Polska Marlena Dietrich. Co się stało ze słynną Leną Żelichowską?

Była królową kabaretu i kina przedwojennej Polski, a jej ulubioną rolą była kobieta wamp. Po roku 1939 zniknęła. Plotkowano, że podczas okupacji kolaborowała z Niemcami, że popełniła samobójstwo. Ale to wszystko nieprawda... 115 lat temu urodziła się Lena Żelichowska.
Czyta się kilka minut
Lena Żelichowska, fotografia sytuacyjna w atelier, lata 30. XX w. // Fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe
Lena Żelichowska, fotografia w atelier, lata 30. XX w. // Fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe

Kiedy w sierpniu 1958 r. w San Francisco nagle umarła piękna i urocza blondynka, 48-letnia manikiurzystka, nie było to jakimś wydarzeniem ani dla tego miasta, ani dla USA. Tylko właścicielka salonu kosmetycznego, w którym zmarła pracowała, opublikowała nekrolog w lokalnej gazecie.

Tak zakończyła się droga życiowa królowej kina przedwojennej Polski, ulubienicy milionów widzów. Opowiedzmy jej historię.

Nastoletnia Żelichowska zostaje artystką

Lena (to zdrobnienie od Heleny) Żelichowska przychodzi na świat w Warszawie 12 sierpnia 1910 r. Taką datę podaje akt chrztu (później na nagrobku błędnie zapisano 10 sierpnia). Rodzice – Michał Florian Żelichowski i Henryka z domu Fronczyk – są zamożni, ale nie interesują się dzieckiem. Lena ma dwa lata, gdy oddają ją na wychowanie obcym ludziom.

Przybrani rodzice widzą, że dziewczynka jest bardzo ruchliwa. Zabierają ją, sześcioletnią, do szkoły baletowej przy Teatrze Wielkim. Szkołą i teatrem kieruje Piotr Zajlich, legendarny tancerz, były solista baletu Sergiusza Diagilewa, a następnie choreograf Anny Pawłowej.

Lena zostaje przyjęta. W 1926 r. kończy szkołę, po czym, jeszcze jako nastolatka, zostaje artystką Teatru Wielkiego.

Lena Żelichowska, fotografia sytuacyjna w atelier, lata 30. XX w. // Fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe

Kabaretowy debiut 19-letniej Leny

W październiku 1929 r. Lena, wówczas 19-letnia, bierze udział w konkursie dla młodych talentów, ogłoszonym przez stołeczny kabaret „Morskie Oko”. Robi duże wrażenie i dostaje rolę w rewii „Cała Warszawa”, gdzie debiutuje piosenką „Diga-diga-doo!”. W kolejnym roku otrzymuje role w rewiach „Codziennie dancing” i „Pieniądze dla wszystkich”, które też przynoszą jej sukces.

Zachwyca egzotyczną urodą, wspaniałymi umiejętnościami choreograficznymi i wokalnymi, a także śmiałością. W sztuce „Kocha... lubi... szanuje...” z 1931 r. gra Afrykankę, która ucieka z trupy teatralnej, bo się z niej nabijano. Jej partner sceniczny Ludwik Sempoliński wspominał: „Przepięknie wyglądała Żelichowska. Świetnie zbudowana, wystąpiła prawie nago, cała umalowana na brąz”.

Dwa lata później gra główną rolę w spektaklu „Piękna Galatea”. „Obsadzono ją w skeczu »Galatea«, gdzie leżała na szezlongu prawie nieubrana – wspominał aktor Juliusz Lubicz-Lisowski. – Lena była zbudowana posągowo i bardzo długo traktowano ją w rewii jako »ciało«”.

Dramatyczne i filmowe role Leny Żelichowskiej

Jako aktorkę dramatyczną odkrywa ją Stefan Jaracz, reżyser i reformator polskiej sceny. W 1931 r. zaprasza ją do swojego Teatru Aktora – ma grać Hankę w sztuce „Moralność pani Dulskiej”. Taki wybór zaskakuje krytyków: uważają, że gwiazdy kabaretu nie są zbyt obdarzone intelektem. Jaracz wyjaśnia, że Lena ma inteligencję sceniczną. Nie myli się. „Lena Żelichowska zagrała Hankę znakomicie, cała Warszawa chodziła na ten spektakl” – wspominał Lubicz-Lisowski.

