, jako Prezydenta, na jawne kłamstwa wyborcze , w rodzaju "Polska w ruinie", wybuchy i wybuszki w Smoleńsku" itp/ 2. Jak , Ewentualny Prezydent Hołownia postępuje, jeśli jakiś urzędnik dokonuje machloi i oszustwa, nie publikując wyroku TK? 3. Jak Ewentualny Prezydent Hołownia reaguje na łamanie prawa polegające na nie realizowanie wyroków sądowych? 4.Jak Ewentualny Prezydent Hołownia reaguje na kłamstwa najwyższych Urzędników Państwowych wygłaszane z różnych trybun? 5. Co Ewentualny Prezydent Hołownia czyni w celu ukrócenia mowy nienawiści lejącej się z ust polityków oraz z ambon kościelnych? 6. Jak Ewentualny Prezydent Hołownia reaguje na jawne upolitycznianie Służb i wykorzystywanie ich dla szkodzenia którejś ze stron sceny politycznej? 7. Jak Ewentualny Prezydent Hołownia reaguje na jawne osłabianie obrazu Polski na Światowej scenie politycznej? Chodzi mi o to jak skuteczne działania podejmie Ewentualny Prezydent Hołownia w w/w sprawach oraz wielu innych, które obserwujemy w ostatnich latach. Jakie ma mechanizmy naprawcze? Pozdrawiam

To na niego zagłosuj. Jak go wybierzemy to się dowiemy. A tak na poważnie, to poglądy pana Hołowni na te sprawy są powszechnie znane.

Mnie nie chodzi o poglądy. Mnie chodzi o sposób działania, mechanizmy, które Ewentualny Prezydent Hołownia może uruchomić. Gadać i mieć poglądy może sobie spokojnie. Jak chce działać. To mnie ciekawi. Mówić, i myśleć możemy sobie sami także. tyle, że w naszym przypadku, na tym się kończy. Nie mamy narzędzi do zmiany rzeczywistości.

Pani Anno. Pięknie Pani napisała o kandydacie. Bardzo chciałbym wierzyć w czystość intencji i szlachetną wolę. Ps. Póki co, jakoś największe zaufanie mam do AD (obniżył wiek emerytalny, załatwił wizy, ma wyczucie spraw społecznych)

Podczas wystąpienia pana Hołowni w Gdańsku przez długi czas panowała cisza ( jak to zwykle bywa podczas kazania ). Dopiero gdy pan redaktor zapowiedział, że dokona rozdziału Kościoła od Państwa rozległy się oklaski. Wygląda więc na to, ze na spotkanie z naszym bohaterem przyszli wierni widzowie TVN ( co raczej dziwić nie powinno ). A poza tym aby się spotkać z Ziemianami trzeba wylądować na Ziemi co może się okazać dla pana Szymona zadaniem ponad siły ( dużo za dużo tego powietrza w balonie ).

Jakby nie patrzeć, oklaski w Teatrze Szekspirowskim nobilitują :) Pozdrawiam Szanownego Pana.

Tyle, że jest kłamcą i krzywoprzysięzcą. To go dyskwalifikuje jako osobę publiczną, to go kwalifikuje po wsze czasy na listę hańby polityków polskich. Nie sposób przejść ponad tym do porządku.

Może warto wyluzować trochę słuchając hitu Michała Matczaka ( zbieżność nazwisk z pewnym profesorem nieprzypadkowa ). https://www.youtube.com/watch?v=bb9xgJuMjWc

Na listę hańby mam też innego kandydata / kandydatkę. Otóż w swoim pierwszym wystąpieniu na forum Parlamentu Europejskiego pani Kopacz domagała się sankcji ekonomicznych dla Polski. Po niej wystąpił angielski europoseł, który wyraźnie poruszony i zniesmaczony zauważył, że jeszcze nigdy w historii UE żaden premier nie domagał się sankcji dla własnego kraju. Takich postępujących obrzydliwie i nieodpowiedzialnych polityków jak pani Kopacz w szeregach opozycji niestety nie brakuje. Nawet jeśli przyjmiemy, że głosowanie na PiS to grzech to nie możemy się zgodzić na to aby polskie dzieci cierpiały za grzechy ojców ( i matek ).

