130 lat temu urodził się Andrzej Włast. To on pisał teksty najpopularniejszych piosenek międzywojennej Polski. Prowadził też najsłynniejsze warszawskie kabarety, stworzył fenomen polskiego tanga i zyskał sławę jednego z ojców polskiej kultury masowej. Jednak choć był w centrum uwagi opinii publicznej, jego biografia wciąż ma wiele białych plam.
Gustaw Baumritter z „polskiego Manchesteru”
O pierwszych dwóch dekadach jego życia wiadomo niewiele. Udało nam się jednak czegoś dowiedzieć. Dziecko urodzone w marcu 1895 r. w Łodzi, mieście pod władzą imperium rosyjskiego, nazywało się Gustaw Baumritter.
O rodzinie nie ma żadnych bliższych informacji. Jednak rodzice musieli mieć dość pieniędzy, by kształcić syna w prywatnej średniej szkole A. Jeżewskiego, a następnie opłacić studia na Wydziale Historycznym Uniwersytetu Warszawskiego.
Paradoks polega na tym, że łódzkie księgi adresowe z 1900 r. (gdy Gustaw miał 5 lat) i 1913 r. (ostatni jego rok w szkole) nie podają Szymona Baumrittera, głowy rodziny, wśród przedsiębiorców czy właścicieli nieruchomości. Czy był np. lekarzem, prawnikiem, architektem? Nie ma go wśród przedstawicieli tych zawodów.
Jednak w Łodzi, przemysłowym ośrodku zwanym „polskim Manchesterem”, działało wiele filii dużych banków rosyjskich. Ojciec naszego bohatera mógł tam pracować. Po stronie matki zaś, Salomei z Eisenmannów, byli zamożni krewni. Wśród nich: Icek Rabinowicz-Eisenmann, właściciel kamienicy przy ul. Konstantynowskiej 59. Możliwe, że rodzina tu mieszkała.
Znajomy Tuwima
Przypadkowe spotkanie ze starszym o sześć miesięcy rówieśnikiem ukształtuje przyszłe życie Gustawa. Nowy przyjaciel interesuje się literaturą, pisze wiersze, tłumaczy poezję Leopolda Staffa na esperanto. Jest jednak słaby w naukach ścisłych, raz nawet został drugoroczniakiem. Wkrótce zostanie słynnym poetą międzywojennej Polski – nazywa się Julian Tuwim.
W 1907 r. w Łodzi otwiera się pierwszy w mieście teatr variété „Urania” z tancerkami, szansonistkami, dwiema orkiestrami, kuplecistami, cyrkowcami itp. Właścicielem jest Teodor Junod, ojciec przyszłego gwiazdora filmowego Eugeniusza Bodo.
Nastoletni Gustaw i Julian od czasu do czasu zakradają się na widownię – uczniowie nie mogą oglądać kabaretu – i dosłownie mdleją od bajecznej atmosfery elegancji, swobodnych manier i rytmu. Nawiasem mówiąc, 10-letni syn pana Junody też występuje, w stroju kowboja. W przyszłości los znów połączy dwóch nielegalnych widzów i małego kowboja – na profesjonalnej scenie w stolicy.
Legionista na froncie informacyjnym
Ukończywszy w 1914 r. szkołę, Gustaw jedzie na studia. W wolnym czasie pisze rewię „Pod murami Warszawy” i proponuje ją Teatrowi Udziałowemu. Premiera odbywa się 20 grudnia 1914 r. Na afiszu autor figuruje jako Andrzej Włast – odtąd znika Gustaw Baumritter.
Tymczasem od pół roku trwa I wojna światowa. Latem 1915 r. armie niemiecka i austro-węgierska wypierają wojska cara z ówczesnej Kongresówki (centralnej Polski). Z punktu widzenia prawa międzynarodowego to teren okupowany i nie można prowadzić tu poboru, ale ochotnicy mogą zgłaszać się np. do Legionów Polskich, walczących u boku c.k. armii.
20-letni Andrzej Włast (zgodnie z jego wolą, trzymajmy się odtąd tego nazwiska) zgłasza się do 5. Pułku Piechoty Legionów. Na front nie pójdzie – gdy okazuje się, że ma doświadczenie literackie, zostaje skierowany do sztabu, do Wydziału Propagandy (dziś powiedzielibyśmy: wojny informacyjnej). Organizuje wydarzenia kulturalne.
Legiony to formacja szczególna, pełno tu ludzi kultury. Młody Włast nawiązuje liczne kontakty; dzięki nim zajmie później kierownicze stanowiska w teatrach.

W maju 1916 r. zostaje kierownikiem literackim kabaretu „Bi-Ba-Bo”, uruchamia własną rewię o niemal szekspirowskim tytule „Być albo nie być” i daje zielone światło debiutowi rewiowemu swego druha Tuwima. W 1918 r. zostaje kierownikiem literackim kabaretu „Miraż”.
Tekściarz najsłynniejszych kabaretów
Gdyby był tylko kierownikiem, jego „gwiazda” szybko by zgasła. Ale on działa jako autor rewii, pisze teksty do znanych polskich i niemieckich melodii. Te przeróbki na aktualne tematy (jak podwyżki cen, miejskie włóczęgi itp.) cieszą się popularnością.
