„Czerwone maki na Monte Cassino” i brazylijska samba. Niezwykłe życie Alfreda Schütza

Akompaniował „Wesołej Lwowskiej Fali”, a w 1944 r. skomponował melodię do „Czerwonych maków na Monte Cassino”, jednej z najsłynniejszych polskich pieśni czasu wojny. Potem został gwiazdą brazylijskiej muzyki popularnej. Kim był kompozytor i aranżer Alfred Schütz?
Czyta się kilka minut
Kapelmistrz Alfred Schütz przy fortepianie podczas próby. Warszawa, 1938 rok // Narodowe Archiwum Cyfrowe
Kapelmistrz Alfred Schütz przy fortepianie podczas próby. Warszawa, 1938 rok // Narodowe Archiwum Cyfrowe

Lwów, lato roku 1927. Alfred Schütz, 17-letni absolwent II Gimnazjum Państwowego, pochodzący z Tarnopola, przygotowuje się do kariery muzycznej. Dobrze gra na fortepianie i improwizuje. W takich momentach zapomina o wszystkim na świecie, melodia zdaje się całkowicie nim zawładnąć.

Jego ojciec Otton Schütz, prokurent Banku Hipotecznego we Lwowie i dyrektor administracyjny „Kuriera Lwowskiego”, ze zasymilowanej rodziny żydowskiej, uważa, że białe i czarne klawisze są wprawdzie dobre dla spędzania wolnego czasu, ale nie są zawodem na życie. Żeby zarabiać, trzeba zostać prawnikiem albo bankierem. A jeszcze lepiej być jednym i drugim, czyli prawnikiem w prestiżowym banku.

Uruchamianie odtwarzacza...

Otton nalega, aby syn zapisał się na Wydział Prawa Uniwersytetu Jana Kazimierza. Dziekanem tego wydziału jest prof. Kamil Stefko, dawny przyjaciel Ottona. Kiedyś byli kolegami z klasy w gimnazjum w Tarnopolu.

Alfred wypełnia wolę ojca. Ale jednocześnie wstępuje do Lwowskiego Konserwatorium Muzycznego. Jego pedagożka, Helena Ottawowa, znana pianistka, uważa go za bardzo utalentowanego.

Prawo czy muzyka? Alfred wybiera muzykę

Na lwowskim Wydziale Prawa studiuje wielu uzdolnionych młodych ludzi. Alfred angażuje się w działalność teatrzyku akademickiego: komponuje muzykę do piosenek, aranżuje znane przeboje i akompaniuje do nich. W 1931 r. poznaje na studiach prawniczych Emanuela Schlechtera, przyszłego autora słynnej piosenki „Tylko we Lwowie”. Pewnego dnia postanawiają stworzyć własny teatrzyk o nazwie Złoty Pieprzyk.

„Spotkaliśmy się w kawiarni »Roma« – wspominał Schütz. – Bywali tam aktorzy, muzycy, śpiewacy. [Schlechter] zwykle grywał w szachy. Zaproponował wspólne zrobienie rewii akademickiej. »Trzeba znaleźć towarzystwo dobroczynne – powiedział – żeby otrzymać zezwolenie. Znasz ludzi z kół towarzyskich, załatw to«”.

Ogłosili w dwóch gazetach nabór wykonawców. „Zaczęliśmy pisać – wspominał dalej Schütz. – Schlechter teksty, ja z moim przyjacielem Juliuszem Gablem – muzykę. Występowaliśmy w teatrze »Nowości«. W rewii brała udział szesnastoosobowa orkiestra. Już po premierze zrobiono nam kolosalną propagandę. Bilety wyprzedano do ostatniego miejsca!”

Premiera „Co słychać w eleganckim świecie?” odbywa się 30 kwietnia 1931 r. Piosenka z tej rewii, „Żołnierska brać”, staje się przebojem, tekst i nuty zostają wydane w osobnej książeczce, a w Warszawie wykonują ją popularne chóry Eryana i Wesoła Piątka. Chętnie jest też śpiewana w wojsku.

To pierwszy sukces kompozytorski Schütza. Na lwowskiej scenie rozrywkowej pojawia się nowa gwiazda. Właśnie wtedy otrzyma propozycję, która całkowicie odmieni jego życie.