Sytuację pana Hołowni dobrze opisuje tekst Nosowskiej: "Zbyt szczecińska dla Warszawy a dla Szczecina zbyt Warszawska". Mam jednak nadzieję, że zamiast roztrząsania jakichś mało ważnych szczegółów, że Mam talent, że seminarium, będą dostrzeżone uniwersalne wartości, którymi może się kierować ewentualny prezydent. To jest rzadkość. To trzeba cenić.

.. jak każda inna dziedzina zresztą. Pamiętam jak przed laty tygodnik Polityka, który nie jest przecież zbyt przychylny dla polityków PiS, uznał Andrzeja Dudę za najbardziej pracowitego polskiego europosła. Jeśli pan Hołownia chciałby poważnie potraktować potencjalnych wyborców to mógłby najpierw wykazać się jako pracowity poseł w polskim parlamencie lub choćby jako aktywny radny w Białymstoku lub jakimś innym polskim mieście. Względnie mógłby się wykazać jako społeczny aktywista jak choćby Jan Śpiewak. Zresztą to jest mój zarzut do całej opozycji, że nie szanują polskiego społeczeństwa wystawiając do wyborów na stanowisko Prezydenta RP ludzi słabych merytorycznie i nieprzygotowanych do pełnienia ważnych funkcji w kraju.

Ale populiści nie są od rzeczowości, nie wymagajmy od nich przygotowania. Ich zadaniem jest poprowadzić sklepik z marzeniami - inaczej ujmując - być terapeutami co leczą poranione uczucia, w tym przypadku zszargane kościelno-pisowskim życiem w IV RP (w sumie termin już niemodny, nie sprawdził się). Czekamy więc na nowe hołowniane seanse, uwaga! один, два, три…

Ja własnie sobie wymarzyłem,że Szymon Hołownia spotyka się z Janem Śpiewakiem aby mu powiedzieć: "Bracie, serdecznie współczuję, że polskie sądy kolejny już raz potraktowały ciebie tak ch...."

To dobra decyzja Panie Szymonie, ale bardziej będę modlić się za Pana żonę.

@Michał Okoński: Po lekturze komentarzy chciałbym przyznać rację red. Okońskiemu. Tak jest, literówki nie mają znaczenia. Dla fanów takich jak Annia, Miron62, Waldemar Ossowski, Wojciech Niebielski itp. znaczenia nie ma w zasadzie nic, co powie lub czego nie powie Kandydat. Mógłby nawet za Tuwimem grzecznie, ale stanowczo upraszać, żeby go w d... pocałowali, a i tak ma ich głosy. Ma też głosy osobników nastawionych raczej negatywnie, pokroju Melchiora i gregg84 - tylko w jednym przypadku, ale za to na mur beton. Gdyby mianowicie został na placu boju sam na sam z kandydatem PiS. Tyle że w takiej samej sytuacji poparliby nawet Mariusza Trynkiewicza. @Robert Forysiak w piątek, 13.12.2019, 10:21. Nie do końca. Szymon Hołownia nie jest populistą. Jest projektem - i tak go nawet czasem nazywają życzliwe mu lub neutralne media. Oczywiście to żywy człowiek, z życiorysem, poglądami, interesami, marzeniami, fobiami etc., a prawdopodobnie także z poczuciem historycznej i narodowej misji. To jednak bez znaczenia. Projekt nie projektuje sam siebie. W zapowiedzi tego wywiadu mówi: „Mam poczucie, że w ostatnich latach na świecie istnieje coś takiego jak premia za innowacyjność w polityce. Widzieliśmy ją na Ukrainie, na Słowacji, we Francji, także w Stanach”. USA, Francja, a nawet Słowacja to kulą w płot zupełnie. Podobny jest co najwyżej do Zełenskiego, ale czy Polska podobna jest do Ukrainy? Chyba nie jest, i sława Bohu! ;) Ode mnie to wszystko w tym wątku.

