Wygląda na to, że Stany Zjednoczone przeprowadziły w Wenezueli operację prawdziwie turbo-błyskawiczną. Interwencja zbrojna, trwająca nie dłużej niż kilka godzin, doprowadziła nie tylko do obalenia dyktatora Wenezueli Nicolása Maduro, rządzącego tym krajem od prawie 13 lat, ale także do jego pojmania przez żołnierzy amerykańskich sił specjalnych.
Maduro stanie przed amerykańskim sądem, oskarżony o kierowanie gangiem, który zajmował się przemytem narkotyków do USA. Warto przypomnieć, że gangi takie, operujące na obszarze Ameryki Środkowej i Południowej oraz w samych Stanach Zjednoczonych, zostały uznane przez administrację USA za organizacje terrorystyczne.
Przywołanie zagrożenia terrorystycznego jest dla ekipy Donalda Trumpa ważnym argumentem legalistycznym, uzasadniającym akcję zbrojną w Wenezueli.
Czy Nicolás Maduro został zdradzony? Kulisy schwytania dyktatora Wenezueli
Interwencja amerykańska nie jest zaskoczeniem – od wielu tygodni Amerykanie gromadzili siły u brzegów Wenezueli i nasilali polityczną presję na Maduro, aby ten oddał władzę.
Zaskoczeniem może być natomiast to, jak szybko udało się amerykańskim komandosom schwytać wenezuelskiego dyktatora. Niewykluczone, że Maduro został zdradzony i wydany Amerykanom. Wśród funkcjonariuszy jego reżimu zapewne od dawna mogły pojawiać się pytania, czy warto wiązać swoją przyszłość z kimś, kto jest na celowniku Waszyngtonu.
O tym, że w Wenezueli – w tym także w strukturach wojska, policji czy tamtejszej bezpieki – są ludzie gotowi współpracować z Amerykanami, świadczyć może fakt, że w grudniu 2025 r. amerykańskim oddziałom specjalnym udało się potajemnie wywieźć z Wenezueli do Europy laureatkę Pokojowej Nagrody Nobla i liderkę tamtejszej opozycji Maríę Corinę Machado, aby mogła odebrać to wyróżnienie.
Prawdopodobnie bez cichego wsparcia kogoś z władz Wenezueli taka brawurowa akcja nie byłaby możliwa.
Sfałszowane wybory w Wenezueli 2024. Dlaczego świat nie uznaje Maduro za prezydenta
Przed sądem amerykańskim Maduro stanie jako obywatel Wenezueli, a nie jako głowa państwa. Zarówno Stany Zjednoczone, jak też Unia Europejska oraz szereg innych państw świata nie uznają go za legalnego prezydenta. Nicolás Maduro jest określany jako uzurpator, który w 2024 r. – na podobieństwo Alaksandra Łukaszenki – sfałszował wybory prezydenckie i ogłosił się ich zwycięzcą.
Państwa demokratyczne uznają, że legalnym prezydentem jest Edmundo González Urrutia – opozycjonista i rywal Maduro w tamtych wyborach, obecnie przebywający na emigracji. Wspomniana wcześniej María Corina Machado została zaś ogłoszona wiceprezydentką. Machado wspierała dotąd politykę amerykańską wobec swojego kraju, mając nadzieję, że daje ona szansę na pokojową zmianę.
25 lat rządów chavizmu. Jak socjalizm zrujnował Wenezuelę mimo ropy naftowej
Nadzieje na taką zmianę mogą być jednak na wyrost. Wprawdzie Maduro został wywieziony z kraju przez Amerykanów, ale reżim wenezuelski w obecnej formie trwa już ćwierć wieku – w 2013 r. Maduro przejął władzę po śmierci Hugo Rafaela Cháveza, twórcy socjalistyczno-autorytarnego modelu, który prezydentem był od 1999 r.
Reżim, nawet jeśli pozbawiony dziś „głowy”, jest więc mocno osadzony w strukturach państwa. Być może część jego funkcjonariuszy uważa wręcz, że wydanie Maduro w ręce Amerykanów da im drugą szansę.
Wenezuela jest dziś wyniszczona i zrujnowana skrajnie lewicowym eksperymentem, który doprowadził do nędzy społeczeństwa i do emigracji kilku milionów obywateli. Choć posiada naprawdę gigantyczne zasoby ropy naftowej, mimo to popadła w ruinę.
Do pokojowej przemiany i odbudowy gospodarczej kraju – jeśli do niej dojdzie – potrzebne będzie wsparcie Stanów Zjednoczonych, które pewnie nie będą się kwapić do udziału w takiej odbudowie, jeśli nie będą mieć gwarancji odsunięcia najważniejszych figur w dotychczasowym reżimie.
Nie da się powiedzieć – ani dzisiaj, ani pewnie jeszcze przez jakiś czas – jaka przyszłość czeka Wenezuelę, czy, kiedy i na jakich zasadach rozpocznie się tam proces, znany w Polsce pod nazwą pokojowej transformacji.
Globalne konsekwencje interwencji USA w Wenezueli. Co to oznacza dla Rosji, Chin i świata
Amerykańska operacja schwytania Maduro ma także ważne i wymowne skutki międzynarodowe, wręcz globalne.
W grudniu 2025 r. Waszyngton opublikował głośną i omawianą szeroko, nową narodową strategię bezpieczeństwa. Zakłada ona, że Stany zastrzegają sobie pierwszeństwo – można powiedzieć: po prostu dominację – na półkuli zachodniej. Przywołuje się w tym miejscu doktrynę Monroe’a sprzed 200 lat. Dziś można mówić o połączeniu doktryny Monroe’a i polityki Donalda Trumpa w „doktrynę Donroe’a” (jak określił to tygodnik „Economist”).
Obalenie Maduro jest praktyczną realizacją takich założeń. Wenezuela w XXI wieku, pod rządami Cháveza i Maduro, była ogniwem w osi Pekin-Moskwa-Teheran-Caracas-Hawana. Obalenie Maduro osłabia tę oś. W przypadku Kuby to także problem utraty ważnego wsparcia materialnego.
Jednocześnie obalenie dyktatora na „przedpolu” Stanów Zjednoczonych w wyniku interwencji zbrojnej daje Rosji i Chinom argumenty do ręki: umacnia pogląd, iż mocarstwa mają swoje strefy wpływów i mogą u swoich granic swobodnie dyktować warunki mniejszym sąsiadom.
Choć więc w Unii Europejskiej, w Ukrainie czy na Tajwanie nikt nie będzie zapewne żałować wenezuelskiego radykalnie lewicowego caudillo, to z drugiej strony zmiana reżimu w Caracas za sprawą takich działań USA może mieć też drugie, mniej przyjemne oblicze.
Tekst ukończono w sobotę 3 stycznia o godzinie 14.30.
„Tygodnik Powszechny" – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.



