Alfred Schütz – kierownik muzyczny „Wesołej Lwowskiej Fali”. Lwów, 1935 rok // Narodowe Archiwum Cyfrowe

Najsłynniejszy polski „kabaret w eterze”

Latem 1932 r. reżyser lwowskiego radia Wiktor Budzyński przygotowuje się do uruchomienia audycji literacko-muzycznej „Wesoła Niedziela”. Zaprasza do współpracy Schütza, widząc w nim utalentowanego kompozytora. Być może nie bez protekcji Schlechtera, który z radiem współpracuje od ponad roku.

Niewykluczone jednak, że rekomendacja nie była potrzebna – Budzyński, świeżo upieczony absolwent Wydziału Prawa Uniwersytetu Jana Kazimierza, mógł znać Schütza osobiście. Ten zaś chętnie się zgadza і na piątym roku studiów, po ukończeniu stażu we lwowskiej filii warszawskiego banku dyskontowego, porzuca studia prawnicze. Staje się profesjonalnym muzykiem.

W następnym roku nadawana raz w miesiącu „Wesoła Niedziela” przekształca się w cotygodniowy „kabaret w eterze” pod tytułem „Wesoła Lwowska Fala”. Schütz najpierw pracuje jako akompaniator w studiu, a następnie zostaje kierownikiem muzycznym tego programu.

Kabaret we Lwowie, koncerty w całej Polsce

Praca w „Wesołej Lwowskiej Fali” jest prawdopodobnie najszczęśliwszym okresem w jego życiu. Audycja szybko zyskuje zwolenników – w szczytowym momencie słucha jej około sześciu milionów osób w całej Polsce.

Artyści, oprócz niedzielnych występów na żywo w studiu, intensywnie koncertują także w całej Polsce. Sale są wypełnione po brzegi. Zdjęcia artystów, w tym Schütza, pojawiają się w gazetach i magazynach.

Schütz komponuje pieśni do bieżącego repertuaru „Wesołej Lwowskiej Fali”. Pisze głównie do słów Schlechtera, Wiktora Budzyńskiego i swojego starego przyjaciela Zenona Friedwalda, przyszłego autora tanga „To ostatnia niedziela”. Do niektórych melodii sam układa słowa. Jego fokstroty, walce i tanga są wydawane na płytach i wykonywane nie tylko przez znanych piosenkarzy, ale także w kabaretach i restauracjach.

W Warszawie sława Schütza wkracza na nowy poziom

Rok 1936 zaczyna się od katastrofy. Holenderscy dyplomaci, niezadowoleni z niektórych żartów w audycji radiowej, skarżą się do Ministerstwa Spraw Zagranicznych. Wybucha głośny skandal, Warszawa nakazuje zamknięcie „Wesołej Lwowskiej Fali”.

Schütz zostaje bez pracy. Przenosi się do stolicy, gdzie przyjmuje zaproszenie od nowo powstałego teatru operetkowego. Jego nowe stanowisko to kapelmistrz.

W Warszawie sława kompozytora wkracza na nowy poziom. Jego nowe piosenki trafiają do repertuaru takich gwiazd jak Hanka Ordonówna, Eugeniusz Bodo, Zofia Terné, Mieczysław Fogg, Wiera Gran, Adam Aston i inni. Ukazuje się kilkadziesiąt płyt z jego piosenkami.

Mimo to Schütz nie przepada za tym, co robi – od czasu do czasu zmienia pracę, nigdy nie zostając nigdzie na dłużej.

Po około roku rzuca pracę w operetce i wyjeżdża do Włoch (powody i cel nie są znane). Po powrocie do Warszawy zostaje dyrektorem Teatru Buffo. Wkrótce jednak rezygnuje z tego stanowiska i zostaje kierownikiem muzycznym w Teatrze Narodowym. Ale opuszcza go, by współpracować z popularnymi kabaretami Cyrulikiem Warszawskim, Wielką Rewią i Ali Babą. To wszystko w ciągu zaledwie trzech lat.

Rok 1939: kres świata międzywojennego

Niekończącą się warszawską bieganinę ze stanowiska na stanowisko przerywa niemiecka agresja na Polskę. Tydzień po wybuchu wojny Schütz opuszcza stolicę ostatnim pociągiem ewakuacyjnym.

Pokonuje trudne trasy, aby dostać się do Lwowa. Tak dobrze przecież mu znany, zmienił się w tyłowe wojenne miasto z tłumami zdezorientowanych uchodźców, szpitalami i rannymi.

