Trump kontra Maduro. Czy USA dokonają inwazji na Wenezuelę?

Dla jednych to nowa twarz jankeskiego interwencjonizmu w Ameryce Łacińskiej. Dla innych: przede wszystkim walka z narkobiznesem. W tym z prezydentem Wenezueli, którego Trump oskarża o kierowanie przemytem narkotyków.
Czyta się kilka minut
Szkolenie cywilów w bazie wojskowej w Caracas, stolicy Wenezueli. 20 września 2025 r. // Fot. Pedro Mattey / AFP / East News
Szkolenie cywilów w bazie wojskowej w Caracas, stolicy Wenezueli. 20 września 2025 r. // Fot. Pedro Mattey / AFP / East News

Jak to zwykle teraz bywa, newsa dostarczył sam Donald Trump: na początku września prezydent USA udostępnił w swoich mediach społecznościowych nagranie wideo. Pokazywało atak amerykańskiej armii na przemytniczy, jak stwierdził Trump, statek, który wypłynął z Wenezueli i zmierzał do Stanów. W chwili ataku, w którym miało zginąć 11 osób, statek znajdował się na wodach międzynarodowych.

Trump stwierdził, że na pokładzie byli „narkoterroryści” z niesławnego gangu Tren de Aragua – jednej z najsłynniejszych organizacji przestępczych w Ameryce Łacińskiej. Wenezuelski rząd Nicolása Maduro oczywiście temu zaprzeczył. „Niech to, co się stało, będzie ostrzeżeniem dla każdego, kto rozważa przemyt narkotyków do Stanów” – mówił Trump.

Kilkanaście dni później, jak gdyby dowodząc rzetelności komunikowanych przestróg, poinformował o zatopieniu kolejnych dwóch statków.

W polityce USA to nowa jakość: do tej pory praktyką amerykańskich służb w takich wypadkach było przechwycenie łodzi, zatrzymanie załogi i konfiskata ładunku.

Walka USA z przemytem narkotyków z Karaibów

Donald Trump uczynił walkę z narkotykami jednym ze swych priorytetów i obiecał ograniczyć ich napływ do Stanów. Choć więc amerykańska kampania antynarkotykowa trwa właściwie nieustająco od dekad, to dziś zaczyna przypominać taktykę, jaką niegdyś, w latach 80. XX w., przyjął prezydent Ronald Reagan.

Bo chociaż proces militaryzacji w walce z „narcos” zaczął się jeszcze w latach 60. XX w. za administracji Richarda Nixona (odnotowano wtedy drastyczny wzrost konsumpcji narkotyków w USA), to właśnie Reagan jako pierwszy uznał narkobiznes za poważne zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego USA.

Miało to konkretne skutki systemowe: ogłoszona przez niego w 1986 r. dyrektywa zezwalała na wykorzystanie wojska w walce z „narcos”. W tym samym roku wprowadzono tzw. procedurę certyfikacji. To coroczna ocena działań państw, od których oczekuje się, że zrealizują przewidziany dla nich plan walki z narkobiznesem (z miejscami uprawy i produkcji, a także z przemytem).

W tym roku po raz pierwszy od ponad dwóch dekad certyfikacji takiej nie otrzymała m.in. Kolumbia, której prezydent Gustavo Petro prezentuje całkiem odmienne stanowisko w kwestii sposobów zwalczania narkoprzemysłu.

Marco Rubio: twarz polityki USA wobec Ameryki Łacińskiej

Twarzą polityki USA wobec Ameryki Łacińskiej i Karaibów jest dziś sekretarz stanu Marco Rubio. Twierdzi on, że strategia USA w walce z przemytem narkotyków była dotąd nieskuteczna i należy sięgnąć po nowe, radykalne metody.

Jako Amerykanin kubańskiego pochodzenia, Rubio dba o wizerunek osoby obeznanej z problemami regionu. Jego rodzice, uciekinierzy z Kuby, osiedli w Miami, zwanym „najbardziej wysuniętym na północ latynoskim miastem”. Dorastanie wśród kubańskich dysydentów bez wątpienia wpłynęło na kształtowanie się konserwatywnych poglądów przyszłego senatora z Florydy.

Uznawany za architekta twardej polityki sankcyjnej USA wobec autorytarnych władz Kuby, Wenezueli i Nikaragui, Rubio pokazał, że nie uznaje kompromisów wobec tych, którzy odmawiają współpracy ze Stanami w polityce migracyjnej i w walce z przestępczością. A zwłaszcza z przemytem narkotyków.

Czy prezydent Wenezueli kieruje kartelem?

