Gorzkie Żale. Barokowe nabożeństwo o kojącym działaniu

Zrodzone ze sporu, od wieków łączą ludzi. Napisane archaicznym językiem do dziś wzruszają wiernych. Poznaj historię Gorzkich Żalów – nabożeństwa pełnego paradoksów.
Czyta się kilka minut
Akademickie Gorzkie Żale w Kościele Franciszkanów w Poznaniu, 18 lutego 2024 r. // Fot. Lech Paluszczak / Forum
Akademickie Gorzkie Żale w Kościele Franciszkanów w Poznaniu, 18 lutego 2024 r. // Fot. Lech Paluszczak / Forum

Ks. Wojciech Kałamarz mógłby o Gorzkich Żalach opowiadać godzinami. Jest muzykiem, redaktorem naczelnym „Śpiewnika Siedleckiego”, wydawnictwa, które od 1876 r. kodyfikuje polskie pieśni kościelne, co 15-20 lat publikując ich zweryfikowane zapisy tekstowe i nutowe. W dodatku oba te fenomeny („Śpiewnik” i Gorzkie Żale) są dziełem Zgromadzenia Księży Misjonarzy, do którego ks. Wojciech należy. 

Skąd się wzięły Gorzkie Żale: historia jednej kłótni

– Nie byłoby tego nabożeństwa – opowiada ks. Kałamarz – gdyby nie konflikt pomiędzy dwoma warszawskimi bractwami: św. Rocha od misjonarzy i Różańcowego od dominikanów. Sąsiadowały ze sobą na Krakowskim Przedmieściu: dominikanie opiekowali się Kaplicą Moskiewską, która stała dokładnie naprzeciw Kościoła Świętego Krzyża, należącego do misjonarzy. 

Gdy procesje bractw spotykały się na ulicy, dochodziło do przepychanek i bójek. Proboszcz świętokrzyskiej parafii, ks. Michał Tarło, zakazał więc członkom Bractwa św. Rocha udziału w procesjach różańcowych i zlecił jego opiekunowi – ks. Wawrzyńcowi Bönnigowi – wymyślenie nowego nabożeństwa, które mogłoby rywalizować z dominikańskim. 

W lutym 1707 r. ukazał się drukiem tekst Gorzkich Żalów (pod tytułem „Snopek mirry z Ogroda Gethsemańskiego”, używanym aż do połowy XIX w.), a 2 marca, w pierwszą niedzielę Wielkiego Postu, nabożeństwo zostało odprawione po raz pierwszy.

Śpiewane rozważania Męki Pańskiej bardzo szybko się upowszechniły. Przede wszystkim dzięki Zgromadzeniu Misjonarzy, które w tamtych czasach odpowiadało za edukację niemal całego kleru diecezjalnego w Polsce (w XVIII w. prowadziło 22 na 31 istniejących seminariów duchownych). Ale także dlatego, że były ciekawszą i bardziej ekonomiczną alternatywą dla dotychczasowych nabożeństw wielkopostnych, opartych na inscenizacjach Pasji i wymagających długotrwałych, kosztownych przygotowań. 

Uruchamianie odtwarzacza...

Co ciekawe – nie udało się przenieść Gorzkich Żalów za granicę, mimo tłumaczeń na kilka języków. Pozostało nabożeństwem typowo polskim i polonijnym (odprawianym w społecznościach Polaków na całym świecie).

Gorzkie Żale w statystykach i wypowiedziach młodych Polaków

Według danych CBOS z 2024 r. uczestnictwo w nabożeństwach wielkopostnych, takich jak Gorzkie Żale i Droga Krzyżowa, deklaruje w Polsce 42 proc. dorosłych Polaków. To liczba znacznie przekraczająca odsetek tzw. dominicantes – wiernych uczęszczających co niedzielę na mszę (29,6 proc.). 

Wszystkie zresztą praktyki wielkopostne cieszą się u nas dużym zainteresowaniem: w nabożeństwach Triduum Paschalnego uczestniczy 48 proc. Polaków, do spowiedzi wielkanocnej przystępuje 53 proc., a pości w Wielki Piątek 72 proc. 