Pod koniec września Armia Czerwona, która zaatakowała Polskę od wschodu, zajmuje Lwów. Schütz spotyka na ulicy aktora i reżysera Konrada Toma, z którym zaprzyjaźnił się w Warszawie podczas współpracy z kabaretami. Niedawno Tom został mianowany dyrektorem nowo powstałego Lwowskiego Teatru Miniatur. Do obsady pozyskuje aktorów-uchodźców. Schütz otrzymuje stanowisko koncertmistrza.

Teatr przygotowuje program koncertowy i wyrusza w długie tournée po Związku Sowieckim. W ten sposób sowiecki rząd stara się przekonać ludność, że Polacy są niezwykle szczęśliwi z powodu „wyzwolenia” ich przez Armię Czerwoną. Współcześni historycy spierają się, czy to zaangażowanie w sowieckie instytucje ze strony wielu osób z polskiego świata kultury należy uznać za kolaborację. Dla Schütza to był sposób na przeżycie, natomiast komunistyczne poglądy były mu zupełnie obce.

Tymczasem w mieście Frunze (obecnie Biszkek, stolica Kirgizji) Schütz zaraża się tyfusem plamistym. Trafia do szpitala, gdzie grozi mu śmierć z powodu niedostatku żywności i leków. Przeżywa dzięki polskiej pielęgniarce, która się nim opiekuje.

Przez Kirgistan do armii Andersa

Jesienią 1941 r. Schütz otrzymuje telegram mobilizacyjny ze sztabu armii Andersa – kilka miesięcy wcześniej Hitler uderzył na Stalina, zmieniają się sojusze i sowiecki dyktator zgadza się na tworzenie wojska z obywateli polskich. Schütz cieszy się, że polska armia się odradza. Ale jak ma dotrzeć do Buzułuku na dalekim Uralu, gdzie się ona formuje, skoro nie ma pieniędzy? Jak pokonać odległość 2,5 tys. kilometrów?

Po wyjściu ze szpitala Alfred udaje się do KC Komunistycznej Partii (bolszewików) Kirgistanu z nadzieją na uzyskanie pomocy. W pobliżu budynku KC spotyka Zygmunta Toneckiego, przedwojennego warszawskiego krytyka filmowego i odkrywcę polskiej awangardy filmowej. Ten zabiera Schütza do biura Mołdogazy’ego Tokobajewa, trzeciego sekretarza KC.

Okazuje się, że wysoki partyjny funkcjonariusz jest również znanym poetą. Niedawno napisał słowa do kirgiskiego hymnu narodowego i poszukuje kompozytora. Schütz prosi, by udostępniono mu fortepian. W ciągu pół godziny melodia jest gotowa. Tokobajew jest zachwycony. Zaprasza ministra kultury, który również jest bardzo zadowolony.

Za honorarium w wysokości 400 rubli Schütz kupuje bilet kolejowy i przez trzy dni stoi w przedsionku wagonu. Nie ma innych wolnych miejsc. 3 grudnia 1941 r. przybywa do Buzułuku i wstępuje do armii Andersa. Zostaje przydzielony do Wydziału Propagandy (taką nazwę nosi jednostka zajmująca się także kulturą). Wraz z armią Andersa opuści Związek Sowiecki, przejdzie Iran, Irak, Egipt, Palestynę, aż do Włoch.

Jak powstała jedna z najsłynniejszych polskich pieśni czasu wojny

Włochy, siedziba Teatru Żołnierza Polskiego przy 2. Korpusie Andersa w Campobasso. Noc z 17 na 18 maja 1944 r.

Od 11 maja ziemia wkoło drży od huku armat, niebo w oddali płonie. To polscy żołnierze 2. Korpusu atakują linię Gustawa – system niemieckich umocnień, blokujących aliantom drogę na Rzym. Jej elementem jest założony w średniowieczu przez św. Benedykta klasztor na wzgórzu Monte Cassino.

Jest trzecia nad ranem. Schütz nie może zasnąć, niedaleko strzela artyleria. Wstaje, siada do fortepianu, improwizuje. Muzyka zawsze go uspokaja. Nagle wpada Feliks Konarski, poeta. Przed chwilą skończył pisać słowa do piosenki o tym szturmie: „Czerwone maki na Monte Cassino / Zamiast rosy piły polską krew”. Prosi o skomponowanie muzyki, teraz, natychmiast.

