Czesi weszli na najwyższy niezdobyty jeszcze szczyt świata. Najwyższy z dostępnych. Wyższych gór strzegą bogowie

Pozwoleniami na wspinanie w najwyższych górach świata rządzą nie tylko wierzenia.
Czyta się kilka minut
Muczu Czhiś widoczny z doliny Batura. // Domena publiczna
Muczu Czhiś widoczny z doliny Batura. // Domena publiczna

GÓRY | Na najwyższym niezdobytym, a dostępnym do wspinaczki szczycie globu stanął 5 lipca zespół czeskich alpinistów. Zdenek Hak, Radoslav Groh i Jaroslav Bansky po pięciu dniach akcji weszli na Muczu Czhiś (7453 m n.p.m.). 

Szczyt leży w górach Karakorum, w dobrze znanym wspinaczom masywie Batury. Muczu Czhiś nie jest wybitnym wierzchołkiem, wznosi się zaledwie 263 metry ponad najbliższą przełęcz. O jego atrakcyjności dla wspinaczy decydował głównie fakt, że był najwyższym dostępnym punktem globu, na którym człowiek nie postawił jeszcze stopy – choć mógł.

Alpinistyczną ziemią nieznaną pozostaje Bhutan, który w ostatnich latach otworzył się wprawdzie na turystykę, ale na wspinaczy nadal spogląda nieufnie. W 1994 r. władze zakazały wejść na szczyty powyżej 6 tys. m n.p.m., a dziewięć lat później całkowicie zdelegalizowały alpinizm. Najwyższa góra kraju, wybitny szczyt Gangkhar Puensum (ok. 7550-7570 m), pozostanie więc jeszcze długo niezdobyty, podobnie jak trzy inne bhutańskie siedmiotysięczniki leżące na granicy z Chinami, na które wspinaczy nie wpuszczają z Tybetu także władze w Pekinie. 

Po otwarciu Bhutanu dla cudzoziemców Gangkhar Puensum oparł się czterem brytyjskim i japońskim ekspedycjom. W 1998 r. chińscy alpiniści, działając z Tybetu, weszli jedynie na niższy o kilkadziesiąt metrów północny subwierzchołek północny masywu, zwany Liankang Kangri. Nic nie wskazuje na to, by władze Bhutanu miały w najbliższych latach zmienić stosunek do alpinizmu, możliwe więc, że góra nigdy nie padnie łupem wspinaczy.

Bhutańczycy wierzą, że na najwyższych szczytach mieszkają bóstwa i zmarli przodkowie. Z tych samych powodów władze Nepalu wydały (najpewniej złamany w 1980 r. przez alpinistę z Nowej Zelandii) zakaz wspinaczki na blisko siedmiotysięczny Maćhapućhre (6993 m n.p.m.). Pozwoleniami na wspinanie w najwyższych górach świata rządzą jednak nie tylko wierzenia. Kilka siedmiotysięczników w Karakorum i w Himalajach Zachodnich pozostaje od dekad poza zasięgiem wypraw wspinaczkowych wskutek napięć politycznych między Pakistanem i Chinami oraz między Indiami i Pakistanem. 

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 29/2024

W druku ukazał się pod tytułem: Himalaje: wspinaczy nie wpuszczą bogowie