Po premierze, która ma miejsce 17 stycznia 1934 r., dla Żelichowskiej zaczyna się nowe życie. Do ról scenicznych – kabaretowych i dramatycznych – dochodzą filmowe. Wcześniej zagrała tylko w filmie „Szpieg w masce” – i to niemal siebie, bo śpiewaczkę dansingową, która na zlecenie kontrwywiadu wabi pewnego mężczyznę. Teraz liczba propozycji rośnie.

Wkrótce po tym, jak debiutuje w Teatrze Aktora, reżyser filmowy Michał Waszyński zaprasza ją do swojego filmu „Czarna perła”. Już w 1936 r. Lena zagra w czterech filmach, a w roku kolejnym – w pięciu!

W tym samym roku 1937 bibliograf Stanisław Łoza prosi ją o wypełnienie ankiety do informatora „Czy wiesz, kto to jest”. Żelichowska określa w niej swój zawód jako „artystka dramatyczna”.

Aktorską specjalnością Leny była kobieta wamp

Przed II wojną światową Lena występuje w 14 filmach. Najczęściej w rolach głównych: jako śpiewaczka („O czym marzą kobiety”), żona teatralnego suflera („Jego wielka miłość”), członkini szajki („Ty, co w ostrej świecisz bramie...”), aktorka kabaretowa („Żołnierz królowej Madagaskaru”) itp.

Role te mają wspólny mianownik: wciela się w nich w piękność uwikłaną w środowisko przestępcze. „Interesują mnie tylko role demonów – tak sformułuje swoje credo w wywiadzie, którego udziela na początku kariery. – Czułabym się źle w roli naiwnej i ckliwej kobiety”.

W innym wywiadzie, już u szczytu popularności, kontynuuje temat: „Nie znoszę [ról] banalnych i szablonowych, naiwnych dziewcząt, jakie występują w prawie każdym polskim filmie. Są to, moim zdaniem, postaci papierowe. Nierealne już w samym założeniu i bardzo niewdzięczne dla ambitnej aktorki. Role charakterystyczne, jakie gram w filmie, pozwalają mi opracować sylwetkę bohaterki możliwie najwszechstronniej”.

Jej specjalnością jest więc kobieta wamp. Nieprzypadkowo zwana jest „polską Marleną Dietrich”. Sama za główne osiągnięcie twórcze uzna rolę mszczącej się kochanki w filmie „Granica” z 1938 r. „Praca przy »Granicy« będzie w mej pracy artystycznej najmilszym wspomnieniem – wyzna reporterowi. – Wierzę, że »Granica« będzie tym, czego wszyscy się spodziewają: wielkim filmem polskim”.

Dlaczego matka Leny żądała od córki alimentów?

Błyskotliwej karierze towarzyszą jednak problemy osobiste. Jej trwające trzy lata małżeństwo z biznesmenem Januszem Grzędzicą jest nieszczęśliwe i kończy się rozwodem.

A potem zaczyna się skandal, który niemal niszczy jej reputację. W gazetach pojawia się bowiem sensacyjna informacja: oto 48-letnia Henryka Żelichowska, matka aktorki, składa pozew w warszawskim sądzie grodzkim. Twierdzi, że jest w nędzy, a córka, choć dobrze zarabia, nie chce jej utrzymywać. Wnioskuje więc o zasądzenie od Leny alimentów w wysokości 80 zł miesięcznie.

Pełnomocnik aktorki wyjaśnia dziennikarzom, że Henryka ostatni raz widziała córkę 25 lat temu, gdy ją oddała, i że odtąd w ogóle się nią nie interesowała. Oraz że, siłą rzeczy, aktorka nie żywi do niej żadnych uczuć.