„Czytałem słowa pierwszej zwrotki – wspominał potem Schütz – i czułem przeszywający mnie dreszcz emocji. Przy refrenie zacząłem grać na pianinie. Drugą zwrotkę śpiewaliśmy już razem”.

Gwidon Borucki (na scenie w głębi kadru) po raz pierwszy wykonuje piosenkę „Czerwone maki”. Włochy, maj 1944 r. // Narodowe Archiwum Cyfrowe

Pierwsze wykonanie „Czerwonych maków na Monte Cassino”

Pieśń „Czerwone maki na Monte Cassino” rodzi się w chwili, gdy na polu walki następuje przełom: 18 maja patrol 12. Pułku Ułanów Podolskich wywiesi nad ruinami klasztoru polską flagę. To zwycięska noc. Ale cena jest wysoka: tysiąc zabitych i cztery tysiące rannych – jedna dziesiąta 2. Korpusu. To ludzie, którzy tak jak Schütz przeszli pół świata z nadzieją, że wrócą do wolnej Polski.

O świcie dwaj współautorzy „Czerwonych maków” budzą Gwidona Boruckiego, aktora i śpiewaka, i od razu zaczynają próby. Wkrótce to on, w towarzystwie 14-osobowej orkiestry Alfreda Schütza, wykona pieśń przed żołnierzami, którzy chwilę wcześniej przeszli przez piekło.

Konarski zapamiętał: „Śpiewając po raz pierwszy »Czerwone maki« u stóp klasztornej góry, płakaliśmy wszyscy. Żołnierze płakali z nami”.

Emigracja do Brazylii

Rok 1945, II wojna światowa dobiega końca. Schütz, który stracił w niej wszystkich bliskich, nie chce zostać w Europie. Gdy dowiaduje się, że Brazylia oferuje polskim artystom dwadzieścia wiz, przyjmuje jedną z nich. Namawia też do wyjazdu swojego kolegę, kompozytora Jerzego Petersburskiego.

W Brazylii układają program z własnych kompozycji i występują na dwóch fortepianach. Odbywają tournée po kraju i są zapraszani do występów w radiu. Schütz zarabia również jako akompaniator znanych śpiewaków, reżyser występów solowych i kierownik muzyczny licznych rewii. Żeni się z młodszą o 10 lat Weroniką, uchodźczynią z Węgier.

Nagle jednak przedwojenna lwowska fala radiowa przypomina o sobie.

Lwów w Monachium, czyli Schütz w Wolnej Europie

Oto bowiem Schütz otrzymuje list od Wiktora Budzyńskiego, byłego reżysera „Wesołej Lwowskiej Fali”. Ten pisze, że pracuje w Radiu Wolna Europa jako kierownik artystyczny, produkuje niedzielną audycję „Podwieczorek przy mikrofonie”, podobną do programu przedwojennego we Lwowie. Zaprasza Alfreda do współpracy.

Rozgłośnia Polska Radia Wolna Europa – z siedzibą w Niemczech Zachodnich, w stolicy Bawarii – zaczęła nadawanie w 1952 r. Kieruje nią Jan Nowak-Jeziorański, podczas wojny legendarny kurier AK. Radio dostarcza Polakom prawdziwych informacji – o tym, co dzieje się w pojałtańskiej Polsce oraz w świecie, a o czym nie chcą informować władze komunistyczne. Z czasem Radio Wolna Europa staje się najchętniej słuchaną w Polsce zagraniczną stacją radiową – i najbardziej intensywnie zagłuszaną przez władze PRL.

W 1961 r. Alfred i Weronika przeprowadzają się do Monachium. Schütz zostaje etatowym pracownikiem Rozgłośni Polskiej RWE. Przywraca przedwojenny repertuar lwowski i pisze około trzystu nowych piosenek. Choć Budzyński dwa lata później wyjeżdża do Wielkiej Brytanii, Schütz pozostaje w Monachium już do końca życia.

Umiera jesienią 1999 r., w wieku 89 lat. Zostaje pochowany na cmentarzu Ostfriedhof przy melodii „Czerwone maki...”. Ktoś z żałobników kładzie na grobie duży wieniec z czerwonych maków. Choć sztuczne, wyglądają jak żywe.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 27/2025

W druku ukazał się pod tytułem: Życie pisane nutami