Związawszy swoje życie z kabaretem, Włast komponuje do niego swoistą odę w satyrycznej piosence „Za 10 lat”, nie zapominając o Tuwimie, piszącym pod pseudonimem Wim, a także o sobie samym:
Tylko na scenie nam nie będzie źle tu,
Nie zginie z głodu artystyczna brać,
Kto swe zdolności da dla kabaretu,
Będzie miesięcznie miliard marek brać!
„Bis”! – pan zawołasz i zapłacisz tysiąc
Za „Tirli-Tirli” lub za „Kobiet zjazd”,
A za piosenkę, mogę tu poprzysiądz...
7.50 weźmie Wim lub Włast!
O popularności młodego autora świadczy m.in. wydanie w Warszawie już w 1919 r. książki „Andrzej Włast. Piosenki”, w 1921 r. książki „Estrada. Utwory Andrzeja Własta”, a w 1923 r. tomiku jego poezji „Serce tatuowane”. Nic dziwnego, że to jemu zlecają pisanie tekstów piosenek najsłynniejsze warszawskie kabarety: „Stańczyk”, „Qui Pro Quo” i „Perskie Oko”.
Własny kabaret Andrzeja Własta
W lipcu 1927 r. zostaje kierownikiem artystycznym „Perskiego Oka”. Tak naprawdę to jego, autora najpopularniejszych piosenek, zaprosili do ratowania zespołu, w którym występują takie gwiazdy jak Bodo (ten sam łódzki mały kowboj), Zula Pogorzelska, Konrad Tom, Loda Halama i inni. Mimo to widownia, która i tak jest niewielka, staje się coraz bardziej pusta. Publiczność woli inne kabarety.
„Perskiego Oka” nie udaje się uratować, po dwóch miesiącach zostaje zamknięte. Włast decyduje się na ryzykowny krok: otwiera własny kabaret „Nowe Perskie Oko”. Wynajmuje inną salę z większą widownią i wygodniejszą sceną. W listopadzie nowy teatr rewiowy zaczyna występy z programem „Publiczność ma głos” – i odnosi sukces.
Ponieważ właściciele marki „Perskie Oko” skarżą się, że ich nazwa jest wykorzystywana, Włast zmienia nazwę na „Morskie Oko”.
„Jesienne róże”: przebój znany do dziś
To właśnie „Morskie Oko” szybko staje się główną stołeczną sceną rozrywkową. „Przebogate dekoracje, wspaniałe kostiumy, wielki balet, dwie orkiestry (jedna na scenie, druga na widowni), dwadzieścia cztery girls, boye, gwiazdy i gwiazdorzy... Rekordowe powodzenie. Rewie utrzymują się na afiszu trzy do czterech miesięcy” – wspominał aktor i piosenkarz Kazimierz Krukowski.
Włast nie tylko jest właścicielem, dyrektorem i reżyserem „Morskiego Oka”, ale także czołowym autorem. Pisze teksty do takich przebojów jak „Jesienne róże” (uznawane za jedno z najlepszych polskich tang), „Tango Milonga” (stało się światowym hitem, było wykonywane na Broadwayu), „Śpij, moje serce” (przebój roku 1932), „Tango andrusowskie”, „Czy pani mieszka sama?” i innych. Niektóre z nich do dziś nie straciły na popularności.
Sekrety sukcesu Andrzeja Własta
Włast jest zawsze o pół kroku przed konkurentami. Co roku kilka razy odwiedza Paryż, analizuje repertuar słynnych kabaretów „Casino de Paris” i „Folies-Bergère”, a obserwacje wykorzystuje w swojej pracy. Z kolei po jego podróży do Ameryki w „Morskim Oku” pojawiają się nowe tańce: charleston, cakewalk, two-step, black bottom.
Śledzi hity także z innych krajów. Na przykład w Związku Sowieckim bardzo popularna staje się humorystyczna piosenka „Przy samowarze ja i moja Masza”. Wkrótce w „Morskim Oku” publiczność oklaskuje piosenkę „Pod samowarem siedzi moja Masza” – nie jest to tłumaczenie, ale dowcipna wariacja na temat.

Włast zaskakuje publiczność nowinkami technicznymi. W rewii „1000 pięknych dziewcząt” system luster tworzy taki efekt, że kilkudziesięciu tancerzy na scenie wygląda, jakby było ich tysiąc. Do programu „Cała Warszawa” zamawia z Paryża „aparat piekielnego ognia”, który miał być tłem dla tańca diabłów. Można sobie wyobrazić, jakie wrażenie robi to na publiczności, skoro aktorzy, zobaczywszy ten ogień po raz pierwszy na próbie generalnej, bali się wyjść na scenę.
Szlagiery Własta śpiewane przez całą Polskę
Zazdrośni lekceważąco nazywają Własta grafomanem, a to ze względu na uproszczony charakter jego tekstów. Ale on pisze w ten sposób świadomie. Po pojawieniu się radia, a zwłaszcza kina dźwiękowego, zdaje sobie sprawę, że nadszedł czas kultury masowej i musi pracować dla jak najszerszej publiczności.
