Dlaczego zamiast płakać nad sobą, ronimy łzy nad Jezusem?

Jeśli ludzie w Kościele nie znajdą Jezusa, albo znajdą jedynie mniej lub bardziej udaną podróbkę, odejdą szukać gdzie indziej.
Czyta się kilka minut
O. Wacław Oszajca SJ // Fot. Grażyna Makara
O. Wacław Oszajca SJ // Fot. Grażyna Makara

Córki jerozolimskie, nie płaczcie nade Mną. Płaczcie raczej nad sobą i nad swoimi dziećmi”. No i jak zwykle – Jezus swoje, a my swoje. Przez cały Wielki Post nic tylko płaczemy nad Jezusem, użalamy się nad Nim, pocieszamy, a Jego cierpienie i śmierć ofiarowujemy Bogu Ojcu „na przebłaganie za nasze i całego świata grzechy”. Choć z wyjątkiem jednego grzechu – bogobójstwa, o które przez wieki oskarżaliśmy Żydów. Płaczemy nad Jezusem tak, jakby to ktoś inny był winny Jego śmierci, a nie my – po prostu ludzie.

Co sprawia, że odpowiedzialność za śmierć Jezus zrzucamy na innych?

Z wielkim rozrzewnieniem pytamy też Maryję: „Czemuś, Matko Ukochana, / Ciężko na sercu stroskana? / Czemu gorzkie łzy lejesz?”. Czyżbyśmy naprawdę nie zdawali sobie sprawy, że to, co złego działo się z jej Synem dawniej, dzieje się również dzisiaj? Czyżbyśmy nie chcieli już pamiętać, że cokolwiek dobrego, ale i złego zrobimy człowiekowi, zwłaszcza takiemu, którego mamy za nic, to samo robimy Jezusowi, a przez Niego – Bogu?

Co więc sprawia, że odpowiedzialność za śmierć Jezus zrzucamy na innych? Nawet na Jego Ojca. Śpiewamy przecież, że Jezus umierając na krzyżu: „Ojcu swojemu uczynił już zadość”, przez co nam „niesie radość”. 

„Naród niewierny trwoży się, przestrasza”. I ma ku temu powód, gdyż Jezus po powstaniu z martwych: „Już nie przestaje z narodem niewiernym, / Samym się tylko ukazuje wiernym”.

Zamiast płakać nad sobą, ronimy łzy nad Jezusem

Na piątą niedzielę postu zasłaniamy krzyże, dawniej również obrazy, rzeźby, a nawet okna. Ten prawie zapomniany obrzęd niesie jednak ważne wyzwanie, zachętę. Zasłaniamy wszystko, żeby wreszcie przypatrzeć się sobie i pomyśleć, czy przypadkiem my również, zamiast płakać nad sobą, ronimy łzy nad Jezusem. Krokodyle w dodatku.

A przecież Paweł Apostoł mówi: „Wy jesteście Ciałem Chrystusa, a każdy z was jest Jego częścią”. Skoro tak, to znaczy, że godząc w drugiego człowieka, idziemy śladem Kaina i krzywdzimy siostry i braci, a więc i Kościół, który przecież w zamyśle Boga ma być Najświętszym Sakramentem, Znakiem realnej obecności Jezusa w świecie.

Jeśli ludzie w Kościele nie znajdą Jezusa, a tym samym Boga, albo znajdą jedynie mniej lub bardziej udaną podróbkę, odejdą szukać gdzie indziej. Ale wtedy nie miejmy do nich pretensji, nie ekskomunikujmy ich, nie nazywajmy apostatami. Jeśli już, do siebie miejmy pretensję.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Jerzy Skakun dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 12/2026

W druku ukazał się pod tytułem: Krokodyle łzy