Gdyby spojrzeć na całą tę historię walki kolejnych administracji USA z przemytem narkotyków z południa, kulminacja miała jak dotąd miejsce za prezydentury George’a H.W. Busha – w grudniu 1989 r. i styczniu 1990 r., gdy USA dokonały regularnej inwazji na Panamę.

Nie ulega wątpliwości, że jej ówczesny prezydent-dyktator Manuel Noriega czerpał ogromne zyski z przemytu narkotyków, jednak nie był to jedyny powód interwencji. W latach 70. i 80. Noriega współpracował z CIA w działaniach wymierzonych w zbrojne ruchy lewicowe w Ameryce Łacińskiej, a USA długo tolerowały jego działalność przestępczą. Był użyteczny – do czasu.

W podobnej sytuacji jest dziś Nicolás Maduro – z tą jednak różnicą, że ten lewicowy prezydent Wenezueli nigdy nie współpracował ze Stanami, lecz zawsze traktował je jako wroga. Maduro rządzi krajem po dyktatorsku, jest podejrzany o sfałszowanie wyników wyborów prezydenckich w 2024 roku.

Administracja USA oskarża Maduro o to, że kieruje kartelem Słońca (Los Soles); Trump nazywa go „jednym z największych handlarzy narkotyków na świecie”. Prokurator generalna USA Pamela Bondi podała niedawno, że jej resort skonfiskował właśnie należące do Maduro aktywa w postaci rezydencji, aut i samolotów o wartości 700 mln dolarów.

Konflikt między USA a Wenezuelą narasta od dawna

Konflikt między Trumpem a Maduro charakter otwartej konfrontacji przybrał wkrótce po tym, jak prezydent USA wrócił do Białego Domu.

Na początku marca władze Wenezueli zaczęły odmawiać przyjmowania wenezuelskich migrantów, deportowanych przez administrację. Stało się to po tym, jak w lutym władze USA cofnęły amerykańskiemu koncernowi Chevron licencję na wydobywanie wenezuelskiej ropy. Dla rządu Maduro było to bolesne, gdyż Wenezuela, posiadająca wielkie zasoby ropy, cierpi na brak nowoczesnych technologii jej wydobycia i przetwarzania.

Stany tłumaczyły wtedy, że decyzja wynika ze złamanej obietnicy przeprowadzenia w Wenezueli uczciwych wyborów. Jednak potem, w lipcu, zdecydowały się na piwot, wznawiając koncesję. Oba państwa doszły do porozumienia, w wyniku którego Wenezuela zgodziła się na przyjęcie swoich obywateli, przetrzymywanych tymczasowo w niesławnym salwadorskim mega-więzieniu.

Walka z narkobiznesem ponownie zdaje się legitymizować radykalne i coraz bardziej nieprzewidywalne posunięcia w polityce Trumpa. Choć przez Karaiby przepływa jedynie znikomy odsetek szmuglowanej kokainy, szlak ten służy najwyraźniej jako pretekst do wywierania presji na niewygodne dla USA, podatne na chińskie wpływy rządy.

Maduro mobilizuje społeczeństwo Wenezueli 

Pod koniec sierpnia Trump podjął decyzję o wysłaniu na wody międzynarodowe sąsiadujące z wodami terytorialnymi Wenezueli zgrupowania okrętów. W tym okrętów desantowych z jednostkami piechoty morskiej.

Krok ten rozbudził na nowo antyimperialne sentymenty w Ameryce Łacińskiej – nie tylko wśród zwolenników Maduro. Równolegle elitarna jednostka USA zaczęła manewry desantowe na terenie Portoryko, co wywołało protesty wśród mieszkańców wyspy.

Mając na uwadze głęboko zakorzenioną urazę i niechęć latynoskich społeczeństw wobec poczynań USA, nie dziwi, że obecność marines na Karaibach budzi spekulacje, czy nie podejmą próby inwazji na Wenezuelę i pojmania Maduro.

Trump odżegnuje się od tego pomysłu. Ale Maduro ogłosił, że trzeba bronić suwerenności i uruchomił Plan Independencia 200, mobilizując armię i tzw. milicje ludowe. Cywile są szkoleni, a rządowe profile społecznościowe zalały filmy, na których żołnierze i wozy bojowe kontrastują z lazurem Morza Karaibskiego u wybrzeży wyspy La Orchila. Społeczeństwo Wenezueli szykuje się na niewypowiedzianą wojnę.

Za to w Stanach podwojono nagrodę za pomoc w schwytaniu Maduro – obecnie to 50 mln dolarów. Patrząc długoterminowo, obalenie kontynuatora polityki Hugo Cháveza i zastąpienie go proamerykańską opozycją mogłoby się okazać dla USA o wiele bardziej intratne.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 40/2025

W druku ukazał się pod tytułem: Maduro na celowniku Trumpa