„Cała Warszawa śpiewa przeboje z Morskiego Oka” – wspominał Krukowski. Nawet Marian Hemar, znany autor tekstów i główny rywal Własta, który nie był skłonny do komplementów, musiał przyznać: „Tuwim i ja pisywaliśmy podobno najlepsze piosenki. Ale szlagiery, które prosto ze sceny szły na ulice Warszawy, Łodzi, Radomia, które ryczały radiowe i gramofonowe głośniki – te umiał pisać tylko Andrzej Włast!”.

Piosenki z repertuaru „Morskiego Oka” Włast promuje w pomysłowy sposób. Najpierw uzgadnia z magazynem „Przegląd Mody”, że redakcja „będzie zamieszczać stale teksty najpopularniejszych szlagierów wraz z melodią”. Następnie niektóre przeboje są nadawane w Polskim Radiu.
Zakłada też Wydawnictwo Andrzeja Własta, które publikuje jego przeboje (słowa, nuty) w książeczkach z kolorowymi artystycznymi okładkami. To dodatkowy dochód i popularność.
Także słowo „przebój” zawdzięczamy Włastowi
Patrząc z perspektywy, widać, że Włast to jeden z najbardziej płodnych autorów piosenek międzywojennej Polski. Napisał ponad dwa tysiące utworów. Co tydzień tworzył kilka nowych piosenek, które od razu trafiały do repertuaru „Morskiego Oka”.
Proces twórczy wygląda następująco. Włast zamawia melodie u najlepszych warszawskich kompozytorów muzyki rozrywkowej, takich jak Henryk Wars czy Artur Gold. W tym czasie zapisuje odpowiednie rymy w specjalnym zeszycie. Gdy melodia jest gotowa, do rymowanek dopisuje wersy, tak aby pasowały do rytmu melodii i miały przynajmniej jakiś wspólny sens (uważał, że najważniejsza dla przeboju jest dobra melodia).
Nawiasem mówiąc, także polskie słowo „przebój” zawdzięczamy Włastowi. W 1930 r. gazeta „Express Wieczorny” ogłosiła konkurs na najlepszy polski odpowiednik słowa „szlagier” – i to on wygrał, z tym wymyślonym przez siebie słowem.
Operetka, kinorewia i znowu kabaret
Kryzys gospodarczy uderza w kieszenie widzów, latem 1933 r. „Morskie Oko” zostaje zamknięte. Jako powód czasem podaje się, że gwiazdy kabaretu nie chciały słyszeć o obniżeniu honorariów. Ale powód główny wydaje się jednak inny: rewie w paryskim stylu, których Włast jest niedoścignionym mistrzem, po prostu wychodzą z mody.
Przerzuca się więc na zyskującą popularność operetkę – i zostaje dyrektorem „Wielkiej Operetki”. Dwa lata później zainteresuje się nowym modnym gatunkiem: zostaje kierownikiem artystycznym i reżyserem kinorewii „Hollywood”. Dwa lata później wraca do „Wielkiej Operetki”, która zmieniła nazwę na „Wielka Rewia”.
Na początku 1939 r. powraca do swojego ulubionego gatunku, do kabaretu. Zakłada wraz z Kazimierzem Krukowskim i Kazimierzem Łaszewskim teatrzyk kabaretowy „Ali Baba”, zostaje jego kierownikiem literackim. Tutaj dwaj rywale w końcu się jednoczą: Włast i Hemar piszą satyryczną rewię „Orzeł czy Rzeszka”, w której parodiują Hitlera, Mussoliniego, Chamberlaina.
Rewia z powodzeniem trwa na scenie od maja do końca sierpnia. Premierę nowego programu satyrycznego „Pakty i fakty” zapowiedziano na 2 września 1939 roku.
Człowiek z walizką
1 i 17 września Niemcy i Związek Sowiecki atakują Polskę, zaczyna się II wojna światowa. W przeciwieństwie do wielu kolegów literatów, 44-letni Włast zostaje w Warszawie, a gdy niemieccy okupanci zakładają getto, idzie do niego wraz z rodzicami.
Ci, którzy widzieli go w tamtym czasie, wspominali, że szybko się postarzał, że w jego oczach widzieli smutek. W ciągu tygodnia przeżywa śmierć ojca i matki. Załamany, znajduje w końcu dla siebie jakieś zajęcie: wraz z innymi autorami występuje w kawiarni „Sztuka”, gdzie recytuje swoje wiersze.
Tymczasem jego przyjaciele z zewnątrz zbierają pieniądze, aby wykupić go z getta. W końcu udaje się wszystko zorganizować. Z małą walizką Włast rusza do bramy getta, gdzie ma zostać wypuszczony. Nagle, gdy widzi przy bramie strażnika w mundurze, wpada w panikę i zaczyna uciekać. Strażnik strzela.
Nie tylko dzień śmierci Andrzeja Własta (Gustawa Baumrittera), ale nawet rok pozostaje sporny. Według jednych źródeł był to rok 1941, według innych koniec 1942 r., według jeszcze innych – początek roku 1943.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.



