Henryka usprawiedliwia się w wywiadzie, że to nie ona, lecz jej mąż oddał córkę opiekunom (znajdując ich przez ogłoszenie w gazecie), a ona była wówczas ciężko chora i nic o tym nie wiedziała. Przekonuje, że mąż roztrwonił pieniądze rodziny i nie miał z czego utrzymać dziecka. Oraz że gdy w 1914 r. wybuchła wojna, przybrani rodzice wraz z Leną ewakuowali się z Warszawy, przez co ona, Henryka, straciła możliwość odnalezienia córki.

Sensacyjna rozprawa, na którą czeka bez mała cała Polska, trwa kilka minut. Sędzia odczytuje list od Henryki, w którym ta oświadcza, iż wycofuje pozew, po czym zamyka rozprawę. Co się stało? Gazeta „Nowy Głos” wyjaśnia: „Przykra sprawa została polubownie załatwiona pomiędzy zainteresowanymi stronami”.

Lena Żelichowska i Aleksander Żabczyński w jednej ze scen rewii. 1932 r. // Fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe

Ślub tuż przed wojną

 W 1938 r. na ekrany wchodzi film „Sygnały”, w którym Lenie partneruje przystojniak Jerzy Pichelski. Niedawno byli duetem w „Granicy”, a teraz grają kochanków. Widzowie są przekonani, że są parą także w życiu prywatnym.

Jednak to nieprawda: serce aktorki w tym czasie należy już do Stefana Norblina, artysty i designera, starszego od niej o 12 lat. W 1939 r. biorą ślub.

Para ma ambitne plany: zaczyna budowę ogromnego pawilonu filmowego w Warszawie oraz własnej willi w jego pobliżu. Do willi, która nie jest jeszcze w pełni ukończona, wprowadzają się pod koniec lata.

Widzowie myślą, że Lena kolaboruje z Niemcami

Długo w niej nie mieszkają. 1 września Niemcy atakują Polskę i już tego dnia niemieckie samoloty bombardują Warszawę. Choć jeszcze wtedy nic dla Leny nie zwiastuje katastrofy. Przez cały ten dzień kontynuuje próby w teatrze Ali Baba – następnego wieczoru odbędzie się premiera politycznej rewii satyrycznej „Pakty i fakty”, reklamowanej jeszcze w sierpniu.

„Sala świeciła pustkami – wspominał ten wieczór Mieczysław Fogg, aktor i piosenkarz. – Była zapełniona najwyżej w jednej czwartej. Publiczność reagowała słabo, pogrążona jakby w otępieniu, w apatii”. To ostatni raz, gdy publiczność w Polsce widzi Żelichowską na scenie. Następny występ rewii, planowany na 4 września, zostaje odwołany.

Parę dni po tej premierze Lena obserwuje z balkonu willi nisko lecący niemiecki bombowiec. Wydaje jej się, jakby pilot celował prosto w nią; w panice ucieka z balkonu. Po tym wydarzeniu małżeństwo decyduje się opuścić Warszawę, wokół której za chwilę zamknie się pierścień oblężenia. Nigdy już jej nie zobaczą.

We Lwowie spotykają Mariana Hemara, poetę i dramaturga, prywatnie ich przyjaciela. Autem Hemara wyruszają wspólnie do Rumunii.

31 grudnia 1940 r. w kinach Generalnego Gubernatorstwa premierę ma komedia muzyczna „Żołnierz królowej Madagaskaru” z Żelichowską w roli głównej. Film został ukończony w przeddzień wojny, a Niemcy zgodzili się, by został pokazany w kinach. Widzowie są przekonani, że Żelichowska pozostaje w Warszawie i że kolaboruje z okupantem.

Na uchodźctwie

Rumunia to dla Leny i Stefana przystanek, chcą dotrzeć do USA. Ale że nie ma tam oczywistej trasy, najpierw jadą do Turcji, a następnie do Iranu. W Teheranie zatrzymują się na dłuższy czas z powodu braku wiz. Aby przeżyć, Lena sprzedaje biżuterię. Niespodziewane spotkanie z brytyjskim ambasadorem, znajomym Stefana, rozwiązuje problem: otrzymują wizy do Indii, wówczas brytyjskiej kolonii.