Nie, nie jestem ślepo zapatrzony w Hołownie. Poglądy mam raczej lewicowe i jak łatwo się domyślić w wielu sprawach są z goła inne niż u Szymona. Zastanówmy się jednak kogo mamy po drugiej stronie!? Andrzej Duda? Proszę Cię... Kidawa Błońska i Jaśkowiak jak sama ich ostatnia debata pokazało zaorają się sami zanim jeszcze zacznie się kampania, a wszystko po to żeby Schetyna mocno trzymał się na miejscu. Lewica? Czekam aż pokażą swoją kolejną Magdę Ogórek... Po prostu Hołownia najbardziej pasuje mi do tej roli i wierzę, że On najbardziej jest w stanie skończyć z takim rodzajem polityki jaką mamy teraz. Może się mylę, nie wiem... Ale dlaczego mam temu nie wierzyć?

Ten przykład z wypadkiem jest ciekawy, nie pisze Pan, że wyszedł z kręgu by pomóc, tylko o refleksji, muszę coś zrobić sensownie, skończyłem kursy, potem sam je prowadziłem. Moje pytanie trochę cyniczne, ilu ludziom udzielił Pan profesjonalnej pomocy. Bo widzi Pan kursy to nie wszystko, w mej bliskiej rodzinie jest osoba, pedagog uczący wiele lat udzielania pierwszej pomocy, kiedyś przy stole zakrztusiła się seniorka rodu, a ten teoretyk tylko przeszkadzał gdy ja amatorsko przywracałem jej oddech i organizowałem fachową pomoc medyczną. „Szymonem Hołownią będę – jak Bóg da – lat 70 albo 80” Jest pan w dodatku teoretykiem dalekosiężnym, zważywszy na obecny wiek - jak Bóg da. „Wspólnie przepracowywać lęki. Lubię i umiem to robić” Przepracowywać to złe słowo, Pan powinien zastosować wzbudzać lęki, poczucie winy, strach przed armagedonem. Przy byle okazji przypomina Pan , że nie jada już mięsa, ja nie jadam margaryny i jeszcze kilku paskudztw, ale jakoś nie widzę powodu by się tym chlubić publicznie, ot moja sprawa i tyle. „Poprosimy obywateli: jeśli chcecie nowej polityki, zrzućcie się na nią” oj jak ładnie, tego jeszcze nie grali. Jak mu tam było, co o tym „jak jest” nam opowiadał, sektę w jameryce teraz założył ponoć. Zresztą wszyscy już nam to opowiadali, o przekrętach, ruinie, katastrofie ekologicznej, no i o cudownych środkach na uzdrowienie. Z pańskich felietonów wynika, że jest Pan człowiekiem poniekąd nawiedzonym, to nie jest dobra cecha prezydenta, dlatego nie będę głosował za takim wariantem, nie znaczy to, że nie życzę odniesienia sukcesu, lepszy taki niż obecny, choć swego palca do tego nie przyłożę.

przyłączał się Pan do głosów oburzenia gdy chodzi o krytykę Kościoła.Szkoda,że nie poruszał Pan nigdy tematów trudnych,niewygodnych dla biskupów.Coś takiego jak przyjazny rozdział Kościoła od państwa nie jest u nas możliwy.Kościół ma u nas przywileje ,które kupuje u rządzących za głosy wiernych,którzy sami niewiele ,a raczej nic nie rozumieją.W tytule artykułu zamieniłbym tylko jedną litrę,żeby wyszło ;Pajac mi po nic.

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]