Danuta Łazarska z katedry języka polskiego Uniwersytetu KEN opublikowała w 2020 r. wyniki ankiet przeprowadzonych wśród uczęszczających na religię uczniów jednego z krakowskich liceów.

Na pytanie: „Czym są dla ciebie Gorzkie Żale” odpowiedziało 220 licealistów. Zdecydowana większość (65,91 proc.) zadeklarowała, że zna to nabożeństwo, traktując je najczęściej jako „modlitewne przygotowanie do Wielkanocy” (42,27 proc.), „spotkanie z samym sobą i oczyszczeniem siebie” (21,82 proc.), „pokutę za grzechy” (14,09 proc.), „śpiewy mocno oddziałujące na emocje” (8,64 proc.). 

Zdarzały się też nietypowe, choć pojedyncze odpowiedzi, uznające Gorzkie Żale za smutny obowiązek, obrzęd nudny i abstrakcyjny czy nawet mantrę. 

Na jaką melodię śpiewano Gorzkie Żale

Przez ponad 300 lat nabożeństwo niewiele się zmieniło. Ma trzy części, w których rozpamiętywane są kolejne etapy Męki Pańskiej. Każda część ma cztery pieśni: wspólną dla wszystkich „Pobudkę” („Gorzkie żale przybywajcie”) oraz dostosowane do tematu „Hymn”, „Lament duszy nad Jezusem” i „Rozmowę duszy z Matką Bolesną”.

Początkowo śpiewano wszystkie trzy części naraz, zwykle podczas niedzielnej mszy (przedsoborowy zwyczaj, by zająć czymś nierozumiejący łaciny lud boży). 

Szybko jednak przyjął się zwyczaj odprawiania oddzielnego nabożeństwa – co niedzielę kolejnej części – do którego dodawano z czasem nowe elementy: wystawienie Najświętszego Sakramentu, procesję, kazanie pasyjne, śpiew „Któryś za nas cierpiał rany” (i inne pieśni wielkopostne) oraz suplikacje („Święty Boże, Święty mocny”).

Nie mamy pewności, na jaką melodię śpiewano pierwsze Gorzkie Żale – w tamtych czasach drukowane były tylko teksty pieśni. Zapisy nutowe zaczął zbierać dopiero sto lat później ks. Michał Mioduszewski. Był kościelnym prawnikiem, ale też muzykiem (ze Zgromadzenia Misjonarzy, a jakże). Wizytując parafie, dokumentował usłyszane tam pieśni, starając się zawsze dotrzeć do ich najstarszej wersji (i to na kilka dekad przed Oskarem Kolbergiem). 

W „Śpiewniku kościelnym” Mioduszewskiego z 1838 r. znajdziemy pierwszy pełny zapis nutowy Gorzkich Żalów, który stał się podstawą wszystkich śpiewanych do dziś wersji. 

Nabożeństwa śpiewane: ludowa pobożność i grupowa terapia

Bo melodii tego nabożeństwa jest wiele. Zmieniają się nie tylko w zależności od regionu Polski, ale nawet z parafii na parafię. 

– Podstawowy rysunek jest zachowany, ale niemal każda społeczność lokalna dodaje do niego jakiś kolor – mówi ks. Wojciech Kałamarz, który badał wariabilność melodyczną Gorzkich Żalów w archidiecezji krakowskiej. I dodaje: – Bogactwo wariacji świadczy o walorach tematu.

Muzyczna forma jest z pewnością jedną z głównych przyczyn niegasnącej popularności nabożeństwa. Wspólne, głośne śpiewanie ma przecież wyłącznie dobroczynne skutki, o czym mówi dziś i psychologia, i medycyna: łączy ponad podziałami społecznymi i politycznymi, pomaga bezpiecznie wyrażać i przeżywać emocje, obniża stres, stymuluje wydzielanie endorfin. Miłośnicy różnorakich „lekcji śpiewania”, organizowanych w dniu Święta Niepodległości czy Konstytucji 3 Maja, dobrze o tym wiedzą. Podobnie jak uczestnicy wielkopostnych czy majowych nabożeństw. 

