Czy można dzisiaj urządzić grilla? Coroczna kwestia dyspensy od piątkowego postu po Bożym Ciele robi groteskę z katolicyzmu

W Krakowie to grzech, 20 kilometrów dalej już nie. Czy mówimy tu o poważnym traktowaniu wiary?
Czyta się kilka minut
Grill w Beskidzie Wyspowym. // Fot. Marek Lasyk / Reporter
Grill w Beskidzie Wyspowym. // Fot. Marek Lasyk / Reporter

Jak co roku, po Uroczystości Ciała i Krwi Pańskiej, dniu wolnym od pracy, następuje piątek, który – gdy ktoś weźmie dzień urlopu, staje się częścią długiego weekendu. Jak co roku rodzi się w licznych katolickich środowiskach pytanie: czy można w ten dzień rozpalić grilla i zjeść mięso, smakowicie upieczone na rozżarzonych węglach?

Jak co roku niesie się informacja: wszystko zależy od decyzji miejscowego biskupa: albowiem piątek to piątek, ogólnie katolików obowiązuje wstrzemięźliwość od pokarmów mięsnych, z drugiej strony jednak prawo kanoniczne pozwala, by biskup ordynariusz udzielił od tego obowiązku dyspensy na terenie swojej diecezji.

Jak co roku mapa Polski rozpada się na „dzielnice” – w jednych diecezjach zjedzenie mięsa jest grzechem, w innych nie. W tym roku na przykład krakusi nie mogą bezgrzesznie rozpalić grilla u siebie, ale gdy pojadą na niedaleką wycieczkę do Ojcowa – to jak najbardziej. Jest tam już diecezja kielecka.

Deformacja wiary

Nie dziwi mnie wcale, że wśród niekatolików kwestia biskupiej dyspensy pozwalającej na zjedzenie w piątek mięsa budzi ironiczne uśmiechy. Trudno także się bronić stwierdzeniem, że ta ironia wynika z niezrozumienia spraw wiary. Albowiem mamy tu do czynienia z poważną deformacją wiary.

Jeśli piątkowy post od mięsa ma mieć sens, to tylko jako praktyka pomagająca katolikom pamiętać o śmierci Jezusa na krzyżu. Jeśli taka cotygodniowa pamięć jest ważna dla czyjejś wiary, to ktoś taki w ogóle nie będzie zastanawiał się nad biskupią dyspensą. Jeśli natomiast czyjaś wiara wiąże się ze swoimi paschalnymi źródłami w inny sposób, to jedzenie lub niejedzenie mięsa w piątek nie będzie miało religijnego znaczenia (będzie je miała kwestia bardziej ogólna: czy godzi się czerpać przyjemność z działań, które wiążą się z niepotrzebnym cierpieniem innych czujących stworzeń).

Grzech i władza

Zastanawianie się nad biskupimi dyspensami i kreślenie mapek pokazujących, gdzie dany czyn jest grzechem, a gdzie już nie jest, to także sygnał, że mamy do czynienia z bardzo redukcyjnym, relatywistycznym rozumieniem grzechu. Jeśli arbitralna decyzja biskupa powoduje, że coś jest lub nie jest grzechem, pojęcie grzechu nie odnosi się już do działań, które odrywają nas od naszego boskiego Źródła, niszczą nas samych, krzywdzą naszych bliźnich i nasze otoczenie, przeszkadzają w rozwoju. Grzech staje się po prostu nieposłuszeństwem instytucjonalnej władzy.

Warto w tym kontekście po pierwsze zwrócić uwagę, że religijność, w której pewne osoby uzurpują sobie władzę decydowania, co dla innych osób jest, a co nie jest grzechem, prowadzi często do patologii i krzywdy. Po drugie warto zadać sobie pytanie, czy gdziekolwiek w źródłowych tekstach chrześcijaństwa taka władza jest dana tej grupie ludzi, którą tworzą obecnie biskupi.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”