W 1941 r. osiedlają się w Bombaju – tymczasowo, jak sądzą. Tymczasem pobyt ten rozciągnie się na pięć lat. Dzięki rekomendacji wspomnianego ambasadora, Stefan zostaje przyjęty tam jako sławny artysta, pewien maharadża zleca mu zaprojektowanie wnętrza swojego pałacu. Inni lokalni władcy składają podobne zamówienia. Takie prace są dobrze płatne.

W 1944 r. na świat przychodzi ich syn Andrzej. Przez długi czas nie myślą o Ameryce, są szczęśliwi w Indiach. Jednak syn zaczyna chorować, a lekarze doradzają zmianę klimatu. W 1946 r. rodzina wsiada na statek, który zabiera ich do Stanów.

Wszystko załamało się w jeden dzień

Z pokładu statku schodzą w San Francisco. Mając zaoszczędzone pieniądze, kupują tam dom, a Stefan otwiera swoją pracownię w centrum miasta. Bank zamawia u niego mural, przychodzą zamówienia z kościołów, a także zlecenia na portrety.

W 1947 r. Lena i Stefan składają wniosek o obywatelstwo USA. Nie planują powrotu do pojałtańskiej Polski.

Żelichowska nie chce kontynuować kariery artystycznej. Choć ma ku temu możliwości – reżyser Józef Lejtes, w którego filmach grała swoje najlepsze role w Warszawie, namawia ją do współpracy. Lejtes mieszka w Los Angeles i pracuje jako reżyser w lokalnej telewizji. Lena odmawia. Wie, że gwiazdą tu nie będzie, a nie chce grać ról epizodycznych.

Uczy się angielskiego, chodzi do biblioteki, czyta angielskie książki. Po opanowaniu języka zapisuje się na kurs kosmetyczny. Zarobki jej męża maleją, aż przestają starczać na życie. Lena dostaje pracę jako manikiurzystka w salonie kosmetycznym.

Wydaje się, że życie znów jakoś się układa. Udaje im się nawet opłacić prestiżową szkołę w Londynie, do której wkrótce pójdzie 8-letni Andrzej.

Wszystko załamuje się 12 sierpnia 1952 r., akurat w dzień jej 42. urodzin: Stefan popełnia samobójstwo. Stopniowo tracąc wzrok, bał się utraty możliwości pracy jako artysta.

Ostatnie lata życia Leny Żelichowskiej

42-letnią Lenę prześladuje myśl, że jeśli coś jej się stanie, syn Andrzej zostanie zupełnie sam. W tej sytuacji wyznacza znajomą rodzinę Waltersów na jego opiekunów. Nie pozwala chłopcu wyjechać do Wielkiej Brytanii, wysyła go do miejscowej szkoły.

Można sobie wyobrazić, jak wyglądają jej kolejne lata – na emigracji, bez ukochanego męża. Czuje się samotna. Trzyma się na uboczu, komunikuje jedynie z wąskim kręgiem starych przyjaciół.

Umiera 28 sierpnia 1958 r. na atak serca – w pracy, w salonie kosmetycznym.

Po śmierci z Ameryki na Powązki

Na wiadomość o jej śmierci reagują jedynie londyńskie „Wiadomości”: pismo polskich emigrantów zamieszcza pożegnalny artykuł. W PRL nie wolno wspominać o emigrantce; władze komunistyczne rozpowszechniały nawet plotki, jakoby aktorka popełniła samobójstwo na obczyźnie.

Andrzej, 14-letni sierota, wprowadza się do Waltersów i mieszka z nimi przez kolejne siedem lat. Z czasem zostanie muzykiem, wirtuozem gitary klasycznej i światową sławą. To matka zainspirowała go do pasji muzycznej, ona kupiła mu pierwszą gitarę. 81-letni Andrew mieszka obecnie w Kalifornii.

W 2011 r. syn przyjeżdża do Warszawy na otwarcie wernisażu prac swojego ojca.

Rok później prochy Leny i Stefana zostają przeniesione z Ameryki na Powązki.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 32/2025

W druku ukazał się pod tytułem: Polska Marlena Dietrich