W ubiegłym tygodniu „Washington Post” ujawnił, że w wigilię Bożego Narodzenia amerykański ambasador przy Stolicy Apostolskiej został pilnie wezwany przez kard. Pietra Parolina.
Watykański sekretarz stanu domagał się wyjaśnień, jaki jest prawdziwy cel amerykańskich nalotów na Wenezuelę – walka z handlarzami narkotyków czy obalenie dyktatora. Kard. Parolin miał zgodzić się z opinią, że Maduro musi odejść, nalegał jednak, by Amerykanie dali mu szansę i czas na dobrowolną rezygnację.
Zadeklarował, że watykańskie służby dyplomatyczne spróbują przekonać prezydenta Wenezueli do ustąpienia i wyjazdu z kraju. Zapewniał, że Moskwa obiecała udzielić mu azylu politycznego.
Odrzucona oferta Watykanu
Rzecznik prasowy Watykanu wyraził smutek, że doszło do ujawnienia „fragmentów poufnych rozmów, które nie odzwierciedlają dokładnie ich treści”. A w obliczu oskarżeń, że Stolica Apostolska pomaga przestępcom w ucieczce, przekonywał, że jedynym celem spotkania było zapobieżenie rozlewowi krwi. Trudno zresztą podejrzewać ją o wspieranie komunizującego i antykościelnego dyktatora.
Nie wiadomo, kto odrzucił ofertę Watykanu – Amerykanie czy sam Maduro (dziesięć dni później porwany przez amerykańskich komandosów i postawiony przed sądem w Nowym Jorku).
Powrót watykańskiej dyplomacji
Ale informacja „Washington Post” pokazała, że dyplomacja Watykanu wraca do gry. Czego sygnałem była choćby niespodziewana wizyta w Watykanie Maríi Machado, przywódczyni wenezuelskiej opozycji, laureatki Pokojowej Nagrody Nobla, która rozmawiała z Leonem XIV na trzy dni przed swoim spotkaniem z prezydentem USA.
Można się spodziewać, że o wsparcie amerykańskiego papieża będą zabiegać także przywódcy innych krajów, zwłaszcza Ameryki Łacińskiej, straszeni przez Donalda Trumpa amerykańską interwencją.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.




