Jak z Gorzkich Żalów zniknęły treści antysemickie 

W przeciwieństwie do melodii, tekst Gorzkich Żalów zmienił się niewiele. Znajdziemy więc w nim zarówno archaizmy („twarde serc naszych opoki”), jak i słowa, które wyszły z użycia („uderz, Jezu, bez odwłoki”), czy takie, które mają dziś całkiem inne znaczenie („Niech czuję gwałt twej żałości”). Przykłady można mnożyć.

Ale najwyraźniej mało komu to przeszkadza. Nawet badani licealiści nie skarżyli się na starodawny i częściowo niezrozumiały język nabożeństwa. Owszem, szkoła przyzwyczaiła ich do czytania i interpretowania podobnych tekstów, ale możliwe jest także inne wytłumaczenie: tajemnicze i nasycone patosem słownictwo wciąż jest dla wielu z nas synonimem tego, co religijne i święte. 

Tak czy inaczej kolejni redaktorzy „Śpiewnika Siedleckiego” dochodzili do wniosku, że należy zachować tradycyjne formy. Z jednym tylko wyjątkiem.

„Jezu, na zabicie okrutne / cichy Baranku od żydów szukany / Jezu mój kochany” – śpiewali wierni przez dwa i pół wieku. Jeszcze w ostatniej, przedwojennej wersji „Śpiewnika” (z 1936 r.) nie brakowało antysemickich treści – chrześcijanie, nie tylko w Polsce, uważali przecież „żydostwo” i „żydów” za winnych śmierci Jezusa. W wydaniu z 1947 r. słowa te zastąpione zostały „pospólstwem” i „łotrami”. 

Można przypuszczać, że za tą zmianą stał ks. Wendelin Świerczek, redaktor „Śpiewnika Siedleckiego” w latach 1915-1974. Antyżydowskie zwroty zniknęły więc z polskiego nabożeństwa wcześniej niż z liturgii Kościoła powszechnego (modlitwę za „perfidnych Żydów” usunięto z obrzędów Wielkiego Piątku w 1959 r.). Wśród wielu zasług ks. Świerczka warto pamiętać i o tej. 

Gorzkie Żale dzisiaj: powrót do emocji i potrzeba mistyki

Tekst Gorzkich Żalów jest świadectwem nie tylko XVIII-wiecznej mentalności, ale też ówczesnej pobożności. Barokowej – oddziałującej na wyobraźnię i zmysły, pełnej paradoksów i kontrastów, zafascynowanej przemijaniem i śmiercią. Ale czy tak odległej od dzisiejszej?

O wątkach wanitatywnych we współczesnej literaturze polskiej, lubującej się w sprzecznościach i przepełnionej gwałtownymi emocjami, napisano już wiele, także na naszych łamach. Podobnie jak o jej „barokowej frazie”, nasyconej metaforą i detalem, teatralnej, nadekspresyjnej i archaizowanej.

To dużo więcej niż „moda na barok”. Bardziej – powracająca wciąż potrzeba emocji, duchowości i mistyki w świecie, który staje się zbyt skomplikowany, by go ogarnąć intelektem i logiką. Oraz szukanie języka, który udźwignie otaczający nas chaos.

Także w tym tkwi tajemnica Gorzkich Żalów: śpiewnych rozważań nad męką Jezusa i cierpieniem Maryi, które uruchamiają wyobraźnię, dotykają zmysłów, budzą żal, współczucie, skruchę... 

„Tylko z zadumy, z zagłębienia się myślą i uczuciem w otchłanie smutku, nędzy, tragizmu i poniżenia urodzić się może prawdziwa siła duchowa i trwała nadzieja. Tylko z rozpamiętywań nad śmiercią rodzi się rzeczywiste zrozumienie życia”– pisał prawie osiemdziesiąt lat temu o Gorzkich Żalach Kisiel. 

Felietonista „Tygodnika” widział w tych sprzecznościach istotę chrześcijaństwa. O którego największym paradoksie – że Boży Syn, zrodzony z kobiety, umarł na krzyżu, by dać nam życie – opowiadają Gorzkie Żale.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 13/2026

W druku ukazał się pod tytułem: Wyśpiewany paradoks